zadziorny Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 niedzwiedzica napisał(a):Mokka-to będzie utrzymanie 2 w cenie jednego :evil_lol: Ina- zawsze można g...dosmaczyć :diabloti::angryy: Heśce by podeszło :angryy::diabloti: Nie tylko jej, moim też :mad: :shake: :diabloti:. Uwielbiają takie "smakołyki" :diabloti:
zadziorny Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='Anisha'] Ale znam ten ból aż za dobrze, przy ostatnim poczęstunku (za budką Toto-Lotka w centrum miasta - czego ci ludzie nie wymyślą żeby nie szukać płatnego kibla... :angryy: :angryy: ) złapałam drania na gorącym uczynku, a że nie wiedziałam co zażera, tylko zauważyłam, że coś wessał do paszczy, wsadziłam mu rękę w mordę, żeby to coś wyjąć... no i wyjęłam! :pissed: :evil: Wyobraźcie sobie tylko jak potem wyglądała i pachniała moja ręka, jeszcze długo po powrocie do domu... :siara: Anisha zaplułem przez Ciebie monitor :cool3: :evil_lol:
niedzwiedzica Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Wiecie,dziewczyny, wszystko rozumiem, powtarzam sobie "To tylko pies..",ale jak potem pomyslę,że ona czesto buzi mi daje ,w ucho liże , to mi sie śniadanie cofa :evil_lol: Szkoda tylko,że nie odziedziczyła po Koci wstrętu do takich "pyszności" , natomiast wzięła po Tequili zamiłowanie do aromatycznych pzrekąsek :angryy::diabloti: Koka nigdy nawet nie próbowała czegos takiego i za to ją kocham :loveu: nie wiem natomiast, czy kocham Heśkę ;)( w każdym razie w og...nej wersji :evil_lol:) Anisha- mam kiepski wzrok ale za to doskonały węch w ramach kompensacji wad..niestety potrafię sobie wyobrazic,ile razy i w jaki sposób myłas te rękę :diabloti:
INA Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='zadziorny']INA dam Ci radę, tylko nie wiem czy z niej skorzystasz :hmmmm:. Żadnego karmienia z ręki, a micha z żarłem stale dostępna dla psa. Weź go na przetrzymanie :cool3: :shake: :razz: zadziorny - będe się chwytała każdego sposobu może któryś poskutkuje:cool1: [quote name='Anisha']INUŚ, ale sama pisałaś niedawno, że teraz kiedy tak szybko jest ciemno Viguś jest mało wybiegany - może on po prostu nie nadąża zgłodnieć między posiłkami? Może ten brak apetytu to po prostu z braku ruchu? Poza tym na pewno nie polubi jedzenia jeśli będzie mu się ono kojarzyło z czymś na siłę wpychanym do gardła - Ty też byś dostawała szczękościsku na widok żarcia gdybyś nie była głodna, a ktoś by Cię na upartego dopychał kanapkami... nawet najpyszniejsze byłyby dla Ciebie obrzydliwe, prawda? Więc chociaż w tym momencie nie potrafię Ci poradzić co zrobić żeby Vigo nabrał apetytu jestem pewna, że karmieniem na siłę do jedzenia go nie zachęcisz... :shake: Musimy pomyśleć na innym sposobem.:hmmmm: Wiesz Anisha - chyba masz racje to karmienie na siłe spowodowało pewnie jadłowstręt:placz: jakoś nigdy nie pomyśłałam o tym:oops: [quote name='niedzwiedzica']Ina, Anisha-tez dzis namieszałam z Hesią, jestem zła i na nia i na siebie. . Juz to na obłęd wygląda :diabloti:, ale jest mi w sumie przykro ... Ja sobie myśle jeszcze jakie błędy popełniłam i wpadłam po przeczytaniu twojej przygody, że Vigo może ma traume jedzeniową--kiedyś gdy nie miałam już siły i cierpliwości - porządnie na niego nakrzyczałam...i dostał w doopke raza:oops: :oops: ale to było daawno gdzieś wiosną tego roku i od tego czasu były chwile że jadł bez problemu wszystko co było w misce.. Kardusia - no własnie go głodzę:cool1: ..od wczoraj wieczora...:shake: tyko mam pewne uprzedzenia ...ponieważ nie chce aby znowu schudł ( tyle się namęczyłam) i wyglądał tak jak latem..a latem to był jak sznurowadło -- ( wtedy jadł na jego zasadach co 2 dzień czasm do syta czasm półgębkiem i wyglądał paskudnie) podejrzewam że to moja deteminacja i chęć utuczenia go tak go zepsuły- obrałam sobie dawkę dzienną i nie ma że boli musił wymęczyć...oczywiście z reki- widzałm że czasm jadł przez siłę...wzdychał i jadł ...teraz mam za swoje - chłopak się zbuntował ---:placz: Dziewczyny drugi pies nie wchodzi w rachubę... finanse i ogólne warunki niet --mieszkam w kamienicy...
