Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

Posted

"komenda "formalna" wystarcza imi i do życia codziennego, i na ringu posłuszeństwa"

I stąd cała dyskusja. I krzywienie sięna "energetykow". :D :)

  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

Berek napisał(a):
I stąd cała dyskusja. I krzywienie sięna "energetykow". :D :)
Nie rozumiem tego komentarza - chodzi Ci o to, że jeśli chcę być poważnym zawodnikiem to powinnam mieć cały osobny zestaw komend i ćwiczeń tylko do sportu? I że "posłuszeństwo" FCI (obedience) nie ma zastosowania w życiu codziennym, jest tylko i wyłącznie sportem dla sportu?

Bo jeśli tak, to nagle wiele zrozumiałam. Ale równiez jeśli tak, to ja przewiduję, że ten sport nigdy nie będzie popularny.

Sugerujesz, że w tym sporcie w USA też tak jest, a ja mówię, że nie jest i stąd właśnie mój totalny brak zrozumienia. Znałam osoby, które tam startowały na bardzo wysokim poziomie (sama raczej na średnim, chociaż HiT też się trafiało :wink: ) i żadna z nich nie miała osobnych komend na ring od tych używanych w życiu codziennym. I mnie się wydaje, że właśnie to jest powodem, dla którego ten sport jest tam tak popularny. Ludzie zapisuja się na normalne podstawowe kursy posłuszeństwa, potem to ich wciąga i mają naturalną drogę dalej. Zresztą dokładnie w tym celu, AKC dodało nie tak dawno rozmaite konkrencje i zawody na niższym poziomie - nazywają to "mostem" od zwykłego posłuszeństwa do wyższego, sportowego poziomu. Ale ten most zachowuje ciągłość... sposób, w jaki pies był nauczony chodzenia przy nodze na tym podstsawowym kursie, na codzień, się nie zmienia, nie potrzeba oddzielnej komendy jeśli nabrało się ochoty na starty w zawodach. Oczywiście na wyższych poziomach dochodzą elementy na codzień raczej mało użyteczne :wink: , ale mnie nie o to chodzi - raczej, że te początkowe komendy sa właśnie te najpotrzebniejsze w życiu codziennym i sa zaplanowane i punktowane tak, żeby były użyteczne.

Posted

Tak sobie czytam ten watek i myslę,że z tym "psim" sportem jest tak, jak z każdym innym-tu w pełni zgadzam się z Zadziornym, odnośnie transmisji ujeżdzania do WKKW- tylko ten najwyższy poziom zachwyci każdego,nawet laika .Prosze obejrzeć kiedyś program z ujeżdzania koni na poziomie Igrzysk,ale własnie w tej konkurencji- a nie w WKKW-to zupełnie inna bajka :wink: .Poziomy niższe, przeznaczone dla początkujących, nikogo na kolana nie rzucaja,ale nie musza. I nie potrzebuja szerokiej rzeszy widzów, transmisji etc. Na poczatkujących zawodników taki tłum wokól nich działa nawet deprymująco, lepiej( moim zdaniem),aby pzryringu ( czy parkiecie,etc) byli tylko zainteresowani koledzy, współzawodnicy..Czy ktos ma ochotę oglądac w TV mecz piłki nożnej w klasie okręgowej-oczywiście poza rodzina mi zwodników :wink:
Może i tak jest z obedience-dopiero poziom mistrzowski jest atrakcyjny dla widzów i wart pokazania i promowania. Ucyzc się lepiej w spokoju :D

Posted

Niedźwiedzica - no racja, racja!
:)

Flaire - przyczyny tego, że jest tak malo zawodnikow i zawodów leżą raczej w bardzo niskim poziomie kultury kynologicznej w Polsce.

Malo ludzi robi cokolwiek ze swoimi psami - jak robią, to są raczej postrzegani jak dziwacy i świry.
A instytucja właściwie powołana do tego żeby się zajmować wszelkimi formami kynologicznej aktywności w sporcie (a nie tylko wystawami) raczej rzuca kłody pod nogi kiedy się chce cokolwiek zrobić więcej, ponad pisanie sprawozdań.

Jak słyszę od szefa sekcji szkolenia w pewnym mieście, że mogliby zorganizować zawody posłuszeństwa - tylko że jemu się nie chce... :o to mi się nóż w kieszeni otwiera.

