WATACHA Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Fides79 napisał(a):ha ha ha:turn-l::turn-l:, no F akurat bąków wówczas nie puszcza :lol: Może puszcza, ale "cichacze" ;) Quote
wikikoniki Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 Siemka :p śliczny Felek :D Zapraszamy do Neski ;D Quote
Fides79 Posted January 21, 2012 Author Posted January 21, 2012 łoo kurde co sie tu dzieje :crazyeye: chwila nieobecności a tu taki cyrk :evil_lol: jestem tak padnieta, ze nawet nie wiem o co w tym wszyskim chodzi, a kwestii grzywaczy to już w ogóle nie kumam :roll::roll: Quote
Tekla64 Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 to szybko ci powiem .... mamam zarosniete moje i mam powyzej uszu blota wody i wisego doma wiec w przelocie pomyslalam o lysym Quote
zerduszko Posted January 21, 2012 Posted January 21, 2012 Tekla64 napisał(a):to szybko ci powiem .... mamam zarosniete moje i mam powyzej uszu blota wody i wisego doma wiec w przelocie pomyslalam o lysym A ja nie mam ani błota, ani wody :p Quote
jambi Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 WATACHA napisał(a):Może puszcza, ale "cichacze" ;) też miałam taką myśl ;) ... to by tłumaczyło jego natychmiastową, zagadkową ewakuację :megagrin: Quote
Fides79 Posted January 25, 2012 Author Posted January 25, 2012 jambi napisał(a):też miałam taką myśl ;) ... to by tłumaczyło jego natychmiastową, zagadkową ewakuację :megagrin: wierz mi to nie to, w przypadku wypuszczenia "cichacza" F zachowuje się całkiem inaczej :evil_lol: ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o natomiast natychmiastowa ewakuacja wygląda tak jakby nadepnął np na szpilkę :roll: Quote
jambi Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Fides79 napisał(a):ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o :roflt: cóż za skomplikowana osobowość :evil_lol: Quote
Tekla64 Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 alez wy macie delikatne psy!!!! moje maja to gdzies jak sie im zdarzy zwlaszcza Tekla nie ma zadnych oporow ni zawstydzenia , wrecz przeciwnie , i juz od dawna nie puszcza cichaczy ino dobite lub bardzo dobitne baki Nikus zawsze ma mine " ja nic nie wiem dajcie mi swiety spokoj!!!" Dona malo puszcza i tyz nie zwraca uwagi o Borysie nic nie powiem ale moze on tak czesto bierze nogi za pas bo.... jest atakowany przez innych???? Quote
wikikoniki Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 W wakacje moja babcia dała psu cioci który u niej był jakieś Chapi (nie wiem, jak się pisze) i potem w domu ni9e można było wytrzymać ... zaczadził pokój :D Quote
Saththa Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 [quote name='jambi'] Napisał Fides79 ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o :roflt: cóż za skomplikowana osobowość :evil_lol: hehehehhehehehehe :) Quote
WATACHA Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Fides79 napisał(a):wierz mi to nie to, w przypadku wypuszczenia "cichacza" F zachowuje się całkiem inaczej :evil_lol: ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o natomiast natychmiastowa ewakuacja wygląda tak jakby nadepnął np na szpilkę :roll: Hi,hi Feluś jest fajny :) Quote
Doginka Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Fides79 napisał(a):wierz mi to nie to, w przypadku wypuszczenia "cichacza" F zachowuje się całkiem inaczej :evil_lol: ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o natomiast natychmiastowa ewakuacja wygląda tak jakby nadepnął np na szpilkę :roll: Jakbyś opisywała mojego Gordonka:roflt: Jakie tu wybuchowo-zapachowe tematy się rozwijają:roflt: Quote
