Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Kida i Olo']Kilkadziesiąt zwierząt? Chyba Ci się coś pomyliło. Czy wyobrażasz sobie jakąś renomowaną hodowlę, gdzie w domu z ogródkiem mieszka, bagatela, pięćdziesiąt psów?

Masz rację nie potrafię sobie wyobrazić 50 psów przebywających na małym podwórku, wszystkich razem. Przynajmniej w Polsce.

Moze sprecyzuj czego nie umiesz sobie wyobrazić bo juz nie bardzo rozumiem. Chodzi o dom z ogródkiem czy o małe podwórko czy o ??
Mój ogródek ma powierzchnię 1,8 ha. Sądzisz że na takiej powierzchni nie mozna byłoby zapewnic godnego zycia kilkudziesieciu psom??
Wypuszczenia "wszystkich na raz" na przydomowe podwórko chyba nikt sobie nie wyobraza. Takie rzeczy to tylko u VV.

[quote name='Kida i Olo']To źle rozumiesz. A jeśli myślisz, że wszystkie suczki mają cieczkę częściej niż dwa razy w roku, to gratuluję. Wyjątki oczywiście są.
Powyższego zdania niestety nie rozumiem. Wydaje sie ze mowa jest o związkowej hodowli a nie o zarabianiu na produkcji kundelków.
Napisałas wyraźnie:
suczka może być dopuszczana raz na sześć miesięcy,

Takie krycia dopuszcza regulamin PKPR.
Regulamin ZKWP mówi że suka moze byc kryta raz w roku.

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kida i Olo napisał(a):
To źle rozumiesz. A jeśli myślisz, że wszystkie suczki mają cieczkę częściej niż dwa razy w roku, to gratuluję. Wyjątki oczywiście są.

:crazyeye: To Ty chyba nie rozumiesz...albo pojęcia nie masz...:shake:
Regulamin ZKwP zezwala na szczenięta raz w roku kalendarzowym (nie co pół roku jak się tobie wydaje) ,co np.dla mnie jest i tak za często :shake:

Posted

[quote name='Eve-linka']W ramach ciekawostki: byłam niedawno w restauracji która sąsiaduje z końską stajnią. Przez ogromną przeszkloną scianę można obserwować ok 20 koni, mozna też bezpośrednio z lokalu wejść do stajni. Zaręczam Ci ze woń koni jest wiele intensywniejsza od psiej. Jednak w lokalu klientów nie brak i zaden z nich nie narzeka na higienę a serwowane dania nie cuchna konskim łajnem.
Gdzie, gdzie??

Posted

Abi napisał(a):
Ja jednak zdania nie zmieniam, znam ludzi, ktorzy posiadaja duzo suk hodowlanych, nigdzie nie pracuja, zajmuja sie tylko i wylacznie psami i z psów sie "utrzymuja" - nie twierdze, ze zbijaja majatek, ale klamstwem jest stwierdzenie, ze na hodowli psow sie nie zarabia.

To ciekawa jestem kiedy moja suka się zwróci????
Suka ma połtoraroku i koszty jej zakupu, żywienia, wystaw, weterynarza, itp. to juz około 10000zł
To ciekawa jestem czy jak zaczne ja chyba kryc co cieczka i sprzedawać szczeniory po 500zł.
Ale tego nie zrobie, bo dla mnie pies jest hobby i to dosc kosztownym!
A pozatym wiem ile pracy wymagają suka i szczeniaki.

Posted

Kurcze, widzę że tutaj ostra dyskusja się rozwinęła...

Pewnie już udzielałam się w tym wątku lecz napiszę jeszcze raz.

Mam 2 letnią suczkę rasy typu sznaucer mini pieprz i sól, jest kundelkiem to fakt. Lecz samo pytanie zawarte w tytule mnie nieźle irytuję.
Moja suka pochodzi z Konińskiej pseudo hodowli. W momencie jej zakupu nie zależało mi na rodowodzie, nie znałam się na handlingu. Zależało mi tylko i wyłącznie na tym zeby pies był z dobrego domu to znaczy takiego gdzie są dobre warunki, przede wszystkim sprawdzone.

