Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bejek faktycznie ma nieco zakrzywioną doopkę, ale biegusiem na spacerek, ciągnie smycz z moją córcią, która myślała, że będzie go rehabilitować - biednego staruszka po wypadku :D Teraz krzyczy, że nie nadąża za Bejkiem, a on ma tyle do obsikania. Bardzo jest kochany. Cały dzień dziś w ogródeczku, a na noc niestety do kojca, bo może głupstewko jakieś jeszcze do łebka zakołatać i wizję podkopu podsunąć. Apetyt Bejek ma jak należy. Dziś nagotowałam ryżu z mięskiem i zjadło psię aż miło :) Obs*a się pewnie na okretkę, jak to po schronie bywa ;)

  • Replies 523
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kojczyk to przecież bezpieczenstwo dla Bejka. Niech siedzi.Skoro nie krzyczy,nie protestuje,to znaczy że mu odpowiada. Co on tam sobie myśli w swojej łepetynie ? :) Tak mu się życie szczęśliwie odmieniło.

Posted

Cały dzień wolności, nowe bodźce, jedzonko, ludzie do głaskania - Bej musi być przeszczęśliwy :) Sądzę, że w takiej sytuacji to nawet kojec mu nie przeszkadza ;)

Przelałam pieniążki za pierwszy miesiąc.
Stan konta Beja na dzisiaj - 1 030 zł :)

Posted

Noc - koszmar. Nie z powodu Bejka, który zajął obszerną budę w kojcu, tylko Groma, który siedział na przeciwko i pruł pysk caluteńką noc z przerwą na łyk wody. Gromiś musi odciąć pępowinę od kojca i budki. Ile można siedzieć? Nad rankiem przywitały mnie usmiechnięte orzechowe oczka i merdające ogonki Kory i Bejka. Zapowiedziałam spacerek po odwiezieniu Julki do szkoły. Troszkę skomlał, gdy odchodziłam.
Na spacer poszliśmy wszyscy, czyli ja i 6 kit, bo Grom nie chce chodzić na smyczy, a samego go nie puszczam. Pierwszy raz puściłam luzem Korę. Pilnowała się, więc jest postęp. Bejek też nie należy do uciekinierów. Myslę, że wkrótce będzie sobie tuptał bez smyczki. Zwiedził już ogrody i płoty też już obsiurane. Szczylek zrobił sobie z niego maskotkę do przytulania, ale Bej się nie daje - warczy, więc Szczylasek poczuł respekt i tylko przed nim podskakuje. Aron staruszek zrezygnowany i zawiedziony patrzy tęsknie na Bejka leżąc sobie na trawce i marzy, co by było, gdyby Bej był kobietą ;) Czsem jeszcze podejdzie, ale Bej jest czujny i warczący. Nie było jednak żadnych starć.
Po kolacji było niestety s*anie jak trzeba i to nie na spacerku, a tuz po powrocie pod pięknym krzewem ;) Siedzi teraz pod drzwiami i patrzy w okno, albo leży na werandzie z innymi psami, więc co chwilka wychodzę i daję mu coś na ząbek.

Posted

Dobre wieści, jesli chodzi o Beja.
Bej powinien miec w ds warunki, jak u "Czarodziejki", z możliwością wejścia do domu podczas mrozów. Dom w tzw. bloku nie wchodzi w rachubę, on źle się czuje w zamkniętym pomieszczeniu.
Bej ma śliczną dziewczynkę w budzie:), nie odszukałam jeszcze "kochasia" Arona.

Posted

Byłam przed chwilką na ławeczce na mojej słonecznej ścianie, gdzie zwykle obklejają mnie psy i tak se siedzimy ;) Bejek to agresorek! Już kiedy on jest miziany, a włazi łapami przednimi na kolana i rozpływa się dosłownie w pieszczotach, nie wolno nikomu za blisko podchodzić. Szczylek przyzwyczajony, że to jemu należą się wszelkie karesy teraz przedziera się poprzez warknięcia, rechot, gulgot i inne dźwięki z niewinnego pyszczka Beja. Tak na marginesie, to chuch Bejek ma powalający :D

Posted

Byłam w wątku Arona, przypomina mi Miśka.