niedzwiedzica Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Ina- to nie czekaj tylko mu te jajka obetnij . Przeciez wet Ci mówił,że to niejedzenie moze miec podłoże hormonalne, to raz,a po drugie kastracja tez wpływa wyciszająco na organizm i spowalnia przemiane materii,więc psy maja tendencje do tycia przy nadmiarze żarcia a niedomiarze ruchu. U ciebie wtedy powinno być w sam raz. Przy czym, zeby było jasne-nie namawiam do kastracji, bo pies chudy( już widze,jak nasi forumowi Panowie rozszarpują mnie na strzepy w obronie "męskości" Vigusia :evil_lol: ) tylko do podjęcia decyzji i tak koniecznej. A narkoza...co komu pisane i tak go spotka ...nawet stare psy sa usypiane i jest wszystko ok, nalezy mysleć pozytywnie.
zachraniarka Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='Kardusia']INA - nawet jeżeli nie możesz wziąć na stałe drugiego pieska - to może tak na tymczasem??? INA, może chcesz jakiegoś mojego potwora na wakacje- skuś się, a ja jeszcze dopłacę co by mieć przerwę od tych wiecznych kłopotów. Gwarantuję, że jeżeli chodzi o jedzenie to będą aż za bardzo świecić przykładem. Moje psy to ostatnie żebraki, które wiecznie o coś sępią i zawsze są głodne. Rozbestiwony Ludwik potrafi nawet komuś wyrwać coś z ręki, jeżeli ten ktoś nie zachowuje odpowiedniej czujności :shake: :oops: :oops: [quote name='Kardusia']Anisha - ale masz fajne zajęcie:loveu:. Ja dotychczas nigdy nie uczyłam sierściucha "sztuczek" za pomocą takiego wynalazku:hmmmm: . W ogóle jestem do tyłu z tymi edukacyjnymi zabawkami dla psów. Muszę spróbować jak by to się u nas sprawdziło. Program edukacyjny przerabiałam z Dolką wyłącznie za pomocą komend wydawanych głosem, :xpokazywania ręką i świdrowania :crazyeye: wzrokiem a czasami wręcz do zabójczo gniewnego spojrzenia :pissed:...;) Ja za to po ostatnim spotkaniu z Inki zmieniłam trochę system szkolenia szorstkiemu. Inki przestrzegała przed zbytnim nadużywaniem komendy "nie" co by życie psa nie stało się naszpikowane zakazami to jest "nie" to jest "fuj".. No i jak przeanalizowałam sobie to faktycznie ja to często do Ludwika tylko "ejka" i "ejka". Staram się to zmienić i teraz zamiast mu zakazywać czegoś po prostu go przywołuję. Ciężko mi się na razie przestawić, bo najłatwiej krzyknąć na psa, ale bardzo szybko zaczełam widzieć pierwsze efekty, także fajnie jest i pies szczęśliwszy :D [quote name='niedzwiedzica']A narkoza...co komu pisane i tak go spotka ...nawet stare psy sa usypiane i jest wszystko ok, nalezy mysleć pozytywnie. Ja to bije rekordy w usypianiu moich psów i żyją, także też uważam, że co komu pisane.. i nie ma co się bać :)
Kardusia Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Ina - mam pomysł :multi: przywieź Vigo do nas na tydzień. Dolka go nauczy jedzenia :loveu:. U niej sekundy ziarenko nie poleży w misce. Zobaczysz, że będzie poprawa :loveu:. Wnioskuję,że ten brak zamiłowania do g-nych "smakołyków" wobec tego co napisała Niedźwiedzica - to Dolka ma po babci :lol:. Nie ruszają ją te rzeczy, ani też padlina. Wącha i wręcz z obrzydzeniem omija. Raz tylko, jak była młoda nażarła się obornika. Ale wtedy miała wyziew :crazyeye:... Natomiast poprzednia sunia AT-ka nie przepuścila żadnej okazji zrobienia sobie okładu z borowiny na plecach :diabloti:.
