Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 5.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Saththa napisał(a):
Ehhh ja w sumie juz po studiach jestem... tylko w ramach organizowania sobie czasu polazłam do szkoły policealnej na technika weterynarii...


saththa a tak z ciekawości - jak to zrobiłaś że po studiach poszłaś do szkoły policealnej?

i nie narzekaj, mnie tez zawsze dopadało takie zwątpienie przed sesją, ale na drugim roku zmieniłam podejście, stwierdziłam, że jak to nie zdam? jak ja nie zdam to kto zda? a wogóle jak nie zdam to co? i jakoś szło :lol:

Fides, zdjęcia cudne! a Felosław ma tak szczęśliwą minkę na tekj ostatniej focie, że aż się dusza śmieje :lol:

Posted

jambi napisał(a):
saththa a tak z ciekawości - jak to zrobiłaś że po studiach poszłaś do szkoły policealnej?

i nie narzekaj, mnie tez zawsze dopadało takie zwątpienie przed sesją, ale na drugim roku zmieniłam podejście, stwierdziłam, że jak to nie zdam? jak ja nie zdam to kto zda? a wogóle jak nie zdam to co? i jakoś szło :lol:



Hmmm no właśnie tez słyszałam, że nie można się "cofać w rozwoju" Ale bez problemu przyjeli wiec: Normalnie:lol:

Moje podejście jest zgoła inne: Zawsze jest poprawa... i takim cudem przetrwałam 5 lat studiów :evil_lol: I Tak się kiedyś z koleżanką zastanawiałam jak by to było jakbym się przyłozyła.... Alez ja leń jestem :shake::shake:

Posted

Saththa napisał(a):
I Tak się kiedyś z koleżanką zastanawiałam jak by to było jakbym się przyłozyła....


No to dylemat faktycznie miałaś...

pewnie doktorem bys została ;)

Posted

jambi napisał(a):
No to dylemat faktycznie miałaś...

pewnie doktorem bys została ;)


A gdziezby tam boże broń! Raczej chodziło mi o oceny :D Bo o dalszym pozostaniu na uczelnie- nie nie... Trzebaby było miez zajęcia ze studentami. A Tych to bym ubiła pewnie, pamietając jacy my bylismy...

Posted

Saththa napisał(a):
A gdziezby tam boże broń! Raczej chodziło mi o oceny :D Bo o dalszym pozostaniu na uczelnie- nie nie... Trzebaby było miez zajęcia ze studentami. A Tych to bym ubiła pewnie, pamietając jacy my bylismy...


ja właśnie z tego powodu bym na uczelni chętnie została :diabloti: toż to musi byc sama przyjemność :evil_lol:

Posted

a ja sie w robocie użeram z rozwydrzonymi dzieciorami:evil_lol:, rozwydrzonymi rodzicami:diabloti:, kiepsko mi płacą a na doktorat to nie mam tu szans chyba ze z panowania nad sobą i ćwiczenia cierpliwości:razz::mad:

Posted

Fides79 napisał(a):
a ja sie w robocie użeram z rozwydrzonymi dzieciorami:evil_lol:, rozwydrzonymi rodzicami:diabloti:, kiepsko mi płacą a na doktorat to nie mam tu szans chyba ze z panowania nad sobą i ćwiczenia cierpliwości:razz::mad:



Oooo A moge sie dopytac czym się zajmujesz?

