Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

Minio - a słyszałam pocztą pantoflową :wink: ( od samej hodowczyni), że wspaniale poradziliście sobie z trymowaniem Kory--- tym bardziej że ma trudną sieść która wymaga wiele cierpliwości.

Vigo jest niezwykle łatwy " w obróbce" :wink: więc nie mialam aż tak wiele roboty.

Gratulację należą się więc, wam.

Posted
Flaire, ładne zdjęcie, ale Miśka ma jakiś paproch na nosie... :-?
To nie paproch, tylko światło, odbijające się od mokrej dziurki w nosie :lol: :

MisiasHeadBetter.jpg

Można wyphotoshopować :wink:

Ale sie usmialam :lol:

Co to robienia zdjec szczeniakom to sie zgadzam z Flaire..

Posted

Z paprochem na nosie to Wy właściciele mokrych "czarnych nosków" na pewno wiecie o co chodzi... Włazi taka sirota w każdy kąt, węszy i od razu wiadomo gdzie, co i jak :D

Posted

:P Czesc i czołem

Tak sobie czytam i czytam i sie zastanawiam ,co jakis czas przewija sie temat trymowania .Dlatego moje pytanie .Czy trymujecie swoje psiaki w okresie jesienno - zimowym ? Pomijam oczywiscie psiaki wystawiane - te wiadomo wymagają systematycznej pielęgnacji , jesli maja przypominać terriera , a wystawa to w końcu konkurs piękności więc zobowiązuje ,ale jesli nie wystawiacie psa to czy dajecie mu spokój zimą czy nie ? Chodzi mi tu nawet o wzgledy czysto zdrowotne - to jednak troche wieje po rajtkach w wiosennym " mundurku " heheheh :wink: Bo moja irlandka to obecnie rudy burek .I tak mnie korci zeby ją wyskubać

POZDRAWIAM - BUZIACZKI :Dog_run:

Posted

Nie znam się na irlandczykach, ale Airedale na zimno raczej nie reagują - raczej na gorąco. Można je skubać okrągły rok. W zeszłym roku, wyskubałam Misię na golasa w lutym, a zaraz potem, gołą, wzięłam na szkolenie, gdzie musiała w śniegu warować. Trening był długi - jak zaczynało jej być zimno, to robiłam przerwę, rzucałam jej piłeczkę kilka razy i dalej było ok.

W tym roku wyskubałam ją na golasa bodaj w listopadzie.

Posted

Mozna trymowac także w styczniu :roll: Ach gdybyście zobaczyli teraz Fuczkę 8) ma równy pas łysy idący od głowy do ogona, boki zarośniete i front tez, na razie.... Do tego wyszarpałam jej prawie całą kufe - zostały jej 3 włoski na krzyż na wąsach i brodzie. Wygląda jak kompletna idiotka, ale cóż - postanowiłam odpracować jej blond kłaczki.

Dzisiaj dostałam dwa listy z Thuin - poinformowano mnie, że suka Ofi z doliny Łopianu (sic!) jest interchampionka. Drugi dotyczył Kawy. Żeby było smieszniej - okazało się, tez ze mam męza - oba listy były zaadresowane do K. Ferencowicz - Prochol :eek2: ....

NO ale w każdym razie tytuł zonowiązuje - nie mogę mieć suki z blond loczkami na pysku, więc na raie będę mieć łysa... Ciekawam kiedy mi się uda odpracować moje niewłaściwe trymowanie i degażówki....

Moja druga interka - postanowiła mi pokazac dzisiaj, że w głębi serca jest małym wrednym zgagulcem i czekanie na mnie pod sklepem umiliła sobie łapaniem za nogawki przechodzących dwóch panów... Kto ją wie może polowała na Prochola? Na szczęście żaden z nich nie zrewanżował się jej kopniakiem, bo wtedy mogłaby sie wdac w obronę Fuka i miałabym się z pyszna... Wprawdzie mam wykupione psie OC na wszystkie kraje świata z wyjątkiem Ameryki Płn., ale wolałabym z niego niekorzystać.... Tak czy owak - byłam w głebokim szoku, a Gocha jak jej powiedziałam, że ma obserwować Kawisię - myslała, że sobie jaja robie....

