coztego Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 hihihi, jakie ogonki mają szczurkowate :loveu: :loveu: :loveu:
Jura Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Filla, zazdraszczam wystrzałowego sylwestra. Mamusia z małymi rotkami :loveu:. Niech się glutki dobrze chowają. Nie skąp nam relacji :modla: Kardusia, dobrze wiem, o czym piszesz :p. Niestety ja skutecznego sposobu szybkiego rozwiązania nie mam. Dieta polecana przez Flaire niestety kompletnie rozregulowała Fredzi układ trawienny (psa o żelaznym żoładku :diabloti:) i po prostu stosuję ŻP.
Mokka Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 [quote name='Jura'] Kardusia, dobrze wiem, o czym piszesz :p. Niestety ja skutecznego sposobu szybkiego rozwiązania nie mam. Dieta polecana przez Flaire niestety kompletnie rozregulowała Fredzi układ trawienny (psa o żelaznym żoładku :diabloti:) i po prostu stosuję ŻP. Znakiem tego Fredzia wcale nie ma żelaznego żołądka :evil_lol: . Bo Miśce ta dieta służy, a Miś żołądek ma raczej delikatny i czuły na zmiany pożywienia. A może nieświeże warzywka zapodałaś? ;)
INA Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Mój Sylwester uważam za średnio udany...:shake: i chyba wolałabym zostać w domu oraz z Wami na wirtualnym Sylwetrze.:loveu: Niestey trafiłam na zły okres w życiu moich znajomych ( to chyba taki okres w życiu małżeństw gdy jedni próbują coś zmienić w swoim życiu inni muszą coś zmienić, drogi niektórych się rozchodzą , zmienają oczekiwania..) no i wyszło na 7 par które bawiły się na Sylwestra... jedna już przyszła niekompletna - sprawa rozwodowa w toku, jedna podjęła te decyzje w Sylwestra i wyszli oddzielnie :crazyeye: i jedna jest w seperacji - przychodząc razem na Sylwestra mieli nadzieję że jeszcze coś zaiskrzy coś powróci ..niestety...- na dodatek to była moja przyjaciólka która dzielnie trzymała fason do 24.00 potem po butelce szampana całkowicie się rozkleiła ( Gosia I Luka czyż nie blizniacza sytuacja...:cool1: )na koniec jedna para się ze sobą pokłóciła:chaos: :flaming: :mdleje: :shocked!: ....... miałam dość wyszliśmy dość szybko jak na zabawę Sylwestrową bo przed 3.00 oczywiście nie ukrywam że taka atmosfera bardzo wpłynęła na mnie budująco :nerwy: :cool1: i zapałałam optymizmem:cool1: na przyszłość..... ach a potem ludzi się dziwią, że wolę sobie przed kompem posiedzieć i dogo poczytać...zamiast w gościne chodzić, na dodatek... żadna z tych par nie przepada za ...psami:shake: :mad: ....
INA Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Filla - cudny widok :multi: :loveu: :loveu: i to jest to dla czego chce się żyć i dla czego codziennie odwiedzam dogo - takie małe szczęścia ---:loveu: :loveu: :loveu:
Mokka Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Oj, Ina, nie zazdroszczę. To faktycznie chyba noc sylwestrowa na Dogo była milsza :cool3: . Ale nic to, najważniejsze, że Wy - jako jedna z nielicznych par na tym przyjęciu ;) - przyszliście i wyszliście razem, więc niech to będzie dobra wróżba na Nowy Rok :lol: .
Kardusia Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 INA - samo życie :roll:... tak trudno niektórym być razem, ale i osobno też im nie wychodzi :shake:. A szkoda, że żadna z tych par nie przepada za psiakami, bo może w tym jest feler ich związków ;). Inusiu - przynajmniej Ty nie trać optymizmu, bo ten roczek ma 7 - kę na końcu :multi: i powinien być dla nas wszystkich dobry. A przecie jeszcze mamy w planie na ten rok nasz dogomaniacki zlot:loveu:.
zachraniarka Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Dziękuję bardzo za życzenia dla mojego honorowego terriera! Jesteście wszyscy super! Ostatnio o tym z Gosią na trym party rozmawiałyśmy, tutaj nie ważne czy terier szorstki czy biszkoptowy, każdy kochany :loveu: Filla gratuluję maluszków!! Mam nadzieje, że często będziesz dzielić się z nami zdjęciami tych cudności! A moje szorstkie obudziło mnie dziś tym, że wymiotował tak, że aż go skręcało.. :-( Sama żółć i ślina.. Wyszłam z nim na spacer to biegunka totalna.. Teraz zaaplikowałam mu smectę i nie dałam śniadania. Mam nadzieje, że mu przejdzie, ale boję się, bo jeszcze tak ostrego ataku wymiotnego nie widziałam.. Biedny szorstki..
bajadera Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Zach, ja nie znawca, ale u moich takie wymioty i biegunka to zwykle objaw anginy. Przeleć ty się do veta.
