coztego Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 [quote name='zadziorny'] No właśnie, świnia jedna :evil: Sam nie wiem dlaczego :niewiem: Bo ta animacja jest niezapętlona. Ja mojego zapętliłam i dlatego tak grzecznie fika ;) Wind, nic się nie martw, wypadki chodzą po ludziach, n apewno wszystko będzie dobrze. :kciuki: Mówiąc szczerze, lęk przed przypadkowym rozdeptaniem zawsze powstrzymywał mnie przed posiadaniem takiego małego psa... :roll: zach, co z Twoimi potworkami? INA jak Vigo? Kreska też musi do weta... ech... że też nikt nie daje gwarancji na psa... :hmmmm: ;)
zadziorny Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Moja żona też ma skłonności do deptania po naszych psach :evil: (szczególnie nocą, po ciemku jak idzie na wpół zaspana do ubikacji), a mnie się to nie zdarza :roll: Z drugiej strony młodsza sunia nie ma zwyczaju ustępować ludziom z drogi :o :wink: Trzeba ją obchodzić łukiem lub przekroczyć :roll: :wink: Za to starsza ma już uraz i zrywa się zawsze na równe nogi, gdy się tylko do niej zbliżyć :( :wink:
INA Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 No wiec ja już po wizycie i jak zwykle dwie rzeczy : powraca stary problemik i to może być powodem w przełykaniu i niechęć do jedzonka problem z gardełkiem ale nie taki poważny aby Vigo dostał antybiotyk, przez dwa dni Apiryna i potem Ritinoscorbin a potem profilaktycznie Imunovit preparat wzacniający odpornosc na te gardłowe sprawy. A druga to my własnie mamy cały czas problem z kupami gdy Vigo je dużo to kupy są niefajne :-? a jak je jak ptaszek to kupy ok 8) daliśmy kupe do badania pod kątem trawienia i pod kątem robali - Vigo zrobiłkupę prawie na zawołanie za godzine dzwonimy po winiki a potem jutro dokladnie powie o tych wynikach wet. Wind - Bój się boga - dzieciaka być zadeptała!! 8) coztego ja też miałam taki lęk - na Vigo już ze dwa razy wlazłam :roll:
INA Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 [quote name='coztego'] coztego ten drugi mam :lol: to własnie ten :lol: :lol: :lol:
zadziorny Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Widzisz ty skubany, w modrę jeża :thinkerg: Mówiłem przecież, że ci się dobiorę do doopy 0X Teraz wreszcie fikasz co się zowie leniu jeden :lol: A przedtem to było tylko raz i koniec :evil: coztego - dzięki za podpowiedź :modla: :wink:
Jura Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 INA napisał(a): Wind - Bój się boga - dzieciaka być zadeptała!! Proszę juz nie krzyczeć na Wind. Ona pewnie ma i tak wystarczającego kaca moralnego. Biedna Majeczka, biedna Wind. INA, dobrze, że z Vigusiem dobrze (bo niedobrze tylko troszkę).
borsaf Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Wracając do szczenięcego wieku Regonika, który to wiek Jura i INA z łezka w oku wspominają to moge sie zgodzić ale z baaardzo szczeniecym wiekiem czyli odchowywanie miotu. Tych wrażeń sie całe życie nie zapomina. Taka dziesiątka, każde inny charakter, każde znajome, na karmienie całą ławą pędzą, usiądziesz, to cie oblezą jak mrówki, uff, to było piekne. Telewizja przy miocie wysiada. Tego jest co zazdrościć!
