cockermanka Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Agnieszka K. napisał(a):Nigdzie nie pisałam, ze krycie ma byc zgraniczne, a suka ma miec intera. Przyjęłam hipotetyczne ceny szczeniąt z rodowodem i bez. Co i tak nie zmienia faktu,że Twoje wyliczenia nijak się mają do rzeczywistości :shake: Quote
Kiłi Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 [quote name='Abi']Ja jednak zdania nie zmieniam, znam ludzi, ktorzy posiadaja duzo suk hodowlanych, nigdzie nie pracuja, zajmuja sie tylko i wylacznie psami i z psów sie "utrzymuja" - nie twierdze, ze zbijaja majatek, ale klamstwem jest stwierdzenie, ze na hodowli psow sie nie zarabia. Myśle, że temat zarabiania, to odrębna sytuacja każdej hodowli, w jednej mogą mimo dobrej opieki nad psami jakiś tam dorobek mieć, bo na przykład drożej sprzedają szczeniaki za granice czy co, a druga hodowla może wychodzić na zero. Także kwestia zarabiania hodowli to pojęcie względne;) [quote name='Martens']" Nie każde rozmnażanie zwierząt jest hodowlą. Jeśli odbywa się bezmyślnie, tylko na zasadzie przynależności do rasy, to jest to tylko rozmnażanie, nic więcej. Można mieć hodowlę posiadając jedną sukę, jesli wiemy co robimy i angazujemy się w poprawę rasy, a mozna mieć i regularnie krytych 50 suk, i hodowla to nie będzie, jeżeli nie ma na celu doskonalenia rasy i nie jest pod tym kątem prowadzona żadna selekcja. :thumbs: [quote name='Kida i Olo']Kilkadziesiąt zwierząt? Chyba Ci się coś pomyliło. Czy wyobrażasz sobie jakąś renomowaną hodowlę, gdzie w domu z ogródkiem mieszka, bagatela, pięćdziesiąt psów? Ja nie. A jeśli nawet, to moja noga na pewno by tam nie postanęła, bo stanu tegoż ogródka można się domyślić - brud i smród. A dlaczegóż to brud i smród??:crazyeye: Jeżeli byłaby to dobra hodowla to psami zajmowali by się pracownicy, a podwórko nie byłoby brudne. Co Ci do głowy przyszło takie głupoty pisać:-o Jakość hodowli wcale nie zależy od liczby psów. [quote name='Abi']Wbic do glowy???:crazyeye::shake: Bejsbolem:mad::evil_lol: Przepraszam:oops:;) Quote
Martens Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Agnieszka K. napisał(a):Bardzo często jest tak, że szczeniaki po przecietnych rodzicach sa niestety w cenie szczeniąt z super skojarzeń utytułowanych rodziców, a czasami nawet droższe. Może dlatego, że ludzie rozmnażający dla kasy nie zawracają sobie głowy wybitnymi skojarzeniami. A liczą sobie, zeby się opłaciło, ot co. Dobremu hodowcy bardziej zależy na dobrym domu dla szczeniąt i nie ma oporów przed tym, żeby do hodowli dokładać, a nie zarabiać. Quote
Kiłi Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Kida i Olo napisał(a): tymbardziej, że suczka może być dopuszczana raz na sześć miesięcy, Ehem... raz na rok może?:razz: Quote
Agnieszka K. Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Martens napisał(a):Może dlatego, że ludzie rozmnażający dla kasy nie zawracają sobie głowy wybitnymi skojarzeniami. A liczą sobie, zeby się opłaciło, ot co. Dobremu hodowcy bardziej zależy na dobrym domu dla szczeniąt i nie ma oporów przed tym, żeby do hodowli dokładać, a nie zarabiać. Czasem tak jest, a czasem przez przypadek zostają "hodowcami". Kupuja sukę z papierami, później ktos ich namawia na zrobienie hodowlanki, bo przeciez jak maja sukę z papierami, to przecież moga miec tez szczeniaki. Czesem okazuje się, ze trafiło się fajne zwierzątko wystawowe, a własciciele złapią bakcyla wystawowego. - to mozna mie nadzieję, ze będa sie starali jak najlepiej dobrac psa. A jak się trafi przeciętna suka, to niestety, ale nie mozna oczekawac super szczeniaków. Poza tym co tacy "hodowcy" moga zaoferowac kupujacym??? Jaką wiedza moga sie podzielic czy pomóc