zachraniarka Posted September 27, 2005 Posted September 27, 2005 Minio to super, że Kora ma się już lepiej, ściskamy jeszcze mocniej kciuki co by jeszcze szybciej przepędzić choróbsko!! Flaire napisał(a):zach, widzę, że Cię to skubanie wciąga - taki pięknie wyskubany pysk! Uszka na tym pierwszym portreciku wyglądają dużo lepiej! Czy przykleiłaś jeszcze raz, czy Ludwiś powiewa ucholami? :D Oj wciąga i to jak!! Tylko dobrego sprzętu brak :cry: Pychol to jest na spółkę z agą_o zrobiony, od trufli do patrzałek to jej robota. Ja nie wytrzymałam ostatnio i wyskubałam do gołego łepetynkę, uchole i szyję. Muszę zabrać się za resztę teraz, bo wygląda ciut nie proporcjonalnie. Uchole chwilowo powiewają, ale na pewno jeszcze podkleję :D Trzymaj się tam z Miśką w dalekim Dortmundzie i opisuj jak najwięcej Waszych wrażeń z wyjazdu!!
swallow Posted September 27, 2005 Posted September 27, 2005 Minio ja kroplówkę podawałam w domu (z wetem byłam w kontakcie telefonicznym), było to rozwiązanie lepsze i dla mnie i dla psa, który bardzo szybko wrócił do zdrowia. Poniżej zdjęcie mojego Bonda i jego prywatnej pielegniarki Sereny: i mojemu piesiowi nikt niczego nie wygalał
Flaire Posted September 27, 2005 Posted September 27, 2005 Mam dla Was zagadkę multikulturową :D : zgadnijcie, co w Dortmundzie mówią sobie ludzie na pożegnanie? :lol:
zadziorny Posted September 27, 2005 Posted September 27, 2005 Flaire napisał(a):Dzisiaj było pierwsze zapytalnie. Jutro powtórka, potem odpoczynek do wieczora i w czwartek zaczynamy podróż powrotną. Wszystkiego razem będzie tylko troszkę ponad 2200 km. :roll: Chyba w obie strony?
Minio Posted September 27, 2005 Posted September 27, 2005 Babeszja to straszne świństwo jest. :evil: Teraz to dopiero będę się bała gdziekolwiek z psami wyjść. A na dodatek weterynarze straszą , że kleszczory uodporniły sie na środki dlatego jest tyle zachorowań nawet u systematyczne zabezpieczanych psów. I co tu robić?? Dowiedziałam sie w lecznicy , że na Ukrainie podają w okresie letnim zastrzyki z lekarstwa ( nazwy oczywiście nie znam) na babeszję. Trochę drastycznie , lek jest bardzo mocny. Słyszeliście coś na ten temat?
Fuka Posted September 27, 2005 Posted September 27, 2005 Hop-Hop, witajcie! Trzymam kciuki za Korę i za Misi maluchy tez :D
borsaf Posted September 27, 2005 Posted September 27, 2005 Minio też sie tych kleszczy zaczynam bać choć w mojej okolicy babeszja tak nie szaleje. Regonik złapał raz kleszcza ale wyciągnęliśmy i po krzyku, ten nie przenosil dodatkowego świństwa. Swoją drogą to zastanawia mnie dlaczego u moich kotek, które są pół dzikie i lataja po ogrodach nigdy nie spotkałam kleszcza? Może ich sierść taka gęsta i kleszcze nie lubią? Czy ktos wie cos na ten temat?
niedzwiedzica Posted September 27, 2005 Posted September 27, 2005 Witajcie ! ja jak zwykle ostatnio z doskoku :oops: ale tez trzymam kciuki za zdrowie Kory i przyszłe macierzyństwo Misi( kiedys takie dzieci to się chyba pogrobowce nazywały ??? :evilbat: ) Ktos pytał o zdjęcia z Wrocławia-to wkleje kilka,reszta moze jutro-jak czas pozwoli Psy klasa otwarta-I lok. IGOR Marakita psy otwarta w ruchu , II lok. USTINOV V.Garmsee suki klasa pośrednia, I.lok. Trophy for Pasja PR,CACIB suki kl.championów I.lok.LUNA Magnitudo ( wnuczka KOKI ;-))Res-CACIB
Jura Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 A my wróciłyśmy z urlopowania się. Równo rok temu też wjeżdżałam z Fredzia na urlop na lono natury i przywiozłam do domu babeszjozę. Szczęście, że objawiła się już po powrocie. Błyskawiczna diagnoza i obyło sie bez kroplówki i innych nieprzyjemności. Choróbsko jest okropne, bo pies w oczach gaśnie. Zmarwiłam się więc okropnie na wieść o chorobie Kory. Minio, chyba najgosze już macie za sobą. Trzymajcie się. Najgorsze jest to, że na babeszjozę można zachorować wielokrotnie. Mam nadzieję, że nie długo wymyślą szczepionkę. W tym roku zabezpieczyłam Fredzię przedkleszczowo podwójnie - frontline i obroża preventic. Cały czas czuję, że przez tą obrożę mam zabezpieczony układ oddechowy od wewnątrz - cały czas czuję jej zapach. Biedny pies, ale jak napisał kiedyś Mrożek "Od smrodu jeszcze nikt nie umarł".
