Flaire Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Martini*** napisał(a):Mi nie proponują pewnie dlatego, że Dakar się już do niczego nie nadaje ( czasem mam wrażenie że tak myślą ludzie z którymi chodzę na szkolenie :o )Martini***, nie wiem, co napisać, poza tym, że jeśli tak rzeczywiście myślą, to bardzo mi przykro. Ale może to nieporozumienie i wcale tak nie myślą? Rozmawiałaś z nimi o tym? Bo nie ma psa, który "się już do niczego nie nadaje", każdego psa można nauczyć więcej. W każdym razie, jeśli będziesz kiedyś z psem w Warszawie, to daj znać - może potrafię pomóc z tym równaj. :wink: A może warto się do nas wybrać z wizytą? To w końcu nie aż tak dalego... :D
Martini*** Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Może trochę przesadzam, a jeśli nawet ktoś tak naprawdę myśli to jest to pewnie właściciel zapatrzonego onka, który nic poza swoim psem nie widzi i nie wie, że tak jak są różni ludzie tak są też różnie psy :) Treserka mnie pernie rozumie bo sama szkoliła ostatnio AT na psa pomocnika. W Alpi spotkałam kilka naprawdę sympatycznych młodych osób szkolących na kliker i brdzo to sobie cenię jdnak potrzeba mi świeżego spojrzenia na Dakarowe problemy :)
czapla Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Tak sobie czytam i nawet cos probowalam napisac, ale akurat komp mi sie zbuntowal i pozniej juz mi sie nie chcialo Martini*** - zalamujesz mnie swoim podejsciem, pracuj z gamoniem, to na prawde przyniesie rezultat w ktoryms momencie, tylko musisz wierzyc i byc konsekwentna i juz. Wiem co mowie - mam agresywnego (w stosunku do psow) glaba w domu, a to chyba najwiekszy problem jaki moze byc z psem i caly czas z nim pracuje. Zdaje sobie sprawe, ze aniolkiem to on nigdy nie bedzie, ale postepy sa i przynosza mi wiele satysfakcji. Jak go zabralam na pierwszy trening agility to przez caly czas stal napiety jak struna i tylko czekal okacji zeby wdac sie w bojke, a w tym roku biegal na zawodach bez kaganca! i nawet przez mysl mu nie przeszlo zeby urwac sie z toru i wtluc jakiemus pieskowi - ja stalam sie wazniejsza i bardziej atrakcyjna! Az lzy stanely mi w oczach jak zobaczylam na fotkach, ze bedac nad przeszkoda odwraca glowe, zeby spojrzec, co dalej ma robic - to niesamowite, warte wlozonej pracy :D Do tej pory pamietam jak Lucysia pierwszy raz bezblednie zrobila slalom, eh to na prawde swietne i zapomina sie ile razy tego zrobic nie potrafila :wink: Mnie akurat bardziej odpowiada agility, bo i ja i moje ciapy jestesmy nieco narwani :wink: , ale kazda forma pracy z psem jest fajna i trzeba sie w tym odnalezc, zycze powodzenia i cierpliwosci, i nie daj sobie i psu wcisnac, ze sie do niczego nie nadajecie!
Jura Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Martini, doskonale rozumiem o co Ci chodzi i mniej więcej to miałam na myśli pisząc swój poprzedni post. Niestety, ale jak się poczyta utyskiwania na niedoskonałość Misi, Mai i innych psów to nam, którym praca z psami sprawia więcej problemów, nie jest lekko. Ale to moze juz nasz problem. Mam jednak wrażenie, ze takie stawianie na perfekcjonizm niestety nie służy popularyzacji uprawiania obiediance itp., ale może na tym, którzy mogliby uczyć innych po prostu nie zależy.
