AgaG Posted November 5, 2006 Posted November 5, 2006 NORTON JEST JUŻ W DOMU TYMCZASOWYM U NASZEJ KOCHANEJ ELI. :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: Quote
Asieq Posted November 5, 2006 Posted November 5, 2006 Cudowne stworzenie z Luką znajduje wspólny język bo obydwoje to "strachajła" :diabloti: - moga się razem bać, zawsze to raźniej :cool1:. Quote
Jagienka Posted November 5, 2006 Posted November 5, 2006 Asieq napisał(a):Cudowne stworzenie z Luką znajduje wspólny język bo obydwoje to "strachajła" :diabloti: - moga się razem bać, zawsze to raźniej :cool1:. :roflt: :roflt: :roflt: Tylko czego tu się bac, jak wokół sami wspaniali ludzie?? Quote
Asieq Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Nortonek umie podawać łapkę;-) Ponieważ nauczył się, że dostaje za to coś dobrego, stara się podawać ją jak najczęściej:diabloti:. Zadomawia się chyba coraz bardziej, bo zdążył już odkleić tapetę z przedpokoju (prawdopodobnie w proteście, że zostaje sam w domu..potem udawał, że to Luka zrobiła:cool1:). No i też ma podejrzane plany wykonczenia konkurencji..dzis podczas zabawy na spacerku probowal przyduszac Lukę - nieco zbyt nachalnie jak na zabawę:mad:. Pozatym przestał się już obwiać wchodzenia do windy, wciąż ma respekt wobec Pawła. Niepokoi nas staw biodrowy tylnej lapki, który wyglada na wybity, dlatego wybieramy sie z nim w piatek do osiedlowego weta, zeby zobaczyl co to mu sie podzialo. Quote
Ulka18 Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 :multi: W takich dobrych rekach Norton na pewno dojdzie do rownowagi, duzo sie nauczy, a potem znajdzie dom na stale :kciuki: Quote
jotpeg Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 ale to znaczy, ze >Dziennik< nie znalazl domu... :shake: Quote
black sheep Posted November 9, 2006 Posted November 9, 2006 Biedny Nortonuś, co mu jeszcze może pomóc?:( Quote
AniaB Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Asieq napisał(a):. Niepokoi nas staw biodrowy tylnej lapki, który wyglada na wybity, dlatego wybieramy sie z nim w piatek do osiedlowego weta, zeby zobaczyl co to mu sie podzialo. Asia, ale chyba nie do wetki z naszego osiedla??!!!:crazyeye: :crazyeye: :mad: jeśli tak to nie róbcie tego, błagam... Quote
kiwi Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 ania, osiedle na ktorym mieszka norton jest dosc daleko od osiedla, na ktorym mieszka asieq, wiec nie sadze... :) no i jak kandydaci do reki nortona? przeciez nie mozna tyle dni kciukow zaciskac! juz mi krew odplynela... ;) Quote
Asieq Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Potwierdzam slowa Kiwi - Nortonek mieszka na drugim koncu Krakowa (prawie):-) Pani Doktor bardzo mila, ale dzis skonczylo sie tylko na kropelkach do oczka (czerwone ma..nie wiemy dlaczego), bo lapce trzeba zrobic zdjecie RTG - u Doktorw Kujawski-Slowinski nie bylo terminow, a ze Nortona lapka nie boli, to postanowilismy troche poczekac i w przyszlym tygodniu sie zorientujemy co i jak. Za to nasz Kawaler, to cudo istne. Z Panią Ela na specerach szaleje, biega za patykami (niestety tylko na smyczy, ale nie ma innej mozliwosci). Z nami dzis do weta grzecznie psozedl, zawachal sie przy wejsciu, ale obylo sie bez problemow. I w dodatku wzgardzil poczestunkiem Pani Doktor, w zamian dal Pawlowi lapkę ("jedzenia od niej nie wezme, ale Ty mnie przytul..").Pani Doktor byla nim zachwycona, przekonywalismy ja do adopcji..kto wie..:evil_lol: Pieszczoch ogromny, troche sie z Luka wadzi o wzgledy Pani Eli. Pilnuje mieszkania ostrzegajac cichym warknieciem kazdego, kto przechodzi obok drzwi. Ogonkiem merda juz na calego, brzucho daje go glaskania :-) Quote
Ulka18 Posted November 13, 2006 Posted November 13, 2006 Na pewno bedzie domek po prezentacji w Kundlu :kciuki: Quote
