Nitencja Posted October 30, 2004 Posted October 30, 2004 Sortis Dziekuje za pamiec :) Roxy zgubila gorne siekacze i juz rosna nowe , teraz zaczynasie poruszenie na dole. Z Zapalem wszystkie zabki liczy. A ty sie kuruj !! Poznan niedlugo!! :) Moze jakies oklady z mlodego norwichy?? :wink:
Fuka Posted October 30, 2004 Posted October 30, 2004 Erdelem mojego życia od ponad 3 lat jest Fredzia, która zdecydowanie wolałaby być serdelem - apetyt ma ciągle niezaspokojony. Niestety obecnie każdą wizytę u fryzjera “odchorowuje”, tzn. jakiś czas później (trudno to niestety wyczaić - ostatnio po miesiącu, kiedy już myślałam, że nic się nie wydarzy), rozdrapuje sobie skórę w okolicach podgardla. Próbowałam smarować ją panthenolem, żeby nie swędziało ją w czasie odrastania włosów, ale to nie pomaga. Wychodząc z domu, zakładam jej kołnierz i mam kolejny powód do tego, by czuć się okrutną pańcią. Czy jest na to rada?]Witaj Jura, bardzo dobrze, że sie ujawniłas! Miło powitac nowego airedalowca :D Co do Twojego problemu ze skórą po trymowaniu. Trudno radzić coś na odległość, ale z moich doświadczeń wynika, że skóra w pierwszym okresie po trymowaniu jest bardzo podatna na infekcje. Szczególnie jak się ma takiego psa jak moja Fuka - która uwielbia wodę i pamietam, ze po jej pierwszym trymowaniu zdarzyło jej się okupić kąpiele w nie do konca czystych stawach - ropnym zapaleniem skóry. Zawsze łączyłam to z tym, że po wyrwaniu włosa - tam wszystko jest na wierzchu i podrażnione. W Anglii nauczyłam się, że zaraz po trymowaniu do gołego dobrze jest natrzeć skórę roztworem betadyny (to mydło w płynie używane do dezynfekcji przez chirurgów, zabija wszystko, można je kupic w aptece) i zostawić bez spłukiwania, warto smarowanie przez kilka dni powtarzac. Nie wiem tylko, czy to będzie pomocne w przypadku częsci strzyżonych (bo też podejrzewam, że jak wiekszosc airedali w Polsce - Fredzia ma strzyżony front i tył), ale spróbować chyba można. I napisz koniecznie coś więcej o Fredzi, ciekawam tez skąd jest? A gdyby Ci sie udało - koniecznie wklej jakieś zdjęcia!
Jura Posted October 30, 2004 Posted October 30, 2004 Fuka dzięki za radę. Nie wiem, jak było ostatnio, bo zostawiłam psa na pastwę, ale poprzednio maszynka u fryzjera mało była używana i to raczej przy pupie, więc może specyfik będzie działać. Jesteśmy z Warszawy (gdzieś mogłam to wpisać, ale teraz nie umiem tam trafić). Fredzia pochodzi z Primy. Jej babcia to wspominana już na forum More Burnt Toast i stąd nietypowe umaszczenie (zdjęcia wkleić nie umiem, bo nawet nie mam pojęcia jak się złapać na cośtam na onecie) Nie podejrzewałam, że tylu ludzi zna się na erdelach – tak wielu widzi, że z Fredzią coś nie tak. Choć z drugiej strony Fredzia często jest sznaucerem (co pewnie zdarza się i Waszym psom), a była też i pudlem. Jak już wspominałam głównym celem życia Fredzi żarcie. Niestety, w oduczenie jej dożywiania się na własną łapę w czasie spacerów zwątpiłam i na osiedlu, gdzie wszystkie śmietniki są dobrze znane, Fredzia chodzi w kagańcu. Niekiedy stosuje jednak technikę, dzięki której pomimo mordy w kuble, można coś wszamać. W ogóle Fredzia jest psem niepraktycznym, bo za dużo kombinuje.
Flaire Posted October 31, 2004 Posted October 31, 2004 Jura, to Fredzia jest mahoniowa!!! Może Cię zainteresować, że mahoniowe Airedale Terriery pierwszy raz pojawiły się w hodowli Piccadilly, skąd były sprowadzone do Polski. Moja Misia również jest, całkiem przypadkowo, z hodowli Piccadilly - w jej miocie, jedna z jej sióstr była mahoniowa! A obecnie, u Elizy Tomczak w hodowli Poezja Ruchu jest miot z trzema mahoniowymi szczeniaczkami. A tutaj znajdziesz artykuł na temat mahoniowych Airedali. Pozdrów Fredzię o kuzynki Misi :wink: .
