Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

Posted

Cos chyba jest w tych balkonowych donicach bo moj Demcio rowniez tam

lokuje swoje skarby.W jego przypadku sa to skarpetki mojego synka ,ktorych wykradanie nalezy do ulubionych sportow Demcia.

Co do kosci to sie nie przekonam zwlaszcza ze weci twierdza ze one nic

psu nie daja/oczywiscie poza ogromniasta przyjemnoscia chrupania/.Co innego chrzastki-na te poluje staram sie mu czesto dawac plus galarety

wlasnie z korpusow albo nozek kurzych.Na szczesie na spacerze tez raczej

nic takiego nie drapnie bo po okresie szczeniecej wszystkozernosci latwo dal sie przekonac ze znaleziska spacerowe to fuj/no chyba ze wysmienita

aczkolwiek lekko splesniala bula-tu czasami mieknie/.

  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

Śmieszne, bo Fu jak znajdzie kość na spacerze to też nie zjada, ale obnosi się jak ze zdobyczą, a na moje polecenie zostawia, a właściwie to czeka, aż zwrócę na to uwagę.

Z tematu żywienia wycofuję się, gdyż jak widzę moje poglądy na sprawe są "zbyt totalne" :D

Posted

Wow wow :o co za dyskusja sie nam tu wywiazala!?

Ja tez chyba niczego ciekawego nie powiem... jestem zwolenniczka tzw. zlotego srodka. Daje na przemian sucha karme Royala i gotowane jedzonko. Gotowanego jedzonko daje by co nieco urozmaicic Czice zywinie. Gotuje rozne miesa na tysiace sposobow... wolowe, cielecinka, kurczak, indyk... oczywiscie wszystko bez kosci! Dodaje marchew, jabklo, oliwe z oliwek... tak sobie mysle, ze dzieki tej marchewce, ktora co dzien dostaje, to co po niektorzy mysla, ze jest totalnie fabowana :D a w marchwi nic nnego tylko b-karoten... skoro ludzie sa po tym opaleni, to psy pewnie maja intensywniejszy kolorek.

A wracajac do kosci... to ja osobiscie jestem przekonana, ze taka ugotowana tzw. gicz cieleca nie moze byc nie zdrowa... ja mam o tyle dobrze, ze Czika nie ma wielgachnej i tak mocenej szczeki, ze kruszy kawaly kosci... ona tak po troszeczku skrobie to i owo. No i przeciez te kosci, to nie moga byc az takie tragiczne, bo psy z zalozenia sa przeciez miesozerne (dla fanatykow istnieja i wegetarianie :D ), wiec taka kosteczka to nijako podstawa ich zywienia... :hmmmm:

No nic specjalistka nie jestem, ale tak jak nam od czasu do czasu lody,chipsy itp. nie zaszkodza, to piecha tez mozna porozpiesczac :wink:

Posted

aga,

Z tymi koscmi to nie tak ;) Z tego co pisza inni na Dogo, psy dzielimy na takie ktorym kosci nie szkodza, oraz na takie ktore po kosciach dostaja biegunki i na takie, ktore po tym przysmaku dostaja zatwardzenia ;)

Moj pies nalezy do ostatniej grupy i mimo prob wychowania go na wilka

:lol: rozszarpujacego swoja zdobycz do szpiku kosci, przypadlosc zatwardzenia wciaz mu doskwiera. Co wiecej, pewnego razu konsumpcja giczy cielecej o maly wlos nie zakonczyla sie oparacja przeczyszczenia jelit :(

Z tego co pamietam Misia Flaire nalezy do psow biegunkowych ... a Leon od Mokki do typowo zatwardzeniowych itd. itd. ;)

pozdrawiam,

Posted

Wind, Aga,

Istnieje jeszcze trzecia kategoria - psy, które raz biegunką, raz zatwardzeniem, a innym razem zupełnie bez komplikacji!

Jak byłam w Anglii co jakiś czas Judith z Davidem przywozili wielki wór kości i mieliśmy potem przy sprzątaniu pełen przekrój, ale przeważały wapniaki i normalne kupy.