W Polsce i nie tylko w Polsce istnieją pseudo hodowle tak zwane "rozmnażalnie" psów, zakładane tylko i wyłącznie dla kasy. Psy trafiają do domu chore, często po krótkim okresie czasu zdychają. Znam wiele takich miejsc i sytuacji. Niestety.. Oczywiście nie zawsze tak jest. Oraz
są hodowle psów rasowych, które żyją w naprawdę świetnych warunkach, od maleńkiego kształtowana jest i psychika, otoczone są miłością, mają wszystkie potrzebne badania oraz trafiają w dobre ręce, choć nie zawsze.

Pewnie jestem osobą, która mówi o tym po raz setny. Ale posiadając psa nie rasowego nie jest tak ze automatycznie popieram pseudo hodowle. Oczywiście ze nie. Moja suka nigdy nie będzie miała szczeniąt. Możliwe iż niektórych zdaniem jestem zaprzeczeniem samej siebie, ale tak nie jest. Sama czasem wystawiam psy na ringu. Nie uważam iz moja suczka Tasha jest złą decyzja ponieważ to była z jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu, nie żałuje jej. Tak, szanuje zdanie innych hodowców, właścicieli psów tych z rodowodem i tych bez. W końcu po to mamy Dogomanię.
Sądzę ze moja przyszłość również zwiąże z psami, może hodowlą ?. Wszystko sie okażę.

Pozdrawiam wszystkich udzielających sie w tym wątku.

Posted

Suka ma połtoraroku i koszty jej zakupu, żywienia, wystaw, weterynarza, itp. to juz około 10000zł


Przeczytaj prosze wszystkie moje posty w tym temacie. A czy ci sie zwroci - jasne, ze tak - bo psia milosc zawsze sie zwraca:lol:


Pewnie jestem osobą, która mówi o tym po raz setny. Ale posiadając psa nie rasowego nie jest tak ze automatycznie popieram pseudo hodowle. Oczywiście ze nie.


Oczywiscie, ze tak - kupujac cos warunkujemy podaz, a podaz czyni popyt:)

Posted

[quote name='Abi'] w takim razie moje pytanie, skoro nikt nie chce zarabiac na szczeniakach to skad nieprzemyslane krycia i naciaganie na co pol roczne mioty??
hmm do czego teraz pijesz? właśnie chcemy Ci wbić do głowy,że dobry HODOWCA nie ma nieprzemyślanych kryć i nie kryje suki co pół roku...suka po takim porodzie musi mieć zapewnioną bardzo dobrą opiekę,ponieważ jej organizm strasznie się wyniszcza...
Dla mnie ludzie,którzy wystawiają swoje suki kilka dni po porodzie nie są dobrymi hodowcami..a niestety spotkałam się z takimi przypadkami na wystawach :shake: suka jest wyniszczona ,cycki jej zwisają...zero współczucia dla tego biednego psa :shake:

[quote name='Gabryjella']Zgadzam się z Abi na hodowli psów można zarobić i są hodowle, które zarabiają, ale są to właśnie duże hodowle mające kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt zwierząt.

Co do samego sensu hodowli to wg. mnie łatwiej jest coś osiągnąć mając do dyspozycji więcej suk, niż tylko jedną.
wskaż mi taką hodowlę,gdzie jest sporo psów i wszystkie one są socjalizowane...nie wkładam wszystkich dużych hodowli do jednego worka i nie mówię,że wszystkie są złe...chociaż nigdy nie spotkałam się z dużą hodowlą gdzie o psy naprawdę dbano...
[quote name='Martens']
Jeżeli ktoś rozmnaża psy rasowe i zarabia na nich na tyle dużo, że jest w stanie utrzymać z tego rodzinę, to przykro mi, na pewno oszczędza na kosztach utrzymania i rozmnażania. Bo do reproduktora można jechać za granicę, a można iść 3 ulice dalej. Można kupić bardzo dobrą karmę, można i taką z niższej półki, albo dawać co popadnie. Można pojechać z suką na 3 wystawy, aby dostać hodowlankę, albo mozna jeździć regularnie z kilkoma psami, aby utrzymać renomę i orientować się w kierunku rozwoju hodowli. Można dla dobra rasy robić badania pod kątem typowych w owej rasie chorób dziedzicznych, a można je olać, jeśli nie są odgórnie nakazane. I długo tak można wyliczać... I właśnie te kryteria odróżniaja dobrego hodowcę od osoby, która po prostu psy rozmnaża.