Wsparcia malo, ludzie zgłaszaja się na szkolenie kiedy już mają kłopoty z psami. Promocja róznych dziedzin psiego sportu jako fajnego sposobu spędzania wolnego czasu? Ba!

Nawet prześwietni hodowcy traktują "sportowców" jak osobników niezrownoważonych.
Pewna bardzo znana hodowczyni PON-ów (rasy, w końcu, dawniej użytkowej!) wyraziła się kiedyś publicznie, że ją osobiście by "słabiło" gdyby się dowiedziała że właściciel szczeniaka z jej hodowli zapisał się na PT albo coś z psem robi.
:o (słowo daję!).


Jednocześnie przyznaję że postawa typu "nie matura a chęć szczera zrobi z ciebie oficera" jest mi dośc obca.
Fajnie jak każdy próbuje swoich sił, ale sport - zawody! - to sport, zawody.
Moze faktycznie zawody "podworkowe" coś by zmeniły w mentalności psiarzy (laikow, amatorów) - nie wiem.

Natomiast narzekanie że tytuły to mogą zdobywać tylko naprawdę super zrobione psy (bo tak naprawdę to powinno być egalitarne) - ja tego nie rozumiem.

Pamiętam sprzed wielu lat, jak trudno było zdobyć tytuł championa piękności. Ale też i champion to był CHAMPION.

Teraz tytuł się zdezawuował okropnie.
Są cud urody championy i "championy" ktore wyjeździły tytuł - i są od biedy psami poprawnymi, li i jedynie.

Szkoda byłaby gdyby tak miało się stać i w psim sporcie. 8)

Posted

" Ludzie zapisuja się na normalne podstawowe kursy posłuszeństwa, potem to ich wciąga i mają naturalną drogę dalej. "

Identycznie sprawa ma się w Polsce. tylko w mikroskali - bo i procent szkolących jest dużo mniejszy, i ilość organizowanych imprez, i inne struktury organizacyjne...
:)

Zdecydowanie nie wierzę że to, iż na płycie używa się innych komend albo wymaga nieco innego stylu pracy, niż w życiu codziennym - mogłoby odstraszyć kogokolwiek kto chce "tego" spróbować.

Posted

Mokka napisał(a):

Słuchajcie, a może by tak tę dyskusję o obedience wydzielić i przenieść? Bo nieszkolących erdelowców to pewnie nudzi

No, mnie już znudziło... :sleep:
;)

Poproszę o zboczenie ( :oops: ) na jakiś inny temat, bardziej "ludzki" ;)

Posted

Berek napisał(a):
Flaire - przyczyny tego, że jest tak malo zawodnikow i zawodów leżą raczej w bardzo niskim poziomie kultury kynologicznej w Polsce.
Ja widzę na podstawowych szkoleniach związkowych w Warszawie dzikie tłumy. Pod koniec jest ich trochę mniej, do egzaminu podchodzi mało kto. Mój udział w tej dyskusji to zastanawianie się, dlaczego tak jest, co ich demotywuje i jak to zmienić.

Berek napisał(a):
Moze faktycznie zawody "podworkowe" coś by zmeniły w mentalności psiarzy (laikow, amatorów) - nie wiem.
Moim zdaniem niewątpliwie tak, ale to nie wystarczy.

Berek napisał(a):
Natomiast narzekanie że tytuły to mogą zdobywać tylko naprawdę super zrobione psy (bo tak naprawdę to powinno być egalitarne) - ja tego nie rozumiem.
Może spotkamy się, pogadamy i ja wytłumaczę o co mi chodzi. Są tytuły i tytuły. Mistrz Polski może być niewątpliwie tylko jeden - ale i osób ubiegających się o ten tytuł jest (i zawsze będzie) bardzo niewiele, więc jeśli ja jestem zainteresowana w popularyzacji tego sportu, to nie to mnie interesuje. Raczej, co można zaoferować przeciętnemu Burkowi, żeby starty stały się dla niego atrakcyjne? Jak mozna zaangażować te dzikie tłumy, które stawiają się na kursy PT? Jak mozna zwiększyć procent z nich, który szkoli się dalej? To są dla mnie interesujące kwestie. Nie znam odpowiedzi, ale znam środowiska, w których jest inaczej i zastanawiem się, które sposoby z tamtych środowisk przyniosłyby podobny skutek i tutaj.