w przypadku problemów czy pielęgnacji szczeniaków?? Najczęsciej zadną, bo sami niewiele wiedzą, albo tez nie mają prawie zadnego doswiadczenia. A czasem ci rozmnażający przeciętne psy żądają za szczeniaki normalnej / średniej ceny. Ja mam 2 psy, pierwszy (5 lat) kupiony trochę przez przypadek - bo zamówiłam go w pierwszej hodowli do jakiej zadzwoniłam. A drugi (8 mies) - długo się zastanawiałam, szukałam za granica, min. w Kanadzie, ale w takich hodowlach, w których wiedziałam, ze moge liczyc na wsparcie zaprzyjaźnionych hodowców, bo chciałam psa wystawowego, z nowa krwią. I jak się naszukałam, przeanalizowałam wszystkie za i przeciw, to zdecydowałam się na psa z tej samej hodowli, z której mam pierwszego psa. Tym razem już w pełni "świadomie":lol:. Przy imporcie bałam sie 2 rzeczy - po pierwsze: że dostanę psa wystawowego, wybranego ze względu na swój exterier (bo tak przeciez miało byc) a po drugie: przede wszystkim charakteru - ze względu na to, ze moje psy zabieram do biura, to młody musiał miec spokojny charakter, nieszczekający:evil_lol::evil_lol: sznacer mini, zrównoważony. I własnie to zdecydowało, że nie zdecydowałam się na import, a szczeniaka po baaaaardzo spokojnych rodzicach. I Młody taki jest, mało co go "rusza":lol:, jak starszy zaczyna szczekac, to młody go od razu uspokaja:evil_lol::evil_lol:, żeby się zamknął. Kilka osób pytało mnie, dlaczego nie wzięłam suki - przecież mogłabym miec po niej szczeniaki?? Ale hodowla to zajecie nie dla mnie - jak bede chciała fajne zwierzątko to poszukam odpowiedniego hodowcy i je kupię, nie musze hodowac psów, aby zostawic sobie szczeniaka. Quote
Rinuś Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 [quote name='Kiłi'] Bejsbolem:mad::evil_lol: Przepraszam:oops:;) taaaa:eviltong::eviltong::eviltong::eviltong: Quote
Amber Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 A jak się trafi przeciętna suka, to niestety, ale nie mozna oczekawac super szczeniaków. Nie zawsze jest tak, że przeciętna suka nie może dać wybitnych szczeniąt. Tak samo jak po wspaniałych psach, czasem nie rodzą się super szczeniaki ;) Quote
Agnieszka K. Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Jasne, że tak bywa, ale oczekiwac nie można super szczeniaków. Mozna by tylko mile zaskoczonym, jesli się trafi fajny szczeniak. Ale jeśli jeszcze w rodowodzie nie ma nic ciekawego, to pewnie ze zawsze istnieje minimalne prawdopodobieństo, że moze się coś ciekawego urodzic. Quote
monita Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Dlatego hodowla wcale nie jest taka łatwa jak, to się wydaje :cool1: Quote
Agnieszka K. Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 A napisałam gdzies, że jest łatwa?? Poza tym tylko niewiele osób mozna nazwac prawdziwymi hodowcami, pozostali tylko rozmnazaja psy, a ze maja hodowle i zarejestrowane przydomki?? Quote
Berek Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 "Poza tym tylko niewiele osób mozna nazwac prawdziwymi hodowcami, pozostali tylko rozmnazaja psy, a ze maja hodowle i zarejestrowane przydomki?? " Święte słowa. BTW nie wiem czy Dogomaniacy wiedzą jakie - niekiedy - warunki panują w "znanych i uznanych" hodowlach. Na przykład w hodowlach psow małych ras... :angryy: Mnie doprawdy zdumiewa - na przyklad - fakt trzymania w malym mieszkanku kilkunastu (!) suk. Oczywiście psy nie wychodzą, sikają na podklady. I tkwią głównie w klatkach. Nic dziwnego że szczenieta z tej BARDZO ZNANEJ i UZNANEJ hodowli mają totalnie zanizoną odporność. I są stale na coś chore. Na zgloszone pretensje (tylko tyle - po prsotu krytyczną wypowiedź na ten temat) jednej z klientek wlascicielka hodowli obraziła się, bo skoro ktoś chce wyprowadzać