Ale nam się temat aromatyczny zrobił, że hej :roll:

Aga, polecam bardzo gicz cielęcą w wersji surowej i żałuj że nie masz airedala - one tak fajnie się do

szpiku dobierają :eating:

Kawa też ma frajdę - w zakopywaniu i pozniej w pilnowaniu skarbu :lol:

Posted

Właściwie to już wszystko zostało powiedzane.

Co się zawiąże jakiś temat to mnie już nie ma .... a wtedy jestem sto lat w tył :evil:

No dobra to tylko dodam że jeżeli chodzi o kości to ja też jestem ostrozna

w ich podawaniu----wykład Fuki na ten temat był dosc obrazowy----

Ja też jestem zdania że nie należy dac się zwariować, kostki w diete psiaka nie wnoszą wiele wartości odżywczych a niektóre są wrecz niebezpieczne---jednak dlaczego od czasu do czasu nie sprawić przyjemności naszemu psakowi-oczywiście pod odpowiednim nadzorem .

Ja przeważnie siedzałam z Xendusiem albo trzymama kość z jednej strony

a on sobie obgryzywał główkę z drugiej.

Popobjadanie główek i chrząstek to take szczęście dla psa.

My popełniamy grzechy w postaci czekoladek i torcików to psiak też może.

Z kolei Wiki od początku nie dostawała kości(jak bya malutka to sąsiadowi tez się zdażł smiertelny wypadek po konsumcji kości przez psa- więc przestraszyłam się ) No i Nasza Wiki BOI SIĘ kości jak kiedyś położyliśmu taką piekną surowinkę wołową to zmykała w tepędy i zerkała zza rogu czy jeszcze to coś leży. 8)

Za to za słodkie przysmaki dałaby się pokroić- co zresztą widać na wadze :evil: Oj ta mama! Mam tłumaczy że Wiki też musi mieć jakąs przyjemność.

Podsumowując- w.g mnie podawanie od czasu do czasu -w sposób inelig- jak pisze Fuka - jeżeli psakowi nie szkodzi dlaczego nie.

Bebe- nie wiem jak Viguś bo to jeszcze dziecko i nie próbowałam ale masz rację kurze łapki gotowane( i odpowiednio przygotowane- wyciągane grubsze kości i paznokcie)lub wywar to był najlepszy smakołych dla chorego Xendusia- to było to czego nigdy nie odmówił- mimo złego apetytu ....( wet . sie cieszył że chociaz to jadł)

Posted

A jednak się wtrącę :-?

Ina, przepraszam, karmisz psa słodyczami, a piszesz że kości nie wnoszą wartości odżywczych :o Fu odżywia się głównie kośćmi - surowymi z dużą ilością mięsa, chrząstek, ścięgien, szpiku i tego wszystkiego co w tym jest. Do tego podroby, żółtka, jakieś warzywa - i jest wery ok. A dlaczego wszystko gotowane podajecie i po co te kasze :o

Stolec ma baaardzo ładny.

Posted

Jacyś nerwowi się zrobiliście na tych terierach... 8)

Wojtek, ja daję gotowane bo tak lubię... 8)

A kaszy nie daję, tylko ryż. 8)

A tak poza tematem:

.W jego przypadku sa to skarpetki mojego synka ,ktorych wykradanie nalezy do ulubionych sportow Demcia.

Na "Naszych psach" znalazłam takie coś:

"Święte prawa własności - wedle terierów

1.Jeśli coś lubię - to jest moje

2.Jeśli coś mam w pysku - to jest moje

3.Jeśli mogę coś zabrać - to jest moje

4.Jeśli miałem to przed chwilą - to jest moje

5.Jeśli coś jest moje, to w żadnym wypadku nie może być twoje

6.Jeśli coś upuszczę z pyska - to jest moje

7.Jeśli coś wygląda jak moje - to jest moje

8.Jeśli coś zobaczyłem pierwszy - to jest moje

9.Jeśli czymś się bawiłeś, i to wypadło Ci z rąk - to automatycznie staje się moje

10.Jeśli coś jest złamane lub zepsute - to jest twoje.