Owszem, takie osoby zarabiają, ale hodowlą bym tego nie nazwała. Co prawda to prawda, na tle nawału rozmnażaczy okazuje się, że prawdziwych hodowców-pasjonatów dbających o dobro rasy jest zaledwie garstka. Ale jednak SĄ, więc może nie jestem aż tak naiwna jak Ci się wydaje :cool3:

Liczy się to,że istnieją jeszcze ludzie którzy dążą do ulepszenia rasy...a nie tylko jeżdżą na wystawy,żeby zrobić hodowlankę i reproduktora,żeby sobie posprzedawać szczeniaki...

Posted

[quote name='Abi']Ale ciagle piszesz, ze to NIEMOZLIWE, ze ludzie zarabiaja na rozmnazaniu psów rasowych - a ja ciagle pisze, ze MOZLIWE:cool3:


Piszę, że moim zdaniem nie da się na uczciwej Hodowli psów rasowych zarobić znaczących kwot pieniężnych, ani tym bardziej się z tego utrzymać. Z rozmnażania owszem.

[quote name='Abi']Byc moze myle. Chodzilo mi tylko o to, by zaprzeczyc ogolnie przyjetej opinii, ze na psach bez rodowodu zarabia sie krocie, a kazdy kto hoduje psy z rodowodem jest filantropem. A to nieprawda.


A ja nigdzie nie twierdziłam, że tak właśnie jest. Starałam się po prostu odgraniczyć dobre hodowle, gdzie dba sie o poprawę rasy, od tych, gdzie psy rozmnaża się byle jak, dla pieniędzy. I cały czas miałam na myśli psy rodowodowe.


Chyba wszystko, co miałam do napisania w tym temacie, juz napisałam.

Posted


właśnie chcemy Ci wbić do głowy,że dobry HODOWCA nie ma nieprzemyślanych kryć i nie kryje suki co pół roku...suka po takim porodzie musi mieć zapewnioną bardzo dobrą opiekę,ponieważ jej organizm strasznie się wyniszcza...



Wbic do glowy???:crazyeye::shake:

Piszę, że moim zdaniem nie da się na uczciwej Hodowli psów rasowych zarobić znaczących kwot pieniężnych, ani tym bardziej się z tego utrzymać. Z rozmnażania owszem.


A ja twierdze, ze po sprzedaniu szczeniat zostaje troche pieniedzy, czy przeznaczane sa na poprawienie hodowli - oby!!


wszystko, co miałam do napisania w tym temacie, juz napisałam


Mi sie tez tak wydaje, ale potem ktos cos napisze i nie moge sie powstrzymac od odpowiedzi;), w koncu to forum dyskusyjne - bez dyskutantow ni rusz:evil_lol:.

Mam pytanie do osob, ktore zapewniaja mnie o tym jacy to genialni hodowcy nas otaczaja, dla ktorych liczy sie dobro hodowli i doskonala psychika psow - dlaczego wiekszosc osob, ktore mysla o kupnie psa uzytkowego jedzie na Slowacje lub do naszych czeskich sasiadów,u ktorych warunki hodowli psow czesto wygladaja podobnie jak warunki zycia psow w polskich schroniskach:(

Posted

[quote name='Abi']
Mam pytanie do osob, ktore zapewniaja mnie o tym jacy to genialni hodowcy nas otaczaja, dla ktorych liczy sie dobro hodowli i doskonala psychika psow - dlaczego wiekszosc osob, ktore mysla o kupnie psa uzytkowego jedzie na Slowacje lub do naszych czeskich sasiadów,u ktorych warunki hodowli psow czesto wygladaja podobnie jak warunki zycia psow w polskich schroniskach
Czy mozesz podać przykłady tych "częstych" przypadków czy to moze tylko zasłyszane opowieści?

