Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Martini*** napisał(a):i mógłby około 23 maja :o :o :o Przyszłego roku, czy wstecz? Martini*** napisał(a):udostępnić mi chćby jedną z nich w celu zrobienia kserokopii :D Przypominam, że te książki są chronione prawem autorskim i kserowanie ich, jak zapewne wiesz, jest przestępstwem. Martini*** napisał(a):lub już teraz podpowiedzieć jak tą literaturę zdobyć w Polsce bez kupowania w amazon.com .Są też inne księgarnie wysyłkowe, które prowadzą te książki. :wink:
Martini*** Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Dzięki za pomoc, już czekam aż "przyjdą nocą i mi kolbami bo drzwi załomocą" :roll:
Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Martini*** napisał(a):Dzięki za pomoc, już czekam aż "przyjdą nocą i mi kolbami bo drzwi załomocą" :roll:No cóż, niektórzy żyją zgodnie z prawem z zasady, a inni tylko wtedy, gdy w przeciwnym razie grozi im więzienie. :roll:
Martini*** Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Myślałam że żartujesz ale widzę że jesteś zupełnie poważna ... więc ja też będę. W tej chwili nie mam pieniędzy na te ksiązki a są mi potrzebne bo bardzo chcę szkolić psa. Żyję zgodnie z prawem i mimo to sądzę, że mniejszym złem jest kserowanie książek niż nie czytanie ich w ogóle ( ale to już nie jest dyskusja o psach ) ! Mimo wszystko za pomoc dziękuję, potrzebne mi materiały zdobędę w inny sposób.
INA Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 No to może ktoś mi pomoże :roll: i rozwieje trapiące mnie czarne mysli... Najlepiej Ci którzy mają AT a szczególnie chłopaków... choć nie tylko. Chodzi o jedzenie : wiem dawka dzienna zależy od samego psiaka jego organizmu przemiany materii, trybu życia, no i samego pożywienia itp. jednak chciałabym porównac dawki jedzeniowe Waszych piecholi... Gdy Vigo wybrzydz od razu wpadam w popłoch i mam przed oczami Xendusia... Nie mogę uwieżyć że Vigo samowolnie i bez niczyjej ingerencji nagle tak zmiejszył swoje zapotrzebowanie na żarło... Wiem przestał szybko rośnąc , jest cieplej ....ale więcej wychodzymy biegamy pływamy ...a Vigo od jakiegos 1,5 miesica je 1/3 tego co jadł dotychczas :roll: Tak ciągle go obserwuje - i podglądam i mam różne myśli ...wiadoma jakie... dawniej potrafił zjeść np 2 udka kurze z warzywami ryżem lub około 40-50 dkg wołow. lub 50 dk podrobów i do tego karmę - 30 dkg i nagródki... a teraz jedno udko lub 30 dkg miecha - ryż zostawia na marchwekę kreci nosem a karmy to 20 dk nawet mniej... Czasami miesa wogłe nie tknie tylko sama karma wtedy przez cały dzeń 20.30 dkg. Żeber mu nie widać aktywny jest moze nie cały dzien jak dawnej - waży około 24 kg- czyżby takie małe dawki wystarczały dla 8,5 miesiecznego samca???
Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Martini*** napisał(a):Żyję zgodnie z prawemNie jeśli kserujesz książki. Masz rację, że temat ten traktuję bardzo poważnie, z kilku powodów. Po pierwsze, jest dla mnie szokujące, jak wiele osób w Polsce łamie prawa autorskie - na zachodzie te prawa traktowane są tak samo poważnie, jak każde inne. Po drugie, przez większość mojego życia, praca, którą wykonywałam była obejmowana prawami autorskimi - jako osoba tworząca "dzieła" chronione tymi prawami żyłam z tego, że ludzie - przynajmniej niektórzy - je przestrzegają. Tak więc dla mnie, ludzie, którzy ich nieprzestrzegają to złodzieje nie tylko w sensie teoretycznym, ale również bezpośrednim; tacy ludzie okradają MNIE. Martini*** napisał(a):i mimo to sądzę, że mniejszym złem jest kserowanie książek niż nie czytanie ich w ogóle ( ale to już nie jest dyskusja o psach ) !Może przyznałabym Ci rację, gdyby to były jedyne dwie opcje. Ale nie są. Można jeszcze na przykład pożyczać książki i czytać je nie koopiując - to jest legalne :wink: . Akurat na temat szkolenia klikerowego jest bardzo dużo materiałów dostępnych w internecie - łącznie z całą książką w języku polskim... A poszukiwanych przez Ciebie materiałów nie posiadam - mam tylko Karen Pryor Don't Shoot the Dog, ale i tak zostawiłam w Stanach. Zresztą ta książka jest dostępna w języku polskim (np. w merlin.com.pl) za 23 zł - nazywa się "Najperw wytersuj kurczaka".
Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 INA napisał(a):Żeber mu nie widać aktywny jest moze nie cały dzien jak dawnej - waży około 24 kg- czyżby takie małe dawki wystarczały dla 8,5 miesiecznego samca???INA, a co Eliza powiedziała, jak go widziała? 24 kg na 8,5 miesięcy to dużo... :D Misia je ok. 300g (2,5 kubka) Eukanuby dziennie (plus smakołyki). Wszyscy mówią, że ją głodzę, bo w misce wygląda to na bardzo mało i rzeczywiście ona jest stale głodna - ale linię ma ładną, nie jest ani za chuda, ani za gruba. A wg opakowania, "powinna" dostawać tylko 220g.
INA Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Jak byłam u Elizy to były początki "marudzenia" i wtedy był w sam raz ( nawet mial troche tłuszczyku 8) ) Ponoc machonka do wtedy -05- całe dzieciństawo tak marudziła.. No jak Vigo marudzi na mięcho i daje mu tylko karmę - to zje 200 - 300 g a na opakowani dawka jest 450 :-? ( karma jest b.lekka-daje mu Acane - Vigo dobrze ja trawi) a moja kieszeń nie jest tak obciążona 8) Wszyscy mówią że jest rozpieszczony, a ja ciągle wypatruje jakis symptomów choroby- no bo zeby aż taka zmiana była... To prawda przeszedł dwa razy grypke ...ale ...? Robert mówi że pewnie tyle potrzebuje --- taki chłop?? :roll:
Nitencja Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 a ja uwazam ze kserowanie jest dobre i bede kserowac niz to przepisywac. Poza tym nie stac wszystkich na kupno drogiej ksiazki i trzeba fragemnty kserowac ( czasem jest napis ze mozna ;-) ) Poza tym gdyby to bylo lamanie prawa to nie byloby legalnych punktow do kserowania. Swiat nie jest tylko czarno-bialy ( choc niektorzy tak uwazali i moze uwazaja ..... ale na szczescie nie w Polsce) sa czasem odcienie szarosci.
Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Nitencja napisał(a):a ja uwazam ze kserowanie jest dobre i bede kserowac niz to przepisywac. Poza tym nie stac wszystkich na kupno drogiej ksiazki i trzeba fragemnty kserowac ( czasem jest napis ze mozna ;-) ) Poza tym gdyby to bylo lamanie prawa to nie byloby legalnych punktow do kserowania. Swiat nie jest tylko czarno-bialy ( choc niektorzy tak uwazali i moze uwazaja ..... ale na szczescie nie w Polsce) sa czasem odcienie szarosci.Przykro mi, Nitencjo, ale kserowanie całych książek jest łamaniem prawa - co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości, to jest czarno-białe, nie szare i o tym, że w Polsce to prawo jest powszechnie łamane, szczególnie na uczelniach, było nie tak dawno dosyć głośno w prasie. Jak jest w książce napisane, że można - to co innego, ale prawo mówi, że jeżeli nic nie jest napisane, to nie można. Potrzeba - finansowa czy inna - nie jest tu istotna. Człowiek, który kradnie, żeby móc nakarmić swoje dzieci robi to za jeszcze bardziej istotną potrzebą, niemniej nadal jest to kradzież. Punkty do kserowania istnieją nie po to, żeby łamać prawo, ale po to, żeby kserować niezliczone ilości rzeczy, które można kserować legalnie. Książki chronione prawami autorskimi do takich rzeczy nie należą, chociaż niewielkie kawałki na własny użytek wolno kserować. Może któryś z naszych prawników się wypowie. Chociaż z tego, co słyszałam, na wydziałach prawa kseruje się podręczniki tak samo jak wszędzie indziej. Czy zajęcia na temat prawa autorskiego też są prowadzone na podstawie skradzionych tekstów? :o
Nitencja Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 a kto pisze ze JA KSERUJE CALE KSIAZKI >?? :o Flaire kserujac ksiazki JA NIE LAMIE PRAWA :evilbat: Wiec Flaire nie osadzaj nikogo bardzo Cie prosze.
aga_ostaszewska Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Postanowilam wypowiedziec sie, a raczej zacytowac komentarz do ustawy Prawo autorskie i prawa pokrewne z 4 lutego 1994 r. Komentarz do niniejszej ustawy napisal znawca Janusz Bart wraz z Ryszardem Markiewiczem. "Ostatnio pojawilo sie szereg wypowiedzi dotyczacych kopiowania ksiazek. Zarzuca sie, ze ich kserowanie (rowniez przez studentow) jest niedopuszczalne. Pojawiaja sie wypowiedzi, ze istnieja podstawy prawne do wprowadzenia ograniczen co do maksymalnej liczby stron kopiowanych z jednaj ksiazki, a w kazdym razie twierdzi sie, ze kopiujac ksiazke nie powinno sie przekraczac "rozsadnych" granic. Wydaje sie, ze powyzsze oceny nie sa uprawnione. Przepis art. 23 pr.aut. nie wprowadza żadnych ograniczeń co do wielkosci kserowanego tekstu. (...) Przypadki kserowania chronionych utworow w calosci znane byly niewatpliwie ustawodawcy przygotowujacemu ustawe o prawie autorskim i prawach pokrewnych, niemniej ani w pierwotnym tekscie, ani w tekstach po nowelizacji z 2000 r. i 2002 r., nie wprowadzono zadnych restrykcji co do dopuszczalnej liczby kserowanych strom. Nie dokonujac zawezenia zakresu stosowania przepisu o dozwolonym uzytku osobistym ustawodawvca uznal zatem w sposob posredni, ze nie jest bezprawne kserowanie dla wlasnych potrzeb oraz dla osob pozostajacych w zwiazku osobistym podrecznika, skrytptu, ksiazki naukowej, numeru (rocznika) czasopsima lub nawet wielotomowej encyklopedii. Nie jest jednak dopuszczalne zwielokrotnianie programow komputerowych, a takze elektronicznych baz danych. Studenci, szczegolnie prawa kseruja bardzo wiele ksiazek... wynika to przezde wszystkim z tego faktu, ze nasi ustawodawcy wprowadzaja zmiany w przepisach mniej wiecej co 3 miesiace... Latwy wniosek, iz zakupiona ksiazka nie pozostaje aktualna nawet przez caly I semestr... Poza tym, ksiazka srednio kosztuje w granicach 80 zl, jej ksero max. 30 zl... W bibiotekach/czytelniach tez czesto brakuje aktualnych ksiazek, bo nie sa w stanie nadazyc z kupowaniem... Ufff.... chyba juz wszystko opisalam...