INA Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Minio - jak Kora? dziś powinno być już lepiej... Tak- kroplówki można samemu dawać jak już masz welfron do żyły wlożony... Robiliście badania pod kątem nerek? - mam nadzieje, że nic złego tam się nie dzieje :roll: Pozdrawiam Chyba faktycznie trzeba jeszcze tę obrożę dodatkowo wcisnąc na szyje psu - Jura jakby to miało skutecznie ochronić psa to każdy smórd bym wytrzymała 8) ..no może prawie każdy 8) U nas z tego co słyszałam-- na szczęście baszeja nie szaleje ale.. nigdy nic nie wiadomo:roll:
Mokka Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Jura napisał(a): Biedny pies, ale jak napisał kiedyś Mrożek "Od smrodu jeszcze nikt nie umarł". A od przeciągu niejeden... Minio, my również trzymamy kciuki za Korę - jak widać tyle paluchów skutecznie działa, skoro najgorsze macie już za sobą. Napisz proszę, gdzie złapaliście to paskudztwo. Niedługo chyba przestaniemy wystawiać nosy poza próg własnego domu :evil: Całuski dla rekonwalescentki :buzi:
aga_ostaszewska Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Jura: Pochwalcie się gdzie, co i jak było na urlopiku! Może jakieś foteczki... :D ? Minio: Jestem przekonana, że najgorsze już za Wami! Nadal bardzo mocno trzymam kciuki, żeby Kora szybko wracała do świetnej kondycji!
Wind Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Minio, Bedzie dobrze! :-) Wszyscy tutaj trzymamy kciukasy za Korunie! :kciuki:
Gosia_i_Luka Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 My również kcuki zaciskamy za Korę! Będzie dobrze! A tak na przyszłość tekst autorstwa TILII, myślę, że informacje przydatne, zwłaszcza teraz, gdy tyle psów choruje na to świństwo :evil: : "Oglądajmy dokładnie psy, zwłaszcza po "terenowych" spacerach, ale i po zwykłych, bo kleszcz może zdarzyć sie nawet na miejskim trawniku. Oglądajmy psa dokładnie- mi się kiedyś zdarzyło przegapić kleszcza wbitego w psią łapę- między palcami. No i ważne- jeśli pies nagle stanie się smutny, osowiały- zmierzmy temperaturę. Normalna psia temperatura to ok 37,8-38,5 C, wyższa niż 39 C powinna zaniepokoić. Zwracajmy uwagę na kolor moczu psa- normalny jest oczywiście żółty, w przypadku ostrych zatruć i babeszjozy mocz zmienia kolor na ciemnobrązowy. W przypadku podejrzenia babeszjozy (objawy mogą wystąpić nawet kilka miesięcy po zakażeniu) warto zrobić badanie krwi - krew pobierana jest z naczyń obwodowych (np z naciętej żyłki ucha). Szybko wykryta babeszjoza nie zostawia śladów, podaje się Imizol i leki dodatkowe, niestety późno wykryta choroba uszkadza wątrobę, nerki, często serce i inne narządy, może skończyć sie śmiercią psa. najczęściej występujące objawy (może wystąpić kilka na raz): osłabienie, apatia, brak łaknienia, chwiejny chód (stopniowo coraz większe problemy z poruszaniem), brązowa barwa moczu (często ból nerek), ból brzucha, powiększona wątroba, biegunka, wymioty, bardzo wysoka temperatura ponad 40C (!!) "
INA Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Gosia - objawy mogą być w kilka miesięcy po zakażeniu :o :smhair2: :tard: myślałam że kilka dni..przecież przez tyle czasu tam może tyle złego zrobić w organizmie. :roll: No to teraz ja sie boje - Vigo miał w czerwcu chyba z 6 kleszczy...a jak były zakażone :roll: Nie nie mozna tak myślec bo się popadnie w paranoje.. 0X
borsaf Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Minio jak tam Koeunia? Najgorsze chyba za wami. Gosia&Luka bardzo cenny tekst. Myślę ze przy takiej inwazji kleszczy powinien sie znależć jako przylepiony na weterynarii i tutaj bo potem trudno szukać. Ja nie umiem sobie wyszukiwać i otwieram stronu kolejno i to trwa dłłługo.
