Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

Posted

Minio
to super, że Kora ma się już lepiej, ściskamy jeszcze mocniej kciuki co by jeszcze szybciej przepędzić choróbsko!!

Flaire napisał(a):
zach, widzę, że Cię to skubanie wciąga - taki pięknie wyskubany pysk! Uszka na tym pierwszym portreciku wyglądają dużo lepiej! Czy przykleiłaś jeszcze raz, czy Ludwiś powiewa ucholami? :D


Oj wciąga i to jak!! Tylko dobrego sprzętu brak :cry:
Pychol to jest na spółkę z agą_o zrobiony, od trufli do patrzałek to jej robota. Ja nie wytrzymałam ostatnio i wyskubałam do gołego łepetynkę, uchole i szyję. Muszę zabrać się za resztę teraz, bo wygląda ciut nie proporcjonalnie. Uchole chwilowo powiewają, ale na pewno jeszcze podkleję :D

Trzymaj się tam z Miśką w dalekim Dortmundzie i opisuj jak najwięcej Waszych wrażeń z wyjazdu!!

  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

Minio ja kroplówkę podawałam w domu (z wetem byłam w kontakcie telefonicznym), było to rozwiązanie lepsze i dla mnie i dla psa, który bardzo szybko wrócił do zdrowia.
Poniżej zdjęcie mojego Bonda i jego prywatnej pielegniarki Sereny:



i mojemu piesiowi nikt niczego nie wygalał

Posted

Flaire napisał(a):
Dzisiaj było pierwsze zapytalnie. Jutro powtórka, potem odpoczynek do wieczora i w czwartek zaczynamy podróż powrotną. Wszystkiego razem będzie tylko troszkę ponad 2200 km. :roll:

Chyba w obie strony?

Posted

Babeszja to straszne świństwo jest. :evil:
Teraz to dopiero będę się bała gdziekolwiek z psami wyjść.
A na dodatek weterynarze straszą , że kleszczory uodporniły sie na środki dlatego jest tyle zachorowań nawet u systematyczne zabezpieczanych psów.
I co tu robić??
Dowiedziałam sie w lecznicy , że na Ukrainie podają w okresie letnim zastrzyki z lekarstwa ( nazwy oczywiście nie znam) na babeszję.
Trochę drastycznie , lek jest bardzo mocny.
Słyszeliście coś na ten temat?

Posted

Minio też sie tych kleszczy zaczynam bać choć w mojej okolicy babeszja tak nie szaleje.
Regonik złapał raz kleszcza ale wyciągnęliśmy i po krzyku, ten nie przenosil dodatkowego świństwa.

Swoją drogą to zastanawia mnie dlaczego u moich kotek, które są pół dzikie i lataja po ogrodach nigdy nie spotkałam kleszcza? Może ich sierść taka gęsta i kleszcze nie lubią?
Czy ktos wie cos na ten temat?

Posted

Witajcie !
ja jak zwykle ostatnio z doskoku :oops: ale tez trzymam kciuki za zdrowie Kory i przyszłe macierzyństwo Misi( kiedys takie dzieci to się chyba pogrobowce nazywały ??? :evilbat: )
Ktos pytał o zdjęcia z Wrocławia-to wkleje kilka,reszta moze jutro-jak czas pozwoli


Psy klasa otwarta-I lok. IGOR Marakita


psy otwarta w ruchu , II lok. USTINOV V.Garmsee


suki klasa pośrednia, I.lok. Trophy for Pasja PR,CACIB


suki kl.championów I.lok.LUNA Magnitudo ( wnuczka KOKI ;-))Res-CACIB

Posted

A my wróciłyśmy z urlopowania się. Równo rok temu też wjeżdżałam z Fredzia na urlop na lono natury i przywiozłam do domu babeszjozę. Szczęście, że objawiła się już po powrocie. Błyskawiczna diagnoza i obyło sie bez kroplówki i innych nieprzyjemności. Choróbsko jest okropne, bo pies w oczach gaśnie.
Zmarwiłam się więc okropnie na wieść o chorobie Kory. Minio, chyba najgosze już macie za sobą. Trzymajcie się.
Najgorsze jest to, że na babeszjozę można zachorować wielokrotnie. Mam nadzieję, że nie długo wymyślą szczepionkę.
W tym roku zabezpieczyłam Fredzię przedkleszczowo podwójnie - frontline i obroża preventic. Cały czas czuję, że przez tą obrożę mam zabezpieczony układ oddechowy od wewnątrz - cały czas czuję jej zapach. Biedny pies, ale jak napisał kiedyś Mrożek "Od smrodu jeszcze nikt nie umarł".

