Nitencja Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 sortis ......... ja najmniej o komplemantach mysle. Juz takie opinie o sobie slyszalam ze o jeju ..... ale to chyba tak jest ze nie mozna wszystkich zadowolic. Najwazniejsze by wszystko robic zgodnie z wlasnym sumieniem. Ot co.
Nitencja Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 a co do odrastnia lapek :) polecam lavete i "maseczki" na lapke z oleju palmowego ;-)
Fuka Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Sortis - mam nadzieję, że już wszystko dobrze z małą! :fadein: A z łapami i goleniem to.... Chyba rzeczywiście pani doktor byla w panice.... Ja mam szczescie do weterynarzy - nikt mi nie golił łap - moja Wiga spedzila 2 mce pod kroplowami bez golenia. Dzien w dzien 3 butle w nią wlewalam. Po miesiacu już nie miała zył, a moj genialny wet wynajdywał kolejne miejsca na wenflon. Niestety bez nerek nie da sie życ, nawet jak sie bardzo chce....
Wind Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 khm khm khm do takiej beznadziejnej sedziny chcecie jechac ?? :o Oj, oj Nitencja nie jest tak zle :) A nawet calkiem dobrze!!!! :) Wczoraj w nocy mialam duuzo czasu wiec zapoznalam sie z topikiem o "skandalach sedziowskich". Jakos gr III jest malo opisana, a jesli juz mowia to nie najgorzej lub calkiem pozytywnie :) pozdrawiam,
aga_ostaszewska Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Tez czytalam ten teamcik i... az ciezko mi uwiezyc, ze sedzia moze pomylic rase psa albo szukac u suki jajeczek :wink: ael moze jeszcze nie jestem dostatecznie obeznana z wystawami. Jedno trzeba jednak przyznac, ze nie ma ani jednej osoby, ktora by napisala cos zlego na p.Chwalibog i to sie chwali! :D
Fuka Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Chyba muszę się zapoznac z tym topikiem, miałabym co nieco do dodania :P Aga - byłam świadkiem szukania jaj u suki :o
Flaire Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Ja powiem na temat karmy: na mój rozum, to sensacje żołądkowe Viga albo przyoadkowo zdarzyły się podczas zmiany karmy, albo owszem, były z związane ze zmianą, ale nie z samą karmą. Może również nie chciał jej jeść bo właśnie się źle czuł? INA, spróbuj dać mu tę Acanę jeszcze raz i zobacz, jak zareaguje. NB, moje psy też zawsze jadły wszystko, co dostawały. Ale ja ich nie rozpieszczam - dostają michę suchego i tyle. Co do wzrostu - na lot samolotem mam ciekawy artykuł z New Yorkera o tym, dlaczego Europejczycy rosną coraz wyżsi, a Amerykanie - nie (a w każdym razie stosunkowo mniej). Jest to zjawisko, które zauważyłam natychmiast po przyjeździe do Polski: bardzo dużo wysokich dziewcząt... Zobaczymy, co mądrego w tym artykule - ewentualnie dam Wam znać, czego się nauczyłam. sortis, co do panoramek, to nikt dotąd nie prosił... ale obiecuję wstawić, jak tylko dostęp do netu będzie lepszy!
Wojtek Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Fuka, śliczne zdjęcie! Ale już chyba zmartwychwstałaś?! Kurde, co Ty z tą śmiercią ... Ina, jesteś typową kobietą. Myślisz, że jakaś "cudowana" karma zawierająca fantastycznie "zbilansowane" składniki odżywcze będzie najlepsza dla Twojego miśka... Rzuć mu gnata na podłogę, zobaczysz jak się ucieszy!!!