Posted

witam :P

Flair , dzieki za odpowiedz .Hmmm , ciekawe to co piszesz - moze masz racje . Przemysle to - bo naprawde wyglad juz tragicznie i jakos mnie wkurza ten je ,, wygląd ,, :roll:

Pozdrawiam

:Dog_run:

Posted
Mozna trymowac także w styczniu :roll: Ach gdybyście zobaczyli teraz Fuczkę 8) ma równy pas łysy idący od głowy do ogona, boki zarośniete i front tez, na razie.... Do tego wyszarpałam jej prawie całą kufe - zostały jej 3 włoski na krzyż na wąsach i brodzie. Wygląda jak kompletna idiotka, ale cóż - postanowiłam odpracować jej blond kłaczki.

Fuka , prosze cie , ze jak łysy pas? No to super - musisz to szybko nadrobic ,bo jak Twój pies bedzie chodził na spacery w takim stanie ?.Ona jeszcze nie protestuje ? A moze sie w lustrze nie widziala? Powodzenia zycze w takim razie i samozapału .....

Posted

Jonquil, dwa dni bez komputera a tu taka nowość! Witaj, zazdroszczę Aluzji i Karinie, że się którejś z nich trafisz! Ja niestety szczeniaki miałam połtorej roku temu, następne będa mam nadzieję za poł roku, a sensowengo chętnego ze świecą szukać niestety :(

Co do Twojego pytania - czy pies czy suka - SUKA, chyba, że jest szansa na miłego psa, ale i tak lepiej żeby był suką :wink:

Poza tym jak masz szansę na sukę od Agnieszki (Aluzja) albo od Kariny (Ramir) - to brać!!!!!!!!!!! Problemem jest tylko od kogo - bo decyzja niełatwa - każde źródło super! :oops: chyba robię komuś reklamę, ale nie można mi chyba zarzucić prywaty, bo sama mam sukę nie od nich :P

W każdym razie - z tego co wiem - obie mają szczeniaki dość podrośnięte i piękne. Karina ma włąsne, a u Aluzji jest suczka albo dwie (nie pamiętam) po Napoleonie, które u Agnieszki sa od małego, tzn przyjechały od matlki chyba jako 8tygodniowe.

CO do szkolenia - to :klacz: I Flaire słusznie Cię kieruje do Czapli. Dobrze mieć kogoś doświadczonego w poblizu.

a co do wystaw - jak będzie piękna - to fajnie by było pokazac - tyl brzydkich at biega po ringach i odnosi sukcesy, że grzechem jest nie pokazać światu ładnego at - konkurencja idzie w góre, to chyba najlepsza promocja dla rasy - piękny i mądry pies... A hodowac nie musisz - obowiązku nie ma. Ktoś słusznie powiedział, że wysterylizować zawsze zdązysz. a poza tym - pokażcie mi przepis w którym jest zakazane pokazywanie wysterylizowanych suk i sedziego z rtg, który to stwierdzi.....

A co do aspektu zdrowotnego - sama miałam cięzko chora sukę, nie miało to nic wspolnego z płcia - niewydolność nerek się zdaża też psom, ale miała wcześniej gruczolaki sutków, operacje, nie wysterylizowałam jej wtedy, potem tego żałowałam, bo jak się potem okazało, że ma chore nerki - wiedziałam, że kazdy nawrót albo ewentualne ropomacicze - bedzie sytuacja bez wyjscia, bo ona nie przezylaby narkozy. Nie doczekałyśmy tych komplikacji, nerki były szybsze... Piszę o tym - pewnie dosc chaotycznie - ale chodzi mi o to, że nigdy nie wiadomo co sie moze zdarzyć. Pies tak jak człowiek - moze sie rozchorować zawsze i przewidziec tego niesposob. Owszem zapobiegac mozna - i dlatego warto wysterylizowac sukę poki zdrowa, ale wcale nie musi to być od razu. Można to zrobić jak bedzie miala kilka lat. I jak słusznie napisała Nitencja - u psów tez zdazaja sie problemy z prostatą, nowotwory, więc zabezpieczyć sie przed chorobą niesposob...

Posted
Fuka , prosze cie , ze jak łysy pas? No to super - musisz to szybko nadrobic ,bo jak Twój pies bedzie chodził na spacery w takim stanie ?.Ona jeszcze nie protestuje ? A moze sie w lustrze nie widziala? Powodzenia zycze w takim razie i samozapału .....

