Fuka Posted March 27, 2005 Posted March 27, 2005 Martini, :D toteż wlaśnie mowie, ze ich nie jem - przeslodzona jestem po zdobieniu i próbowaniu 8) A poza tym - to mazurki sie robi bardzo łatwo - i własciwie nie ma szans zeby nie wyszły. Tylko polewe czekoladową ciągle knoce - cała rodzina sie ze mnie nabija - bo naprzemiennie robie albo za rzadką , albo za twardą ( w tym roku mamy rok kamienia czekoladowego :roll: ), ale nigdy w sam raz :oops:
Darkstorm Posted March 27, 2005 Posted March 27, 2005 eeehhhh. jak miło popatrzzec na te ciasta :thumbs: :wink:
Jura Posted March 27, 2005 Posted March 27, 2005 Fuka, chyba masz fach w ręku. Tylko te przepisy SANEPIDu :roll:
bogula Posted March 28, 2005 Posted March 28, 2005 Fuka-----piję kawkę na dyżurku i zajrzałam tutaj...Cudo ciacha! jura--z tym sanepidem to rzeczywiście jaja i to nie pisanki :wink: , ale nas chyba nie rusza jakiś zgubiony włosek psiska? Zresztą będąc opiekunem psa chyba częściej sprzątamy niż ci, co nie mają zwierzyny. Pozdro dla wszystkich! :D
Eclairs Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 W najbliższy weekend wybieramy się do Wisły. Bardzo chciałabym w ramach otwarcia sezonu letniego wejść na Czantorię. W związku z tym nasuwa mi się pytanie do 'starych :wink: wyjadaczek': Czy mogę zabrać na taką górkę Eklerka? Ma już 4,5 m-ca ale kondycji ZERO. Pamiętam, że Nadir przeszedł z nami całe Beskidy, pół Tatr i jeszcze trochę, ale był już nieco starszy... Nie chciałabym przesilić maluszka.
Frosh Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 Wg posiadanych informacji przeze mnie to pies jest za mały, ale moze airdelowcy są innego zdania.
bogula Posted March 29, 2005 Posted March 29, 2005 ecleirs----chyba jeszcze za smarkaty na taki wysiłek, ale górki nie odpuszczaj------powinny być krzesełka :D , a potem....z górki na pazurki :D
Eclairs Posted March 30, 2005 Posted March 30, 2005 [quote name='bogula']ecleirs----chyba jeszcze za smarkaty na taki wysiłek ... Tym razem mu się upiekło :wink: Ale ja go jeszcze przegonię :evilbat:
niedzwiedzica Posted March 30, 2005 Posted March 30, 2005 Eclairs napisał(a): Tym razem mu się upiekło :wink: Ale ja go jeszcze przegonię :evilbat: Ale z tym przegonieniem to poczekaj,az rok skonczy..Moje airedale dopiero jak mają rok, to zaczynaja przy rowerze biegać. wczesniej chodze na piesze spacery i biegaja tylko tyle, ile chca..Żeby stawów i serca nie przeciązyć :evil:
Jonquil Posted March 30, 2005 Posted March 30, 2005 Gdyby moja suka biegała tyle, ile chce, to ja bym na serce umarła, nawet jakbym jechała na tym rowerze ;-)
Jura Posted March 30, 2005 Posted March 30, 2005 Gdyby mojej Fredźce zachciało się biegać... Ostatnio żółwie to przy niej torpedy.
BEBE Posted March 30, 2005 Posted March 30, 2005 A mój Demcio przezywa wiosenne oszolomienie.Energia go rozpiera.Na widok suczek podskakuje na pół metra w miejscu /wygląda to zabójczo/ :P .Gania za dwóch i je za dwóch -zero wiosennego przesilenia.
Darkstorm Posted March 30, 2005 Posted March 30, 2005 BEBE: dokładnie znam tę sytuację. to samo jest u nas. :Dog_run: jesli miałbym biegac z argosem to po 30 minutach buegania chyba bym wypluł płuca :D :D
Eclairs Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 Eklerek zaczął wymieniać trzonowce. Wszystkie zabawki ma ubabrane krwią i nawet jamnika, z którym się bawił na spacerku wysmarował w barwy wojenne. Biedactwo jest bardzo niespokojny i cały czas musi coś 'ciamkać'. Najgorzej jest w nocy. Nie śpi już tak spokojnie jak kiedyś. Budzi się co chwila warczy, mruczy, sapie, poprawia się na Bimbaju :evilbat: a na koniec piszczy i płacze. I tak w kółko przez całą noc. Podejrzewam, że jest to związane z ząbkowaniem i stąd moje pytanie: Czy podawać mu jakieś środki przeciwbólowe albo uspokajające. Bo serce się kraje kiedy na niego patrzę. Chciałabym mu jakoś pomóc.