czapla Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 No prosze, ja tu takie slowotworstwo popelnilam, a Ty mialas niemoc chwilowa :lol: A jeszcze odnosnie zawodow - jestem zdania, ze powinno byc dla kazdego cos milego. Ja na zawodach o Puchar Polski raczej startowac nie chce, bo po pierwsze - kerry nigdy nie bedzie biegac jak border, a po drugie jest bardzo silna atmosfera konkurencji i to nie bardzo mi odpowiada. Natomiast IALe i zawody "o tabliczke czekolady" wrecz uwielbiam - swietny sposob na spedzenie czasu, przy tym "nauczenie psa zawodow" - inny tor, miejsce, duzo nieznajomych psow i o to chodzi, jesli ktos zasmakuje i bedzie mial zyczenie, zawsze moze sprobowac swych sil w zawodach pucharowych i to jest wlasnie "pomost", ktorego brakuje w zawodach posluszenstwa, gdzie jest albo cwiczenie w znanych grupach w swoim klubie, albo powazne zawody, nie ma nic pomiedzy, zeby sprawdzic ile nasz pies potrafi w porownaniu z innymi. Ufff ale jestem dzis tworcza :o
niedzwiedzica Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Jura-wiem,co masz na myśli, bo dzis, druga sobotę z rzędu, miałam okazję poogladac trening Azira jego pani,i całej grupy obediece i nawet troszke tez spróbować . Oni sa o lata świetlne... :evil: .a pewnie Ela tez czasami nazreka na swojeo psa. A mnie wystarczyłaby do szcześcia 1/4 jego zaangażowania i wpatrzenia we włą.scicielke. Natomiast moja Heksia, na codzień grzeczna i nie sprawiająca wrazenia nieposłusznego potwora, n a placu ćwiczeń była okropna :oops: Owszem, usiaść, usiadzie, warować-waruje-ale to tempo, ten namysł w ślepkach ( czy warto ??? ), przy nodze idzie-ale za 3-5m, potem zajmuje ją jakiś zapaszek,żdzblo trawy, inny pies-słowem wszystko, tylko nie JA. Owszem, jak pokazaam jej pzreszkode, skoczyłyśmy razem to wyraznie sie ozywiła, pięknie pzrzynosiła piłke skaczac wte i wewte,ale jak skończyły się skoiki-znów znudzona patrzyła na belgi, chodzace pzry nodze jak na dziwolagi. A smakołykami juz potem pluła, mimo iz były to jej ukochane żwacze suszone, które je nosze dla niej pomimo obrzydliwego smrodu... Słowem-doszłam dziś do podobnego wniosku jak martini-mój [pies jest niereformowalny :evil: Moze za pare godzin pzrejdzie mi ta poćwiczeniowa chandra,ale na razie to mi smutno,,że pies, którego kocham, ma mnie w ..........
Martini*** Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Słowem-doszłam dziś do podobnego wniosku jak martini-mój [pies jest niereformowalny Moze za pare godzin pzrejdzie mi ta poćwiczeniowa chandra,ale na razie to mi smutno,,że pies, którego kocham, ma mnie w .......... ooo!!! i właśnie też o to mi chodziło. Prawie zawsze jak wracam ze szkolenia to jestem w złym nastroju ( chyba że pracuję indywidualnie z Ewą ) z powodu ww zachowań AT. Uwielbiam za to ćwiczyć w lesie i nic mnie tak nie odpręża jak 2h spaceru z klikerem w jednej łapie i kiełbasą lub innym smrodem w drugiej :) a i Dakar cudownie odzyskuje pamięć i nieraz nawet apetyt :D :o Dzisiaj np ignorował wsztstkich zbłąkanych grzybiarzy, dzieci we mgle i nawet wielką machinę do utwardzania drogi ( której ja sama się bałam ;) ). Naprawdę nie wiem co jest źle z ćwiczeniem na placu ale na 100% jeśli ja przestaję to lubić to co się dziwić psu ! Czplo, ja bardzo w Dakara wierzę i się nie poddaję, nie mam aspiracji do posiadania psa idealnego ( ach, jak byłoby nudno ... ;) ) ale pracuję bez przerwy. Już widzę że powinam podchodzić do tego trochę bardziej jak do świetnej zabawy a spojrzenia pełne dezaprobaty i kąśliwe uwagi puszczać w niepamięć. Czy ja mam się komuś tłumaczyć że późno zaczęłam bo pies chorował - nie!!! I masz rację z tymi "momentami" które się zapamiętuje na dłuuugo. Co to za przyjemność jak onek przybiega zawsze jak się go woła albo i bez wołania. Im trudniejsze zadanie tym większa satysfakcja z sukcesu i tym fajniej obserwuje się minę kursanta obok, która wyrażą tylko jedno: " Bożeeee, z czego tyle radści :o ?! " poza tym zawsze pozostaje przekananie, że z trudnych uczniów wyrastają naswięksi geniusze ;) hihihi