sortis Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Niewiele osób wie, że Los Angeles leży w wielkiej kotlnie otoczonej z trzech stron górami, a czwartą stroną otwartej na ocean. Z tarasu moich szanownych rodzicieli jest widok jak z bajki na 180 stopni - widać i miasto, i góry, i ocean.Zimą, gdy w LA potrafi lać deszcz, w górach spada on jako śnieg. I można się rano obudzić do niebieściusieńkiego nieba, czystego, ciepłego powietrza, ze śnieżnymi szczytami dookoła na horyzoncie. Właśnie na taki poranek miałam dziś nadzieję po nocnej burzy... ale niestety jest jeszcze ciągle w górach za ciepło i śniegu można się w nich dopatrzyć tylko troszeczkę przez teleskop - reszta spadła jako deszcz. Ale pięknie jest i tak. Może uda mi się dziś pstryknąć jakieś zdjątko... niestety nie psie, bo Misia została w Polsce. No i trudno ująć tak rozległy wiok. Ale jak coś wyjdzie i pozwolicie, to wstawię. :D podkreślenia moje Obiecane! I ja tu czekam a Ty że nikt nie prosił... :(
Fuka Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 mam ciekawy artykuł z New Yorkera o tym, dlaczego Europejczycy rosną coraz wyżsi, a Amerykanie - nie (a w każdym razie stosunkowo mniej). Jest to zjawisko, które zauważyłam natychmiast po przyjeździe do Polski: bardzo dużo wysokich dziewcząt... Flaire a dużych airedalek to może nie :lol:
sortis Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Sortis - mam nadzieję, że już wszystko dobrze z małą! Dziękuję, wszystko o.k., trochę się jeszcze drapie. Chyba muszę się zapoznac z tym topikiem, miałabym co nieco do dodania Lepiej nie... Ale swoją drogą na wystawach może być wszystko... A zdarzyło się kiedyś i to, że sędzia po zakończeniu oceny silky terrierów, już po wybraniu zwyciezcy rasy powiedziała, że będzie oceniać tę rasę jeszcze raz od nowa, bo się pomyliła i myślała, że ocenia yorki. Skandal? Kompromitacja? Ja podziwiam odwagę cywilną i uczciwośc, przecież mogła nie przyznać się do błędu. Ktoś o jednym z sędziów powiedział, że jest niezawodny... Bo zawsze sędziuje tak samo... źle. :D A moim zdaniem każdy sędzia zaczyna od tego, że jest kiepski, na początku, tak jak i początkujący kierowca, ale się rozwija, z każdym kolejnym sezonem jest coraz lepszy i lepszy, lecz niestety niektórzy pozostają na zawsze... niezawodni.
Fuka Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Sortis -cos w tym jest niestety - niektórzy to jak pijane dzieci w mgle, albo jak lotto, a scislej jak maszyna losująca kulki z numerami - tyle samo w tym logiki... Myślę, że najgorsze jest to, że u nas uprawnienia robi się na całe grupy, a nie na poszczególne sekcje, a potem dochodzą rozszerzenia i jest jak jest.... Natomiast na szczeście zdarzają się tacy, którzy sędziują tak, że widać, że oni po prostu sędziują psy i choć mogę się czasem nie zgodzić z werdyktem - to szanuję go, bo wiem, że ten sędzia sędziował tak jak sam czuje.... Sortis - mamy do Ciebie sprawę, próbowałąm Cię łapać na priva... ale cosik nie wyszło - dostałaś mojego maila - bo tegoz kundla dotyczy kwestia.
sortis Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Fuka maila dostałam ale nie mogę chwilowo odpisywać z prozaicznej przyczyny wirusów. Sorry, jutro wielkie sprzatanie kompa i dopiero. :)
sortis Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Fuka dostałam priva, możesz teraz dzwonić, jeszcze w ciagu pół godziny, do północy.
Fuka Posted November 27, 2004 Posted November 27, 2004 Sortis:( Dopiero teraz wlazłam - spróbuję jutro - mam weekendy w tp za darmo. Dlatego bede dzwonić ja, a nie Gocha.
INA Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 Witam Tyle sie zdarzyło przez weekend na topicu. sortis dobrze że przygoda z wetem. zakończyla się już i że jest wszystko ok. Też słyszałam o karmie Nutra ( karmiał ją Xendusia) -przed chorobą. Fuka jestem zacofana (Ze trzy dni w tył :wink: ) właśnie podziwiałam piękny widoczek który wstawiłaś ... Co do widoczków Flaire ja też prosiłam o panoramiki m.i. z balkonu rodziców i nie tylko ..... Flaire- jeżeli chodzi o Acanę - to narazie wstrzymam się na jakiś czas, niech żołądeczek odpocznie wzmocni się- rozmawiałm z Elizą ona jest uprzedzona do tej karmy i nie poleca jej :roll: . No ale jak już ją mam i będzie wszystko ok to maluch będze za jakiś czas dostawać ją. Pytałam na topicu o Acanie i nikt na tę karme nie narzeka- więc coś w tym musi być. Wojtek Vigo ostanio dostał nadchnienie na gotowane jedzonko wogóle to wykurowałm go indyczkiem z ryżem i kg. marchwi :wink: kośc od indyka już własnie dostał(to był chrzest) - było istne szaleństwo narazie nie pozwoliłam maluchowi na wiele i nie chciał mi jej oddać.... :wink: Wogóle to maluch szaleje rośnie i przybiera ( waży gdzieś - około 6,5)- - wazony na rękach na wadze ludzkiej. Zaczyna szczekać , bo piszczy i warczy od dawna. Piszczy i skrzypi jak coś chce - a chce co chwile coś :wink: Martwi mnie ta paskudna pogoda, deszcze, deszcze i jesze raz deszcze. :roll: Mokro, wilgotno, szaro, brudno i wogóle fe... Kiedy my tak naprawdę wyjdzemy. :evil: :evil: :evil: Nasza stara suka nie chce wychodzic na taki ziąb a co dopiero taki maluch. KIEDY BĘDZE TEN SNIEG. :x ....a w radiu już puszczają świąteczne piosenki.....
sortis Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 Właśnie, te świąteczne piosenki, listopadowi mikołaje, choinki. Czasem myślę, że gdyby nie Wszystkich Świętych, to kampania bożonarodzeniowa by się zaczynała od razu po Wielkanocy.
