niedzwiedzica Posted July 9, 2005 Posted July 9, 2005 Nitencja napisał(a):Niedzwiedzica ......... To nigdy nie wiesz..... Ale lepiej zabezpieczac i uwazac. 8) No właśnie wiem,że nigdy nic nie wiadomo... Ale myslę sobie ze sama świadomość,ze taki przypadek może i airedala spotkać, wyczula na pewne symptomy i uczy odpowiedniego żywienia. Co wcale nie daje 100 procentowej pewności, to też wiem :evil:
Jura Posted July 9, 2005 Posted July 9, 2005 Nigdy jakos nie przejmowałam sie opoiściami o skręcie żołądka. Najgorze, ze Fredka to włąśnie po jedzeniu dotaje głupawki i wtedy najchętniej by buegała i skakała. Rozumiem, że muszę jej tego zabronić. Czy doradzicie jeszcze coś?
borsaf Posted July 9, 2005 Posted July 9, 2005 Myślę, że niedźwiedzica ma racje co do karmy , a złaszcza porcji. Moje obie sunie nie były z tych, co to rzucaja sie na jedzonko. Zwłaszcza hrabina Safina jadła swoją porcje jednym zębem przez cały dzień. Były na dobrej suchej karmie i wieczorem sypałam całą dzienna dawkę do miski i one to po swojemu zjadały, oczywiście żebrząc przy stole. To były najgorzej wychowane sunie pod słońcem. Nam to nie przeszkadzało. Poza tym one najwięcej zjadały pod wieczór, a nawet nocą więc potem szły spać. Resztę może połowe zjadały w dzień.
Flaire Posted July 9, 2005 Posted July 9, 2005 Jura, ze skrętami żołądka koreluje się genetyka, łapczywe jedzenie i picie, jedzenie dużych porcji na raz, jedzenie na podwyższeniu (!). Było jeszcze kilka innych rzeczy, których nie pamiętam (np. cos z kształtem klatki piersiowej). Może po wystawie sprawdzę i wstawię...
bo Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 [quote name='Flaire']Jura, ze skrętami żołądka koreluje się genetyka, jedzenie na podwyższeniu (!). ... Tu mnie zaskoczyłaś, bo raczej jest tendencja, żeby pies nie miał jedzenia na poziomie podłogi tylko wyżej trochę, żeby nie musiał się schylać.
bogula Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 bo----flaire przecież pisze "jedzenie na podwyższeniu" ( dla mnie tzn. miski w górze) :D ; Jasiek już OK? powodzenia dzisiaj, dajcie popalić !!! :D
bo Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 bogula chyba nie zrozumiałam, bo wydaje mi się, że Flaire wymieniła to jako wadę. Jasiek już ok, dostaje jeszcze antybiotyk i podaję mu podskórnie Discus z Traumeelem ale już co 4 dni :lol: Dziś ja na dyżurze w domu z chłopakami, mąż załapał się do Warszawy :D
Aluzja Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 wydaje mi sie ,ze juznie wiem jak z tym jedzeniem na podwyzszeniu.W sumie z poziomu podlogi byloby logiczniejsze jako bardziej fizjologiczne.Jedzenie stawiane na wysokosci ma w sumie ulatwic psu jedzenie tak aby nie musial sie schylac. Kiedys dawalam psom jedzenie na podwyzszeniu od kilku lat daj eim na poziomie ziemi9Bardziej mi sie sprawdzilo jakos).Niektore psy sa nauczone przy tym jesc na lezaco. Stracilam kiedys charta rosyjskiego na skret i naprawde wiem jaka to tragedia.Najgorsze bylo to ,ze bylam w okoloicach dalekich od cywilazji weterynaryjenj i zadne z idiotow od krow nie umial mi pomoc:to pewnie robaki trzba go odrobaczyc,chary tak wygladaja, nic mu nie bedzie etc...a pies byl caly spuchniety ,nieprzytomny prawie z bolu.Umarl po drodze kiedy gnalismy ryzykujac wlasne zycie do jakiegos wiekszego miasta,,,, Dziwie sie jednemu...skret zoladka nie jest sprawa jednej godziny czy nawet poltora...wiec pewnie nikt nie zauwazyl ,ze Celtic tego skretu dostal. Niestety nie da sie byc na nogach dzien i noc;-(( Karmie psy wieczorem w miare pozno tak aby nakarmione poszly spac a nie szalaly jak to lubia. Trzymam kciuki za Warszawe/
Jonquil Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Ja karmię dwa razy dziennie. Raz po porannym spacerze, przed wyjściem do pracy. Drugi raz po spacerze popułudniowym, ewentualnie, gdy suka nie zje, to dostaje miskę dopiero po wieczornym. Ale ona jak się naje, to zaraz idzie się położyć, więc nie mam problemów. Co do jedzenia na podwyższeniu - moja akurat je ze stojaka. Dla mnie stojak ma jedną podstawową cechę - miski się nie przesuwają po podłodze. A jak wysoko będą umieszczone, zależy przecież tylko od nas, Możan je maksymalnie obniżyć do ziemi.