Flaire Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Jura, dwie i pół godziny na zad to wcale nie jest źle. Wyrabiasz się! :D Gratuluję! A co do wetów i odchowywania miotu, to my w czwartek idziemy na USG żeby zobaczyć, czy będzie co odchowywać... 8)
zachraniarka Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 [quote name='coztego'][zach, co z Twoimi potworkami? Są beznadziejne, bo jakieś dziwne rzeczy im się dzieją. Starszy mnie oszukał tak, że prawie zawału dostałam. Wyczaiłam u niego sutka wielkiego jak fasolka i już myślałam, że to jakieś poważne świństwo. Po konsultacji okazało się, że to żaden sutek tylko jakaś cysta, mam obserwować i nie tykać tego. Młodszy ma ubytki w zębach, braki w szkliwie.. Mam dać mu zmienić wsie zęby i potem będziemy myśleć co dalej. A co miałam w sobotę za stres!! Wziełam dwa psy na trening i złożyłam im cały tył samochodu by miały wygodnie. Oczywiście Hugol i tak musiał przeskoczyć do przodu. Jak mu kazałam przenieść się na tył to z całym impetem wylądował na młodym. Co za wrzask był! No i patrzę Ludwik łapę w gorze trzyma i kuleje jak nieborak. No ale rozmasowałam mu to dokładnie dałam buziaka w nochal i ból minął. Ech, kiedyś zabije te moje potworasy za to ile mnie nerwów kosztują :roll:
INA Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Ale napisałam tego ostaniego posta :oops: - same błędy -teraz i tak nie ma co poprawiać bo kto chciał to przeczytał. Sorry ale wtedy przyszedł mój ojciec i wypytywał o Vigo i takie głupoty przez to wysłałam. Vigo wyniki będe wiedziała jutro.. Nie krzycze na Wind tylko szczerze współczuje - ja też miałam psa kulawika wiosną... aż żal było patrzać na takiego kulejącego stworka ale wszystko szybciutko przeszło, a Majka wysportwana elastyczna jest wieć też nie powinno być problemu. Zach - z psami jak z dziećmi 8) a moja mam mówi " nie miała baba kłopotu kupiła sobie ..." :-? U mnie jest taka seria nieszcześć a potem długo ,długo nic i znowu jakieś cuda i tak w kółko. borsaf - już wiem - co było z moją pocztą
borsaf Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Zach Co wyście z młodszym wymyślili? Jak to rozpoznałaś? Zaraz profilaktycznie jutro zaglądne w paszczę Regonowi.
Flaire Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 zach, jak na pewno wiesz, ubytki w szkliwie często są skutkiem infekcji w wieku powstawania zębów. Nie wiem, co innego może je powodować. Jak chcesz, to moge spytać o to mojego weta - psia stomatologia to jego miłość i specjalność. Jeśli chcesz jego rady, to prześlij zdjęcia.
Jonquil Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Kurcze, a u mnie cały czas seria nieszczęść. Opuszka nie chce się goić ... znaczy może by i się zagoiła, gdyby mój pies na nią uważał. Ale ona czuje się nie wybiegana no i znów ją dzisiaj puściłam a ta pobiegła za zającem i jak wróciła cała łapa była we krwi bo się rana rozeszła. Poza tym po ciąży został guzioł - nie mam pojęcia co z tym zrobić. Czekać, usuwać? Na razie smaruję Traumelem i mam nadzieję, że się rozejdzie. Co za pechowy ten mój pies!
Flaire Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Jonquil napisał(a):Poza tym po ciąży został guzioł - nie mam pojęcia co z tym zrobić. Czekać, usuwać? Iść do dobrego weta. Jak długo jest po tej ciąży?
Jonquil Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 No tak z miesiąc może trochę więcej, ale na pewno mniej niż dwa.
zachraniarka Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Flaire napisał(a):zach, jak na pewno wiesz, ubytki w szkliwie często są skutkiem infekcji w wieku powstawania zębów. Nie wiem, co innego może je powodować. Jak chcesz, to moge spytać o to mojego weta - psia stomatologia to jego miłość i specjalność. Jeśli chcesz jego rady, to prześlij zdjęcia. Flaire z nieba mi spadłaś! U nas stomatologów brak, a bardzo mnie te zęby martwią!! Zrobie zdjęcia jutro w świetle dnia by dobrze było widać i wyślę! A co do infekcji to nic nie wiem, mam jednak nadzieję, że dzięki Tobie i Twojemu wetowi dowiem się więcej. borsaf hmmm ciężko to opisać. Widać po prostu jak szkliwo jest odbite. Nie sposób tego nie zauważyć, jeżeli to jest. No chyba, że się w paszcze psu nie zagląda.