A już teraz zaczynam stawic pomnik za cierpliwość :D

Posted

no jo to teraz juz powoli bedziemy wiedzialy wsio hihhi
cudze dzieci uczyc nigdy nie bylo latwo ale dzisiaj jak patrze na rodzicow to mysle ze z dziecmi lepiej gorzej ale mozna se poradzic. gorzej i chyba bardzo ciezko dac sobie rade z rodzicami dziejszymi[ oczywista w wiekszosci] i tego wspolczuje a i ukladow w szkole tez dzisiaj nie rozumiem

Posted

Fides79 napisał(a):
a ja sie w robocie użeram z rozwydrzonymi dzieciorami:evil_lol:, rozwydrzonymi rodzicami:diabloti:, kiepsko mi płacą a na doktorat to nie mam tu szans chyba ze z panowania nad sobą i ćwiczenia cierpliwości:razz::mad:


ja mysle że ci rozwydrzeni rodzice gorsi jak te dzieciaki... choć dzieciaki teraz też inne niż za moich czasów... jak ja sobie przypomne jacy my bylismy grzeczni w szkole, jaki w nas był jednak ten szacunek do nauczecieli, to jak teraz patrze na obecne dzieci to mi sie włos jezy...

a Ty Fides belfrem jesteś?

Posted

Saththa


Oooo A moge sie dopytac czym się zajmujesz?
dopytać możesz:lol: pracuję ze wspaniałą młodzieżą, która to nie ma szans na ukończenie szkoły masowej,głównie na poziomie gimnazjum, lub tez po ukończeniu gimnazjum nie chce się uczyć w szkole średniej a woli uczyć się zawodu

jambi

ja mysle że ci rozwydrzeni rodzice gorsi jak te dzieciaki... choć dzieciaki teraz też inne niż za moich czasów... jak ja sobie przypomne jacy my bylismy grzeczni w szkole, jaki w nas był jednak ten szacunek do nauczecieli, to jak teraz patrze na obecne dzieci to mi sie włos jezy...

a Ty Fides belfrem jesteś?
nie wiem co gorsze, ale czasem mam chęć zrobić komuś krzywdę i nie jest to dziecko :razz::mad:

nie belfrem nie jestem :eviltong:

Posted

pytalas sie o kastarcje , ja w zasadzie jestem juz zaraz dwa lata po kastarcji Nikusia ale postaram sie powiedziec jak to bylo.
sam zabieg szybko i bez komplikacji, szybko sie dobudzil i w domu juz prawie calkiem noramalnie sie poruszal choc nie bylo widac po nim wtedy adha hihihi
ale nastepnego dnia zaczal sie maly cyrk choc to ze mam mozliwosc wiekszosci czasu byc na zewnatrz to byl bardziej zainteresowany lataniem i zabawa jak nieobecnymi jajkami, bolu zadnego po nim nie widzialam choc jak byl doma to probowal lizac i sie dostac do nich, co czasami sie mu udawalo i ktoregos razu wyzarl se jednego szwa troche spuchlo ale jakies oklady i wieksza kontrola stala i konsekwentna , po okolo poltora tyg juz moglam zapomniec o tak kategorycznym pilnowaniu go choc nie powiem ze byly momenty ze sie mocno balam o niego , chodzi o opuchniecie i juz pozniej jak sie goilo to przysiadanie itd itp ale po dwoch tyg juz nie pamietal ze tam cos bylo robione, do dzis nie ma problemu by wygolic go tam lub ruszac czy zagladac.
mysle ze wiekszosc moich obaw wynikalo z tego ze nigdy dotad nie mialam kastrata , znalam zachowania suk ale nie psa
ale jest tu na dogo taki watek gdzie moze dowiesz sie wsiego co potrzebujesz z opowiesci i relacji fachowcow bo tam tez sie tacy odzywaja
sorki ze sie wcielam choc pytanie nie bylo do mnie i u mnie

Posted

Magda, dobrze, że się wciełaś ;)
wątek dotyczący kastracji przejrzałam i to nie tylko tutaj, czytałam też tu i ówdzie co i jak, a ponieważ F ma już 2,5 roku i ostatnio się rozbrykał i nawet chciał kopulować z moją ręką :evil_lol:
stwierdziłam, że dosyć tego dobrego :angryy: idziem ciachnąć, tylko na 13-kę musze poczekać :cool3:

a Wasz Nikuś to ile mial, jak go wykastrowałaś?