BEBE Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 Przepraszam za powyzsze -cos mnie wyrzucilo.Chcialam napisac cos a'propos KOSCI.Moj Demo okazjonalnie dostawal kosci cielece.Chociaz wszyscy weterynarze mi to odradzali bylo mi go zal i nie chcialam aby ominela go taka frajda.Kilku weterynarzy z ktorymi to konsultowalam twierdzili ze to mit ze kosci sa psu potrzebne a sa natomiast bardzo szkodliwe i niebezpieczene szczegolnie dla szczeniakow.Zamiast tego gotowac wywar-galaretke z kurzych lapek.Ja jednak czasami mu kostke dawalam.Jednak przed miesiacem erdel mojego znajomego ,czteroletni super zdrowy i wswietnej kondycji champion malo nie przyplacil konsumpcji kosci swoim zyciem.Kawalek kosci utkwil mu w przewodzie pokarmowym,wymiotowal mial 30 % szans na przezycie.Po operacji/wlasciwie kompletne rozciecie brzucha/ tydzien na kroplowach potem tylko zmiksowana papka w ilosciach aptecznych,Na cale szczescie pies przezyl /kolejny przyklad ze twarde te erdele/ ale schudl 8 kg i caly czas jeszcze dochodzi do siebie i nie moze byc normalnie zywiony.Tak ze ja do wtory za jego wlascicielem stwierdzialam - w moim domu zadnych kosci.Szczegolnie ze nie jest to odosobniony przypadek -na przyklad wielu ludzi stracilo przez kosci swoje jamniki.Pare osob pewnie uzna to za herezje ale ja juz Demciowi kosci nie dam -jest w sumie tyle preparowanych gruzakow -ogony,uszy ze mozna to jakos zastapic ,nie pozbawiajac psa radosci.
Fuka Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 :-? brzmi strasznie, ale... uszy i wszystkie inne preparowane świństwa wydają mi sie niezdrowe i nie twierdze, że ich nigdy nie daję , bo na wystawch jest tego co nie miara, a moje psy otoczone tym zapachem są strasznie biedne no i im ustępuję, ale dzielę ucho na kawałki, jedno mi starcza na kilka psow. A co do kości - nie uwierzę, że cielęca kość mogłaby komukolwiek zaszkodzić - inne owszem, ale nie miekka cielęca z główką, chrzastkami i scięgnami - czysta i bezpieczna przyjemność!
BEBE Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 Fuka-przyznam ze kosc nie zostala zidentywikowana dokladnie/napweno nie byla to taka szpila drobiowa ale odlamek czegos wiekszego/.Wlasciciel dawal swoim psom /ma jeszcze dwie suki/ tylko bezpieczne cielece ale psy sa czasem na ogrodku wiec mogl ktos tam jakies inne swinstwo wrzucic.Mnie ten incydent poprostu utwierdzil wwe wczesniej juz nabytym przekonaniu ze kosci sa niebezpieczne.Szczegolnie ze psy roznie je konsumuja.Moj byly jamnior cieleca kostke mial na dlugo poprostu ja miarowo oszlifowywal zebami natomiat Demo odgryza i lyka odgryzione czesci w tempie ekspresowym.Raz zdarzylo sie ze dostal potwornej biegunki i wykupkiwal cale nie pogryzione kawalki wlasnie kostki cielecej. Absolutnie nie chce nikogo straszyc tylko ewentualnie uwrazliwic ze konsekwencje konsumpcji kosci moga byc choc oczywiscie nie musza.
Wojtek Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 BEBE, przypadek, który opisałaś podpada mi pod sytuację, kiedy to piesek nienauczony technik zjadania kości, dostaje nagle takową i w szale szczęścia próbuje szybko ją pożreć. Też słyszałem o takich przypadkach, one dotyczyły właśnie psów okazjonalnie karmionych kośćmi. Jak widać nawet tego musi się psiak nauczyć. Moja suka przed połknięciem, kość r0zdrabnia dosłownie na wióry niezależnie od tego czy to ogon świński, czy noga. A dostaje surowe, wieprzowe z dużą ilością mięsa i bardzo sobie to chwali (tzn. nie pytałem się jej, ale to widać :wink: ). Te sztuczne rzeczy do jedzenia, tradycyjnie nazwę wyciągaczami kasy od naiwnych właścicieli.