Flaire Posted October 31, 2004 Posted October 31, 2004 Niekiedy stosuje jednak technikę, dzięki której pomimo mordy w kuble, można coś wszamać.Misia ma to na 100% opanowane, jeśli chodzi o końskie g. Właściwie od wszystkiego innego potrafię ją już z grubsza odwołać, ale końskiemu g nie potrafi się oprzeć, więc gdy spacerujemy z Mokką na terenie wyścigów, Misia chodzi w kagańcu. Ale tak naprawdę to niewiele pomaga... Technika jest następująca: 1. Znależć końskie g. Żeby ta technika działała, ważne jest, żeby g było świeże. 2. Wcisnąć kaganiec z całej siły w g. Tym sposobem w kagańcu przed pyskiem znajdują się cząstki g, pięknie uporcjonowane. Właściwie efect jest podobny do tego, które dają niektóre przyrządy do ziemniaków... Niemniej ponieważ zastosowanie jest nowe, może Misia powinna to opatentować? Na pewno inne psy również chętnie używałyby kagańca w tym celu, potrzebny tylko odpowiedni marketing... :wink:
Wojtek Posted November 1, 2004 Posted November 1, 2004 Właśnie przypomiała mi się historyjka jak ubiegłej zimy na kuligu, Fu miała ciepły posiłek wprost spod końskiego ogona. :-? Łajdaczka nawet nie poczekała aż konik odejdzie...
Jura Posted November 1, 2004 Posted November 1, 2004 Fredzia obok techniki "na ubijaczkę" stosuje metode "na zagarniaczkę". Kładzie się, a właściwie rozpłaszcza, i stara się zagarnąć żarcie kagańcem pod brodą. (Nie wiem, czy zrozumieliście, o co mi chodzi, bo strasznie trudno taką prostą rzecz opisać). Fredzię z Misią łączą nie tylko wspólne korzenie, ale poniekąd i imię - Fredzia jest Fredzią na cześć Kubusia Puchatka czyli Fredzi Phi Phi. Po za tym często mówię do niej Mysza. Moja Mysza jest mahoniowa i bardzo chciałabym ją Wam pokazać, ale nie umiem :( Nawet emblemacik mi nie wskakuje. A na nim jest portret Fredzi wykadrowany ze zdjęcia zrobionego w Kazimierzu, który podobnie jak Sortis odwiedziłyśmy (dobrze na zdjęciu rozpoznaje Korzeniowy Dół?). To fajne miejsce - w żadnej knajpie nikt nie prostestował, jak wchodziła Fredzia, która grzecznie padała w kątku jak kłoda i tylko czasem goście dziwili się dochodzącemu spod stołu chrapaniu
Flaire Posted November 1, 2004 Posted November 1, 2004 Fredzię z Misią łączą nie tylko wspólne korzenie, ale poniekąd i imię - Fredzia jest Fredzią na cześć Kubusia Puchatka czyli Fredzi Phi Phi. Po za tym często mówię do niej Mysza. Ale Misia jest Misią nie na część misia (chociaż jest bardzo misiowata, więc mogłaby być - nieznajomi na ulicy często mówią do niej "Misiu"!), tylko na cześć mojej amerykańskiej bratannicy, która, gdy dowiedziała się, że biorę szczeniaka, natychmiast zapytała, czy może go nazwać. A ponieważ ja jestem najlepszą ciocią na świecie, odpowiedziałam, że oczywiście. No i Michelle zdecydowała, że szczeniak ma się nazywać tak samo, jak ona - a poniewać wiedziała, że szczeniak jedzie do Polski - to tak samo jak ona, tylko że po polsku. A po polsku Michelle to Michalina, czyli Michasia, czyli Misia :D .Ale Kubusia Puchatka bardzo lubimy, przynajmniej w wersji oryginalnej i Ireny Tuwim. Fredzi Phi Phi nie znamy. Ja na Misię czasami mówię "Kłapouszku" :D .
sortis Posted November 1, 2004 Posted November 1, 2004 Jura, na fotkach to nie ja, (ja nie mam serdela i mój wkład do fotografii to tylko te dymki), tam jest piesek Olimp Aluzja ze swoją panią, (chciałabym ją jakoś przywabić na dogomanię). Ale miejsce się zgadza. I bardzo jestem ciekawa Twoich obrazków z Kazimierza.