Posted

Minio - jak Kora? dziś powinno być już lepiej...
Tak- kroplówki można samemu dawać jak już masz welfron do żyły wlożony...
Robiliście badania pod kątem nerek? - mam nadzieje, że nic złego tam się nie dzieje :roll: Pozdrawiam

Chyba faktycznie trzeba jeszcze tę obrożę dodatkowo wcisnąc na szyje
psu - Jura jakby to miało skutecznie ochronić psa to każdy smórd bym wytrzymała 8) ..no może prawie każdy 8)
U nas z tego co słyszałam-- na szczęście baszeja nie szaleje ale.. nigdy nic nie wiadomo:roll:

Posted

Jura napisał(a):
Biedny pies, ale jak napisał kiedyś Mrożek "Od smrodu jeszcze nikt nie umarł".

A od przeciągu niejeden...

Minio, my również trzymamy kciuki za Korę - jak widać tyle paluchów skutecznie działa, skoro najgorsze macie już za sobą.
Napisz proszę, gdzie złapaliście to paskudztwo. Niedługo chyba przestaniemy wystawiać nosy poza próg własnego domu :evil:

Całuski dla rekonwalescentki :buzi:

Posted

Jura: Pochwalcie się gdzie, co i jak było na urlopiku! Może jakieś foteczki... :D ?

Minio: Jestem przekonana, że najgorsze już za Wami!
Nadal bardzo mocno trzymam kciuki, żeby Kora szybko wracała do świetnej kondycji!

Posted

My również kcuki zaciskamy za Korę! Będzie dobrze!

A tak na przyszłość tekst autorstwa TILII, myślę, że informacje przydatne, zwłaszcza teraz, gdy tyle psów choruje na to świństwo :evil: :
"Oglądajmy dokładnie psy, zwłaszcza po "terenowych" spacerach, ale i po zwykłych, bo kleszcz może zdarzyć sie nawet na miejskim trawniku. Oglądajmy psa dokładnie- mi się kiedyś zdarzyło przegapić kleszcza wbitego w psią łapę- między palcami. No i ważne- jeśli pies nagle stanie się smutny, osowiały- zmierzmy temperaturę. Normalna psia temperatura to ok 37,8-38,5 C, wyższa niż 39 C powinna zaniepokoić. Zwracajmy uwagę na kolor moczu psa- normalny jest oczywiście żółty, w przypadku ostrych zatruć i babeszjozy mocz zmienia kolor na ciemnobrązowy. W przypadku podejrzenia babeszjozy (objawy mogą wystąpić nawet kilka miesięcy po zakażeniu) warto zrobić badanie krwi - krew pobierana jest z naczyń obwodowych (np z naciętej żyłki ucha).
Szybko wykryta babeszjoza nie zostawia śladów, podaje się Imizol i leki dodatkowe, niestety późno wykryta choroba uszkadza wątrobę, nerki, często serce i inne narządy, może skończyć sie śmiercią psa.
najczęściej występujące objawy (może wystąpić kilka na raz):
osłabienie, apatia, brak łaknienia, chwiejny chód (stopniowo coraz większe problemy z poruszaniem), brązowa barwa moczu (często ból nerek), ból brzucha, powiększona wątroba, biegunka, wymioty, bardzo wysoka temperatura ponad 40C (!!) "

Posted

Gosia - objawy mogą być w kilka miesięcy po zakażeniu :o :smhair2: :tard: myślałam że kilka dni..przecież przez tyle czasu tam może tyle złego zrobić w organizmie. :roll:
No to teraz ja sie boje - Vigo miał w czerwcu chyba z 6 kleszczy...a jak były zakażone :roll: Nie nie mozna tak myślec bo się popadnie w paranoje.. 0X

Posted

Minio jak tam Koeunia? Najgorsze chyba za wami.

Gosia&Luka bardzo cenny tekst. Myślę ze przy takiej inwazji kleszczy powinien sie znależć jako przylepiony na weterynarii i tutaj bo potem trudno szukać. Ja nie umiem sobie wyszukiwać i otwieram stronu kolejno i to trwa dłłługo.

