Jump to content
Dogomania

Hacker - sportowy golden! Nowy sprzęt!!! x] Fuji FinePix S5600


Recommended Posts

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzięki Ewa i przy okazji dziękuję też JiM'om za robienie części z tamtych zdjęć! Jesteście kochane! Bardzo się cieszę, że poprosiłam kilka osób o zrobienie małej zdjęć na zawodach - są takie piękne! :placz: :loveu:

Posted

I ja dołączę się do szczerych wyrazów współczucia mimo, że nie znam Was osobiście... :-(
Obserwowałam wątek pierwszych polskich pyr i mimo, że to nie 'moja' rasa to śledziłam ich zdjęcia, filmiki itd i nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć je na zawodach... A tu taka wiadomość...
Ci podtruwacze to nie ludzie, nie wiedzą ile ukochany pies może dla człowieka znaczyć - albo ich to nie obchodzi.
Jest mi bardzo przykro, biedna mała Vi... [']
Trzymaj się!
No i życzę zdrowia Hackerowi, niech wszystko będzie dobrze.

Posted

Dzisiaj Hacker dostał już tylko antybiotyk (Betamox), ale robiliśmy badania krwi na krzepliwość i fibrynogen ma w porządku, ale z czynnikami protrombinowymi jest źle - PT i APTT są wydłużone. Więc nadal musimy podawać VITACON i nie wiem jak długo to jeszcze będzie trwało :shake:

Najważniejsze, że Hacker cały czas jest na chodzie - nie ma wymiotów, biegunek itp. - za to dzisiaj w parku znalazłam na skraju krzaczorów nadgryziony karton po trutce na szczury :angryy:

Na klinikach też miałam okazje zobaczyć bardzo skatowanego nowofundlanda - miał wielkie szwy po bokach, sprawiał wrażenie jak by ledwo co chodził na tylnych łapkach - chwiał się - obraz tragiczny... okazuje się, że jego właściciel tak go potraktował :-(

Poza tym z innego źródła słyszałam, że w przeciągu ok 2 tygodni Vi jest już piątym przypadkiem śmiertelnego otrucia psiaka w mojej okolicy! :placz:

Posted

Wzięłam dziś na spacer aparat - okazało się, że są na nim jeszcze trzy niezgrane zdjęcia pyra :-(







Hacker natomiast na początku spaceru wytarzał się w jakiejś bardzo już śmierdzącej zdechłej rybie - zrobił to na tyle skutecznie, że jak przebiegał to jeszcze kilka metrów za nim ludzie 'padali jak muchy' - nie było wyjścia jak tylko wykąpać go od razu na miejscu w Odrze :grins:


Po kąpieli poszliśmy do bajkowego mostu z wodospadzikiem :loveu:
(...na zdjęciu widać jego nowe szelki...)

...to śliczne miejsce znajduję się jakieś dwie godziny rześkim krokiem od mojego domu - więc na spacer tam muszę wynaleźć cztery godziny - to też nie jesteśmy tam często, ale bardzo lubię tam chodzić.

To właśnie dzięki mojej małej Vi odkryłam tamto miejsce - ona potrzebowała dużo więcej spacerowania niż Hack. Tak mi było smutno idąc tam bez niej :placz:

Posted

zerduszko napisał(a):
To pyrki az takie niezmęczalne??

Osobiście nie znam żadnej innej rasy tak aktywnej i zwariowanej jak pyrki.

Silvia Trkman napisała na swojej stronie (http://silvia.trkman.net/) po kupnie drugiego bordera, jednocześnie będąc posiadaczką dwóch pyrków:
"PyrShep is still my favourite breed and I think they are the coolest dogs ever and I will always have one - I still hope to never have more than two:). Yeah, if you think BC is an active, energetic breed who needs a job, then you never had a PyrShep... "
To moim zdaniem mówi samo za siebie :lol:

...ale tak poza tym moge wspomnieć, że moja Vi po spędzeniu 3 godzin na torze agility i ledwie 20 minutach krótkiej drzemki na moich kolanach w autobusie (bardziej z przymusu niż wyboru) była gotowa biegać jak szalona pośród gromadki innych psów, które patrzyły na nią jak by była z innej planety, przez następne dwie godziny i nie było na niej śladu zmęczenia.

Więc myślę, że tak - one są takie nie do zmęczenia - oczywiście jak każdy żywy organizm na pewno mają swoje limity - ale mi przez całe życie z Vi nigdy nie udało jej się zamęczyć na tyle, żeby nie była gotowa do natychmiastowej pracy z pełnym zaangażowaniem i masą nie wiadomo skąd czerpanej energii jeśli była by taka potrzeba.

To jest w nich niesamowite, ale jednocześnie jest koszmarem właściciela - bo po prostu nie można takiego psiaka wziąc na porządny spacer, czy wyczerpujący trening i myśleć, że małe padnie jak zabite i będzie się je miało z głowy :diabloti:

Generalnie przez te jakieś 5 miesięcy, które dane mi było z nią spędzić tylko w jeden dzień nie była pełna energii - tylko w jeden dzień była zmęczona i nie miała siły - to był jej ostatni dzień, w który była nie do poznania - cały dzień spędziła pozwijana w kłębek kaszląc i plując krwią (była oczywiście na lekach, które daje się przy silnych zatruciach, a ja w stałym kontakcie z wetami i znajomymi psiarzami - zrobiliśmy wszystko co mogliśmy, ale się nie udało małej uratować - trucizna była za silna) :placz:



ehhh.... jak mi strasznie brakuje tej pyrkniętej części mojego życia :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...