zadziorny Posted August 23, 2006 Posted August 23, 2006 Nikit1 doooobreee :megagrin: :megagrin: :megagrin: :megagrin: :megagrin:
niedzwiedzica Posted August 23, 2006 Posted August 23, 2006 zadziorny-przeczytam twoja radę TZ -owi :evil_lol: bedziesz miał przechlapane ;);) a na grzybkach zrobię uszka i poczęstuję dogomaniaków podczas wystawy w Poznaniu ;);)byc może załatwie sobie w ten sposób mieszkanie na nastepne 25 lat ( szkoda tylko,że tam psów nie wolno tzrymać :p)
Mokka Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Nikit1 - :cool2: . Jak już jesteśmy w tych klimatach, to pozwolę sobie dorzucić anegdotkę przeczytaną wczoraj w gazecie. Otóż swojego czasu, kiedy ś.p. W. Komar był jeszcze czynnym sportowcem, wielce utytułowanym, odbywały się w Warszawie zawody lekkoatletyczne, w których brał udział węgierski kulomiot, ówczesny mistrz świata (nazwiska nie pomnę :oops: , gazeta w domu). Aby przeciwnika z lekka zdeprymować, Komar (żartowniś zawołany) podszedł i mówi, że dziś go na pewno pokona, bo teściowa urzęduje na trybunie honorowej. Na to Węgier spojrzał w trybuny i mówi: eeeee, nie dorzucisz...
rita60 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Mokka dobre :loveu: :loveu: :loveu: szkoda tylko czasami tych tesciowych:lol:
zadziorny Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 To może też ja coś dorzucę "w tym temacie" :cool3: :evil_lol:: Mąż wraca do domu. Drzwi otwiera mu teściowa z miotłą w ręku. - Mamusia zamiata czy odlatuje? :megagrin: :megagrin: :megagrin: :megagrin: :megagrin:
bajadera Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Mój przyszywany szwagier wkroczył na imieniny do tesciowej z pieśnią na ustach : "Szła teściowa bez las, pogryzły ją żmije. Zmije wyzdychały, a teściowa żyje."
INA Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 oj jest tych kawałów o teściowych :evil_lol: podejrzewam że na forum wśród dogomaniaków jest sporo teściwych :razz: wcale nie takich złych:lol: nikit - medal za pomysłowość:multi: bos - pamiętaj o fotkach dla mnie ...:roll: a jeszcze w tym tygodniu postaram się załatwić ze swojej strony łapówkę:razz: acha Vigo ze swojego menii ulubionych rzeczy wykresił wczoraj kiełbasę dla psów... w zamian za to odwdzięczyłam się puszką dla anorektyków:diabloti: sam tego chciał.:mad:
Anisha Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Borsaf, książki doszły już wczoraj - wielkie dzięki!! Ja wróciłam wczoraj późno z wycieczki nad morze (jak zrobię się mądrzejsza w żabie i będę miała czas nad nią popracować to nawet wstawię jakieś fotki :razz: ) i dlatego podziękowania dopiero dzisiaj. Ale wdzięczna Ci jestem bardzo! :calus: :buzi: Bos, dzięki za powitanie i konia z rzędem dla tego kto mi powie co Szagasty na tym zdjęciu wcina... Ja osobiście pojęcia nie mam, a niby cały czas tam byłam... :shake:
rita60 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Zadziorny kaczor:happy1: :happy1: :happy1: a juz myslałam,ze pan K. ma jakies walory ukryte:lol: :evil_lol: :loveu:
coztego Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 niedzwiedzica, dziękuję za prezent :multi: :loveu: :multi: :loveu: Mokka, u mnie w domu jest pies, dziki i nieokiełznany :diabloti: , i nie potrafię sobie wyobrazić, normalnych, w miarę spokojnych stosunków tych dwóch wariatek... :roll: A przez to, że kota muszę izolować przez znaczną część dnia, straszliwie malutka jest spragniona kontaktu z człowiekiem :roll: [SIZE="1"]Ale najważniejsze jest to, że dzisiaj odniosłyśmy pełen sukces kuwetowy! :multi: Malizna nauczyła się, że nie sika się do klatki tylko do kuwety i sama, z własnej inicjatywy załatwiła się dzisiaj jak należy. Mój mały geniusz :loveu:
Ali26762 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Brawo dla tego kotka! Malutka, a jaka rezolutna :)
Wojtek Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Ogólne dzień dobry - meldujemy sie po wakacyjnej przerwie! :mdrmed: P. S. No i 10cio dnowy wypoczynek oczu szlag trafił... :roll: Od tej ilości postów coś mi pękło w lewej gałce...