Mokka Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='Kardusia']Ina - mam pomysł :multi: przywieź Vigo do nas na tydzień. Dolka go nauczy jedzenia :loveu:. U niej sekundy ziarenko nie poleży w misce. Zobaczysz, że będzie poprawa :loveu:. U nas to samo. Daj go do nas, Leon go przeszkoli. Nie dość, że do miski nie dopuści, to jeszcze wp... spuści :evil_lol: . Jak Vigo wróci do Ciebie, rozklei się ze szczęścia i powie; "daj pańcia michę, zjem wszystko, tylko mnie tam nigdy więcej nie wysyłaj" :diabloti: .
Wind Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Anisha, Hmmm ... cos nikt Ci nie odpisuje na Twoje perypetie z dyskami :cool3: Nie jestem szkoleniowcem, a tutaj tacy sa :razz: , wiec ogranicze sie jedynie do dwoch stwierdzen. Masz Slonko bardzo mieciutkiego psa i nie wierz we wszystko co w tej instrukcji napisano :evil_lol: Poza tym powodzenia w szkoleniu a efekty przyjda bardzo szybko, poniewaz jak mniemam masz pieska bardzo podatnego na ksztaltowanie :loveu: W.
Kardusia Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 zachraniarka napisał(a): (...) Ja za to po ostatnim spotkaniu z Inki zmieniłam trochę system szkolenia szorstkiemu. Inki przestrzegała przed zbytnim nadużywaniem komendy "nie" co by życie psa nie stało się naszpikowane zakazami to jest "nie" to jest "fuj".. No i jak przeanalizowałam sobie to faktycznie ja to często do Ludwika tylko "ejka" i "ejka". Staram się to zmienić i teraz zamiast mu zakazywać czegoś po prostu go przywołuję. Ciężko mi się na razie przestawić, bo najłatwiej krzyknąć na psa, ale bardzo szybko zaczełam widzieć pierwsze efekty, także fajnie jest i pies szczęśliwszy :D (...) To jest bardzo ważne o czym piszesz. Zróżnicowanie komend w trybie korekty tego, czego pies nie powinien robić. Na swoim przykładzie podam,że pracując na śladzie, bardzo ważnym było nauczenie psa rozumienia komend o różnym, ale istotnym znaczeniu, m.inn.: co znaczy "NIE TAM" , co znaczy "FE" , co "ZOSTAW" a co "ZOSTAŃ". Są to bardzo ważne czasem podobnie brzmiące komendy, ale piesek musi je rozróżnić i wiedzieć o co nam chodzi,że FE - to jest FE - czyli zakaz na całe życie (np.fe koopa;)) a np. NIE - może oznaczać,że akurat teraz tego nie wolno; że właśnie teraz nie chcemy aby robił to coś, co nie jest objęte zakazem absolutnym. Tak nauczyłam ją m.inn. jeść na moją komendę "SMACZNEGO" .Jak próbowała podejśc do miski,wtedy,kiedy ja nie pozwalałam, to mówiłam NIE, a potem CZEKAJ. Reką - WARUJ - i leżala tak długo aż powiedziałam SMACZNEGO. Gdybym jej powiedziala FE - to nie zrozumialaby, o co chodzi. Że co? Że nigdy nie wolno jeść? Nie ukrywam,że mnie również daje to wiele satysfakcji, jak pies kuma o co mi chodzi ;). Jakoś się dogadujemy, ale najfajniejsze jest to,że im starsza tym badziej kompatybilna :lol:. Fajne są psiaki:multi:
Mokka Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Ina, przedstawię Ci kongi Leona :lol: konguś na sznurku używamy go tylko do przeciągania na spacerach kong czarny w wersji blue jako że nie wynaleziono jeszcze zabawek w 100% leonoodpornych, więc biedaczek ma tylko 2 brzuszki A to kong w paszczy Leona (natenczas miał jeszcze 3 brzuszki, to dawno było ;)
Anisha Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='niedzwiedzica']Ina- to nie czekaj tylko mu te jajka obetnij. INA, miałam zaproponować Ci dokładnie to samo :fadein:. Zawsze w temacie kastracji pojawia się problem, czy pies po zabiegu nie utyje - będziesz tym nielicznym wyjątkiem, dla którego nie będzie to wcale problem, tylko czysta radość :lol: - i masz dwa pozytywy w jednym! :multi: [quote name='Wind']Anisha, Hmmm ... cos nikt Ci nie odpisuje na Twoje perypetie z dyskami :cool3: Nie jestem szkoleniowcem, a tutaj tacy sa :razz: , wiec ogranicze sie jedynie do dwoch stwierdzen. Masz