Berek napisał(a):
Szkoda byłaby gdyby tak miało się stać i w psim sporcie. 8)
I nie ma takiej potrzeby, nie o to mi chodzi, choć w pewnym sensie tak właśnie jest już od dawna, bo psy z tytułami PT mają je, pomimo że na egzaminie zwiały z placu. :o To, że wiele osób biega w maratonach wcale nie znaczy, że poziom elity spadł - wręcz przeciwnie.

Posted

Berek napisał(a):
" Ludzie zapisuja się na normalne podstawowe kursy posłuszeństwa, potem to ich wciąga i mają naturalną drogę dalej. "

Identycznie sprawa ma się w Polsce. tylko w mikroskali
No więc ja tego nie widzę. Ja widzę, że na kursy podstawowe zgłaszają się tłumy i prawie nikt z nich nie kontynuuje dalej. To właśnie próbuję zrozumieć i naprawić.

Berek napisał(a):
Zdecydowanie nie wierzę że to, iż na płycie używa się innych komend albo wymaga nieco innego stylu pracy, niż w życiu codziennym - mogłoby odstraszyć kogokolwiek kto chce "tego" spróbować.
Nie chodzi o odstraszenie, tylko o braku tego naturalnego "mostu" do kontynuacji. Taka osoba, po tym, jak zacznie normalne posłuszeństwo, żeby kontynuować musi zacząć od początku, specjhalnie dla sportu, nie może po prostu dalej ciągnąć tego zwykłego posłuszeństwa. Mnie to się nie podoba i chociaż to na pewno nie jest jedyną, ani nawet głowną, przyczyną braku popularności obedience, to moim zdaniem będzie jedną z przyczyn.

Posted

Wojtek napisał(a):
Wy tu gadacie, gadacie, a trza opić 500 stronke!!! :D
No to siup! :drinking: Tylko chyba przegapilismy się i wyszła juz 501!

Posted

No siuuup.

Szef zaoferował mi właśnie wódkę paprykową ktorej nie moge wypić bo jadę samochodem; pozostaje mi wirtualna wódeczka. :(

Posted

Berek, ja bym się chętnie z Tobą spotkała i pogadała... Wódeczki paprykowej zaoferować nie mogę, bo nie mam, ale może jakiś inny atrakcyjny trunek by się znalazł....

Posted

Flaire napisał(a):
Ja widzę, że na kursy podstawowe zgłaszają się tłumy i prawie nikt z nich nie kontynuuje dalej. To właśnie próbuję zrozumieć i naprawić.


Nie wiem jak w Warszawie, ale u nas większą część tego tłumu stanowią osoby, które przychodzą na szkolenie, bo mają problem ze swoim pupilkiem. Pies albo ciągnie jak parowóz, albo jak widzi psy to głuchnie, albo nie chce dać się zapiąć na smycz.

Bardzo mały procent zgłasza się bo np. lubi ten rodzaj aktywnego spędzania czasu z psem.

Myślę, że to jest powód dlaczego większość osób nie kontynuuje szkolenia, chociaż są tacy którzy się wciągają.

A wracając do tego, że Mistrz Polski jest jeden, a co zaoferować przygodnemu burkowi to akurat myślę, że w obedience nie ma tego problemu, bo przecież jest podział na różne klasy w zależności od zaawansowania, więc każdy ma szanse się wykazać.

A za stroneczkę już siupam :drinking:

Posted

A tak wracając do arcyciekawej rozprawy na temat szkoleń i o watahach ludzi w nich uczestniczących....na początku to powiem tak......:
-zapanowała moda /i dobrze/ że ludzie chcą szkolić swoje psy. Nabyte czworonogi przerastają wyobrażnię swego pana i tu zaczynają się problemy. No bo jak można kupić kaukaza, przyjść z nim na szkolenie 3razy, podczas szkolenia rozmawiać przez komórkę, potem przekazać psa żonie, a ta po kolejnym kursie 10 letnienu synowi po to, by po czasie odnowić ten krąg. Instruktor zareagował na to dość stanowczo........w tej chwili psa prowadzi jedna osoba.
Następnie- koszt szkolenia jest dość znaczny.Niektóre osoby poprzestają na szkoleniu podstawowym nie idąc nawet do egzaminu końcowego.Twierdzą że im nie zależy.to co się pies naumiał to wystarcza.
Ważny jest też sposób prowadzenia szkolenia ,zachęcenia uczestników do dalszej edukacji swych czworonogów,co gdy jest już kasa wydaję się proste. A jednak wchodzi jeszcze w rachubę czas ktory trzeba swemu pupilowi poświęcić. Bo gro osób nawet nie zdawało sobie sprawy ile to czasu kosztuje.
Ale trzeba to propagować ,być optymistą ,zachęcać do szkoleń i dalej....i dalej .To efekty przyniesie z czasem. Sprawi że poziom o ktorym mówicie będzie coraz wyższy poprzez wzrost zainteresowania.
I tu trzeba by się też dopatrywać tego braku kontynuacji /zgadzam się rownież z zachraniarką/
A jeszcze nasunął mi się jeden" problem" i z tym się spotkałem na szkoleniu Jazona a mianowicie : niektórzy kursanci po paru lekcjach są tak mocni w gębie że twierdzą iż dalsza edukacja psa jest bezcelowa bo oni sami więcej potrafią go nauczyć. Kompletna bzdura.
Nie chcę jednak pozostawić niesmaku i zrazić kogoś do szkoleń a tym bardziej do siebie.
Szkolenie musi być atrakcyjne dla czworonoga i pana.
Ja z Jazonem na takie chodzę więc wybaczcie-muszę pędzić.

Pozdrawiam!!! :D :D

Posted

Dołączam się do oblewania 500-setnej stronki :drinking: :drinking: :drinking: :drinking: :drinking:
Otwieram właśnie swojego ulubionego Pilsner Urquell prosto z lodówki :lol:

Posted

zachraniarka napisał(a):
u nas większą część tego tłumu stanowią osoby, które przychodzą na szkolenie, bo mają problem ze swoim pupilkiem. Pies albo ciągnie jak parowóz, albo jak widzi psy to głuchnie, albo nie chce dać się zapiąć na smycz. [...]Myślę, że to jest powód dlaczego większość osób nie kontynuuje szkolenia, chociaż są tacy którzy się wciągają.
zach, ale tak jest wszędzie. Na kursy dla początkujących, które prowadziłam w USA, absolutnie wszyscy zgłaszali się tylko i wyłącznie dlatego, że chcieli mieć dobrze ułożonego psa. Nikt nie zgłaszał się dlatego, że chciał z psem pracować, czy występować w zawodach.

Tylko że po takim pierwszym kursie (który tam z reguły trwa tylko najwyżej 8-10 godzin, więc jest bardzo podstawowy) trzeba się zapisać na kolejny i kolejny. A po trzecim, niektórzy zaczynają już to lubieć i zaczynamy im urządzać mini egzaminy i mini zawody... i niektórych to wciąga i jadą dalej.

zachraniarka napisał(a):
A wracając do tego, że Mistrz Polski jest jeden, a co zaoferować przygodnemu burkowi to akurat myślę, że w obedience nie ma tego problemu, bo przecież jest podział na różne klasy w zależności od zaawansowania, więc każdy ma szanse się wykazać.
Być może i to jest na pewno krok we właściwym kierunku. Chociaż jeżeli osoba zaczynająca ze swoim pierwszym psem startuje w tej samej klasie, co profesjonaliści ze swoimi (kolejnymi) psami początkującymi, to ta osoba z pierwszym psem nie ma zbyt wielkich szans...