Flaire Posted November 1, 2004 Posted November 1, 2004 tam jest piesek Olimp Aluzja ze swoją panią, (chciałabym ją jakoś przywabić na dogomanię).sortis, właścicielka Lambusia (a właściwie jej córka) jest zarejestrowana na dogomanii jako lerka, ale dawno nie pisała :( . Lambuś w młodości kulał - nie wiesz, czy mu przeszło? A jej sunia ze schroniska miała problemy z nietrzymaniem moczu po sterylce :( .W każdym razie jeśli będziesz z nią rozmawiać, to pozdrów ją od Flaire :lol: .
INA Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Witaj Jura :D Hej postaraj się wstawić te fotki z mahoniową Fredzą. Do niedawna małam dylemat co do wyboru własnie jesli chodzi o mahoniowe szczenie. Ale tak naprawdę to oprócz kilkutygodiowych szczeniaczków nie widzałam na żywca dorosłego serdela mahoniowego. No ale i tak za kilka dni zawita u mnie kuzyn Fredzi :lol: Pozdr.
Nitencja Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 mahoniowe serdelki osobiscie mi sie podobaja :) co prawda nie ma mowy o takim kolorze we wzorcu ale....... Pamietam jednego psa z hodowli Prima ..Bardzo mi sie podobal, byl elegancki mial wlasnie ten przepiekny kolor oraz cudowny charakter :) :lol: Jak tam INA przygotowania do przyjecia malego rozrabiaki ?? Sortis a jak Twoje rozrabiaki ?? :P
INA Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Nitencja trwają, trwaja przygotowania :wink: po trochu domek zmienia wygląd ...no i jest tez przeliczanie pieniążków bo ostatnie zakupy chciałam zrobić na wystawie w Białym Pudlu ( klatka)chwilę temu kupiłam też kocyk - podróżny. Tylko przyszła 8) pańca coś dziś niedomaga :roll: ( całą zeszłą jesień i zimę nic) a teraz łamie w kościach gardło piecze i jakies dziwne dreszcze :o -nic lece zrobić następna herbatkę z cytrynką i wziąć garść Rutino.
sortis Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Lambuś w młodości kulał - nie wiesz, czy mu przeszło? Lambo wyrósł na okazałego faceta, jest zdrowy i w dobrej kondycji. Ma za sobą udany debiut wystawowy (Kielce). Pozdrowienia przekazałam.
Nitencja Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 tak to z tymi airedaleami bywa ze moga miec bole wzrostowe.
Flaire Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 tak to z tymi airedaleami bywa ze moga miec bole wzrostowe.No mnie się też wydawało, że to o to chodziło, ale tam diagnozy były rozmaite i coponiektórzy weci straszyli, że już mu tak zostanie! :o Pamiętam, że lerka pisała, że będą go w Kielcach wystawiać - cieszę się, że się powiodło!
sortis Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Sortis a jak Twoje rozrabiaki ?? :P Mają się świetnie.... Ale siostra miotowa mojej starszej norwiczki, Warwarka, ma od wczoraj cieczkę. A Rolka na wiosnę miała 4 dni po Warwarce... A tu Poznań za chwilę... Też się już zacznij przyzwyczajać do takich emocji ... :lol:
Nitencja Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 oj tak ,tak .............. juz o tym mysle :roll:
sortis Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Lambo miał też babeszjozę? boreliozę? Kroplówki, transfuzje, te rzeczy... A że chodzimy na spacery do tego samego lasu, to zmotywowało to mnie do bardzo regularnego zabezpieczania moich zwierzaków, bo dawniej to różnie bywało.
Nitencja Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 No prosze .......... okazalo sie ze mam Olimpa z Kielc :
sortis Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Nitencja, właśnie przed chwilą szukałam u Ciebie na stronie tego obrazka, bo pamiętałam że był. O, Nitencja już sobie poszła. Gdzie moja żarówka?
Nitencja Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 ze wzgledu na oszczednosci MB ....... musialam wywalic zdjecia z wystawy kieleckiej. Qrde 150 MB to cusik malo :o
Nitencja Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 buhaha a ja dzis was bede dreczyc bo mam godziny rektorskie i moge siedziec ....... co prawda powinnam sie uczyc....... ale :angel:
Flaire Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 ze wzgledu na oszczednosci MB ....... musialam wywalic zdjecia z wystawy kieleckiej. Nitencja, a jak Ty takie zdjęcia wywałasz, to już na dobre, czy masz je gdzieś na jakiejś płytce? Bo kiedyś były takie fajne Misie z Warszawy sprzed półtora roku :D . Z wtedy co nas Fuka o CACIBa pobiła :wink: .
Recommended Posts