niedzwiedzica Posted February 24, 2005 Posted February 24, 2005 Na szczęście moje dziewczynki nie maja takich niecnych zamiarów w stosunku do mojej garderoby. :D No,może Heksia, która kocha rękawiczki i zawsze , gdy wracam do domu, podbiera je i radośnie nupla.Są potem zaślinione i ohydne :evil: I jak kiedys pisałam uwielbia chusteczki -niehigieniczne :evilbat: wicej grzechów moich psów nie pamietam :D
Darkstorm Posted February 24, 2005 Posted February 24, 2005 mojemu jak narazie snieg się podoba chciaz lapki mu troche marzną ale jest wytrwały i jakoś sobie radzi. natomiast po ulewie dywan leżący w korytarzu traktuje jako wielki ręcznik i się w niego wyciera :P
Darkstorm Posted February 24, 2005 Posted February 24, 2005 wracając do " podkradania" rzeczy zapomniałem o kapciać. wydaje mi się trochee że psy lubią ( i tu przpraszam za określenie) nasz smrody chociaż nie należy zapomnieć o wyjątkach :P
Aluzja Posted February 24, 2005 Posted February 24, 2005 Moj Didus ma inna metode :-)Nie lubi jak wychodze bez niego wobec tego wymyslil sobie ,ze zawsze wychodzac ubieram buty ..wiec..... czeka az ja szykuje sie do wyjscia po czym podpiernicza mi jeden but wrrr.Chowa go do kosza albo oddaje manchesterom...a te zlapac z moim butem juz trudno :lol: Natomiast nie ma mozliwosci wykapac sie bez VIVY I DIDKA.Jak ich nie wpuszcze do lazienki i mi wyja ,piszcza ,sapia przez te dolne dziurki w drzwiach..a ze problem polega na tym ,ze ze schodow idzie sie obok lazienki ,,,jesli psy leza pod drzwiami i ktos schodzi i nie zaswieci swiatla....... :-? taa ..dla swietego spokoju je wspuszczam i leza w tej lazience ...sciagaja moje ubrania i spia spia..co jakis czas Vivka zaglada czy zyje i wylizuje mi reke no bo mokra przeciez:-)) Ech te airedale ....ale manchestery nie sa lepsze .Dzis w nocy chyba FLORENTYNKA bedzie rodzic ...trzymajcie za nia kciuki .To dobra dziewczynkai jest jak widze bardzo przejeta.
niedzwiedzica Posted February 24, 2005 Posted February 24, 2005 Aluzja, pytałas o wodę..moje ją uwielbiają. Widziałaś na zdjęciach, jak Koka i Tequila szalały w morzu,jesli pływałam, Tequila zawsze mi towarzyszyła, niewazne, jak daleko wypływałam. Aportują z wody wszystko, niezmordowanie, zwłaszcza KOKA. Potrafi pływać w kólko kilka minut, szukając patyka, który "gdzies powiniem być " A kałuże z kolei Tequila omijała DUZYM łukiem ,nawet po mokrej trawie nie libiła biegać. dziwne, co ? A Hex to dzieciak, nad Bałtykiem w zeszłym roku hasała po falach jak głupia, ale nie wypłynęła za mna na głeboka wodę. Moze jeszcze pływac nie umie ? Bo zauważyłam,że instynkt przebierania łapami w wodzie to wszystkie mają, ale stoja w miejscu i bija pianę-tak na początku,. Dopiero po kilku kapielach ucza sie kłaść na wode i wtedy są jak scigacze wodne :D
Aluzja Posted February 24, 2005 Posted February 24, 2005 A moje to lubia blisko .chlapanie..moze dlatego ,ze ja sie boje glebokiej wody i nie plywam .Nie wiem co by bylo gdyby.Tzn NApoleon za mna juz plywal ale co to za plywanie jak mnie pilnuje i mi pazurami sciaga stroj albo drapie po rekach tak blisko plynie. Ginger natomiast w lutym wparzyla mi w Morze Polnocne w okolicach Dunkierki ( a raczej w La Manche) ale tez sie "pociapac" brr. Co do plywania masz racje..one musze sie nauczyc plywac.Zauwazylam ,ze zbyt duzo kombinuja ,szukaja dna tylnymi nogami.J a je ucze plynac za psem i lekko mu unosze tylek.Wystarczy raz czy dwa im pokazac. Kurcez lece...obserwowac mateczke FLORENTYNKE...na razie drogie towarzycho.