Posted

Coztego-strasznie mi sie podoba ten "terierowy dekalog"

Wojtek-jak juz pisalam my nie twierdzimy ze mieso,szpik czy chrzastki sa bezwartosciowe tylko sama kosc jako taka

INA-co do galarteki z kurzych nozek to skonsultuj z wetem bo

ja malemu Demciowi to dawalam to jak tylko do mnie przybyl /byl starszy od Vigusia mial 3 mies/ i jest to super odzywka /glownie na siersc

i stawy/.Mysle ze sama galarte to juz napewno moze.

Posted

Wojtek - o w mordę! jakoś to pisanie ukadkiem ( przed szefem)nie wychodzi na przejrzystość mojej wypowiedzi, a własciwie wychodzi zagmatwanie.

Ja absolutnie nie karmię psa słodkim :o .To ja toczę z moją mamą z którą oczywiście nie mieszkam , ciągłę wojny o dokarmianie 11 letniej suni - ciasteczkami i słodkościami (----oczywiście tymi dla zwierząt)

No bo kosci nie je a"przyjemność też musi mieć"

No a o kostkach to tak jak napisała BEBE.

Nie będzemy wdawać się w szczegóły żywieniowe bo to wszystko-było i jest na żywieniu, zresztą to temat rzeka, i ile ludzików tyle stylów, zdań

opinni i preferencji :P

Acha ja karmię a właściwie dodaje do mięcha trochę ryżu a kaszy raczej nie .

Cotego - dobre :ylsuper: I do tego święta prawda :wink: Szczególnie

w obecnej sytyacji- pasuje na Vigusia jak ulał.

Bebe - skonsultuje<ale jak jest wywar już na tych łapkach ugotowany to

warto coś z tymi łapkami zrobić żeby sie nie "zmarnowały".

Posted

Fuka:

ja tez gicz cieleca polecilam... :wink: tyle, ze gotowana. Do takich zupelnie surowych w Warszawie nie mam zaufania. Ale bardzo lubie przypatrywac sie na to jak Czika wyjmuje (znaczy sie drazy) jezyczkiem szpik :D

coztego:

Swiete prawa wlasnosci teriera ... :B-fly: wymieklam... :D

BEBE:

Z tymi kurzymi lapkami, to i ja sprobuje. Gotuje sie je w jakis specjalny sposob?

Posted

AGA-Ja nie mam jakiegos specjalnego sposobu-poprostu wrzucam

lapki do szybkowara i rozgotowuje na galarete /bez szybkowara tez oczywiscie sie da tylko dluzej to trwa no i aromat sie wydobywa.../.

Potem usuwam pazury i jakies dluzsze kawalki kosci ktore sie nie rozgotowaly i serwuje po ostygnieciu i zastygnieciu..Przyznam ze jest to dosyc obrzydliwe ale czego sie nie robi dla dobra naszych psiakow.

Sluchajcie -mam pytanie jak uaktywnic ikony emocji.U mnie jest na stale

no icon i nie potrafie tego zmienic.

Posted

Jak Misia była w USA, to mieszkała u właścicielek reproduktora, którym ją kryłam przez trzy miesiące. One karmią BARFem. Powiedziałam im od razu, że Misia tego nie strawi. Ale one są uparte, jak Wojtek :wink: , i nalegały, że to dużo lepsze, i że na pewno uda im się Misię na BARFa przestawić. (One są bardzo w BARFie doświadczone: same produkują nawet BARFa na sprzedaż - sprzedają to zamrożone). Powiem tylko, że były wytrwałe, bo sprzątały sraczki przez prawie miesiąc zanim dały za wygraną. Oczywiście próbowały przestawiać ją powoli, itd. Po miesiącu zrezygnowały i zaczęły karmić Misię suchym - no i kupy wróciły do normy. Za to gdy Misia wróciła do mnie, jej zęby były w katastrofalnym stanie. Dopiero niedawno udało mi się je doprowadzić do jako takiego porządku.