bo Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Z Warszawy: DISTINCTIVE EXTERIOR Raider's Antania - CACIB. BOB Piccadilly's MA BEAR DEFLAIRE - CACIB
zadziorny Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Flaire - moje gratulacje :klacz: :klacz: :klacz: Wytarmoś pieszczotliwie Misię za uszami od wujka zadziornego :lol:
Flaire Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Misia dziękuje fanklubowi. :wink: Najpierw trochę powiem o tym jedzeniu na podwyżeszniu, a potem spróbuję w miarę możliwości troszkę uzupełnić wyniki AT z wystawy. Więc mnie też to zaskoczyło, bo od niepamiętnych czasów weci radzili, żeby duże psy karmić na podwyższeniu. Niemniej z badań wynika, że jedzenie na podwyższeniu jest skorelowane z występowaniem skrętu żołądka i to dosyć silnie. Tak więc Misia dostaje z ziemi - może to i jest mniej zdrowe dla kręgosłupa, ale sket żołądka ważniejszy. Ale, bo, te zalecenia dotyczą zdrowych psów - jak to się ma do psów z problemami z kręgosłupem to oddzielne pytanie, na które ja na pewno nie potrafię odpowiedzieć. A teraz wyniki z Warszawy. Nie jestem pewna lokat psów i suk z klasy otwartej, niestety, i nie wiem, który pies wziął Res. CACIB. Psy, klasa młodzieży PORTER How Are You, I, Zw. Mł., Najelpszy Junior Psy, klasa otwarta CARAT Sonora EMERSON FITTIPALDI Poezja Ruchu, I, CWC MR.HOMER Sfora znad Jeziora Psy, klasa championów DISTINCTIVE EXTERIOR Raider's Antania, I, CWC, NPPwR, CACIB, BOB, BOG IV :wink: NIMROD of Malton, II Suki, klasa szczeniąt Prima GRENADA, nieobecna Suki, klasa młodzieży Flaire ANNAPURNA, II CARYCA Sfora znad Jeziora, III MIRACLE Poezja Ruchu, IV TROPHY FOR PASJA Poezja Ruchu, I, Zw. Mł. Suki, klasa pośrednia COCO CHANEL Erbetki, II Prima FILOZOFIA, I, CWC Suki, klasa otwarta CANDY CANE Erbetki FIGURA Poezja Ruchu, I, CWC, Res. CACIB GINA Forma MS.TORA Sfora znad Jeziora Suki, klasa championów Piccadilly's MA BEAR DEFLAIRE, I, CWC, NSwR, CACIB
Eclairs Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 :klacz: :klacz: :klacz: Brawo Misia! Flaire masz jakieś zdjęcia z wystawy?
Eclairs Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 I jeszcze jedno! Atak kleszczy w Katowicach! Byliśmy dzisiaj z Eklerkiem na deszczowym spacerze w lesie. Dokładnie w Murckach w ślicznym bukowym lasku nad Ślepiotką (Ślązaczki będą wiedzieć gdzie) Padał deszcz więc nawet nie pomyślałam o kleszczach. Młody widział lisa, gonił ptaszki, chlapał się w błotnistych kałużach. Kiedy wróciliśmy do domu i wstawili Eklerka do wanny przeżyłam szok. Kleszcz na kleszczu! Do teraz wyjęliśmy z psiaka 53 kleszcze (tylko 1 zdążył się wbić). Z ciuchów 2 robale i jednego znalazłam na własnej łydce!