Slonko bardzo mieciutkiego psa i nie wierz we wszystko co w tej instrukcji napisano :evil_lol: Poza tym powodzenia w szkoleniu a efekty przyjda bardzo szybko, poniewaz jak mniemam masz pieska bardzo podatnego na ksztaltowanie :loveu: W. Wind, ja nawet nie liczyłam za bardzo na komentarze... Ot, tak sobie napisałam - towarzysko :razz: . Ale dzięki, że pamiętałaś o moich dysko-postach! :buzi: :loveu: Co do podatności Szagula na kształtowanie to się dopiero okaże, ale myślę, że on potencjał ma, natomiast ja błądzę :roll: , w tym głównie w swojej niekonsekwencji, bo łapię się na niej niestety dość często :oops:.
Kardusia Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='Mokka'] (...) A to kong w paszczy Leona (natenczas miał jeszcze 3 brzuszki, to dawno było ;) Mokka - Leon po prostu dostosował rozmiar tego KONG-a do możliwości swojej paszczy :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Usunął jeden bąbel ... i gra;). [quote name='Anisha']Co do podatności Szagula na kształtowanie to się dopiero okaże, ale myślę, że on potencjał ma, natomiast ja błądzę :roll: , w tym głównie w swojej niekonsekwencji, bo łapię się na niej niestety dość często :oops:. Anisha - wierzę w Ciebie :loveu:, Ty i tak już dużo z Shagusiem zrobilaś :lol:.
zachraniarka Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Kardusia napisał(a):piesek musi je rozróżnić i wiedzieć o co nam chodzi,że FE - to jest FE - czyli zakaz na całe życie (np.fe koopa;)) a np. NIE - może oznaczać,że akurat teraz tego nie wolno ale ja właśnie nie chce używać ani FE ani NIE tylko w zamian kazać psu zrobić coś innego :roll:
coztego Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 No, udało mi się nadrobić zaległości i nie żałuję, bo wątek toczył się bardzo ciekawie :razz: zach, a jak działa takie złoto w biodrze? Kiedyś słyszałam o wstrzykiwnaiu złota do kolana ludzkiego, ale jakoś nigdy nie dowiedziałam się jak to działa? [quote name='Anisha'] ale czy nie jest tak, że on się teraz po prostu boi ... kiełbasy? :crazyeye: Anisha, szczerze mówiąc, dawno się tak serdecznie nie uśmiałam, jak z Twojego opisu dyskowej przygody :lol: :lol: :lol: Akurat napatoczyła sie moja mamusia, przeczytałam jej też, i obie obśmiałyśmy się do łez ;) [quote name='Opal']aha... zobaczcie do mojego opisu.. XD zrobiłam jej zdjęcie, na którym ma boską minę :cool3: Zdjęcie cudne, ale podpis trochę za duży :razz: [quote name='INA']) Przecież nie mogę go całe życie karmić.... INA, jakbym mojego sąsiada słyszała, który pytał mnie, co robiliśmy, że Kubuś u nas jadł z miski, a oni muszą go karmić z ręki bo z miski nie ruszy... Sąsiad chyba nie uwierzył, że po prostu stawiałam michę na ziemi i pies wsuwał ;) Dobrze Ci prawią, utniij mu wreszcie jajka i będziesz miała dwie pieczenie przy jednym ogniu ;) Albo pożyczę Ci Kreskę, wyżre mu wszystko błyskawicznie, więc Vigo szybko się zorientuje, że śmierć głodowa tuż tuż... ;) [quote name='zachraniarka'] Ja to bije rekordy w usypianiu moich psów i żyją, także też uważam, że co komu pisane.. i nie ma co się bać :) Też wychodzę z takiego założenie. Oczywiście, stres jest, ale co ma być to będzie i tyle! niedzwiedzica, ja też mam moralniaka ilekroć wścieknę się na Kreskę tak, że mi schodzi z drogi i zachowuje się jak zbita, mimo, że ja tylko zębami zgrzytam ;)
Anisha Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='coztego']Anisha, szczerze mówiąc, dawno się tak serdecznie nie uśmiałam, jak z Twojego opisu dyskowej przygody :lol: :lol: :lol: Akurat napatoczyła sie moja mamusia, przeczytałam jej też, i obie obśmiałyśmy się do łez ;) Coztego, bardzo się cieszę, że się podobało, pozdrów Mamę. :loveu: Jak się nie ma wyszkolonego psa, zawsze można mieć... śmiesznego psa. :evil_lol: :cool3: A to, moim zdaniem, każdy porządny właściciel serdela powinien sobie w necie zamówić: :grins: (biały napis jest tylko w necie, widocznie żeby nie drukować podróbki)