Ali26762 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Witaj Wojtku :) Czytaj co drugi, albo nawet co trzeci post... :cool3:
Mokka Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 coztego - odkąd mam Leona, zweryfikowałam nieco swoje poglądy na psy, ich wychowanie i te sprawy. Przede wszystkim uświadomiłam sobie, że na temat wychowania psów, to tylko mi się wydawało, że coś wiem. Po drugie, psy, które do tej pory znałam - tylko mi się wydawało, że są bardzo agresywne :evil_lol: . A konkluzja z tego taka, że nie ma rzeczy niemozliwych. Zresztą, aby nie być gołosłowną - Flaire jest naocznym świadkiem, jakie zmiany zaszły w Leonie, odkąd się znamy. Zresztą, już mu z zębów wyciagałam kota, którego sobie w locie nagarnął do paszczy w naszym ogródku. Kot był obcy.
zachraniarka Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 [quote name='Flaire']Jak teraz pies jest wyły, to poczekaj pewnie z 4-6 tygodni i przeskub go, wyciągając połowę sierści. OK, postaram się tak zrobić. Jeszcze za bardzo nie wiem jak określić tę połowę i jak ją wyciągnąć. No ale mam 4-6 tygodni by to sobie przemyśleć i obrać jakiś plan :D Wojtek witaj na powrót! Zdjęcia rewelacyjne- najbardziej mi się podoba Fu pośród spienionych fal :loveu:
rita60 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Witam wypoczetego,ale niedowidzacego Wojtka :lol:mnie najbardziej podoba sie psia zaduma na plazy.:roll:
Anisha Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Czytam w wolnych chwilach "Z kluczem do psa" Z. Mrzewińskiej ( Borsaf mi pożyczyła! :iloveyou: ) i tam, między innymi, napisane jest tam tak: " Zachowanie hodowcy wobec 5 - 6 - tygodniowych szczeniaków może wdrukować w ich pamięć zaufanie do ludzi - lub brak tego zaufania." Niedzwiedzico, ja nie wiem co Ty robiłaś z dziećmi Hesi, ale ilość zaufania do ludzi, które w nie wdrukowałaś przechodzi ludzkie pojęcie! Taki przykład z wczorajszej wycieczki na plażę nad otwartym morzem: Idziemy sobie na spacer brzegiem, plaża prawie pusta, do skarpy i wydm od brzegu ze 30-40 metrów. Shaggy biega sobie luzem i co prawda widzę, że pod skarpą stoi jakiś parawan, zapewne z ludźmi, no bo jakże inaczej, ale to tak daleko od linii wody, którą idziemy, że nie ma co się stresować. Szagasty chyba umie czytać w moich myślach, bo ledwo przyszło mi to do głowy on wrzucił piąty bieg, dopalacze i turbodoładowanie i hajda na parawan! Moje gwizdy i wołania były po prostu śmieszne, zwłaszcza, że wiatr i szum morza zagłuszał wszystko. Tak więc patrzę tylko i widzę z przerażeniem, że wpadł za parawan i widać, że zrobił się kocioł, bo nikt co prawda na nogi nie stanął, ale parawan co sekundę wybrzuszał się w innym miejscu, jakby ktoś od wewnątrz walił w niego głową ... albo moim psem. Miałam przez moment silną chęć ucieczki, ale opanowałam ją i poszłam zobaczyć kto mnie zaraz zjedzie z góry na dół za brak kontroli nad psem ( zupełnie zresztą słusznie, nie przeczę), bo przecież tłumaczenie, że mój pies kocha ludzi i jest bardzo towarzyski, a to wszystko wina Niedzwiedzicy :evil_lol: :evil_lol: to żadne wyjaśnienie. Zdumiałam się jednak szczerze, bo los był laskawy i za parawanem oprócz pląsającego dziko Szagasa zastałam cztery osoby z uśmiechami kończącymi się w uszach. Na moje "bardzo przepraszam" od razu usłyszałam" jaki piękny" i "jaki śliczny"! :lol: W ogóle nie byli zirytowani! Niesamowite! Zabrałam psa i poszliśmy plażą dalej, a w powrotnej drodze obiecałam sobie zapiąć go na smycz w bezpiecznej odległości od parawanu, ale moja bezpieczna odległość nie jest wcale równa psiej bezpiecznej odległości i niestety sytuacja się powtórzyła z jednym wyjątkiem - tym razem uciekłam... :oops: a Shaggy wkrótce dołaczył, ale nawet już nie wiem czy tym ludziom starczyło cierpliwości na jeszcze jeden raz, czy już nie. Mam tylko nadzieję, że tak.