Posted

INA, niestety to prawda, przy babeszji bardzo ważne jest wczesne wykrycie choroby, dlatego trzeba BARDZO uważnie obserwować psa. Dobrze, że moja biała w tym roku nie złapała żadnego kleszcza, bo ja bym po nocach nie spała - jestem makabryczną panikarą na punkcie Luki chorób i już dawno popadłam w paranoję :roll: :wink:

borsaf - muszę na ten temat zasięgnąć opinii Tilii, ale myślę, że da się coś załatwić. :wink:

Posted

Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem zadania tego pytania. Choroba Korci zmotywowała mnie w końcu do tego.
Zwykle zabezpieczałam psiury Frontlinem. Jednak ten środek nie jest polecany jeśli z psem ma kontakt osoba w ciąży. W lipcu przed wyjazdem na wczasy jednak zaryzykowałam i zakropiłam Eklerka. Weterynarz ostrzegał żebym kategorycznie (a nie tak jak zwykle) ograniczyła kontakt z Eklerkiem przynajmniej przez 3-4 dni. Teraz już wiem, że zdecydowane odizolowanie młodego ode mnie jest niewykonalne! Ekler non stop się do mnie przytula, wchodzi na kolana, liże za uchem, przychodzi powiedzieć dobranoc i przywitać rano. I sama nie wiem co teraz zrobić. Zdecydowałam nie ryzykować zdrowia dzidziusia i od lipca nie zabezpieczałam już psiaka. Szczególnie, że (tfu tfu) nie ma u nas dużo kleszczy. Ale męczy mnie świadomość, że Eklersik od 2 miesięcy nie ma żadnego zabezpieczenia przeciw tym świństwom. I stąd moje pytanie:
Czy ktoś z Was zna jakiś bezpieczny w mojej sytuacji środek przeciwkleszczowy i przeciwpchelny :question:

Posted

Przede wszystkim - Eclairs - gratulacje!
Niestety nie poradzę w sprawie środka, który mogłabyś w tej sytuacji zastosować, ale wspomnę o Frontline - niestety coraz częściej łapią babeszję psy, które były nim zabezpieczone. :roll: Tak więc nie jest on już tak dobrym zabezpieczeniem dla naszych psiurów. :cry:

Tilia zgodziła się na podklejenie tekstu :D i wspomniała o jeszcze jednym problemie - często właściciele nie znajdują kleszcza na swoim psie, więc to, że myślimy, że pies kleszcza nie miał, może okazać się nieprawdą. :roll: I tak czy siak trzeba psa obserwować... każdego... Zwłaszcza kudłacze (Tilia ma 2 deerhoundki - u jednej z nich nie znalazła kleszcza, no i sunia mimo to zachorowała...).

Posted

Dziekujemy wszystkim za kciuki i łapy . :lol:
Korka ma sie lepiej zaczyna jeść i dziś nawet szczeknęła :lol: Jak dobrze pójdzie to jutro zakończymy leczenie .
Choć Kora jest jeszcze fizycznie słaba.
borsaf Dzięki z namiary. Podobno koty nie łapią babeszji ( kleszcze chyba tak ) . Wet powiedział, że zagrożone są konie, krowy i psy.
A ja się zastanawiam czemu tyle biegających wiejskich burków nie choruje? Na łące śpi pies pilnujący koni.
Cały czas siedzi w tych kleszczach i nic . :o
A my dwa razy poszliśmy na łąkę i proszę jak się skończyło...
JuraKurcze moje suki są lane płynem zabezpieczającym raz w miesiącu ale podobno kleszcze uodparniają sie .
Mieszkamy w Markach - to po praskiej stronie Warszawy .

Posted

Minio
Tak naprawdę, to nie wiesz, ile wiejskich burków choruje i schodzi na babeszjozę, bo nimi nikt się nie przejmuje. Zużyty egzemplarz wymieniany jest na nowszy model. :( Poza tym nie każdy kleszcz jest zakażony. Jeden pies złapie ich 10 i wszystkie "czyste", a drugi zapozna się z jednym i mając pecha trafi na takiego, który nosi w sobie choróbsko. :cry:
Dobrze, że Kora dochodzi juz do siebie. Pamiętaj tylko, że teraz jej organizm może być osłabiony już na dłużej, więc dbajcie o nią i nie forsujcie.
Znam kilka psów, które mają za sobą przygodę z babeszją (niektóre nawet więcej niz raz) i jedne są w formie i pełne wigoru, a inne przez długi czas (nieraz na zawsze) odczuwają skutki tego podleca.
Głaski dla sunieczki i więcej szczęścia na przyszłość :buzi:

Posted

Eclairs I tak źle i tak niedorze ... Gdybym ja znała taki środek......
Lepiej jednak nie ryzykować i lekarza posłuchać . Te Srodki zabezpieczające są bardzo silne.

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...