Flaire Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Moim zdaniem nie ma sensu porównywać się do innych psów, szczególnie takich, które trenują intensywnie do konkretnego celu od dawna. Każdy powinien sobie stawiać swój własny konkretny cel i cieszyć się z małych kroczków w jego kierunku. Ale to właśnie jest kluczowe - żeby nie próbować i nie oczekiwać wszystkiego na raz. Pewna bardzo mądra przyjaciółka-szkoleniowiec mawiała, że przesadna ambicja (czyli próba osiągnięcia wszystkiego zbyt szybko) to najgorszy wróg szkoleniowca. Jura napisał(a):Niestety, ale jak się poczyta utyskiwania na niedoskonałość Misi, Mai i innych psów to nam, którym praca z psami sprawia więcej problemów, nie jest lekko. Ale to moze juz nasz problem. Jura, wszystkie te psy kiedyś od czegoś zaczynały - nie urodziły się umiejąc to, co umieją dzisiaj. Wasze problemy będą inne od problemów psów bardziej zaawansowanych i inne od problemów psów z innymi celami. Ale jeśli chcecie mieć osiągnięcia, to jedno powinno być podobne - powinniycie sobie stawiać własne, osiągalne, konkretne cele, dążyć do nich malutkimi kroczkami i cieszyć się z każdego korczka. Wind nie tak dawno pisała tu gdzieś, że juz od miesięcy ćwiczy kombinacje siad-waruj-siad-waruj-siad-waruj. Pomyślmy o tym - żeby taką jedną kombinację doprowadzić do wysokiego poziomu, tę jedną kombinację ćwiczy się miesiącami! Weź Misię - ona chodzi przy nodze stosunkowo dokładnie - w końcu ma już prawie 5 lat i pracowałyśmy nad tym długo - ale patrzy się nie tam, gdzie powinna według zasad nowej konkurencji, w której może chciałybysmy startować. Tak więc ja stawiam sobie za zadanie tylko tyle, żeby podczas chodzenia przy nodze nauczyć ją patrzeć gdzie indziej! Pomyśl, jak naprawdę malutki to jest cel! A gdy uda mi się kilka kroków tak właśnie przejść, ogłaszam wszem i wobec ogromny sukces - to właśnie znaczy cieszyć się z każdego postępu, bez względu na to, jak maleńki. Te osoby, o których piszesz albo nie sa początkujące, albo mają dostęp do najlepszych w Polsce szkoleniowców, a w każdym razie ćwiczą (bądź ćwiczyły, bo w moim przypadku było to juz dosyć dawno i teraz będziemy być może zaczynać od nowa) bardzo regularnie i dużo. I ćwiczą w koło Macieju to samo... nie ma sensu porównywać się do nich, bo Wasze warunki są inne. Na pewno inne psy i inni szkoleniowcy, może inny Wasz poziom doświadczenia i zaangażowania. Tak więc nie bierzcie celów innych psów za swoje własne - ustalcie sobie Wasze, osiągalne i konkretne, i do nich dążcie. I cieszcie się i chwalcie każdym najmniejszym osiągnięciem - od tego tu jesteśmy, żeby się cieszyć z Wami. Jak czaple może się chwalić tym, że odważyła się puścić swojego psa na torze agility bez kagańca, a ja tym, że Misia przeszła kilka kroków patrząc na mnie, to niewątpliwie Wy też możecie znaleźć coś, z czego powinnyście być dumne.
niedzwiedzica Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 FLAIRE-na razie jestem dumna z faktu,że nie zrobiłam z Heksi...skórki przed łóżko :wink: choc byłam gotowa ją udusić !!!!!!!!!