Jezeli chodzi o poziom etyki i kulture posiadania psa to niestety duzo nam brakuje do południowych sasiadów. :shake:
Na południu Polski przy granicy norma sa znaki drogowe ostrzegajace przed psami biegajacymi po szosie. :diabloti: Dla Czechów i Słowaków to nie do pomyslenia. Równie egzotycznym dla nich widokiem jest pies na łancuchu albo stada samowyprowadzających sie miejskich pikusiów. Handlu pod wystawami tez sie tam od dawna nie toleruje a i na samych wystawach jakby coraz mniej okaleczonych psów. Żeby zobaczyc psa w kolcach trzeba się pofatygowac na plac szkoleniowy jako ze tam kolczatka nie jest strojem spacerowym.
W Czechach kazda miescina może sie pochwalić klubem sportowym lub/i osrodkiem szkoleniowym a o ich poziomie moga cos powiedziec ci Polacy którzy bywaja tam regularnie mimo ze mogliby wybrac szkolenie na miejscu.

Hodowla uzytków jest hodowlą specyficzna i ze zrozumiałych wzgledów nie mozna jej prowadzic w salonie na kanapie.

Jest naturalne ze w kazdym kraju i w kazdym srodowisku znajdą sie czarne owce ale pisanie o częstych "schroniskowych "warunkach w czeskich i słowackich hodowlach jest wg mnie nieuzasadnionym naduzyciem

Posted

[quote name='Gabryjella']Nie, abym popierała wielkie hodowlę, bo sama jeżeli kiedykolwiek będę decydowała się na rasowego psa to raczej będę szukała mniejszej hodowli, ale jeżeli mówimy tylko o hodowli ściśle w znaczeniu definicji tego słowa to uważam, że zarówno w małej jak i w dużej hodowli jest możliwe wyhodowanie psa jak najbardziej zbliżonego do wzorca, ba uważam nawet, że większe prawdopodobieństwo jest wyhodować wzorcowego psa w dużej hodowli, gdzie jest dużo suk - dużo miotów- dużo szczeniąt, z których hodowca może wybrać te najlepsze. Wystarczy poprzeglądać katalogi wystawowe, popatrzeć jakie psy z jakich hodowli zdobywają najwyższe tytuły, po ile psów mają te hodowle.


Ja nigdzie nie napisałam, że wszystkie wielkie hodowle są złe.

[quote name='Abi']ja twierdze, ze po sprzedaniu szczeniat zostaje troche pieniedzy, czy przeznaczane sa na poprawienie hodowli - oby!!

A ja nie twierdzę, że żadnemu, absolutnie żadnemu dobremu hodowcy nie zostaje nigdy nawet złotówka zysku. To zależy też od kosztów utrzymania danej rasy, od aktualnych cen szczeniąt, od tego, kiedy uda się je sprzedać, oraz mnóstwa nieprzewidzianych dodatkowych wydatków, choćby choroba któregoś psa. Może się zdarzyć, że hodowcy takiemu wyjdzie czasem coś na plus, ale przykładowo rok później spadną ceny szczeniąt, zachoruje któryś pies, będzie problem ze sprzedażą i kilka psów będzie w hodowli przykładowo do wieku 5 miesięcy, a nie 2. I co? Straty mozna liczyć czasem w tysiącach. Dlatego nie ma co sie nastawiać, że przy rzetelnej hodowli, w którą będziemy wkładać serce, osiągniemy jakieś znaczące (podkreślam, nie żadne) zyski.

[quote name='Abi']Mam pytanie do osob, ktore zapewniaja mnie o tym jacy to genialni hodowcy nas otaczaja, dla ktorych liczy sie dobro hodowli i doskonala psychika psow - dlaczego wiekszosc osob, ktore mysla o kupnie psa uzytkowego jedzie na Slowacje lub do naszych czeskich sasiadów,u ktorych warunki hodowli psow czesto wygladaja podobnie jak warunki zycia psow w polskich schroniskach:(

Nie mówię, że tych dobrych hodowców jest wokół nas na pęczki. Wręcz przeciwnie. Co do Czech i Słowacji nie wypowiadam się, bo nie mam pojęcia, jak rzeczywiście sprawy sie tam mają.