Darkstorm Posted February 24, 2005 Posted February 24, 2005 zobaczymy jak sie zachowa jak zabiore go nad morze( wkoncu daleko nie mam :D ) a deszczu nie znosi. :wink:
Fuka Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Darkstorm, zaczne od tego , ze najechałam na Ciebie wczoraj - no i może troche za mocno. Jestes nowy na forum i powinnam chyba raczej napisac Ci priv - wyjasnic o co mi chodzi. Ale wiesz, staralam sie w ogole nie wlączac i w pewnym momencie moja cierpliwosc sie wyczerpała i padło akurat na Ciebie. Ja w ogole nie lubie takich sytuacji, bo najczesciej przyczyna jest zwykle nieporozumienie. I przyjmuje, ze może właśnie tak było i żle odebralam Twoje intencje po prostu.
Fuka Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 A co do Twoich pytan o airedale i wode. Generalnie, tak jak już ktos napisał - airedale lubią sie taplac, poza tym w wiekszosci kochają pływać, aportowac z wody i nurkowac. Tyle, ze naogol musza do tego dojrzec, tak jak już ktos wspomniał - są ostrozne i młody pies stopniowo oswaja sie i przyzwyczaja sie do wody jak do każdej nowości. To było tak ogolnie. A teraz nie omieszkam opowiedzic o moich airedalach i wodzie :D Nasza pierwsza suka - Jaga - trafiła do nas jeszcze przed moim urodzeniem, wiec jej wodnych początkow nie moge pamietac. Ale odkąd cokolwiek pamietam - to byl pies, ktory uwielbial pływac, wspaniale aportowała i uwielbiała tez nurkowac. Wyławiała wrzucane kamienie, albo mokre patyki, ktore zmiast utrzymywac sie na powierzchni - toneły. A na wakacjach zawsze asystowała przy moich kapielach, pilnowała żebym nie wypłynela za daleko, zawsze pływała gdzies w pobliżu, wokol. Jak miała 7 lat - znajomy mysliwy zabrał ją na kaczaki i okazalo sie, że jest znakomitym aporterem. Z jednym wyjatkiem - raz kaczka spadła blisko drugiego brzegu jeziora i Jaga dopłynela do niej, zaniosła na ten bliższy brzeg, po czym z pustym pyskiem wróciła do pana... to moje ulubione zdjecia z cyklu - Jaga na Helu Wiga, moja nastepna suka - tym razem wychowana przeze mnie od szczeniaka - rowniez kochala wode. Miała tylko jedno złe doswiadczenie z naszego pierwszego pływania wspolnego. Pojechałysmy na Mazury - ona juz wczesniej znala wode, uwielbiała pływac w stawie w parku, aportowac patyki. Ale to było nasze pierwsze wspolne wejscie do wody i pech chcial, że było to takie jezioro, ze bardzo długo było płytko. Tzn ja musiałam isc, a pies płynąl przy nodze - kiedy doszłam do miejsca gdzie wreszcie mogłam sie zanurzyc - Wiga była już padnieta. I potem długo musiałam ja przekonywac, ze nasze wspolne kąpiele nie musza zawsze byc tak męczące. Ale złapała o co chodzi i na kolejnych wakacjach pływałysmy razem w roznych jeziorach, czasami były to wyprawy na drugi brzeg połaczone ze spacerem. Pływała ze mna tez na żaglowce. Raz koledzy wyrzucili mnie za burte - wyrzucali wszystkie dziewczyny z łodki - tylko Wigi nie - bo ta sama wskoczyła od razu za mna. Wiga uwielbiała tez polowac na raki - potrafiła godzinami czaic sie w wodzie i co jakis czas zanurzała łeb, ale raki były szybsze. Na jednych wakacjach nawet oczyściła nam poł kąpieliska z szuwarow - wyrywała je z korzeniami w trakcie swoich czatow na raki. Była bardzo skrupulatna, zajmowała sie tym codziennie :lol: Teraz jest ze mna Fuka. Z Fuką i woda - niestety zaczeło sie dosc niefortunnie. Miala 4 mce, był koniec lutego i pojechała z moimi rodzicami na wies gdzie był swiezo wykopany staw. Najpierw był to tylko duzy dol, na ktorego