Posted

Hmm to może i ja się na temat kastracji wypowiem gdyż mam to za soba i ja i Tazz zreszta tez :)

Tazz miał skończone 10 miesięcy. Zabieg bezproblemowo, wybudzenie tak samo, gdybym nie wiedziała to i ibym nie poznała. U nas sie niesttey trochę paprało. Jakies hmm 2,5 tygodnia trwała cała rekonwalescencja. W między czasie przewineły się dwa stany zapalne i jeden krwiaczek...

Po psie nic nie można było poznać. Tak samo pełny energii jak zawsze. Ale ograniczony ruch miał tylko na spacer siku i to drugie i do domu.


sorki ze sie wcielam choc pytanie nie bylo do mnie i u mnie


Jako i ja przepraszam za to:)
Tak samo jak Nikus Tekli wyciągnął sobie 1 szwa, gdyz mimo, ze zainwestowałam w satelitarny kołnierz to go nie używałam.

Posted

Nikus byl bardzo szybko ciachany teraz nie bardzo pamietam , przywiezlismy go w grudniu on jest z pazdziernika a chyba maj -czerwiec go ciachalam, moze troche szybko ale ja nie mialam wyjscia , chlop jak tylko troche podrosl zaczal sie wymykac na wies a ze juz w poprzednim lecie stracilam dwa stare jamniory w ten sposob to bylam przewrazliwona i wolalam zadzialac profilaktycznie,ale mysle ze na dobre mu to wyszlo tak ogolnie, i takie mam wrazenie patrzac jaki jest bez jajkow ze cale szczescie zem to za wczasu zrobila bo bym miala straszliwie zgryzy, fakt nie jest za grosz agresywny, rzadko nawet sie kloci z jakimkolwiek innym psim przedstawicielem ale mimo braku jajcow jak cieczka jest to mu z lekka odbija ino ze daje sie odwolac i przywolac do porzadku i jesli jest taki bez to co dopiero byloby gdyby je mial?
ale nie tyje nie jest leniwy wrecz odwrotnie adhd wrodzone i nieujarzmione hihihi ryja tez drze jak normalny sznup na co sie da.
wiesz ja kiedys mialam przy sukach reproduktora i nigdy nie mialam problemow ,ale na wsi sie to wszystko pozmienialo wiec i ja musialam zmienic swoje podejscie do tych spraw a jak w tak straszny sposob stracilam jamniory to mi wlosy deba stanely i powiedzialam nigdy wiecej bo tego na tej wsi nie opanuje wiec musze swoje psy dostosowac do tego co moge opanowac.
wiec tak z moich obsrewacji z Nikusiem jak sobie dasz dwa tyg na to by Felek wrocil do normy to chyba wlasnie bedzie calkiem oki, znaczy ja juz mowie ze to czas gdy bedziesz mogla zapomniec ze bylo cos robione, zupelnie jak i on, ale pierwszy tydzien nie bedzie calkiem latwy, kolnierz nie zdal egzaminu i bylo czuwanie nocne, nie powiem ale wolalam to jak strach ze go zagryzli, cale szczescie ze wystarczalo mu slowo powiedziec i przestawal,sprawdzanie czy nie puchnie , oklady itd itp jak to przy ranach pooperacyjnych[ antybiotyk i przeciwbolowe, ale jesli bedzie bez komplikacji to naprawde w drugim tyg juz jest calkiem oki a po dwoch juz po sprawie.
trzymam kciuki za decyzje i za sam zabieg
ja mialam ino doswiadczenia z suk i kotow ale to zupelnie inna bajka, i chyba cie to za bardzo nie interesuje

Posted

Dzieki Kobitki za porady :)

Sandruniu, że Twój Taziorek miał problemy, wiem, ale tak sie pocieszam, że to z zabiegiem kastracji jak i u ludzi z niektórymi zabiegami, jednemu się goi elegancko a drugiemu gorzej.