Posted

[quote name='Abi']ale z tym sie nie zgodze, uwazam, ze dobru hodowca zarabia na psach - choc nie twierdze, ze to jakies przestepstwo czy grzech:)
Tak jak zostało już napisane dobry hodowca nie zarabia na psach bo nie kryje byle czym tylko często dobiera bardzo dobre psy do krycia często z zagranicy a to przecież są ogromne koszty.
Co do krycia suki. Owszem jest w regulaminie że powinna być kryta raz w roku kalendarzowym ale znam przypadek kiedy to suka urodziła w listopadzie a potem zaraz w maju. Według regulaminu wszystko jest ok ale co z tą suką. Urodziła, wychowała szczenięta i nie doszła całkowicie do siebie a tu zaraz musiała znowu rodzić. Czegoś takiego nie popieram :shake:.

Posted

Ja również uważam, że dobry hodowca nie zarabia na hodowli :shake: A Ci, który kryją suki kilka razy w roku, to są naciągacze i chcą żerować na zwierzętach :cool1:

Posted

Ja się kiedyś zastanawiam, po co rozmnażacze - psudohodowcy w ogóle rozmanżają suki bez papierów?? Bo dla mnie na pewno nie dla zarobku. Pomijam kwestię wystaw (3 oceny do hodowlanki mozna spokojnie zrobic bez dalekich wyjazdów na wystawy), niebagatelną kwestię zdrowia suki itp.

Weźmy tylko pod uwagę kwestie finansowe - ceny za szczeniaki: kryjąc sukę co cieczkę - 2 razy do roku urodzi się np. 5 szczeniąt w każdym miocie, tj. 10 łącznie. Nastepnie sprzeda je po powiedzmy 500-600 zł. kazde (czyli łącznie "zarobi" 5000-6000 tys).

Mając sukę hodowlaną i kryjąc ją tylko raz - urodzi się 5 szczeniąt, które później sprzeda po 1200 - 1300 zł (6000 - 6500)

Oczywiscie dojdą równiez koszty krycia w obydwu przypadkach (proporcjonalnie do ceny szczeniaka) oraz koszty szczepienia - w pierwszym przypadku wyzsze, bo jest więcej szczeniąt.

Jedynie mozna "zaoszczędzic" na zywieniu suk i szczeniąt.

Na czym tu więc mozna zarabiac, jesli obydwa rachunki z grubsza sa prawie takie same???

Moze napisałam to troche przedmiotowo, ale chciałam własnie pokazac, ze argument jakim jest cena dla "rozmnazacza" dla mnie jest bez sensu - przy wiekszym nakładzie pracy i kosztach (wiecej miotów), końcowy dochód jest bardzo podobny. Więc gdzie tu logika???

Mam nadzieję, że zrozumiecie to co napisałam właściwie :cool3::cool3::cool3::cool3::cool3:

Posted

Błyskotka napisał(a):

Co do krycia suki. Owszem jest w regulaminie że powinna być kryta raz w roku kalendarzowym ale znam przypadek kiedy to suka urodziła w listopadzie a potem zaraz w maju. Według regulaminu wszystko jest ok ale co z tą suką. Urodziła, wychowała szczenięta i nie doszła całkowicie do siebie a tu zaraz musiała znowu rodzić. Czegoś takiego nie popieram :shake:.


Zgadza się. W regulaminie powinno być sprecyzowane, że suka może rodzić nie częściej niż w co drugiej cieczce, może za wyjątkiem tych ras, które cieczke mają raz do roku.

Posted

monita napisał(a):
A myślisz, że taki pseudohodowca płaci za krycie - oni pewnie mają samce, od razu na miejscu :cool1:


Dokładnie tak.

Ja myślę, że problem leży w tym na co jest popyt. Gdyby ludzie kupowali psy z rodowodem po 1500 to i pseudohodowcy zajęli by się "hodowlą" takowych.