dnie było troche wody. Ot taka duza kałuza, przez ktora przbiegala nie raz. Potem napuszczono wody i tak sie stało, ze moj ojciec nie przewidzial co moze zrobic pies i zawołał ja kiedy była akurat po drugiej stronie. Poleciała do niego na skroty przez "kałuże", tyle, ze to juz nie była kałuża, a z tamtej strony był akurat urwisty brzeg i było bul bul.... Po chwili wypłynela, ale po dzis dzien unika tego stawu. Najpierw w ogole unikała każdej wody. Bała sie zbliżyc nawet, jakby woda miała ją zaraz ugryżc. Potem stopniowo ją oswoiłam na tyle, ze zaczeła wchodzic i brodzic, ale bardzo pilnowała żeby miec grunt pod nogami. Chetnie przynosiła aporty, ale gdy rzucałam na głeboka wode - płakała i bała sie popłynąć. Aż w koncu kiedyś chec przyniesienia zabawki przewazyla i popłyneła. Teraz w znanych sobie miejscach pływa chetnie i lubi to, ale w nowych - dalej jest bardzo ostrozna - najpierw sprawdza dno i potem stopniowo naogol sie oswaja. Ale niestety nie pływa ze mna, no i w tym pamietnym stawie - do ktorego do niedawna nawet nie wchodzila - a po dzis dzien pilnuje żeby miec grunt pod nogami. Niestety jak widac - nie jest najlepszym pływakiem, właśnie mineły 4 lata, a ona ciagle jest bardzo nieufna i ostrozna. A pisze o tym dlatego żeby pokazac, ze mimo, ze airedale generalnie kochaja pływac - z młodym psem trzeba uwazac i nigdy nic na siłe. Żadnego wrzucania psa do wody tak dla zachety. Bo jak widac - chociaz Fuki nikt nie wrzucił - ale pierwsze negatywne doswiadczenie - zostawia trwały slad.
Fuka Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Nie mogę sie oprzec i wklejam jeszcze to :roll: i dwa z serii co można robić na plaży Wiecie - to właśnie przez Jagę zostałam zarażona miłościa do airedali i poczuciem, ze żadna inna rasa im nie dorównuje :D Była wspaniala, żyła prawie 17 lat, to było całe wieki temu, a ja wciąż tęsknie do niej.... I ostatnie zdjecie z dedykacją dla Flaire :D w tle pod pomarańczowym kocem lezy moja mama! P.S. Na tych zdjeciach Jaga miała koło roku, potem wybarwiła sie jeszcze i nie miała czarnej siersci na łapach.
INA Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Łał Fuka ty to umiesz pisać.... My z Vigusiem jeszcze razem nie przeżylismy żadnego lata---juz nie moge sie doczekać :angel: CIEKAWE CZY BĘDZE LUBIŁ WODĘ :roll: mieszkamy nad samym jeziorem ja uwielbiampływać ...Wiki zawsze mi towarzyszyła ale teraz już nie może, mamanadzeje że Vigo ją godnie zastąpi( Xendus bał sie wody :cry: ) Martwię sie bo mówicie że At nie powinen być kolosem... :roll: a Vigo ma 5-mcy i waży 19,5 kg teraz trochę stanął w miejscu---- nabiera masy...czy nie jest za duży.... :-? Podobją mi sie osobiści duże AT ale ..... :hmmmm: Nic mu nie dolega jest wspaniłąy zdrowym żywym scenakiem z wielkim żołądkiem 8) :lol: Z baaaardzo wielkim żołądkiem Jak go braliśmy to był jednym z najmniejszych w miocie :o
niedzwiedzica Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Fuka : masz rację,że takie wodne urazy psy pamiętają ..Heksia zaliczyła w ub roku "wodowanie", gdy szurnęła za kaczką i okazało się,że w tym miejscu głęboko i gruntu nie ma...Juz pepegi zrzucałam,żeby po nią lecieć, ale sama wypłynęła i było o.k. Ale przez parę dnie do wody właziła tylko po brzuch. Pamiętała to gruntowanie :D To zdjęcie chyba gdzies wklejałam na dogo, ale ja je tak lubię, że może mi wybaczycie :oops: a te są z cyklu ; co można na plazy robić ?? odpowiedz jest prosta-WODY SZUKAĆ POD PIASKIEM :D a potem odpoczywać...