Martini*** Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Może któryś z naszych prawników się wypowie. Chociaż z tego, co słyszałam, na wydziałach prawa kseruje się podręczniki tak samo jak wszędzie indziej. Czy zajęcia na temat prawa autorskiego też są prowadzone na podstawie skradzionych tekstów? Nie studiuję prawa ale filologię angielską i większość moich profesorów pochodzi z GB i USA a jak napisałaś : na zachodzie te prawa traktowane są tak samo poważnie, jak każde inne i ci własnie poważni i wykształceni ludzie z zachodu nie mają nic przeciwka kserowanu ich własnych książek, często sami przynoszą studentom materiały których nie można dostać legalnie w bibliotece. Robią tak dlatego, że dla nich celem wyższym jest edukowanie młodego pokolenia a nie prawa autorskie. Myślałam że celem forumowiczów jest przede wszystkim edukowanie naszych AT. Autorzy książek, które z założenia skierowane są do wąskiego grona odbiorców jak np: poradnik jak szkolić psa za pomocą klikera na obedience lub "Theoretical phonetics ... " otrzymują zryczałtowane wynagrodzenie czyli innymi słowy jest im wszystko jedno ile książek się sprzeda. Neleży też rozróżnic robienie kopii na własny użytek od jej rozpowszechniania. Ina-> Dakar jak był w wieku twojego miśka tez miał takie problemy, wet tłumaczył to zmianami w przemianie materii. Problemy mineły z czasem więc myślę, że mi ma się co martwić :)
Martini*** Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Trochę się z postem spóźniłam, dodam tylko że z ciekawości policzyłam ile kosztuje legalny zestaw materiałów do prztgotowania się na mój przyszłotygodniowy egzamin z językoznawstwa....... 600zł i jestem pewna że ponad 99% studentów będzie te książki kopiować, nie tylko z oryginałów ale też z kopii więc to już chyba przestępczość zorganizowana. Nie jest jednak dopuszczalne zwielokrotnianie programow komputerowych, a takze elektronicznych baz danych. Z tego co wiem istnieją tzw 'licencje open' pozwalające na sprzedawanie np komputerów z wgranym oprogramawaniem jednak bez oddzielnego nośnika oprogramowania ( płyty CD z jego kopią ). I to chyba tyle o prawach autorskich.
Nitencja Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Martini to mozemy sobie podac rece :) ja tez studiuje anglistyke i wiem ile to kosztuje. Mysle ze Agnieszka dostatecznie wytlumaczyla. Z reszta my tez mamy wykladowcoa i angielskich i amerykanskich i mowiato samo
Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 [quote name='Nitencja']Martini to mozemy sobie podac rece :) ja tez studiuje anglistyke i wiem ile to kosztuje. Mysle ze Agnieszka dostatecznie wytlumaczyla. A ja myślę, że nie. :wink: Bo teksty, o który tu chodziło są tekstami zagranicznymi, nie wydanymi w Polsce. Tak więc szczegóły polskiej ustawy, o interpretację której możemy się sprzeczać (bo ja mogę podać odnośniki do ekspertyz skrajnie innych od tej cytowanej przez agę_o), tutaj nie obowiązują - obowiązują umowy międzynarodowe. W polskiej ustawie o prawach autorskich czytamy bowiem: Jeżeli umowy międzynarodowe, których Rzeczpospolita Polska jest stroną, przewidują dalej idącą ochronę, niż to wynika z ustawy [...] stosuje się postanowienia tych umów. W USA kopiowanie książek jest nielegalne, bez względu na to, na co pozwalają Wam profesorowie. Jestem tego pewna na 100%. Nie wiem, jak wygląda umowa na ten temat pomiędzy USA a Polską, ale wiem, że nielegalne kopiowanie materiałów chronionych przeze prawa autorskie stanowi poważny problem dla stosunków USA z wieloma państwami, w tym Polski. Oczywiście wiem, że nikogo nie przekonam, bo nikomu z Was nie opłaca się stosować do tego prawa. Dziwi mnie tylko, że nie słyszeliści o tym, bo było o tym nie tak dawno naprawdę bardzo głośno. Przez jakiś czas był nawet plan, aby obarczyć punkty ksero obowiązkiem opłacania kosztów praw autorskich (projekt zupełnie nie do zrealizowania i bez sensu moim zdaniem). Można oczywiście o tym przeczytać w wielu artykułach w internecie. Jeśli kogoś naprawdę interesuje ten temat, to zapraszam do poszperania w internecie - a jak ktoś chce, to na priv moge podesłać odpowiednie linki, aby dalej nie zaśmiecać airedalowego topiku. :D
Nitencja Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Flaire - zgadzam sie ze zasmiecanie airedaleowego topiku TO JEST -bez watpienia. Natomiast jesli sam wykladowca namawia do kserowania ( a przeciez NIE kseruje sie CALEJ ksiazki) to uwazam ze jest OK. Poza tym cala dyskusja jest bez sensu. Prawnicy jacy tu sa to chyba Agnieszka ? A moze sie myle ;-). Poza tym z interpretacja prawa czasem jak z interpretacja wzorca. I mysle ze dalsza dyskusja jest bez sensu chyba ze niektorzy kochaja miec ostatnie zdanie. Dla mnie jest wszystko jasne.
Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Nitencja napisał(a):Poza tym z interpretacja prawa czasem jak z interpretacja wzorca. Tyle że w prawie jest sąd najwyższej instancji, czy jak to się tam po polsku nazywa - czyli ktoś, kto rozstrzyga spory, decyduje, która ze stron w danej sprawie ma rację, czyli robi czarno-białe z szarego. W interpretacjach wzorca tego nie ma. :wink: Nitencja napisał(a):Natomiast jesli sam wykladowca namawia do kserowania ( a przeciez NIE kseruje sie CALEJ ksiazki) to uwazam ze jest OK. Ta dyskusja JEST o kserowaniu CAŁEJ (albo niemal całej :wink: ) książki - o to przecież prosiła Maritni***. Wykładowca ma prawo pozwolić Ci kopiować te materiały, których jest właścicielem, albo do których uzyskał prawo kopiowania. W innym przypadku, to jego "pozwolenie" po prostu nic nie znaczy; jeżeli kopiowanie było legalne bez tego pozwolenia, to nadal jest, a jeżeli nie było - to nie jest. (Nadal chodzi mi o materiały pochodzące z zagranicy - na temat tych, objętych polską ustawą nie będę się wypowiadać). Dodam jeszcze (jako były wykładowca na anglistyce :wink: ), że w przypadku wielu materiałów używanych na anglistyce (np. klasycznych pozycji literatury), podstawowe prawa autorskie dawno wygasły -- dlatego wiele takich tekstów można nawet znaleźć w internecie. :D
Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Nitencja napisał(a):hmmmmmm dura lex sed lex :wink: ??Niekoniecznie, ale warto sobie zdawać sprawę z konsekwencji... Nieprzestrzeganie praw autorskich było wspomnianie jako jeden z problemów podczas dyskusji na temat amerykańskich wiz dla Polaków... (Ja osobiście uważam, że amerykańskie restrykcje wizowe są idiotyczne i bardzo niesprawiedliwe, ale to osobna sprawa).
Flaire Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 Ale jak już o filozofii, to nie mogę się powstrzymać :wink: od wstawienie tego tekstu, na temat moralności kopiowania materiałów chronionych prawem autorskim, w tym podręczników. Dla mnie ciekawe, pomimo że nie ze wszystkim się zgadzam. :D
Martini*** Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 eee ja już wyciągam do wszystkich łapkę i zapominam o problemie :) , może macie linki do textów o prawie przywozu szczeniaczka do Polski z ruslandów ( wiem że ten temat był pewnie poruszany tylko nie wiem gdzie a zanim znajdę miną wieki więc jeśli ktoś pamięta to super ).
Nitencja Posted June 2, 2005 Posted June 2, 2005 flaire no tu jest wszystko ok. Poza tym pioruny z nieba nie leca itd itp bogiem nie jestes. Wiec ja uwazam ze jest wszystko ok. Nadinterpretacja jest bardziej szkodliwa.
Recommended Posts