Bej zazdrośnik, bo nie lubi konkurencji, długo czekał na ciągły kontakt z człowiekiem, wcale mu sie nie dziwię.
A co do chucha... no cóz fiołkiem to Bejcio nie jest, zalecana ostrożność.:razz:

Posted

Ra_dunia napisał(a):
Chyba mu będzie trzeba przegląd paszczęki zrobić, żeby nam Czarodziejka nie padła ;)
Bej, ty agresorze - uspokój się, bo jeszcze wezmą i cię wyeksmitują :)


Niech sobie chłopak chucha i śmierdzi! Sama natura :D Ząbki są stare, ale stanu zpalnego się nie dopatrzyłam.
Wszystkie psy już poustawiane, Bejek agresorek zarządził ;) Komu gdzie co wolno i jak długo.

Posted

Reno2001 napisał(a):
A ja bardzo się cieszę, że mogłam pomóc podrzucając Beja w ramiona Czarodziejki.
Oczywiście bardzo miło mi było poznac Ciocię Agatę, choc nasze spotkanie było bardzo krótkie i nieco chaotyczne, bo zdenerwowałam się bardzo na ludzi, którzy zastawili mój wjazd do garażu.
Niemniej bardzo dziękuję za podrzucenie psiaka pod sam blok. To mi sporo ułatwiło :).

Bej jest niesamowitym psem. Nie dziwię się, że tak walczono o wyciągnięcie do Czarodziejki właśnie jego.


Wiedziałam. A mój TŻ obserwował z dystansu (czyli z szoferki) i nie omieszkał podzielić się ze mną swoim spostrzeżeniem - cóż za energiczna dziewczyna. No, może nie użył słowa "cóż"...

A z pycha rzeczywiście Bejowi czuć było (eufemizm). Myślałam, że to schroniskowy zapaszek.

Posted

Bejek już biega na spacery bez smyczki. Trzyma się mnie, a jak zbyt szybko idę, to przytrzymuje nogawkę spodni ząbkami!!!! :crazyeye:
Nikt nie ma prawa być głaskany zbyt ostentacyjnie, a już na pewno nie Aron, któremu nic się nie należy:mad: nikt nie ma prawa zajść mi drogi, kiedy idę, a już na pewno nie Aron, który musi iść obok i to krokiem o określonym metrum:mad: nikt nie ma prawa zajrzeć do gara przed Bejem, nawet jeśli jest on pusty i przypalony - moje ostatnie wyczyny kulinarne podniszczyły kociołek dla psiaków :roll: Poza tym, nikt nie ma prawa zalegać przed drzwiami - ani Carmen, która zawsze tu leżała, ani piękna Kora...Bej leży dwa stopnie niżej pod oknem w uwitym przez siebie gniazdku z liści, pilnuje, warczy i robi złe oko.
Toście mi biedaka wyciągnęły. Miał mieć depresję i biegać w kółko zrozpaczony, a u mnie miał się nieboraczek relaksować :evil_lol: Tymczasem terror tu i poskrom, ale psy widzę podchodzą do tego z pewną dozą zrozumienia, bo wszystkie to przechodziły ;)

Posted

macho jeden cholercia ;) Czarodziejko, weź mu uświadom, że on już jajek nie ma i maczo z niego taki jak ze słonia baletnica.
Może go alkaidzie wyadoptujemy?? skoro z niego taki terrorysta ;)
Zaczynam zauważać pewien schemat w umieszczaniu corgopodobnych w DT - za każdym razem wyciągamy psa niby w depresji, a po 2 dniach okazuje się, że nie dość, że depresji ani śladu to jeszcze charakterek ma toto nie byle jaki :evil_lol:

Posted

A łapanie za nogawki to zdecydowanie rzecz charakterystyczna dla corgisiów - moje mnie łapią :) Bej podobny nie tylko z wyglądu się okazuje do corga. I też jak corgi nie ma pojęcia, że jest marnych rozmiarów w porównaniu do reszty stada ;)