Flaire Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 [quote name='Eclairs']Czy podawać mu jakieś środki przeciwbólowe albo uspokajające. Bo serce się kraje kiedy na niego patrzę. Chciałabym mu jakoś pomóc.Domowa metoda "babci": starą skarpetę zamocz w wodzie, zawiąż w duży supeł (albo dwa jeden na drugim, żeby był duży) i wsadź do zamrażalnika. Jak zamarznie, daj psu do gryzienia. Zimno dobrze działa na stany zapalne, w tym stany zapalne dziąseł, które towarzyszą ząbkowaniu. (Jak skarpetka się roztopi, zamroź ponownie). Muszę dodać, że zauważyłam, że w Polsce często uważa się, że zimno jest szkodliwe i powoduje przeziębienia, więc od razu piszę, że to jest metoda z USA, gdzie lód jest powszechnie używany przez lekarzy w walce z wszelkimi stanami zapalnymi. Tak więc ta metoda może się w Polsce nie podobać, tak samo, jak nie podoba się tu powszechnie w USA używany zwyczaj jedzenia lodów w celu złagodzenia bólu gardła, czy też podawania niemowlakom kostek lodu właśnie w celu złagodzenia bólu związanego z ząbkowaniem. Co kraj, to obyczaj - sama możesz zdecydować, czy chcesz stosować lód, czy nie. :D
Eclairs Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 Dzięki za podpowiedź! Eklersik dostanie dzisiaj 'lody' :D Flaire napisał(a):Muszę dodać, że zauważyłam, że w Polsce często uważa się, że zimno jest szkodliwe i powoduje przeziębienia, więc od razu piszę, że to jest metoda z USA, gdzie lód jest powszechnie używany przez lekarzy w walce z wszelkimi stanami zapalnymi. Oj, nie jest tak źle w tej Polsce :wink: Już 20 lat temu kiedy wycinali mojemu bratu migdałki lekarz kazał mu jeść lody prawie bezpośrednio po zabiegu. A ja za namową znajmomego doktorka, kiedy zimą boli mnie gardło popijam sobie na śniegu oszroniony kufelek napoju chmielowego i... wszystko gra!
Flaire Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 Źle wcale nie jest. :D Ale mnie ciągle ktoś powtarza, żeby nie jeść lodów, bo się przeziębię... :wink: Ja w Stanach mam uprawnienia jako ratownik górski, czyli jestem trochę szkolona w ichniej pierwszej pomocy. No i oczywiście wszelkie urazy natychmiast tam okładamy lodem (zapobiega puchnięciu), a i każda szanująca się lecznica ma maszynę produkującą lód. NB, bardzy stary polski zwyczaj, który pamiętam z dzeiciństwa - przykładanie noża (płaskiej strony! :wink: ) po rąbnięciu się w łepetynę, aby zapobiec utworzeniu się guza, działa na tej samej zasadzie. :D (Wtedy oczywiście nikt w domu nie miał lodu, bo mało kto miał lodówkę).
bo Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 Flaire ma rację. Okłady z lodu łagodzą stany zapalne, szybciej schodzą obrzęki. Kaśka po każdej operacji kolana miała okłady z lodu. Stomatolodzy też zalecają.
Flaire Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 bo napisał(a):Kaśka po każdej operacji kolana miała okłady z lodu. Ja po każdej z moich również! :D
Flaire Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 Słuchajcie, czy widzieliście post o tej irlandce do oddania? Ma ktoś pomysł, co można dla niej zrobić? Może ktoś może się skontaktować z tym właścicielem i dowiedzieć się czegoś więcej? Podobno oddawana jest z powodu wyjazdu :roll: .
niedzwiedzica Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 [quote name='bo']Flaire ma rację. Okłady z lodu łagodzą stany zapalne, szybciej schodzą obrzęki. Kaśka po każdej operacji kolana miała okłady z lodu. Stomatolodzy też zalecają. To stare jak świat :D Swieże urazy i satny zapalne się schładza,zeby zapobiec dalszemu zapaleniu i wylewom, natomiast stare się rozgrzewa, zeby pobudzić krążenie krwi i usunać pozostałości ,zrosty etc
Flaire Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 niedzwiedzica napisał(a):natomiast stare się rozgrzewaWięc właśnie z tym, w USA przynajmniej, to nie do końca tak się uważa. Raczej się nie rozgrzewa, chyba że obolałe mięśnie i z tym też nie wszyscy się zgadzają. Np. moje kolano było okładane lodem na wiele miesięcy po każdej operacji. I nadal, kiedy mi dolega, mam zalecenie okładać lodem.
niedzwiedzica Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 A u nas, zwłaszcza w sporcie jeździeckim, u koni, stare urazy się rozgrzewa, w celu pobudzenia krażenia, bynajmniej nie przeciwbólowo
Flaire Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 No widzisz, co kraj to obyczaj. :D NB, w USA kiedyś też tak było - i to urazy nie musiały być takie bardzo "stare". Gdy uczyłam się dawno dawno temu, to zalecali zimno przez pierwsze 24 godziny, a potem ciepło. Ale już teraz zalecają tylko zimno. :niewiem:
niedzwiedzica Posted March 31, 2005 Posted March 31, 2005 To są takie mody :evilbat: Jak urodziłam pierwsze dziecko, kazali dawac soczki od 6 tygodnia życia, jak miałam drugie, 4 lata póxniej-od 6...ale miesiąca życia . :D gdyby mi sie trzecie trafiło, kazali by pewnie do 6 roku zycia czekac z soczkami :D
Recommended Posts