Gosia_i_Luka Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 INA, niestety to prawda, przy babeszji bardzo ważne jest wczesne wykrycie choroby, dlatego trzeba BARDZO uważnie obserwować psa. Dobrze, że moja biała w tym roku nie złapała żadnego kleszcza, bo ja bym po nocach nie spała - jestem makabryczną panikarą na punkcie Luki chorób i już dawno popadłam w paranoję :roll: :wink: borsaf - muszę na ten temat zasięgnąć opinii Tilii, ale myślę, że da się coś załatwić. :wink:
Eclairs Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem zadania tego pytania. Choroba Korci zmotywowała mnie w końcu do tego. Zwykle zabezpieczałam psiury Frontlinem. Jednak ten środek nie jest polecany jeśli z psem ma kontakt osoba w ciąży. W lipcu przed wyjazdem na wczasy jednak zaryzykowałam i zakropiłam Eklerka. Weterynarz ostrzegał żebym kategorycznie (a nie tak jak zwykle) ograniczyła kontakt z Eklerkiem przynajmniej przez 3-4 dni. Teraz już wiem, że zdecydowane odizolowanie młodego ode mnie jest niewykonalne! Ekler non stop się do mnie przytula, wchodzi na kolana, liże za uchem, przychodzi powiedzieć dobranoc i przywitać rano. I sama nie wiem co teraz zrobić. Zdecydowałam nie ryzykować zdrowia dzidziusia i od lipca nie zabezpieczałam już psiaka. Szczególnie, że (tfu tfu) nie ma u nas dużo kleszczy. Ale męczy mnie świadomość, że Eklersik od 2 miesięcy nie ma żadnego zabezpieczenia przeciw tym świństwom. I stąd moje pytanie: Czy ktoś z Was zna jakiś bezpieczny w mojej sytuacji środek przeciwkleszczowy i przeciwpchelny :question:
Gosia_i_Luka Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Przede wszystkim - Eclairs - gratulacje! Niestety nie poradzę w sprawie środka, który mogłabyś w tej sytuacji zastosować, ale wspomnę o Frontline - niestety coraz częściej łapią babeszję psy, które były nim zabezpieczone. :roll: Tak więc nie jest on już tak dobrym zabezpieczeniem dla naszych psiurów. :cry: Tilia zgodziła się na podklejenie tekstu :D i wspomniała o jeszcze jednym problemie - często właściciele nie znajdują kleszcza na swoim psie, więc to, że myślimy, że pies kleszcza nie miał, może okazać się nieprawdą. :roll: I tak czy siak trzeba psa obserwować... każdego... Zwłaszcza kudłacze (Tilia ma 2 deerhoundki - u jednej z nich nie znalazła kleszcza, no i sunia mimo to zachorowała...).
borsaf Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Eclairs gratulacje! Co do tematu frontlain to myślę, że Aluzja będzie na bieżąco.
Minio Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Dziekujemy wszystkim za kciuki i łapy . :lol: Korka ma sie lepiej zaczyna jeść i dziś nawet szczeknęła :lol: Jak dobrze pójdzie to jutro zakończymy leczenie . Choć Kora jest jeszcze fizycznie słaba. borsaf Dzięki z namiary. Podobno koty nie łapią babeszji ( kleszcze chyba tak ) . Wet powiedział, że zagrożone są konie, krowy i psy. A ja się zastanawiam czemu tyle biegających wiejskich burków nie choruje? Na łące śpi pies pilnujący koni. Cały czas siedzi w tych kleszczach i nic . :o A my dwa razy poszliśmy na łąkę i proszę jak się skończyło... JuraKurcze moje suki są lane płynem zabezpieczającym raz w miesiącu ale podobno kleszcze uodparniają sie . Mieszkamy w Markach - to po praskiej stronie Warszawy .
Minio Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 InaNerki w porządku , robiliśmy badania krwi . Za to wątroba troch naruszona , mam nadzieje , że tylko chwilowo.
Minio Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Mokka Prawdopodobnie w Markach ale tak naprawde to cała praska strona Warszawy jest niebezpieczna jeśli chodzi o babeszję.
Mokka Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Minio Tak naprawdę, to nie wiesz, ile wiejskich burków choruje i schodzi na babeszjozę, bo nimi nikt się nie przejmuje. Zużyty egzemplarz wymieniany jest na nowszy model. :( Poza tym nie każdy kleszcz jest zakażony. Jeden pies złapie ich 10 i wszystkie "czyste", a drugi zapozna się z jednym i mając pecha trafi na takiego, który nosi w sobie choróbsko. :cry: Dobrze, że Kora dochodzi juz do siebie. Pamiętaj tylko, że teraz jej organizm może być osłabiony już na dłużej, więc dbajcie o nią i nie forsujcie. Znam kilka psów, które mają za sobą przygodę z babeszją (niektóre nawet więcej niz raz) i jedne są w formie i pełne wigoru, a inne przez długi czas (nieraz na zawsze) odczuwają skutki tego podleca. Głaski dla sunieczki i więcej szczęścia na przyszłość :buzi:
Minio Posted September 28, 2005 Posted September 28, 2005 Eclairs I tak źle i tak niedorze ... Gdybym ja znała taki środek...... Lepiej jednak nie ryzykować i lekarza posłuchać . Te Srodki zabezpieczające są bardzo silne.
Recommended Posts