Posted

Ra_duniu, to samo z onkami - zdychające toto i w głębokiej depresji, a za dzień, dwa - Ciotka Samo Zło, jak Carmen :D

Była pierwsza bitwa. Bej tak sobie nazbierał, że przy kolejnym ataku na Arona - nie wiem, co biedak zrobił, chyba chciał się podnieść - ile do cholery możne leżeć ;) - a tu srrrru i Bej już mu wisi pod szyją. Na to Szczylek rzucił się ślepo na pomoc i łapnął Bejka, dołączył się krążący wokół - z musu, bo leżeć mu nie było wolno - Grom i w trójkę panowie solidarnie wytarmosili Beja. Wyszłam ci ja przed dom, jak nie krzyknę, zaraz mi tu wszyscy na baczność, a Bej uśliniony popłakuje i pędem do mnie na skargę. Ale wraz z nim reszta panów łkających...i każdy swe żale wypłakuje, Grom to nawet zaczął wyć. Lituję się nad Bejkiem, ale mówię - doigrałeś się kolego, a on taki obśliniony, obok Szczylek - cała klata i podgardle mokre i uświnione, Dziadek mokre uszy. Utuliłam wszystkich, co który któregoś chciał łapnąć, to w papę zaliczył. Ma być ordung i glanc. Wreszcie po dłuugim utulaniu Aron zległ mi pomiędzy nogami - głaskałam ręką prawą i masowałam stare kości, a Szczyl miał Beja między łapami opierająć łeb na jego łebku - idealnie wpasowani i obaj jak dwugłowe stworzenie byli głaskani ręką lewą. Mają identyczny kolor ocząt - miodowy :) Starcie nie było agresywne, takie zwykłe tarmoszenie bez śladów agresji, ale ile płaczu można z siebie po tym wydusić i ile miłosierdzia wyżebrać :D

Posted

no i doigrał się Bej - i dobrze. Niech nie myśli, że tak mu wszystko wolno.
Panowie muszą sobie wszystko w stadzie poukładać ;) Mój staruszek Świrek jak pierwszy raz przyprowadziłam Melcia to też nagle takiego wigoru nabrał jakby mu z 10 lat ubyło. Zębiska w ruch poszły, ale też niegroźnie bo w paszczęce Świrka większość ząbków to ledwo się trzyma), hałas był jakby co najmniej psy się mordowały... ale potem - cisza była, spokój i zgoda. A teraz Melek może Świrkowi nawet pyszczek wycałować ;) co prawda Świruś patrzy wtedy "tej, młody, nie przy ludziach, jeszcze pomyślą, że się lubimy" ale i tak widać, że jest zadowolony ;)

Posted

Bej przespał nockę pod drzwiami tudzież gdzieś pod domem wraz z resztą stadka. Nie było szczekania ani walk nocnych.
Wieczorem wyniosłam kocioł z żarciem, żeby troszkę przestygło i tam oczywiście warta honorowa. Wszystko, co aspiruje do kolcji obsiadło gar i wpatrywało się weń jak zahipnotyzowane, a stał kilka godzin :cool1: Bejek pilnował, żeby nikomu się łapa nie przesunęła poza linię graniczną wytyczoną przez jego psi móżdżek. Warkotliwy jest i bardzo aktywny. Reszta znudzona zległa i zajęła się lizaniem łap, a Bej wciąż bystro koło gara chodził.
Kiedy nadeszła moja ulubiona pora nakładania w michy i gary stał wokół mnie wianuszek podwarkujących z niecierpliwością głodomorów, a wśród nich jeden najgłodnieszy kurdupel. Nie powiem - zżarł więcej niż onki - 3 razy dawałam dokładkę :crazyeye: Ale widać smakowało Bejkowi moje gotowanie ;)
Nad ranem zastałam większość towarzystwa przed drzwiami, Bej oczywiście na pierwszej linii. Spodziewam się gości - już zapowiedziałam, że mamy tu psa w typie królewskiej rasy corgie, za którą przepadały angielskie królowe i już widzę ich miny na widok Beja :diabloti::diabloti::diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...