Ali26762 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Anisha, piękna opowieść :multi: Ja się tym ludzim wcale nie dziwię, Szagasty ma coś takiego w sobie, że nie można się na niego gniewać. Poza tym wiedział, gdzie popędzić - do złych ludzi na pewno by się nie pchał :D
Anisha Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Dzięki, Ali, a jeśli jednak kiedyś popędzi do złych i dostanie butelką po piffku w łepek, a ja nawet nie zdążę się odezwać? A potem usłyszę, że to był odruch w samoobronie? Albo hulnie na staruszkę? Albo przestraszy dziecko? Qrcze, może powinnam jednak prowadzać go na smyczy aż zmądrzeje i zacznie wracać na każde zawołanie? (pobożne życzenie :evil_lol: )
Wojtek Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Anisha, mogę Cię zapewnic, że gdyby Szagi wpadł za mój parawan, juz więcej bys go nie zobaczyła... Buchnąłbym Ci go! :megagrin: Moja Fu z Rają koleżanki Draki też czasami robiły siwy dym bo przeważnie bawiły się w ... zagryzanie :diabloti: i choc to Fu była zawsze prowodyrką to śliczna Hovka Raja robiła za "agresywnego ... Goldena" :lol: :lol:
Anisha Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Dobra, Wojtek, będę na Ciebie uważać ... :lol: Jak się pojawisz na horyzoncie zapnę psa na smycz - o ile Cię poznam, a to akurat niemożliwe! :evil_lol: Idę pospacerować młodego i przywitać się z wieloma mieszkańcami Gdyni oraz turystami także! Do później!
rita60 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Anisha moim zdaniem erdelki maja cos takiego w sobie,ze ludzie usmiechaja sie na ich widok i wyciagaja rece,zeby je pogłaskac.Mysle,ze spowodowane jest to nie tylko ich przyjacielskim nastawieniem do ludzi,ale tez wygladem Te ciagle usmiechniete mordki,falujacy precel na powitanie i wyglad duzej slicznej maskotki.Ja jeszcze nie spotkałam sie z wrogim nastawieniem do mego Paryska,ostatnio jak byłam z nim w sklepie,wszystkie ekspedientki wyszły zza lady.zeby go pomiziac i skarmiały go wedlina,az musiałam hamowac ich oznaki sympatii.:Dog_run::Dog_run:
Ali26762 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 [quote name='Anisha']Dzięki, Ali, a jeśli jednak kiedyś popędzi do złych i dostanie butelką po piffku w łepek, a ja nawet nie zdążę się odezwać? A potem usłyszę, że to był odruch w samoobronie? Albo hulnie na staruszkę? Albo przestraszy dziecko? Qrcze, może powinnam jednak prowadzać go na smyczy aż zmądrzeje i zacznie wracać na każde zawołanie? (pobożne życzenie :evil_lol: ) No fakt, Shaggy'emu bym uwierzyła, ludziom nie zaufam :shake: Deryś w zeszłym roku przestraszył dziecko... W Juracie na plaży. Biegał i trafiło się dziecko, które też biegało. Dużo trzeba szczeniakowi? Pognał ile sił w łapach w nadziei na świetną zabawę... Niestety, dziecko z nim nie chciało biegać i włączyło syrenę... Dobrze, że dziadek miał olej w głowie i zamiast panikować, wziął spokojnie dzieciaka na ręce i odszedł. A kolega, który był szybszy ode mnie, przyprowadzdził małego zbójcę z powrotem.
Ali26762 Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Wojtek, świetne fotki! Wstawiaj jeszcze! W tym roku na topie jest czarno - rude na plaży i na tle morskich fal :)
zadziorny Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 zachraniarka napisał(a):OK, postaram się tak zrobić. Jeszcze za bardzo nie wiem jak określić tę połowę i jak ją wyciągnąć. No ale mam 4-6 tygodni by to sobie przemyśleć i obrać jakiś plan :D Rzuć monetą :roll:. Orzeł - lewa połowa, reszka - prawa :cool3: :evil_lol: :eviltong:.
Recommended Posts