Flaire Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Eclairs napisał(a)::klacz: :klacz: :klacz: Brawo Misia!Dziękujemy :oops: . Eclairs napisał(a):Flaire masz jakieś zdjęcia z wystawy?Nie mam, nawet aparatu nie wzięłam, bo miałam dwie suki wystawiać i nie spodziewałam się mieć czas na robienie zdjęć. :( A co gorsza mój aparat padł. Ale kilka innych psób pstrykało - szczególnie chyba Api powinna mieć kilka ładnych fotek, bo się ładnie wystawiała pomimo upału, czego na pewno nie można powiedzieć o Misi. :roll:
aga_ostaszewska Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Ja będę miała foty at. Na 100% fociła jeszcze Nitencja. Niestety na foty ode mnie trzeba będzie poczekać do jutra, bo mi się aparat buntuje... :( Misia, Api -Wielkie gratulacje! Misiątku być NSwR, zgarnąć CWC i CACIB to nie lada wyczyn! Api prezentowałaś się cudnie, pomimo upału wystawiałaś się fantastycznie!
zachraniarka Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 borsaf Regonik bardzo fajski! Proszę o więcej fotek! Eclairs Twój avatar zwalił mnie z nóg- REWELACJA! My z Lordem mamy smutny dzień, wszystko przez moją głupotę. Pozwoliłam młodemu na kontakt z psem kolegi, no i skończyło się na tym, że moja mała zadziorka dostała niezłe lanie. Noc spędziłam u weta, nieprzytomna ze strachu, bo było kiepsko. Dziś już wracamy do normy.. Ludwik szybciej, bo szaleje, je za trzech i puszcza bąki, ja jeszcze walczę z sumieniem.. :(
Nitencja Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Zachraniarka to pies kolegi ma juz przechlapane. Airedale sa pamietliwe i niech tylko dorosna ...... Lepiej sprawdzaj psy ktore beda sie stykaly z Lordem by nie narobil sobie za duzo wrogo do scigania jak dorosnie :evilbat: Dobrze ze juz z nim ok.
Flaire Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Nitencja napisał(a):Zachraniarka to pies kolegi ma juz przechlapane. U mnie też. Co jak co, ale żeby szczeniakowi nie odpuścić! :evil: zachraniarko, a co mu się stało??? :( Tak to bywa, jak sie ma inklinacje do ortodoncji, :wink: a pacjentów z góry nie za bardzi sprawdza. :wink:
Eclairs Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 zachraniarka napisał(a):My z Lordem mamy smutny dzień, wszystko przez moją głupotę. Pozwoliłam młodemu na kontakt z psem kolegi, no i skończyło się na tym, że moja mała zadziorka dostała niezłe lanie. Noc spędziłam u weta, nieprzytomna ze strachu, bo było kiepsko. Dziś już wracamy do normy.. Ludwik szybciej, bo szaleje, je za trzech i puszcza bąki, ja jeszcze walczę z sumieniem.. :( :smhair2: Co się lordzikowi stało!? Ogólnie poturbowany czy jakieś rany i szwy? A zresztą najważniejsze, że już doszedł do siebie! Oj, to pies kolegi już długo w zdrowiu nie pożyje :wink: Nie ma sensu winić siebie i mieć wyrzuty sumienia! To nie twoja wina, że pies kumpla nie umiał się zachować wobec szczeniaka. Socjalizuj małego dalej. A my trzymamy kciuki żeby mu żaden ślad (na ciele ani w psychice) po tym laniu nie został!
zachraniarka Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Największy problem w tym, że ja jestem bardzo ostrożna jeżeli chodzi o dopuszczanie do psów, a tu taki klops :cry: Nie spodziewałam się, że 8 tygodniowego szczeniaka można tak potraktować, nawet jeśli taki szczyl ma pomysł capnięcia igłami z całej siły.. Ludwik został złapany solidnie za mordzie.. Doszło do krwotoku z nosa i ogólnego obrzęku. Przez to że spuchł zaczął mieć problemy z oddychaniem, a doszło do tego dławienie się spływającą krwią. Jednym słowem koszmar. Na szczęście szybka interwencja weterynarza, zapodanie odpowiednich leków, sprawiło, że obrzęk zszedł, krwawienie ustało i Lord wrócił do normy. Boję się bardzo jakie to ślady zostawi w terierowej naturze.. Najważniejsze jednak, że nic się poważnego nie stało i Ludi dokazuje na całego. Dziś mnie tak użarł w nos, że przez pół godziny krew sikała ze mnie jak z kranu- to chyba tak w ramach odbudowy ego :-?
borsaf Posted July 10, 2005 Posted July 10, 2005 Bardzo się zdenerwowałam jak przeczytałam co przydarzyło sie Ludwikowi. Regonik ma mało kumpli bo u sasiadów są własnie takie niewychowane psiaki, które na szczeniaka szczekają. W parku spotkaliśmy beagla Tuffi i po gonitwie tak wyglądali Flairenie umiem zastąpić tamtego zdjęcia więc je wytnij proszę
Recommended Posts