Kardusia Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Zach - Ludwinio bidula :-(, może coś pożarł niewłaściwego? Może węgiel podać na wszelki wypadek? Musi sporo pić przy takich wymiotach i biegunce :roll:, ale jak tu zmusić do picia???? Trzymaj sie Ludwisiu .
rita60 Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Filla ale słodkie te dzidziusie:multi:zycze im,zeby sie zdrowo chowały,bo to najwazniejsze. Inus rzeczywiscie twoj Sylwester nie nalezał do udanych,ale tego nie przewidzisz.Mowiłam,zebys została z nami.wdziała pizamke w zwierzaczki i do zabawy,utwory zadziornego porywały do tanca........szampan wirtualny smakował jak zaden inny:lol::razz::lol:
Jura Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Mokka napisał(a):A może nieświeże warzywka zapodałaś? ;) Cóż za niecne posądzenie:mad:.
nikit1 Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Mokka napisał(a):Łeb ukręcić :evil_lol: . no ostatnio byłam bliska... ale może są jakieś mniej inwazyjne metody? :roll:
Nitencja Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Mozesz penisa odciac :-> Nikit my probowalismy wszystkiego chyba - spraye, nie spraye i inne i NIC mamy dwie polewczki w domu :evil_lol:
Flaire Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Kardusia, na "odmleczenie", mój wet zaleca dietę "kalafiorową", czyli złożoną TYLKO I WYŁĄCZNIE z niskokalorycznych warzyw. Może być kalafior, cukinia, brokuły, pomidory, ogórki. Ale już nie np. marchewka, bo to ma sporo węglowodanów i nie jest tak samo niskokaloryczne, jak te powyżej. Taką dietę możesz stosować przez tydzeń-10 dni. Ograniczeń ilościowych nie ma. Ale zero wszystkiego innego. Możesz też zacząć od 24-godzinnej głodówki. Tym sposobem ją wysuszysz, a zachowanie powinno się poprawić jak zniknie mleko. Ja niestety miałam z Misią spory kłopot, bo moja wesoła, zabawowa suczka po prostu w okresie tych ciąż urojonych była bez życia. O tej diecie dowiedziałam się podczas jej przedostatniej ciąży urojonej, która ciągnęła się w nieskończoność... Zadziałała bardzo szybko i wtedy, i następnym razem.
INA Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 [quote name='Mokka']Oj, Ina, nie zazdroszczę. To faktycznie chyba noc sylwestrowa na Dogo była milsza :cool3: . Ale nic to, najważniejsze, że Wy - jako jedna z nielicznych par na tym przyjęciu ;) - przyszliście i wyszliście razem, więc niech to będzie dobra wróżba na Nowy Rok :lol: . [quote name='Kardusia']INA - samo życie :roll:... tak trudno niektórym być razem, ale i osobno też im nie wychodzi :shake:. A szkoda, że żadna z tych par nie przepada za psiakami, bo może w tym jest feler ich związków ;). Inusiu - przynajmniej Ty nie trać optymizmu, bo ten roczek ma 7 - kę na końcu :multi: i powinien być dla nas wszystkich dobry. A przecie jeszcze mamy w planie na ten rok nasz dogomaniacki zlot:loveu:. Mokka, Kardusia - życie... i u mnie było ciężko przez moment ...ale mam nadzieję, że 2007 tak jak pisze Kardusia będzie lepszy:cool3: w przyszłym roku stuknęło by nam 20 lecie :crazyeye: :crazyeye: ogólnego stażu - może za dużo:shake: :p Tz poznałam jako baardzo młodziutkie dziewczę...:p reszta z tych moich znajomych raczej też powychodziło za swoje pierwsze i mówili że jedyne miłości ale życie potrafi spłatać figla i czasami nie można tego przeskoczyć... Ech dość smęcenia na początku roku:oops: trzeba patrzeć z optymizmem w przyszłość. Kardusia - z tymi psiakami masz racje:evil_lol: mój Tz w chwilach złych mówił "mnie tylko tu ten biedny piesek trzyma":cool1: :razz: :evil_lol: ;) Ach Rituś żałuje i nawet nie potańcowałm sobie za wiele tak ja Wy :cool3: [quote name='zachraniarka']A moje szorstkie obudziło mnie dziś tym, że wymiotował tak, że aż go skręcało.. :-( Sama żółć i ślina.. Wyszłam z nim na spacer to biegunka totalna.. Teraz zaaplikowałam mu smectę i nie dałam śniadania. Mam nadzieje, że mu przejdzie, ale boję się, bo jeszcze tak ostrego ataku wymiotnego nie widziałam.. Biedny szorstki.. Zmierz temp i do weta :shake: co ja mówie pewnie już jesteś u weta, ja też obstawiam że to jakiś paskudny wirus - to jest u naszych piechów najgorsze, że nie potrafią powiedzieć nam co im dolega...i chcąc nie chcąc trzeba biec do weta po diagnoze.. Trzymam kciuki żeby jak szybko przyszło tak skutecznie odeszło ustrojstwo...