A decyzja zapadła, czekam tylko do lutego, bo teraz mam ciut więcej roboty w pracy

a jak tak tu stukam w klawiaturę to Felek też "stuka", swoje posłanko :shake:

Posted

no to ino cierpliwosci w wytrzymaniu do zabiegu, malo przyjemne to jest a fakt ze zaczal sie sezon cieczek wiec mu trudniej bedzie .a po ostatnich moich jamniorach sie okazuje ze czym starsze tym coraz glupsze w tej kwestii wcale nie rozumiem dlaczego???? bo one wcale nie byly glupie i mlode ale szkoda i zal i tak.
do lutego juz nie dlugo wiec chyba dacie rade!!!!
ale dowiedz sie w kwestii ruchu po zabiegu, wiem ze koniska sie specjalnie gania i moj wet mowil ze jesli Niko chce to niech gania ile moze a Tazz mial ograniczony???
co specjalista to inna metoda
ale ja tak po koniach poszlam[ po kastarcji musi sie ruszac by wsio dobrze splynelo] i Niko latal jak dziki ile chcial
ale mysle ze jak sie zwrocisz do Erii to najlepiej ci odpowie

a widzisz potem byl kastrowany Ares i tez mial ruch,bo bawil sie wiecznie z Nikusiem i nim byl zajety i se nic nie wyzarl, i u niego po tygodniowym pobycie u nas po zabegu wsio szlo szybko i bez komplikacji

Posted

eee co tam będe Ani głowę zawracać, pójdę do weta to mi powie co i jak
bo byliśmy niedawno żeby obciąć pazury to mi powiedział, że F potrzebna jest narzeczona, a skąd ja mu narzeczoną wytrzasnę?
A nie mam zamiaru go rozmnażać i napędzać kolejnych tzw pseudo hodowli.
Rozmawiałam też z innymi właścicielami psów z okolicy i mówili ze nasz wet jest dobry, i że ma "dobrą rękę" bo psiaki które operuje lub robi inne zabiegi szybko dochodzą do siebie.
Chciałabym go tak ciachnąć, żeby doszedł do siebie i nieco hormony mu się tez uspokoiły przed naszym wyjazdem nad morze :cool3:

Posted

no wlasnie ja bym nie polecala tej metody ze raz se pokryje to sie uspokoi, nie zawsze tak bywa a wrecz odwrotnie jak zasmakuje to sopkoju miec nie bedziesz, fakt ze wszystko zalezy od psa, znaczy od predyspozycji ale ja teraz dmucham na zimne.
decyzja jest twoja
ale jak macie dobrego weta ze zlotymi rekoma to zaden wielki problem, dacie rade

Posted

A no Tazzman miał ograniczony. Po tygodniu albo półtora jak nam pozwolili iść na kwadrans na wybieg to krwiak się zrobił. On miał bardzo npuchniętą moszne normalnie jakby jajka dalej były. I stan zapalny się robił heh. Ale skoro tekli mogły gadać to ja już sama nie wiem:) Zapytaj weta najlepiej;)

A co do metody raz niech ma, to ja tez nie polecam. Jak juz raz zazna to juz wogule abstrakcja będzie... zresztą co tu mówić dużo, nawet reproduktory sa kastrowane tak mi moi powiedzieli (wet i hodowca w 1:)) na "starość"

Posted

obejrzałam fotki:loveu: o kastracji się wypowiedziałam u Dżambi :D to tak jest właśnie - jednemu spuchnie, drugiemu nic nie będzie widać, że miał robione - zależy od szczęścia chyba - trzymam za Was :kciuki:

i nie słuchaj weta durnego:mad: co proponuje poszukanie partnerki!!! NU NU!!! i tak mam wystarczająco dużo sznupów do wyciagania ze schronisk! więcej się nie da! :nono: jak moja Luna była młoda to też mi jedna wetka wciskała kit żebym ją dopuściła bo ładna :angryy: wtedy byłam zielona w temacie pseudo itd i rozważałam tą opcję, na szczęscie na jednym ze spacerów podpytałam hodowczynię bokserów z mojego osiedla i mi wybiła z makówki ten pomysł na szczęście :lol:

Posted

buuu ja caly czas tesknie za wlasnymi szczylkami, bardzo cudne przezycia ale juz nie dla mnie ani dla moich suk czy psow, tesknie ale nie zaluje ze nie bede wiecej mogla uczestniczyc w tym calym galimatiasie,ciezko to wytlumaczyc bo jak sie kiedys mialao szczylki to sie za tym teskni, za ta cala robota , za ta nerwowka ale i za ogromna radocha, tesknic nie zawsze znaczy dazyc do tego!
dla mnie to etap zamkniety!

Posted

tak, poszukaj partnerki, Felek se bzyknie, będą szczeniaczki, malawaszka sie nimi zajmie, a Felkowi i tak nie przejdzie, a co więcej może być gorzej...

odpowiedziałam Ci na pytanko kastracji u siebie, ale jeszcze raz: po pierwsze - jestem zwolenniczką kastracji (choć nie od razu tak było), gdy zdecydowałam sie na kastracje Arona, już po zabiegu gdy przyjechałam odebrać psa, pół zespołu z SGGW przyszło mi gratulować, bo po raz pierwszy im sie zdarzyło, że ktoś przyszedł kastrować psa młodego, rasowego, zdrowego bez wskazań medycznych do zabiegu...
zabieg szybki, Aron doszedł do siebie bardzo szybko, żadnej opuchlizny, szwy miał założone rozpuszczalne
włąsiciwe nikt by nie poznał że w poniedziałek był samcem pełną gębą a we wtorek już nie, gdyby nie brak jąder - najpierw troszke obwisłej skóry w miejscu jąder, a potem szybciutko sie to wchłoneło. Choć przyznaje, widziałam i opuchnięte jądra, i wysięki, ale to jedynie w schronisku, przy kastracjach schroniskowych.

aaa, jeszcze jedno - to nie jest tak, że od razu po kastracji pies przestanie "bzykać" dominować czy co tam jeszcze - to zajmie troche czasu;hormony jeszcze buzują, dlatego to wszystko musi sie ustabilizować - Aronowi zajeło to około 3 miesięcy zanim zauważyła widoczną zmianę, ale może trwać do pół roku - czasem szybciej

Fides79 napisał(a):

nie belfrem nie jestem :eviltong:


psychologiem?

Posted

Fides79 napisał(a):
eee co tam będe Ani głowę zawracać, pójdę do weta to mi powie co i jak
bo byliśmy niedawno żeby obciąć pazury to mi powiedział, że F potrzebna jest narzeczona, a skąd ja mu narzeczoną wytrzasnę?
A nie mam zamiaru go rozmnażać i napędzać kolejnych tzw pseudo hodowli.
Rozmawiałam też z innymi właścicielami psów z okolicy i mówili ze nasz wet jest dobry, i że ma "dobrą rękę" bo psiaki które operuje lub robi inne zabiegi szybko dochodzą do siebie.
Chciałabym go tak ciachnąć, żeby doszedł do siebie i nieco hormony mu się tez uspokoiły przed naszym wyjazdem nad morze :cool3:

Już by mnie więcej taki wet nie zobaczył , który by mi kazał dla zdrowia psu sukę znaleźć. Nóż się w kieszeni otwiera, mamy 21 wiek a wetów ,którzy takie bzdety opowiadają stale dużo. Sama z takim pracowałam , co to na pytanie klienta o krycie odpowiadał,że dla psychiki koniecznie przynajmniej raz musi mieć suka młode bo na starość jej 'odbije' :roll:

p.s. są dwie metody kastracji, z usunięciem moszny i bez usuwania. W tej , gdzie moszna zostaje czasem powstają krwiaki.
Najważniejsze po zabiegu to dopilnować te 10 dni coby szwów nie rozwalił a potem ruch,ruch ruch bo tendencja do tycia może wzrosnąć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...