psa na spacery to nie dziwota że on choruje. :cool3: Inny przykład -rownie znana hodowla, produkuje psy nie nadajace się charakterologicznie do życia. Hodowca nie robi tego przez nieswiadomość, ot, na przyklad kupujący są instruowani żeby nigdy nie spuszczali pieska ze smyczy "bo się przestraszy i ucieknie". Ano ucieknie, bo nie ma z nim kontaktu de facto - i kennelozę trzeba probowac oswajać latami całymi. Bo wyleczyć jej się nie da. :evil_lol: Ja wiem, że trzeba szukać dobrej hodowli, bla, bla - ale w tej sytuacji cala akcja r=r zatrąca hipokryzją, bowiem nie wszyscy ludzie muszą odrazu pisać doktorat z tematu "poszukiwanie dobrego hodowcy". :shake: Skoro mówimy ludziom: kupuj psa z rodowodem bo to daje większe prawdopodobieństwo dobrego zakupu! - to powinniśmy robić coś, żeby tak faktycznie było, a nie powtarzać slogany a we wlasnym kółku udawać, że wszyscy są cacy. :mad: Quote
Amber Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Ja zawsze powtarzam, że trzeba szukać DOBREJ hodowli. Nie wiem jak inni ludzie, ale gdyby dla mnie hodowca nie był miły, warunki w jego domu były by tragicznie, było brudno, psy zestresowane itp. to bym psa nie kupiła. Prosta rzecz. Nie ważne czy z rodowodem czy bez - mamy w końcu oczy. Quote
Berek Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 W obydwu opisywanych przypadkach hodowcy są przemili. I cieszą się opinią superfachowców jeśli chodzi o "ich" rasę. :angryy: chętnie udzielają porad odnośnie wychowania i pielęgnacji pieskow. Sprowadzają importy za ciężkie pieniądze. Sielanka. :cool3: Quote
Nikki Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Przepraszam, ze robię małego offa, ale spójrzcie na to usunięte = patrz regulamin Moze sie myle, ale wydaje mi sie ze nie ma czarnych owczarków niemieckich. Zobaczcie prosze jeszcze na to: usunięte = patrz regulamin Cytuje : " Szczeniaki nie są trzymane w domu, więc uzyskały piękną, grubą sierść, dzięki czemu ostra zima nie będzie im straszna. Pomimo chłodu cały dzień bawią się na dworze i jedynie na noc idą spać do legowiska." Kurcze, czemu ja nie pomyslalam, zeby mojego psa dawać na caly dzien na pole, teraz miałby grubą, dlugą siersć :shake: Koszmar... Quote
Martens Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Są całe czarne owczarki niemieckie. Co do tej drugiej aukcji, to nie wiem, mogę się mylić, nie jestem znawcą rasy - ale czy te szczeniaki nie są o wiele za jasne na małe ONki? Moja suka z avatarku miała jako szczeniak identyczne umaszczenie jak psiak na trzeciej fotce, i wyrosła na jasnokremowego psa z czarna maską. Na moje oko po prostu jakiś przypadkowy pies pokrył tę sukę :p A skoro już jesteśmy w temacie - dziś widziałam na allegro "LABLADORKI pod choinke" - oczywiście bez papierów, i "Maltańczyki - Z chihuahua, super miniaturki, waga w wieku dorosłym - 1,5 - 2 kg. Śliczne i zadbane pieski, doskonałe jako prezent mikołajkowy, zabawne, radosne i sympatyczne. Posiadają książeczki zdrowia, aktualne szczepienia i odrobaczenie. Cena - 500 zł". 500 złotych za kundelka... :wallbash: Quote
Rinuś Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Martens napisał(a)::p A skoro już jesteśmy w temacie - dziś widziałam na allegro "LABLADORKI pod choinke" - oczywiście bez papierów Też to widziałam wczoraj :placz: Jedyne słowa które mi się cisną na usta to p******i s*******e !!!!!!!!! i co po miesiącu prezent się znudzi i zostanie wydany!!!!!!!!:angryy: Quote
monita Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Ciekawe ile po takich psów, po świętach trafi do schroniska :roll: Quote