Posted

Przykładem mogą być psy tych ras, które od pewnego czasu zrobiły się baaardzo popularne :cool1: A ludzie kupują je na potęgę i u byłe kogo :cool1:

Posted

A no niestety. Wiele osób nawet nie wie, że rasowego psa mozna kupić nie tylko na bazarze, giełdzie czy pod bramą wystawy... A większość Polaków niestety tak już ma, że wiedzę w temacie zaczynają zgłębiać dopiero po fakcie, kiedy już pojawią się problemy.

Posted

Agnieszka K. napisał(a):
Weźmy tylko pod uwagę kwestie finansowe - ceny za szczeniaki: kryjąc sukę co cieczkę - 2 razy do roku urodzi się np. 5 szczeniąt w każdym miocie, tj. 10 łącznie. Nastepnie sprzeda je po powiedzmy 500-600 zł. kazde (czyli łącznie "zarobi" 5000-6000 tys).

Mając sukę hodowlaną i kryjąc ją tylko raz - urodzi się 5 szczeniąt, które później sprzeda po 1200 - 1300 zł (6000 - 6500)

Oczywiscie dojdą równiez koszty krycia w obydwu przypadkach (proporcjonalnie do ceny szczeniaka) oraz koszty szczepienia - w pierwszym przypadku wyzsze, bo jest więcej szczeniąt.

Nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam takie "mądrości"....:mad:
Dziewczyno! O jakich kosztach krycia mówisz w przypadku pseudohodowcy?:crazyeye: Albo kryje własnym psem,albo "reproduktorem" zza miedzy za 100zł...czy wiesz ile kosztuje zagraniczne krycie? Mnie kosztowało (z dojazdem i noclegami) ok.3000zł i płaci się z góry...
Pseudohodowca sprzedaje nawet 4-5 tygodniowe szczeniaki-zanim trzeba je dokarmiać (zbędny koszt). Szczenięta z pseudohodowli NIE są szczepione i zazwyczaj nawet nie są odrobaczone - więc jak możesz porównywać koszty szczepień?:shake:
Przy naszych pierwszych szczeniętach z ciekawości spisywałam wydatki (bez kosztów krycia i bez kosztów wystaw suki hodowlanej) na JEDNO szczenię (cocker spaniel angielski) do wieku 8 tygodni wyszło mi ponad 600zł...

Żaden pseudohodowca nie bada swoich suk,nie przeświewtla,nie bada genetycznie oczu,nie bada klinicznie oczu i serca...

Posted

cockermanka napisał(a):
Nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam takie "mądrości"....:mad:
Dziewczyno! O jakich kosztach krycia mówisz w przypadku pseudohodowcy?:crazyeye: Albo kryje własnym psem,albo "reproduktorem" zza miedzy za 100zł...czy wiesz ile kosztuje zagraniczne krycie? Mnie
Żaden pseudohodowca nie bada swoich suk,nie przeświewtla,nie bada genetycznie oczu,nie bada klinicznie oczu i serca...


Przeczytaj raz jeszcze mój post, moze wtedy zrozumiesz jego sens ;););)

Wyobraź sobie, ze wiem ile kosztuje zagraniczne krycie,

Wiem też, ile kosztuje szczeniak sprowadzony z zagranicy inseresującej mnie rasy, bo ostatnio tym się interesowałam (łącznie z transportem ok. 10.000 PLN)

Wiem też, ile kosztuje krycie tanim psem reproduktorem

Posted

Wyobraź sobie,że przeczytałam dokładnie.
Wnioski,jaki mi się nasuwają po lekturze Twoich wywodów już napisałam,więc nie będę się powtarzać.
Porównanie nakładów Hodowcy i "nakładów" pseudohodowcy jako porównywalnych jest kompletnie niezgodne z prawdą.

Posted

Nigdzie nie pisałam, ze krycie ma byc zgraniczne, a suka ma miec intera. Przyjęłam hipotetyczne ceny szczeniąt z rodowodem i bez.

Wystarczy - do tego porównania, że będzie suką hodowlaną, i zostanie pokryta psem reproduktorem (to czy mi się takie skojarzenia podobają czy nie, nie ma w tym momencie żadnego znaczenia) . Bardzo często jest tak, że szczeniaki po przecietnych rodzicach sa niestety w cenie szczeniąt z super skojarzeń utytułowanych rodziców, a czasami nawet droższe.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...