zachraniarka Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 A ja myślę, że nie ma co przesadzać z tym podejściem, że sport jest tylko dla zawodowców i mistrzów świata, bo tak nie jest. Prawda jest taka, że szkolimy psa tylko i wyłącznie dla swojej przyjemności. Każdy pies ma jakieś problemy i trzeba się cieszyć z każdego postępu, nawet minimalnego. Nie można się porównywać do innych osób, bo daleko wtedy nie zajdziemy. Ja z Hugolem nigdy nie osiągnęłam "sportowego" poziomu posłuszeństwa. Jednak nigdy mnie to nie zniechęciło do pracy z nim. Nawet dziś podczas, gdy prowadzę grupę obedience u nas na placu skorzystałam z okazji i troszkę z nim poćwiczyłam, a ma on już prawie 8 lat! Z drugiej strony mam Ludwika, który na dzień dzisiejszy będąc w stanie jeszcze bardzo surowym i nie obrobionym lepiej chodzi przy nodze niż mój wyszkolony lab. I co mam z tym zrobić? Odpuścić mu? Całować po łapach, że jest taki? Absolutnie nie! Tylko tak samo z nim pracuje, tak samo na niego narzekam i też od niego wymagam. Nie można wpadać w przesadę, ani w jedną ani w drugą stronę. I przede wszystkim nie zapominać o tym, że szkolenie to przede wszystkim powinno być źródłem zabawy, anie flustracji.. BTW Własnie trwają w Niemczech Mistrzostwa Airedale 2005! Z Polski startuje jeden mianowicie Eyk v. Erikson. Na dzień dzisiejszy ma za sobą część tropienia, uzyskał 99 punktów na 100!!! Wspaniały wynik i wielkie moje gratulacje dla Patrycji!
Gosia_i_Luka Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Lord Ludwik i zachraniarka z dzisiejszych pokazów OSP Gdańsk. :D
Flaire Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Hihi, zach i ja chyba pisałyśmy w tym samym czasie i patrzcie, co wyszło: zachraniarka napisał(a):Każdy pies ma jakieś problemy i trzeba się cieszyć z każdego postępu, nawet minimalnego. Nie można się porównywać do innych osób, bo daleko wtedy nie zajdziemy. Flaire napisał(a):nie ma sensu porównywać się do innych psów, szczególnie takich, które trenują intensywnie do konkretnego celu od dawna. Każdy powinien sobie stawiać swój własny konkretny cel i cieszyć się z małych kroczków w jego kierunku. Gratulację dla Eyka i Patrycji! :D
czapla Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 No to jeszcze cos dodam - jak bedziecie wracac ze szkolenia zle i sfrustrowane, to Wasze psy nigdy nie polubia tego szkolenia... moja Luska nie przepadala za PT bo dla niej to za malo dynamiczne, albo raczej dla mnie, hmm nie wiem jak to wytlumaczyc. Wybralam terriera, bo lubie inwencje tworcza psa i szalony temperament. Odpowiada to mi, bo ja wlasnie mam taki troche terrierowy charakterek :wink: Mam psy dokladnie takie jakie chcialam (inaczej nie bylo by ich az trzy :D ) i wcale nie chcialabym wpatrzonego we mnie ONka. Lubie je za to wlasnie, ze nie boja sie nowych wyzwan i sa wyzwaniem dla mnie jako przewodnika. A wracajac do szkolenia - dla mnie PT jest po prostu nudne (przepraszam jesli sie komus to nie podoba, ale to prawda :oops: ), wiec moja madra suka to widzi i tez zaczyna sie zastanawiac po co sie mecze i ja przy okazji? Jako bystre dosyc zwierze, opanowala kilka kombinacji komend i po uslyszeniu jednej wykonywala cala serie w swoim tempie :lol: Musialam sie niezle natrudzic, zeby wybijac jej z glowy rutyne :lol: Agility jest bardzo dynamiczne, tempo nam odpowiada i przy tym jest nieprzewidywalne, co bardzo nam odpowiada i uczy skupienia psa na przewodniku, wyrabia ta fajna wiez. Mnie to kreci, wiec i psy to kreci - nasze odczucia sie udzielaja, bo wszyscy sie staraja i sa zadowoleni z tego co robia i to chyba powinno byc podstawa kazdego szkolenia.
Flaire Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Ha! Apcia chodzi ostatnio na spacerki do parku, w którym jest fajny staw. Ciągnie ją bardzo, żeby się wykąpać, wchodzi coraz głębiej, ale "chciałabym i boję się!" :lol: Więc jutro umawiamy się z nią na spacer i zobaczymy, czy poleci do wody za mamusią. Aparacik w razie czego będzie, mam nadzieję, gotowy, żeby uwiecznić to wydarzenie! A jeśli nie wyjdzie, to przyszłego lata na pewno wybierzemy się gdzieś, gdzie można będzie nauczyć ja pływać! A zmiast tego, mogłabym napisać, beeeheee, Ludwiś taki malutki i sam pływa, a Api nie chce beeheee :wink:
Flaire Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 czapla napisał(a):A wracajac do szkolenia - dla mnie PT jest po prostu nudne (przepraszam jesli sie komus to nie podoba, ale to prawda :oops: ), wiec moja madra suka to widzi i tez zaczyna sie zastanawiac po co sie mecze i ja przy okazji? Dokładnie tak - gdy w poscie, który zaczął tę dyskusję, Martini*** napisała, że ją to szkolenie zaczyna nudzić, to ja napisałam, że niewątpliwie w tym leży problem... Trzeba albo zrobić coś, żeby szkolenie stało się ciekawsze (dla przewodnika i dla psa), albo przestać czy zmienić na cos innego. Szkolenie znudzonego psa nie ma sensu.