niedzwiedzica Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 INA :"Martwię sie bo mówicie że At nie powinen być kolosem... a Vigo ma 5-mcy i waży 19,5 kg teraz trochę stanął w miejscu---- nabiera masy...czy nie jest za duży.... " Nie masz specjalnego wpływu na wielkość swojego psa...Niekiedy z wielkich szczeniaków wyrastają psy średniej wielkości,a czasami z maluszka rośnie wielki piechol..A jeśli nie ma się na coś wpływu, zależy przyjmować to jakim , jakim jest :D Więc ciesz się swoim szczeniakiem, jego wybrykami, zdrowiem. Urośnie duzy ok., średni-też ok. Mały nie bę dzie-to już stwierdziłas sama. Ważne,żeby był zdrowy i kochany. I żebys go nie zapasła, bo wtedy stawy ją nadmiernie obciążone. A wystawy to tylka kilka dni w roku-pozostałe dni pies spędza w domu. I to są te najważniejsze ( w każdym razie dla mnie ) dni :D
Wojtek Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Fuka, doskonale się Ciebie czyta. :D Powinnaś się zająć pisaniem felietonów do np... psich gazet :D Fuga potwierdza zamiłowanie erdeli do wody. Za aportem potrafi nurkować. Jeśli to kamyk, (do nich ma największą słabość) zrobi dosłownie wszystko. W zimie ćwiczy w śniegu. Ryje jak dzik i ... nurkuje w zaspach. Zabawny widok :D
INA Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 niedzwiedzica właśnie tak jak mówisz--z małego szczeniaczka może wyrosnąć kolos, Eliza nie mogła się nadziwić że z takiej kruszynki wyrósł taki olbrzymek-- no ale tak bywa.Cieszę sie że jest zdrowy i psoci tylko obawiam sie czy w wyniku tak szybkiego wzorstu mągą wystąpić jakies następstwa-powikłania zdrowotne??? Bo pisałyscie gdześ że to by niebyło dobrze-- jak by psiak za szybko rósł... Vigo- dostaje RC - dla duzych ras- ze względu na glukozaminę i chondroityne a do gotowanego-- wit. pamiętam o radze Aluzji żeby jak najdłużej znosić go po schodach... i może nie nagminnie ale tak po nocy gdy stawy nie sa rozruszane to go jeszcze tacham na dół po schodach uf.. jeszcze daje radę-- przynajmiej muskuły bedą :wink:
Ramir Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 INA! On ma chyba ponad 5 miesiący. Dodawaj mu do jedzenia wit.C. Kiedśs już chyba o tym pisałam. Doskonale działa. Żaden pies nie miał u mnie problemów ze stawami. Jeśli coś zaczynało sie dziać zaraz dawałam wit.C i wracało do normy. Ja podaje od 3-6 tabl. pokruszonych do jedzenia. Witanina C ułatwia przeswajanie wapnia, wbudowywanie w kości, jest niezbędna do prawidlowego rozwoju chrząstek i ścięgien. Działa również odpornosciowo. Tak jak u człowieka. Można dzieki temu uniknąć lub złagodzić młodzieńczą kulawiznę, która jest dość częsta u psów szybko rosnących.