Flaire Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 zachraniarka napisał(a):Flaire z nieba mi spadłaś! U nas stomatologów brak, a bardzo mnie te zęby martwią!! Zrobie zdjęcia jutro w świetle dnia by dobrze było widać i wyślę!zach, w Polsce jest tylko trzech psich stomatologów - dwóch w Warszawie i jeden w Krakowie. Ten mój to jeden z tych w Warszawie. Również uprawia normalną internę (to on właśnie znalazł u Misi to ziarnko ryżu, za co mu będę dozgonnie wdzięczna), ale jego specjalnością i miłością jest stomatologia. Każdemu psu na powitanie zagląda w zęby. :lol: Ja go będę widziec pewnie w czwartek.
niedzwiedzica Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Witajcie ! jakis pechowy ten tydzień, moje potworki tez właśnie u weta były :evil: Heksia ma zalapenie gruczołu łojowego na ogonie-wydarła sobie cześc kłaków, resztę z wetem obcięłysmy :evilbat: Koka zapalenie rogówki .Po prostu pięknie, jak psi szpital. Na domiar złego Hesia nie moze ogona lizac-a ma ochotę..zreszta cały problem właśnie od tego lizania.A kołnierz, który jej to uniemożliwi, jest wielkości abaż czekałura do lampy i to takiej ogromniastej :evil: Wojtek- gdybym chciala Regona całego wytrymowac, to pewnie już bym nie żyła...Regonikowy Pan czekał na górze i zgrzytał zębami :evilbat: aż mi się ręce trzęsły....i tak podziwiam jego cierpliwość, bo "spózniłysmy " się z robota tylko 2 godziny :wink: A wszystko pzrez piękny, jesienny spacer
Flaire Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 niedzwiedzica napisał(a):zreszta cały problem właśnie od tego lizania.niedźwiedzica, jeśli to tak w miejscu, gdzie ogon trochę węższy się robi, to to często jest spowodowane (bardzo niegroźnymi) zaburzeniami hormonalnymi. Misia miewała takie problemy zazwyczaj w czasie lub tuż po cieczce. Czasami ma tam taką łysinkę. Podobno ten sam powód, co łysina u mężczyzn: nadmiar testosteronu. Częściej spotykany u psów, ale u suk też się zdarza.
borsaf Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Niedzwiedzica no to faktycznie szpital. Tak mi przykro, współczuję, a kłaki, myslisz odrosną? Skąd to sie psiurom bierze? A Koka nie zraniła sobie tej dolnej powieki, ten punkcik oglądałaś przez lupę? Mój TZ w drodze powrotnej już nie zgrzytał zębami, jechaliśmy sobie wolniutko, a młody spał na siedząco, bo położyć sie jeszcze nie chce za nic. Wymiziaj obie sunieczki ode mnie baaardzo.
INA Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 oj niedzwidzica - i ty dołączyłaś do grona psich pielęgniarek :wink: :roll: :roll: Wiecie co chyba ostanio była pełnia może to powód tych cudactw... i nieszczęść :roll:
Wind Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Jura, Dzieki za slowa otuchy :-) Rzeczywiscie jakos kiepsko sie z tym czuje, ze to przeze mnie pies cierpi :( Wlasnie wrocilam od weta. Lapa zostala dokladnie wymacana i stwierdzono na 90%, ze zadnego mikrouszkodzenia nie ma. Ja jednak chcialam wiedziec na 100%, wiec zalecono jeszcze RTG. Na szczescie diagnoza weta sie potwierdzila. Bol i to oszczedzanie lapy najprawdopodobniej wywolane jest nadciagnieciem miesnia lub stawu. Normalnym odruchem psa jest wyrywanie lapy, gdy cos ja przycisnie. I to mialo miejsce u Majeczki. Gdy przydeptalam lape, ona blyskawicznie wyrwala ja spod mojego buta :( Wet zalecil zawiesic treningi agility na tydzien i delikatniej obchodzic sie z psem :oops: Alez mi wstyd :oops: Wszystkim pozostalym, bo jak czytam to mamy w terierach same dolegliwosci, szybkiego powrotu do zdrowka i pelnej aktywnosci :-)
Wind Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 INA napisał(a):oj niedzwidzica - i ty dołączyłaś do grona psich pielęgniarek :wink: :roll: :roll: Wiecie co chyba ostanio była pełnia może to powód tych cudactw... i nieszczęść :roll: Ineczko, Cos jest w tym co piszesz. Zawsze podczas pelni cos dziwnego lub nie do konca przyjemnego musi sie wydarzyc :-?
Jura Posted October 17, 2005 Posted October 17, 2005 Nie wszystkie terrierki chorują. Fredzia zdrowa jak ryba, ale do czasu... Ma goły tyłek (a wkrótce będzie i szyjka goła :evilbat: ), więc jak jej włoski będą odrastać to... Oj chyba sobie biedactwo posiedzi z łbem w abażurze
Recommended Posts