BEBE Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 Wojtek.Co do tych preparowanych zgadzam sie ze sa to swinstwa ale sadze ze skoro moj syn moze raz w tygodniu zjesc chipsy to i Demcio raz w tygodniu ogon.Moj psiak faktycznie dostawal okazjonalnie kosci i moze nie opanowal prawidlowej techniki kosnumpcji.Ale pies ktorego przypadek opisalam dostawal kosci czesto.Jego wlasciciel hoduje erdele od lat ,zawsze ma dwa lub trzy na stanie i psy te z pewnoscia potrafily prwidlowo konsumowac.Natomiast co do kosci wieprzowych to nie dawalam ich nigdy ale'wiem ze moja' weterynarz na wiesc o takim pomysle chybadostalaby zawalu.Nie czuje sie fachowcem w temacie kosci - napewno sa psy zywione w oparciu o BARF i maja sie swietnie. Ale pozostane przy swojej koncepcji zywienia -Acana,nabial z wylaczeniem mleka ,owoce+warzywa,galaretka z kurzych lapek i czasem jakies swinstwo w postaci preparowanego ogona.
INA Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 Jutro sie wypowiem na ww. temat kości - zaraz uciekam do domku. Dodam tylko że mój Vigo dostał - kość udo z indyka ale jednie do oblizania z resztek mięska(ktore zresztą dzielnie oczyścił) pod moim osobistym nadzorem ( trzymalam mu te więlką kościchę moimi paluchami).
Fuka Posted November 29, 2004 Posted November 29, 2004 Przychylam się do tego, ze kości wieprzowe moga bys niebezpieczne - w procesie psiej obróbki lamią sie na ostre długie części i coś takiego z pewnością może zabić. To samo dotyczy indyka, kości króliczych i niektorych parti wołowych. Myślę, że nie należy dać sie zwariowac - tylko po prostu kości podawać inteligentnie i pod kontrolą. Z kurczakami sprawa ma się trochę inaczej - powszechnie wiadomo, że długie części łamia sie i sa niebezpieczne, ale... Rzecz dotyczy "prawdziwych" zywionych naturalnie kur, a nie kurczaków fermowych - dobrze rozgotowany korpus takiego kurczka - robi sie mieciutki i nawet w palcach można takie kości połamac na drobne miekkie cześci wiec grozne być nie mogą, A długie kości nog używam w ten sposob, ze trzymam taką w rece a moje psy odgryzaja sobie głowki. Jeżeli chodzi o problemy żoładkowe - znowu polecam umiar i rozsądek - nie dawac za dużo na raz, nie za często - no i najważniejsze - na pewno nie jest to zabawa dla starych psow, nawet jeżeli całe życie radzily sobie z koścmi dobrze. I tu biegunka to małe piwo - spotkałam się z psami kompletnie zatkanymi. A kości znalezione - to niestety odrębna para kaloszy - szczegolnie o tej porze roku - wszędzie wala się tego pełno - gawrony rozgrzebują smietniki, gubia kości w locie a psy mają radość ze znaleziska. Mam szczęście - bo moja Fuka zamiast konsumować - dumnie paraduje z uśmiechem na twarzy, albo wrecz przychodzi do mnie zeby sie pochwalic :o strasznie mnie to zadziwia - bo przeciez wie, że zawsze jej taką piekną rzecz zabieram i wyrzucam do kubła. Z Kawą jest trochę gorzej - muszę mieć oczy dookoła głowy - bo ta małe połyka natychmiast wiedząc, że ja tylko czyham zeby ją frajdy pozbawić. Czasami tylko jak znajdzie wyjątkowo duży egzemplarz - najpierw paraduje z nim dumnie i szuka dobrego miejsca żeby zakopać. Zresztą w domu ten sam los spotyka wszystkie jej kości - małe pałaszuje, a duże.... Naogól zakopuje w doniczkach na balkonie, a jak brak do nich dostepu - dobra jest szafa, albo sterta bielizny do prasowania.... Najsmieszniej było ostatnio gdy przyszli goscie i usiedli tuz obok doniczki z oleandrem, no i po chwili bardzo zestresowana Kawa zaczela w niej kopac, a nastepnie zabrala swoj czarny skarb z zagrożonego terenu i ziemia była w całym mieszkaniu..... Kawisia w ogole mogłaby robić za psa ogrodnika :lol: - w zeszłym roku jak był duży urodzaj śliwek - biedaczka nie byla w stanie pożreć ich wszystkich, więc zbierała spady i pracowicie zakopywała je w całym ogrodzie - bardzo była zapracowana...
Recommended Posts