zachraniarka Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Gosia dzięki wielkie za te wspaniałe zdjęcia!! :buzi: To był pierwszy publiczny pokaz umiejętności Ludwiczka. Misiaczek spisał się wspaniale jak na swoje niecałe 5 miesięcy. Mimo upału i licznej widowni w postaci ludzi i psów pięknie zaprezentował chodzenie bez smyczy oraz przeskoki nad nogą. Nawet Gosi się udało złapać latającego Lorda! Kurcze, może jednak powinnam go całować po tych łapach :laugh2_2:
Flaire Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 zachraniarka napisał(a):Misiaczek spisał się wspaniale jak na swoje niecałe 5 miesięcy. MISIACZEK??? :lol: zachraniarka napisał(a):Nawet Gosi się udało złapać latającego Lorda!A ja się zastanawiałam, co on robi w powietrzu! :lol: :lol: :lol: zachraniarka napisał(a):Kurcze, może jednak powinnam go całować po tych łapach :laugh2_2:No pewnie, że tak, w końcu to Lord! :wink:
coztego Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Latający Lordzik jest cudny :angel: Zach, pięknie się prezentujesz w tym mundurku ;)
zadziorny Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Gosia&Luka napisał(a):Lord Ludwik i zachraniarka z dzisiejszych pokazów OSP Gdańsk. :D zachraniarka - a jaką komendę tutaj Ludi wykonuje :niewiem: Czyżby to było "lewituj" :wink: :lol:
coztego Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 zadziorny napisał(a): zachraniarka - a jaką komendę tutaj Ludi wykonuje :niewiem: Czyżby to było "lewituj" :wink: :lol: To było "Leeeeć Ludwik, leeeeeć!!!!!" :angel:
Flaire Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 coztego napisał(a):To było "Leeeeć Ludwik, leeeeeć!!!!!" :angel:U takiego dynamicznego Ludwisia, to może było to po prostu "równaj". :lol: :roflt: :lol:
Darkstorm Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 a ja nic o tym nie wiedziałem że dziś były pokazy :( i z ogromną chęcią też bym się wybrał zobaczyć Ludwika w akcji, a było na co popatrzeć :D . U takiego dynamicznego Ludwisia, to może było to po prostu "równaj". Jeśli to jest "równaj" to mogę tylko pozazdrościć :D :D
Jura Posted October 9, 2005 Posted October 9, 2005 Sorry, ale ja jeszcze o obediance itp. Flaire, nie zrozumiałaś mnie, a może to ja źle ujęłam swój punkt widzenia :-? , bo nie chodziło mi to o czym pisała Niedźwiedzica. Nie chodzi mi o kompleksy względem ONków, czy też jakiś innych psich gwiazdorów. Masz świętą racje, że porównywanie się z innymi nie ma sensu. Każdy ma swoją własną miarę (choć oczywiście czasem szlak człowieka trafia, jak inni bez trudu osiągają to, nad czym on się natrudził – dotyczy to nie tylko szkolenia psów). Trzeba umieć znajdować swoje własne sukcesy i sukcesiki. Ty należysz do osób, które potrafią powiedzieć komuś, kto osiągnął nawet sukcesiątko „Super”. Nie każdy szkoleniowiec jednak to potrafi. :evil: W sytuacji, gdy najważniejszy staje się wynik (jak najwyższy wynik), indywidualna miara psa/człowieka przestaje się jednak liczyć. W tym miejscu zaczyna się sport wyczynowy. I rzeczywiście trudno by było przeciwstawiać się jego istnieniu. Chodzi jednak o to by było też miejsce dla sportu „amatorskiego” (czy Ty o tym nie pisałaś wcześniej :D). Żeby ci, którym nie idzie najlepiej też mieli gdzie trenować i gdzie startować. Żeby osiągnięcie miernego wyniku nie narażało ich na śmieszność i żeby Wind nie wstydziła się startować. (No właśnie, mnie chyba najbardziej z tego wszystkiego niepokoi podejście Wind, bo jeśli tak będzie myśleć większość to na niewyczynowe uprawianie obiediance nie będzie miejsca). Ale się rozpisałam. Obiecuję, że „następną razą” moja wypowiedź na temat szkolenia psów będzie dotyczyła tylko i wyłącznie osiągnięć (czy też osiągnięciulek) Fredzi.