Ritka, ręce precz od.... :lol: Mówisz jak moja mama, że ona się wstydzi... Ale bzdura jej to dynda, a ludzie w dzielnicy już sie przyzwyczili do tego, że moje psy czasami wygladaja :hmmmm: nazwijmy to inaczej... Gdybys ja widziała dzisiaj paradująca dumnie z patykiem to byś wiedziała, że jej to w ogole nie przeszkadza. a lustro mam naprzeciwko stołu do trymowania, więc na pewno widziała :sweetCyb:

Posted

Ale lepiej, zdrowiej sterylizować od razu jeśli nie ma planów hodowlanych.

Statystyki wyglądają tak: u niewysterylizowanych suk, guzy sutków występują u 50%. U suk wysterylizowanych przed pierwszą cieczką, guzy sutków występują rzadziej, niż u 1% :o . Miedzy pierwszą a drugą cieczką, u ok. 25%. Po drugiej cieczce, w zasadzie nie ma różnicy (jeśli chodzi o guzy sutków) z niwyseterylizowanymi sukami.

Oczywiście nawet u suk wysterylizowanych póżniej, eliminujesz ryzyko wielu chorób, np. ropomacicza. Ale tracisz możliwość zapobiegnięciu guzom sutków.

Ja osobiście miałam sukę, która odeszła na raka, który przerzucił się z sutków. Miałam również suki, które odeszły na niewydolność nerek. No i co? Rakowi sutków, jeśli nie chcę suki rozmnażać, potrafię skutecznie zapobiec. Niewydolności nerek też bym chciała zapobiec, ale nie potrafię.

Posted

No niestey - włąśnie przeczytałam i mnie trzepło... Jakoś tak mam, że mnie te nery zawsze trzepią u wszystkich....

Ehh - ciekawa jestem ile z tym zyły i czy to była ostra czy przewlekła niewydolnośc i czy wiesz skąd sie wzieła.

Posted

Przewlekła. Starcza niewydolność nerek. Bezobjawowa aż niemal do końca. Moja wet mówiła, że jak nic innego wcześniej psa nie zabije, to właśnie nery w końcu wysiadają. Więc powinnam być zadowolona, że miałam zdrowe psy. :roll:

Posted

E no tak, na coś trzeba umrzeć. Wiem, że to zabrzmi głupio, ale w sumie Ci zazdroszczę - bo starcza to starcza, Wiga mająć lat 7 z kawałkiem jak sie zaczeło i niecałe 10 jak sie skończyło - nie bardzo była staruszka. Ale tak w sumie - jak popatrzec na to w kategorii na coś trzeba umrzec - to to całkiem niezła choroba, w sumie właściwie nie boli - tylko muli.... Eh :-?

Posted
całkiem niezła choroba, w sumie właściwie nie boli - tylko muli.... Eh :-?
Pod koniec boli - bardzo i wszystko. Jedną z moich suczek w czas przed tym uratowałam, ale drugiej - nie.
Posted

No w sumie tak... Ale na szczęście rzeczywiście pod koniec dopiero, jeżeli oczywiście można mówić o szczęściu. Pod względem braku bólu jest chyba lepsza ostra niewydolnośc - o ile się nie da uratowąc, bo często się da - a jak nie to pies usypia zanim zacznie wszystko wysiadać i boleć. Eh ale mnie się makabryczne gdybania dobrały - jakie rozwalenie nerek jest lepsze :-? Może jednak wrócę do trymowania...

Posted

Fuka - moż psa od początku nie boli ale własciciela okropnie...boli serce

i boli toze niewiele może dla swojego przyjaciela w tej sytuacji zrobić, przeraża tez bezsilność... To jest okropne -

patrzeć jak pies gaśnie,analizować każdy jego ruch zastanawać się czy już go boli, czy cierpi czy już czas...... :(

Posted

Ina ja to wiem :calus: Przepraszam, jakoś tak mnie naszło na grzebanie w ranie i zupełnie nie pomyslałam, że nie tylko w swojej...

Moze to trochę wytłumaczy, że mi czasem może odbijac na tym tle:

Wiga - moja poprzednia airedalka miała ciężką niewydolność nerek - przez pierwsze dwa lata od diagnozy - udało nam się ją utrzymać w normalnej kondycji. Potem przyszło pogorszenie - z dnia na dzień suka, kóra kilka dni wcześniej bawiła się, biegała przy rowerze na długich spacerach - zaczęla znikać. Zaczęly się kroplówki, podawanie leków, ciągła kontrola krwi. Udało się nam ją doprowadzić do względnie stabilnego stanu - przez 3 miesiace żyła prawie normalnie - mowie prawie, bo większość dnia spędzała pod kroplówką, ale miała chęć i siłe chodzić na spacery, biegac za wiewiorkami, jadła. Znosiła męznie czas przy rurce, pobieranie krwi, zastrzyki, a po nich jakoś żyła swoim psim życiem. Nigdy nie zapomne jak kiedyś zerwała się spod kroplówki - kiedy zaczełam w kuchni kroić cielęcinę. Ktoś powie, ze to sadyzm - a dla mnie to było świadectwo tego, że jak każdy normalny pies - chciała mięsa! Potem niestety to mineło. Albo jak polowała na osę - musiałam przerwać kroplowkę żeby mogła ją złapać. Myślę, że wtedy chciała żyć. Kosztowało to majątek - bo chociaz żaden z moich lekarzy, zdając sobie sprawę z moich kosztów, nie pobierał honorarium - bankrutowałam na leki i badania laboratoryjne. Ale tak długo jak długo Wiga miała jakąś frajdę z życia - ciągnełam to. Zastanawiając się tylko - nad granicami egoizmu. Ona była dla mnie wszystkim. Codziennie robiłam rachunek sumienia, próbowałam ocenić czy postepuję fair wobec niej. Niby nic jej nie bolało - ale musiała znosić te wszystkie codzienne zabiegi. W klinice opowiadano mi o Panu, który przede mna walczył tak jak ja i chyba poszedł za daleko. Samej trudno mi ocenić czy i ja nie przekroczyłam tej granicy. 3 października 2000 roku wracjąc wieczorem przez park z kliniki - Wiga pogoniła za królikiem, grała.

TO był jej ostatni taki długi spacer. Potem dzień po dniu - skracała dystans, znowu zaczela odmawiać jedzenia, az w końcu przestała jeść, po 10 dniach odmówiła całkowicie oddalania się od domu, nie chciała wyjsc z ogrodu - dla mnie to był znak, że już nie mogę dłużej zwlekać. Ostatniego dnia już nie dostała kropłowki. Chciałam jej dać spokój. Spędziłyśmy go razem, wieczorem przyjechał lekarz - żyły pękały, morbital jest gęsty, a ona już nie miała ani jednej zdrowej i całej. W sumie - może mogłam ją po prostu zostawić i poczekać - przy takim zatruciu, bez kroplowek - sama szybko by zasnela. Ale nie - nie mogłam - wtedy wieczorem, kiedy czekałam na przyjazd lekarza - ona zaczęła cierpieć....

Ja to juz kiedys puściłam w temacie o usypianiu psow....

Ina, ja wiem jakie to trudne... Chociaz myślę, że Twoje było jeszcze trudniejsze... Przepraszam

Posted

ach, żebym w takim smutnym nastroju nie wróciła do swoich zajęć...

Chciałam zapytać czy wasze psiaki lubią przeglądać się w lustrze. 8)

Vigo, jak tylko do nas przyszedł uwielbiał patrzeć w lustro( mamy dużą szafę z lustrami) szczekał do swojego odbicia, drapał, lizał , przesiadywał z

zabawką w pyszczku i gryząc przyglądał się swojemu towarzyszowi z lustra, czasmi stał i przyglądał się przekrzywiał łepek to w prawo to w lewo.Oj jak to śmiesznie wygląda.

Wczoraj z rana gdy odpoczął po podróży( dzień wczesniej byliśmy na klejeniu uszu) podchodzi do lustra i... wpadał w szał zaczął przerażliwe

szczekać i warczeć na swoje odbicie :) trwało to dość długo zanim sie uspokoił. Potem przez całe dopołudnia wyżywał sie na czym popadnie od zabawek, poprzez gryazki i papcie na tapecie skończywszy... :lol:

oj chyba te przyklejone uszy nie bardzo mu przypadły do gustu.

Posted

Sama bym na nie nawarczała :diabloti:

Fuka od małego uwielbiała bawić sie z towarzyszem z lustra - nie miała wielu mozliwości bo mam lustra wyzej, ale przy kazdej okazji - celebrowała bardzo tego drugiego, znosiła zabawki, zpraszala do zabawy...

Inaczej było z Kawa - ta zawsze była wredna - więc jak zobaczyła drugiego czarnucha - to od razu sie na niego rzuciła z wsciekłym warkiem...

Wiesz tak sobie mysle, ze to wszystko przez te zabawy u Elizy. Tam towarzystwo dało sie zaczepiać bardziej skutecznie, a tu taki regres w kontaktach :roll: - naprawde mozna sie sfrustrowac :wink:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...