A jak ten pies już zda, zaliczy i przejdzie do następnej klasy to przydałyby się jakieś fajne tytuły, który mógłby dumnie i oficjalnie nosić przy swoim imieniu, tak jak mamy PT czy IPO-I itd. :D I to na pewno mógłby ZKwP bardzo łatwo naprawić. :D

Posted

Właśnie wróciłyśmy z Luką z nadmorskiego spotkania z Zachraniarką i Ludwiczkiem. :D Było bardzo miło, słuchanie Asi mówiącej o psach to przyjemność! :D Ludwiczek jest cudowny, kochany i bardzo, bardzo grzeczny - jeden cichutki gwizd Asi, a on już jest przy niej! :o Moja Luka niestety nie wykazywała chęci bliższego zapoznania się z erdelkiem (mimo jego uroczych ukłonów) i zajęta swoją piłką obwarczała go, gdy próbował nawiązać z nią jakikolwiek kontakt. :roll: :cry: Ale Ludwiczek pod tym względem jest prawdziwym gentleman'em - niejeden dorosły pies mógłby się od niego uczyć! :D
Mamy nadzieję, że zach będzie chciała się jeszcze kiedyś z nami spotkać mimo humorów mojego białasa. :wink:

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
Właśnie wróciłyśmy z Luką z nadmorskiego spotkania z Zachraniarką i Ludwiczkiem.
O, jak fajnie macie! :D

zach, moja Babcia być może będzie musiała spędzić tak ze dwa-trzy tygodnie lecząc się w Gdańsku-Oliwie... Myślę o tym, żeby część tego czasu spędzić tam z nią... Nareszcie miałybyśmy trochę czasu, żeby pogadać o rozmaitych sprawach, bo ja mam do Ciebie maśę pytań odnośnie szedzkiego szkolenia, a i o obedience tez chciałabym pogadać. :D

Posted

Flaire napisał(a):
absolutnie wszyscy zgłaszali się tylko i wyłącznie dlatego, że chcieli mieć dobrze ułożonego psa. Nikt nie zgłaszał się dlatego, że chciał z psem pracować, czy występować w zawodach.


Nie chodziło mi o to, że ktoś się zgłasza bo chce startować w zawodach. Miałam na myśli to, że często szkolenie się zaczyna kiedy już kompletnie nie da się nad psem zapanować. Póki daje się z nim jakoś wytrzymać po co go szkolić? Tak też podchodzi się do kursu, skoro już pies się nauczył nie ciągnąć to po co męczyć się z aportowaniem, a na co to potrzebne.

Nie wiem jak w Stanach, ale na zachodzie czy północy Europy znaczna większość właścicieli psów rozpoczyna szkolenie wcześnie zanim pojawią się problemy, a nie wtedy kiedy pies jest już wielki i dobrze ugruntowany w swoich nawykach.

Gosia
spacer z Wami to prawdziwa przyjemność, to się nagadałyśmy :D No a na Lukę nie narzekaj! Mało jest piesków tej wielkości o tak wspaniałym duchu i wychowaniu, no a jej pasja na piłkę to już mnie z nóg zwaliła.. To jest dopiero materiał na sportowca!
Cieszę się bardzo, że Ludwiś się podobał. Gosia świadkiem, że kiedy Młody pracuje noskiem to zapomina o swojej ukochanej pańci i ma już całkiem ładną koncentrację jak na takiego malucha. Gorzej z węchem hi hi ;)

Haniu
Ty dobrze wiesz, że Gdańsk dla Ciebie zawsze otworem i są tu osoby i psy, które zawsze się bardzo ucieszą na wieść o Twoich odwiedzinach! Ze mną i moimi potworami na czele :D

Posted

Flaire napisał(a):
absolutnie wszyscy zgłaszali się tylko i wyłącznie dlatego, że chcieli mieć dobrze ułożonego psa. Nikt nie zgłaszał się dlatego, że chciał z psem pracować, czy występować w zawodach.


Nie chodziło mi o to, że ktoś się zgłasza bo chce startować w zawodach. Miałam na myśli to, że często szkolenie się zaczyna kiedy już kompletnie nie da się nad psem zapanować. Póki daje się z nim jakoś wytrzymać po co go szkolić? Tak też podchodzi się do kursu, skoro już pies się nauczył nie ciągnąć to po co męczyć się z aportowaniem, a na co to potrzebne.

Nie wiem jak w Stanach, ale na zachodzie czy północy Europy znaczna większość właścicieli psów rozpoczyna szkolenie wcześnie zanim pojawią się problemy, a nie wtedy kiedy pies jest już wielki i dobrze ugruntowany w swoich nawykach.