niedzwiedzica Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 INA : może ty też powinnaś przejść na diete RC, z tymi dodatkami na stawy i układ kostny :D i jakieś witaminki łykaj, bo się od tego dzwigania pochorujesz :wink:
Martini*** Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 :o ale naskrobaliście przez te 3 dni kiedy tu nie zaglądałam... 8) Mam znowu wielki problem!!!!!!!! Dakarowi wróciła kulawizna :( zapewne związana z tym co się z nim wcześniej działo. Już w nic nie wierzę i nic nie wiem-przecież miało być już dobrze :(. Dziś w nocy zbudziły mnie jego popiskiwania-już wiedziałam co się szykuje :( Mam to przeczekać? Dać mu jakieś leki ( antybiotyk, może wapń albo siarczan chondroityny+glukazaminy )?????? Ograniczyć spacery ( i tak ma tylko na smyczy )? Kurcze, znowu nie będę mogła iść z nim na szkolenie, dziwne że zawsze mu to choroba wraca jak go chcę do szkoły zabrać-symulant :-? Proszę, doradzcie coś.
Ramir Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Martini! Ja nie wiem co wiecej mozna poradzic. troche wyżej pisalam co ja robie. Ale ty to juz wiesz. Daj mu uderzeniowo dawke wit.C 6 tabl. przez tydzień, ogranicz spacery do minimum. Pogoda jest jaka jest i w przypadku takiej dolegliwości na pewno nasila objawy. Może jakis srodek przeciwzapalny ale niesterydowy od weta. Sama nie wiem. Tak jak pisałam u mnie tego nie ma. Stosuję profilaktycznie wit. i mam spokój.
INA Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Ramir dzięki - za rade sprubuję :P - niedzwiedzica taaa..narazie na kości i stawy nie narzekam choć w tym wieku to może byc tylko gorzej :hmmmm: Martini a Wet co mówił? Ja też ze wzgledu na szybki wzrost ograniczam Vigo szaleństwa ( ale wtedy co mam za huragan w domu :Dog_run: 0X ) Czy karmisz karmą z tymi dodadkami na stawy? Trzymam kciuki za chłopaka :thumbs: a może Ci wagarowicz rośnie :wink:
Flaire Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Martini*** napisał(a):Dziś w nocy zbudziły mnie jego popiskiwania-już wiedziałam co się szykuje :(Martini***, czy dobrze rozumiem, że on nie tylko kuleje, ale również z bólu płacze w nocy, nawet gdy leży? Jeśli tak, to czy wet o tym wie?
Darkstorm Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Fuka: w sumie to nic wielkiego się nie stało choc musze przyznac ze twoj post troche mnie poruszyl. na nikogo sie nie uparlem i nie mam takiego zamiaru. zdaje tez sobie sprawe ze mnie ktos tez nie bedzie tolerował oraz moich pytan.ktos w koncu musial oberwac a zazwyczaj jest tak ze nowy najbardziej dostaje. nie mam zamiaru znowu wywolywac zadnego nieporozumienia wiec proszę nie brac do "serca" tego co tu napisalem
Darkstorm Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 moj pies nie mial tekich poroblemow co piesek Martini***, a musze powiedzieć ze jesteśmy "rodzeństwem". moj sie nazywa Gin i jest biologicznym bratem Martini. z początku trochę kulał i odrazu chował łapkę gdy chciało sie ją dotknąc. po wizytach dostal jakis lek i witaminy i przeszło i juz od dawna nie mam problemow.
Darkstorm Posted February 25, 2005 Posted February 25, 2005 Wet nam na na lapke zapisal "Metacam" oraz dostal witaminy w zastrzyku. gotowa karme dostaje czesto ( chociaz po Eukanubie smierdział że aż nie dalo się wytrzymać w domu). urozmaicamy mu diete o " domowe posiłki robione przez mamę[ poprzedni( sznaucer) tez dostawal takie i rosl zdrowo] oraz nie wiedziec czemu uwielbia marchew. tylko jest jedna zasadnicz rożnica : Gin w odróznieniu od Martini przeszedl chorobe lagodniej( troche kulał i nic poza tym, nawet nie płakał).
Recommended Posts