Kardusia Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='zachraniarka']ale ja właśnie nie chce używać ani FE ani NIE tylko w zamian kazać psu zrobić coś innego :roll: Zach - :lol: o to właśnie chodzi, żeby każdy właściciel dowolnie i wygodnie dla siebie ustalał słownik porozumiewania się :lol: ze swoim psem. Ważna jest konsekwencja w wyrażaniu tego co chcemy psu polecić. Prawda? W swojej wypowiedzi przytoczyłam (dla zrozumienia i zobrazowania) - wyraźne przykłady w jaki sposób ja do dochodzilam do pewnych zachowań psa. Uważam,że fantazja słownictwa, symboli i gestów leży w gestii właściciela bądź przewodnika;):evil_lol::eviltong:...
zachraniarka Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 [quote name='coztego']zach, a jak działa takie złoto w biodrze? Kiedyś słyszałam o wstrzykiwnaiu złota do kolana ludzkiego, ale jakoś nigdy nie dowiedziałam się jak to działa? Hugusio miał zdegenerowane główki kości biodrowych, były spłaszczone i bardziej kwadratowe niż okrągłe. Z tego powodu nacisk nie był rozłożony na całą powierzchnię tylko na te najbardziej wystające miejsca przez co wycierała się chrzastka, tarcie kości o kość to mega bół to tak tytułem wstępu. Ciekłe złoto, tak naprawdę nie wiem czy to prawdziwe złoto, czy po prostu tak mi to tłumaczyli, w każdym bądź razie jest to substancja najbliższa chrząstce jeżeli chodzi o współczynnik tarcia- co jest w chrząstce unikalne to właśnie minimalny współczynnik tarcia. W każde bioderko wbili Hugusiowi 5 igieł, zrobili zdjęcie rentgenowskie czy na pewno są one na właściwym miejscu i wstrzyknięto substancję. Wypełniła ona dokładnie przestrzeń między główką a panewką, przez co znów wszystko zaczęło pasować do siebie. Miesiąc czasu taka substancja ostatecznie zastyga i przez ten czas z dnia na dzień jest widoczna poprawa w zdrowiu. Jednak największa róznica jest jak pies się wybudza, u mnie było tak śmiesznie, bo ja musiałam wracać jak najszybciej do Polski. Tydzień czasu i tak spędziłam w Hamburgu na samych badaniach i przygotowaniach. No i tak wsiadłam do samochodu z jeszcze odsypiającym Hugusiem. Po kilku godzinach zastrzymuję się na stacji benzynowej i stwierdziłam, ze wypuszczę laba na sika. Hugol wysiadł z samochodu, zrobił 10 kroków i... zwariował!! Biegał jak durny w kółko, mega olbrzymia głupawka! A ja ryczałam jak głupia.. I tak to było.. Minusem tej metody jest to, że jest bardzo kosztowna- mało miejsc w których jest przeprowadzana, bo jest trudna. I druga sprawa to, że pomaga tylko niewielkiej ilości przypadków danej dysplazji. W większość sytuacji wstrzyknięcie takiego złota nie przynosi rezultatów. Także mieliśmy ogromne szczęście.. W ogóle to była niesamowita historia od momentu kiedy właśnie poznałam tych ratowników, którzy przekonywali mnie, że nigdy nie można tracić nadziei, a ja twierdziłam że to totalna bzdura. Potem miesiąc później przyszła kartka z tekstem, że czeka na nas miejsce w klinice w Hamburgu i że niemiecki czerwony krzyż pokrywa koszty zabiegu. Kartkę mam do dziś, choć cała rozmyta jest od moich łez.. Potem jak pojechaliśmy na miejsce zabrali nas jednego wieczoru na specjalny poligon, gdzie schowali kilka osób i kazali nam szukać- oglądało nas kilkadziesiąt osób, reprezentatów, którzy chcieli zobaczyć na co idą ich pieniądze. Biedny schorowany Huguś pokazał wtedy chyba swoją najlepszą pracą, tak jakby wiedział że to chodzi o jego życie.. No i przez tę niesamowitą historię Hugusio na labowisku (zlocie miłośników labradorów) został nazwany Złotym Chłopakiem, bo taki on właśnie jest ma złote sierściuchy, złote biodra, a co najważniejsze.. złote serce. Mój najkochańszy miś..