Gosia
spacer z Wami to prawdziwa przyjemność, to się nagadałyśmy :D No a na Lukę nie narzekaj! Mało jest piesków tej wielkości o tak wspaniałym duchu i wychowaniu, no a jej pasja na piłkę to już mnie z nóg zwaliła.. To jest dopiero materiał na sportowca!
Cieszę się bardzo, że Ludwiś się podobał. Gosia świadkiem, że kiedy Młody pracuje noskiem to zapomina o swojej ukochanej pańci i ma już całkiem ładną koncentrację jak na takiego malucha. Gorzej z węchem hi hi ;)

Haniu
Ty dobrze wiesz, że Gdańsk dla Ciebie zawsze otworem i są tu osoby i psy, które zawsze się bardzo ucieszą na wieść o Twoich odwiedzinach! Ze mną i moimi potworami na czele :D

Posted

zachraniarka napisał(a):
Nie wiem jak w Stanach, ale na zachodzie czy północy Europy znaczna większość właścicieli psów rozpoczyna szkolenie wcześnie zanim pojawią się problemy, a nie wtedy kiedy pies jest już wielki i dobrze ugruntowany w swoich nawykach.
Więc w Stanach zgłaszają się raczej z dorosłymi psami, szczególnie jak sobie nie dają z nimi rady. Ze szczeniakami się też zgłaszają, ale znacznie rzadziej, niestety. Rozmawiałam właśnie w moją sąsiadką, która prowadzi szkołę dla psów i w tym "semestrze" klasy dla szczeniąt nie ma, bo za mało się zgłosiło. Natomiast klas początkujących dla dorosłych psów ma kilka i mogłaby mieć jeszcze kilka, tylko brakuje jej szkoleniowców (dlatego do mnie dzwoniła - ona ciągle próbuje namówić mnie na powrót :D ).

zachraniarka napisał(a):
Haniu
Ty dobrze wiesz, że Gdańsk dla Ciebie zawsze otworem i są tu osoby psy, które zawsze się bardzo ucieszą na wieść o Twoich odwiedzinach! Ze mną i moimi potworami na czele :D
zach, dzięki wielkie! Zobaczę, co się da zrobić, tylko nie wiem dokładnie, kiedy to by miało być - może dopiero wiosną-latem. Troszkę więcej będę wiedziała w niedzielę. :D

A teraz troszkę się pochwalę :D . Zaczęłam dzisiaj uczyć Misię nowej komendy - chodzenia przy nodze z patrzeniem na mnie, tak jak to należy robić w obedience (mam nadzieję! :wink: ). (Właściwie zaczęłam to już troszkę wczoraj, ale dopiero dzisiaj, na skutek tutejszej dyskusji, doszłam do tego, że trzeba jej po prostu nauczyć nowej komendy - muszę powiedzieć, patrząc wstecz, że wstyd mi, że wcześniej na to nie wpadłam
:oops: , ale przynajmniej rozumiem, dlaczego). W każdym razie, w porywach idzie nam już całkiem nieźle! :D Może uda mi się umówić z agą_o i poprosić ją, żeby zrobiła dwa filmiki - jeden z "normalnego" chodzenia przy nodze, a drugi - z takiego "wpatrywanego". Oczywiście do odpowiedniego poziomu jeszcze nam daleko, narazie robimy to w krótkich kawałkach i raczej z pomocą słowną, ale ja patrzę przed siebie, Misia na mnie i umiemy już skręty i oba zwroty w tył. Ciekawa będę Waszej reakcji - czy to jest "to". Bo jeśli nawet z grubsza tak, to niesamowite, jaki "kontakt z psem" można wyrobić w 20 minut. :wink:

Posted

Flaire napisał(a):
Bo jeśli nawet z grubsza tak, to niesamowite, jaki "kontakt z psem" można wyrobić w 20 minut. :wink:


Jak się doda słówko "wzrokowy" (bo o tym rozmawialiśmy) to i cudzysłów przy kontakcie nie będzie potrzebny :D
Fajnie masz, że Miśka się tak szybko uczy. Hugusio też szybko łapie, ale akurat patrzenia na mnie podczas chodzenia to się nigdy nie nauczył. Największym osiągnięciem w tej dziedzinie było wypracowanie wpatrywania się we mnie podczas zajmowania pozycji zasadniczej.. :roll:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...