coztego Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 [quote name='INA']w przyszłym roku stuknęło by nam 20 lecie :crazyeye: :crazyeye: ogólnego stażu - może za dużo:shake: :p Tz poznałam jako baardzo młodziutkie dziewczę...:p :crazyeye: Zaczęło się w przedszkolu, żłobku czy już na porodówce? :razz: :lol: ja też obstawiam że to jakiś paskudny wirus ... Ktoś ostatnio wspominał o jakimś wirusie atakującym przewód pokarmowy piechów :hmmmm: Powiem Wam, że zamówiłam wczoraj worek suchej karmy :p Kresia wdrażana od kilku dni do jedzenia suszu (rewolucje żołądkowe nie powróciły), dzisiaj dostała suche śniadanko i już tak zostanie. :cool1:
Flaire Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 coztego napisał(a):Ktoś ostatnio wspominał o :crazyeye:jakimś wirusie atakującym przewód pokarmowy piechów :hmmmm: U nas były mocne wymioty ze dwa tygodnie temu, potem wszystko już dobrze, ale przedwczoraj znalazłam trzy ślady zwymiotowanej śliny - tym razem nie było źle - tylko trzy razy i tylko ślina - ale ewidentnie jakiś tam wirus się kręci (albo nawet i dwa).
INA Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 [quote name='coztego']:crazyeye: Zaczęło się w przedszkolu, żłobku czy już na porodówce? :razz: :lol: no.... niestety dopiero albo aż:p w LO:cool3: czas szybko leci :huh: :hmmmm: za szybko:nerwy:
Minio Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Witam w nowym roku. Mam nadzieje, że imprezy wszystkim się udały a zmęczenie powoli mija. Nasza Kora ciężko przeżyła nocne wybychy , dopiero dziś rano udało mi się ją przekonać do wyjścia na spacer. Za to Vanilka rozrabia na całego . Zrzuciła na siebie choinke bijąc oczywiście bobmki, ukradła kilo pasztetu teściowej oraz pół kilo szynki:diabloti: :diabloti: :diabloti: Generalnie świeta lubi , nie ulego wątpliwości :p :p :p Flaire Jak udała się imprezka?
Minio Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 INA Głowa do góry ! Życie jest zaskakujące , na pewno czeka Ciebie wiele miłych niespodzianek.
zadziorny Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 [quote name='coztego']:crazyeye: Zaczęło się w przedszkolu, żłobku czy już na porodówce? :razz: :lol: Dooobreee [quote name='coztego'] Powiem Wam, że zamówiłam wczoraj worek suchej karmy :p Kresia wdrażana od kilku dni do jedzenia suszu (rewolucje żołądkowe nie powróciły), dzisiaj dostała suche śniadanko i już tak zostanie. :cool1: I tak trzymać :cool2:
bajadera Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Kardusia, a poproś u veta o preparat Gala stop. To niehormonalny srodek na hamowanie laktacji i ciąży urojonej. Ja nim zawsze zasuszam sukę, gdy kończy karmić. Troche drogi ale dobry.
Wojtek Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Czołem w nowym roku! Po 2 dniach wystrzałowych i petardowych, Fu zaczyna się przyzwyczajać... Ale pierwszego dnia legalnie zesrała się w gacie na siedząco... Wczoraj chowała się do kabiny prysznicowej...:lol:
Flaire Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 [quote name='sirion']Kardusia, a poproś u veta o preparat Gala stop. To niehormonalny srodek na hamowanie laktacji i ciąży urojonej.Tak, ale zdecydowanie nie jest to środek dla organizmu obojętny, a u niektórych suk wywołuje ostre wymioty. W każdym razie mój wet woli spróbować diety, albo nawet - jeśli objawy nie sa badzo mocne - odczekać, zanim zastosuje Galastop. Ogólnie rzecz biorąc, ciąże urojone obecnie uważa się za stan normalny raczej niz chorobowy, więc lekami traktuje się tylko naprawdę uciążliwe przypadki.
Recommended Posts