Anisha Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Zach, śliczna ta historia Złotego Chłopaka... :loveu: :loveu: Oby jeszcze długie lata cieszył się darem niemieckiego Czerwonego Krzyża... :multi: :multi:
Kardusia Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Zach - dla Ciebie :Rose: i Hugusia :buzi:.
Jura Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 Niedźwiedzica, Anisha, przesadziłyście z tymi goownianymi tematami :evil_lol:;) [quote name='Anisha'] A to, moim zdaniem, każdy porządny właściciel serdela powinien sobie w necie zamówić: :grins: A co to jest? Bo jeśli to tylko przypominaczka o konieczności ratowania własnego psa, to porządny właściciel jej nie potrzebuje. Zach, aż sie wzruszyłam Twoją opowieścią o Hugusiu. Kardusia, Inki (bosze, jak to jest z odmianą tego imienia) raczej chodzi o to, by psów dawać komendę, co ma robić, a unikać komend, które oznaczają zaprzestanie działania. Poza tym mam wątpliwość, czy pies odróznia komendę zakazującą daną czynność chwilowo od tej zakazująca na zawsze. U psa nie ma "teraz" i "zawsze". Dla psa nie ma czasu przyszłego (tak i przeszłego) . Wszystko jest "teraz i zawsze".
INA Posted December 15, 2006 Posted December 15, 2006 Nie ma nikogo z kawą:shake: :razz: :roll: ;) - No dobrze to ja zrobię:kaffee_2: :kaffee_2: :kaffee_2: :kaffee_2: :kaffee_2: Proszę się częstować:cool3:
Jura Posted December 15, 2006 Posted December 15, 2006 INUŚ dziękuję, biorę jedną :kaffee_2: . Jak to dobrze, że ktoś jednak pełni honory domu (pomimo komentarza coztego [:loveu:] na WT :evil_lol: :lol:.
niedzwiedzica Posted December 15, 2006 Posted December 15, 2006 Jura, to nie my przesadziłysmy, tylko nasze psy :evil_lol: Własnie wczoraj stwierdziłam w tejże kwestii,że Kocie kocham za unikanie takich sytuacji,a Hesię pomimo nieunikania :loveu: Zach-mając w domu szceniaka stwierdziłam kiedys,że biedulek cały dzień słyszy tylko jakies zakazy ..to jest fuj, tego nie...:mad: oszalec można w takim "zakazanym" świecie. Gros tych zakazów wynika z troski o malucha i jego bezpieczeństwo,ale cóz z tego z punktu widzenia psa :cool3: I staralismy sie unikac ciagłego zakazywania na korzyść odwracania uwagi, zabawy czy bezsłownego zabierania rzeczy niekorzystnych dla malucha.Dla jego i swojego komfortu psychicznego ;)
zadziorny Posted December 15, 2006 Posted December 15, 2006 [quote name='Jura']INUŚ dziękuję, biorę jedną :kaffee_2: . Jak to dobrze, że ktoś jednak pełni honory domu (pomimo komentarza coztego [:loveu:] na WT :evil_lol: :lol:.A ja już zaparzyłem na weszterierach :cool3: (będzie znowu miała coztego o czym pisać :evil_lol: :eviltong:).
Recommended Posts