erka Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 Z tym biodrem Nortona to juz bardzo przestarzała sprawa. Nie ma chyba sensu nic z tym juz robić. Od tego ciecia z hurtowni wiemy, ze Norton był kiedys bardzo pobity, bo poszedł do jakiejś suki z cieczką. Przez długi czas nie chodził na tą łapę , ale nikt z nim nie był u lekarza i jakos sam sie wylizał . Trzymam kciuki za domek dla Nortonka.:happy1: Quote
Asieq Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 erka napisał(a):Z tym biodrem Nortona to juz bardzo przestarzała sprawa. Nie ma chyba sensu nic z tym juz robić. Od tego ciecia z hurtowni wiemy, ze Norton był kiedys bardzo pobity, bo poszedł do jakiejś suki z cieczką. Przez długi czas nie chodził na tą łapę , ale nikt z nim nie był u lekarza i jakos sam sie wylizał . Trzymam kciuki za domek dla Nortonka.:happy1: My sie zastanawiamy czy przypadkiem jeszcze cos sie z ta lapka nie podzialo. Norton wyraźnie ma ja slabszą. Podmuchamy troche na zimne - mysle, ze nie zaszkodzi :-) a kto wie, może sie okazać, ze pomoże:evil_lol: Pozatym jest taki piękny, że ja tak myśle, że doktor może by chciał miec takiego pięknego psa..:diabloti: (zrobimy mu też małą prezentację w poczekalni, może się znajdzie jakis dobry duszek..) Quote
mar.gajko Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 erka napisał(a):Z tym biodrem Nortona to juz bardzo przestarzała sprawa. Nie ma chyba sensu nic z tym juz robić. Od tego ciecia z hurtowni wiemy, ze Norton był kiedys bardzo pobity, bo poszedł do jakiejś suki z cieczką. Przez długi czas nie chodził na tą łapę , ale nikt z nim nie był u lekarza i jakos sam sie wylizał . Trzymam kciuki za domek dla Nortonka.:happy1: Norti, podczas, jak wiemy długiego pobytu w hotelu, nie wykazywał oznak kulawizny na żadną łapę. po wygojeniu ran i wyłysień, wszytsko było w porzadku. Codziennie go widziałam i codziennie chodziłam z nim na spacerki, każdy kto był w hotelu, zdaje sibie spraw,. że trasa spacerowa jest dosyć wysiłkowa, ostro pod górę, z góry. Gdyby były jakieś problemy z łapką to raczej bym zauważyła; i zapewniam, że nie trzymałabym kulejącego psa w hotelu bez zrobienia rtg i zdiagnozowania. Quote
Asieq Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 Nortonek to dzielny chlopak, wizyte przetrwał bardzo dobrze. Doktor Słowiński sądził, że nie obejdzie się bez glupiego jasia do zdjecia, bo musialo być wykonane w bardzo nienaturalnej pozycji. Ale Norton da ze soba zrobić wsyzstko, a że bylyśmy razem z Pawłem, a Doktorowi pomagala Pani Doktor, to w efekcie my robiliśmy za głupiego jasia a Nortonek leżał lekko zakłopotany:diabloti:. No i w sumie dobrze, że jednak dmuchaliśmy na zimne bo okazało sie, że Notronek musi byc operowany.. Trzeba usunac główkę kości udowej, żeby z czasem nie pogorszył się z stan biodra. Pozatym, wbrew temu co sądziliśmy, to Notrona jednak ta noga boli tylko okazuje to znacznie spokojniej niż inne zwierzaki - dostal już leki przeciwbólowe, wiec narazie jest wszystko dobrze. Narazie na operacje do doktora Kujawskiego umowilismy sie na najbliższy wtorek. Ja bardzo mocno wierze, że przyprowadzimy na nią Nortona razem z jego nowymi właścicielami... ale jeśli nie - to ze wzgledu na Nortona i niestety też nasz wyjazd operacja powinna być zrobiona jak najszybciej. Po niej Nortonek nie będzie przez kilka dni mógł chodzić, a że nie jest malutki, to Pani Ela nie może zostac z nim sama. Quote
Asieq Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 kiwi napisał(a):o mamuniu uzgodniliscie to z mar.gajko? Kiwi ja nie jestem samobójcą:diabloti: :eviltong: (Mar. Gajko - uklony :-)) Pewnie, Mar Gajko o wszystki wie, i kazda decyzja należy przede wszystkim do niej!!! Quote
kiwi Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 ojej, no to dobrze, trzymamy kciuki za nortonka Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.