Dla mnie, sucha karma sprawdza się świetnie. Na pewno nie jest ona "wyduszaczem kasy" - przecież nikt nikogo nie zmusza, żeby karmić suchym. Ale moje psy karmione suchą karmą zawsze były zdrowe, miały ładne kupy i świetne zęby. Ja wierzę w postęp medycyny i dietetyki, a producenci karmy właśnie na tym się opierają w swoich mieszankach.

Posted
nie uwierzę, że cielęca kość mogłaby komukolwiek zaszkodzić - inne owszem, ale nie miekka cielęca z główką, chrzastkami i scięgnami - czysta i bezpieczna przyjemność!
Po miękkiej, cielęcej z główka, etc. Misia dostawała śluzowatej biegunki, bo połykała duże kawałki, które drażniły jelito, gdy je wydalała (a pewnie i resztę przewodu pokarmowego również). Ona jest bardzo żarłoczna i wszystko połyka w największych kawałkach, jakich się da.

Dodam jeszcze tylko, że dostawała kości regularnie w dzieciństwie - tak regularnie, że skojarzenie kości z jej problemami żołądkowymi zajęło mi trochę czasu - aż do dnia, gdy w jej kupie zobaczyłam otoczony śluzem kawałek kości. Wtedy przestałam dawać kości i problemy zniknęły. Łatwo mi uwierzyć, że mogłoby ją spotkać coś podobnego, jak znajomego BEBE - że taki większy kawałek mógłby ugrząść gdzieś w przewodzie pokarmowym, bo ona nie traci czasu na gryzienie...

Posted
Dla mnie, sucha karma sprawdza się świetnie. Na pewno nie jest ona "wyduszaczem kasy" - przecież nikt nikogo nie zmusza, żeby karmić suchym. Ale moje psy karmione suchą karmą zawsze były zdrowe, miały ładne kupy i świetne zęby. Ja wierzę w postęp medycyny i dietetyki, a producenci karmy właśnie na tym się opierają w swoich mieszankach.

Kurcze, to jak te biedne psy żyły w czasach kiedy nie było sztucznego żarcia :-?

Ale tak bez jaj, to faktycznie ciekawe jak to kiedyś wyglądało? Czy ktoś z Was spotkał się z jakimiś wzmiankami nt. ?

Posted
Kurcze, to jak te biedne psy żyły w czasach kiedy nie było sztucznego żarcia :-?
Jeśli przez "sztuczne" masz na myśli suchą karmę, to akurat na to pytanie znam odpowiedź :D : nie żyły! Przynajmniej mojego psa nie było na świecie w czasach, kiedy nie było suchej karmy. To samo można powiedzieć o kilkudziesięciu pewnie pokoleniach od niej wstecz.

Psy już dawno, dawno nie są dzikimi zwierzętami, żywiącymi się tym, co upolują. Nawet jeśli właśnie takie upolowane jedzenie było kiedyś dla nich najzdrowsze (co wcale nie jest pewne - pewne jest tylko, że było jedynym dostępnym), to już dawno tak być nie musi (i z badań wynika, że nie jest - czytałam gdzieś ostatnio o badaniach statystycznych, które wykazują, że dysplazja występuje częściej u psów karmionych BARFem).

Posted
zobaczycie pierwsza urodzona u mnie sunie..
No to jak historia, to historia... :D . Oto pierwsza urodzona u mnie sunia. Zdjęcie bardzo kiepskie (Bo Tarry była o wiele ładniejszą sunią, niż na nim wygląda), ale jedyne, które mam ze sobą w Polsce i bardzo historyczne - Tarry wygrywa tu w 1982 roku BOS na wystawie Westminster w niezawodnych rękach Petera Greena.

smalltarryatwestminsterfordogo.jpg

Posted

Aluzja, latająca Ginger jest SUPER!

A aga_ tym wytłumaczeniem Ci się po prostu grzecznie odwdzięczyła za udostępnienie jej stolika w Poznaniu! :wink: (I ja się jeszcze dołączam z podziękowaniem!)

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...