Flaire Posted October 9, 2005 Posted October 9, 2005 Jura napisał(a):Chodzi jednak o to by było też miejsce dla sportu „amatorskiego” (czy Ty o tym nie pisałaś wcześniej :D).Tak, pisałam. Ale tu do pewnego stopnia zgadzam się m. in. z zachraniarką - to miejsce istnieje, na zawody "może" zapisać się każdy. Natomiast nie jestem pewna, czy atmosfera stwarzana przez niektóre osoby wokół zawodów nie jest zbyt elitarna, nie odstrasza potencjalnych uczestników... z Twojej reakcji i z reakcji kilku innych piszących tu osób wynika, że tak może być. Myślę, że możnaby zrobić więcej, żeby ten sport uatrakcyjnić dla przeciętnego Burka, żeby zmotywować do startów więcej osób, które pragną ten sport uprawiać "rekreacyjnie", żeby nie mówić, że każdy startować "może", tylko że każdego chcemy widzieć na takich zawodach i każdy może mieć osiągnięcia. Co do tych osiągnięć dla każdego, to znów, pewnien mechanizm już istnieje - bo poza lokatami w tym sporcie są również oceny i, jak też już pisała zachraniarka, zalicza się niższą klasę i przejchodzi do wyższej na podstawie oceny, nie lokaty - a taki awans to z jednej strony duże osiągnięcie, a z drugiej - całkiem realny cel dla każdego, szczególnie w niższych klasach. Niektórzy być może myślą, że to już - wystarcza, ale oczywiście w tym zakresie możnaby zrobić znacznie więcej, wzorując się na miejscach, gdzie po spostrzeżeniu podobnych problemów, aktywne i świadome dążenie do popularyzacji psiego sportu dało doskonałe rezultaty. Tyle że ja nie będę o tym pisać tu więcej, bo tylko mi się za to obrywa :wink: . Ale nie martw się - choć tutaj skończę, to nie od razu odpuszczę, bo moim zdaniem to ważne. Jeśli chcesz, to przy okazji o tym pogadamy. No i w końcu, rzeczywiście, jak piszesz, najważniejsze jest Jura napisał(a):żeby atmosfera była taka, że każdy rzeczywiście czuje się mile widziany. Żeby ci, którym nie idzie najlepiej też mieli gdzie trenować i gdzie startować. Ale i tutaj, nie powinnaś tego, co czytasz na dogomanii przenosić na atmosferę na zawodach, bo tam niekoniecznie jest pod tym względem źle. Ja startowałam tylko raz (w zawodach nieoficjalnych) i choć podobało mi się tylko tak sobie, to problem nie leżał na pewno w zbyt elitarnej atmosferze. I nawet jeśli Martini*** nie czuje się dobrze w miejscu, gdzie ćwiczy, to są inne miejsca i inni szkoleniowcy, którzy święcie wierzą, że to jest sport dla wszystkich. Prawda, zach? Szkoda tylko, że nie wszyscy mają taką zachraniarkę pod ręką. :wink:
zachraniarka Posted October 9, 2005 Posted October 9, 2005 Darkstorm napisał(a):U takiego dynamicznego Ludwisia, to może było to po prostu "równaj". Jeśli to jest "równaj" to mogę tylko pozazdrościć :D :D Zazdrościć? Ostatnio temu głupolowi wydawało się, że pod bluzą trzymam piłeczkę i jak wylewitował w górę to prawie uczynił mnie amazonką swoim chwytem! Ludwisio jest słodki, ale czasem jego pomysły i poczynania zwalają z nóg.. :roll: A co do sportu Jura to jest to kwestia tylko organizacji. Można robić swoje podwórkowe zawody. Można oceniać każdego psa za osobne ćwiczenie. Wtedy nawet taki psiak, który nie robi całego programu, ale ma jedno popisowe ćwiczenie ma szansę "stanąć na pudle". Tylko jeszcze trzeba chętnych by się w takowe coś bawić :)
Recommended Posts