Nikki Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Pies na prezent się nie nadaje z całą pewnością. Takie coś znalazłam ostatnio: Chcę pieska![Zmartwiona] Hej błagam was pomórzcie mi przekonać moich rodziców na kupno psa. Urzywałam już wielu argumentów, ale to wszystko na nic! Nadal nie chcą się zgodzić... Mój tata to by się nawet zgodził, ale mama... No i co ja mam zrobić rzeby mamcia się zgodziła? Błagam was wymyślcie coś aby poskutkowało! Z góry dziękuję! :-) Od redakcji: Spróbuj udowdnić mamie, że jesteś odpowiedzialna i konsekwentna. Przyjmij na siebie jakiś obowiązek i pokaż, że potrafisz się z niego wywiązać. Zajrzyj też z problemem na forum, może nasze dziewczyny mają podobne doświadczenia. Może jakiś podstęp? Psiak w prezencie od chrzestnego? Pzdr :) A tak w ogóle to jeśli jakiś czlonek rodziny sie nie zgadza na psa, to wg mnie nie powinno sie kupować. Quote
Rinuś Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Nikki napisał(a): A tak w ogóle to jeśli jakiś czlonek rodziny sie nie zgadza na psa, to wg mnie nie powinno sie kupować. eee u mnie całe życie mama sie nie zgadzała na psy,a już trzeci pies przewija się przez nasz dom :) naszego pierwszego psa (jamnika) ...dowiedziała się o nim jak weszła do domu i zobaczyła go na fotelu :evil_lol::evil_lol: dwa kolejne już niby za zgodą mamy... drugi (mieszaniec dobermana z chartem) to zgodZiła się na niego widząc go za dwiema kratami w schornisku...odległośc jakie 3 metry...jak weszłam z nim do domu to jej się odzwidzaiło bo faktycznie to był bydlaczek,ale nigdy byśmy go nie wydali!!nawet jak zasrał nam pół mieszkania to go nie oddaliśmy chociaż mama była już u kresy sił ...nawet jak mama miała uczulenie na sierść i puchła na twarzy to też go nie wydaliśmy...bierze tabletki do dzisiaj... no a Brutus to mój prezent 18stkowy :) dostałam kasę na niego i miałam kupić Labradora...no i wyszło że pewnemu biszkopcikowi uratowałam tyłek przed schroniskiem :loveu: Quote
Nikki Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Rinuś napisał(a):eee u mnie całe życie mama sie nie zgadzała na psy,a już trzeci pies przewija się przez nasz dom :) naszego pierwszego psa (jamnika) ...dowiedziała się o nim jak weszła do domu i zobaczyła go na fotelu :evil_lol::evil_lol: dwa kolejne już niby za zgodą mamy... drugi (mieszaniec dobermana z chartem) to zgodZiła się na niego widząc go za dwiema kratami w schornisku...odległośc jakie 3 metry...jak weszłam z nim do domu to jej się odzwidzaiło bo faktycznie to był bydlaczek,ale nigdy byśmy go nie wydali!!nawet jak zasrał nam pół mieszkania to go nie oddaliśmy chociaż mama była już u kresy sił ...nawet jak mama miała uczulenie na sierść i puchła na twarzy to też go nie wydaliśmy...bierze tabletki do dzisiaj... no a Brutus to mój prezent 18stkowy :) dostałam kasę na niego i miałam kupić Labradora...no i wyszło że pewnemu biszkopcikowi uratowałam tyłek przed schroniskiem :loveu: Od reguły są wyjątki ;) Quote
DuDziaczek Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Moj tata dowiedzial sie ze mamy psa po tym jak mu go na kolanach polozylam hehe :evil_lol: Quote
monita Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Tylko niektórzy mają zasady i nie uginają się, nawet gdy pies jest u nich na kolanach :cool1: Quote
Rinuś Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 monita napisał(a):Tylko niektórzy mają zasady i nie uginają się, nawet gdy pies jest u nich na kolanach :cool1: Wiem...moja starsza siostra jak przyprowadziła kiedyś do domu ONka to mama sie nie zgodziła...uparła się i koniec :shake: Ale ja chyba mam większy dar przekonywania :evil_lol: Quote
monita Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Albo miałaś szczęście - bo mama miała dobry humor :eviltong: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.