malawaszka Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 ej ej Felusie!!!! temat gazowy nadal, ale co to za dzisiejsza akcja??!!!!! Quote
Fides79 Posted January 26, 2012 Author Posted January 26, 2012 malawaszka napisał(a):ej ej Felusie!!!! temat gazowy nadal, ale co to za dzisiejsza akcja??!!!!! no temat gazowy nadal istnieje ale deczko inny niestety :shake: dawno nie mieliśmy żadnych "atrakcji", bo wszelkie pogryzienia itp odbyły się już jakiś czas temu :roll:ale żeby mieć odpowiedni poziom adrenaliny wystarczy iść do parku w centrum Łodzi :angryy: ochłonęliśmy troszkę, odespaliśmy, wiec mogę napisać co nam się wczoraj wieczorem przydarzyło Otóż jak zwykle około godziny 19:00 ubrałam się, wzięłam Felka i wyszliśmy na spacer, udaliśmy się jak zwykle do parku, nie było zbyt wielu psów, więc włączyłam felkowe "dyskotekowe" szelki, odpięłam smycz i poszliśmy dalej. W parku było troche rozbrykanej prawie pełnoletniej młodzieży płci męskiej, która biegała i robiła dużo hałasu, F troche na nich poszczekał, ale w sumie luz. W czasie drugiego okrążenia parku, spotkaliśmy znajomego z psem i w jego towarzystwie udaliśmy się dalej. Felek i Nero biegali sobie spokojnie, my szliśmy rozmawiając, i nagle zza krzaków wyłonił się pewien pan z bardzo charakterystycznym z wyglądu amstafem (pręgowany grzbiet i biały łeb), amstaf w kagańcu i na smyczy, Felek podbiegł do niego i szczeknął dwa razy, zawołałam go, pies wraca do mnie prychając a właściciel amstafa odciąga swojego psa i sie wycofuje. Felek prycha coraz bardziej, ściągam mu kaganiec, przestaje, po chwili znów prycha i dostaje jakby czkawki, biorę go na ręce a pies cały pysk ma w spienionej ślinie i łzawią mu oczy. Juz wiem ze facet od amstafa musiał F potraktować jakimś gazem, nie wiem jakim, cofam sie z psem na ręku w rejon gdzie ten koleś może być, ale jego juz nie ma w parku. Jestem wściekła, wygłaszam kilka bardzo niecenzuralnych słów, pies mi sie krztusi, więc jak najszybciej wracam do domu. Dzwonie do najbliższej całodobowej lecznicy i słyszę "proszę jak najszybciej przyjechać". W ekspresowym tempie łapię felkową książeczkę zdrowia, portfel, telefon i idziemy do taksówki. Jedziemy do lecznicy. Felek zostaje wypłukany, dostaje 2 zastrzyki, w tym jeden z atropiną, Pani doktor zaleca w domu porządną kąpiel, udostępnienie psu dużej ilości wody do picia i podawanie przez 3 dni 30ml węgla (Karbovital). Mnie pieką policzki, dziewczyny które w lecznicy płukały Felka tez narzekają że pieczenie twarzy, wet stwierdza ze to gaz pieprzowy. Całe szczęście że ten świr nie trafił gazem prosto w felkowe oczy lub nos. Wracamy do domu, pies zostaje wykąpany, ja piorę kurtkę w której byłam, ręcznik i koc na którym przez chwile leżał śliniący się Felutek. O 22:00 F dostaje całą strzykawe karbovitalu, który dzielnie połyka, noc mija nam spokojnie, dziś już jest ok. F na chwile obecną śpi. Mój mały dzielny twardziel- zaczepa. Rozmawiałam chwile od rana z Magdą, która podsunęła mi sprytny pomysł, żeby rozwiesić w parku ogłoszenia o ów "miłym" panu, muszę tylko jakoś go "upolować" i zrobić zdjęcie psu :gent: może mu się odechce głupich pomysłów :angryy: Quote
zerduszko Posted January 26, 2012 Posted January 26, 2012 A ja myślę, że się Wam po prostu dostało za innych. Pewnie facet ma już dość psów doprowadzających jego psa do szału, a biorąc pod uwagę możliwości psa ma się czym przejmować, akurat teraz żółć się ulała. Ja osobiście też mam gaz i zdarzyło mi się go używać jako argumentu. Niemniej przykra sprawa, mógł to facet inaczej rozegrać. Biedny Felutek :( Quote
Fides79 Posted January 26, 2012 Author Posted January 26, 2012 ten facet w ogóle jest dziwny, a ten jego amstaf tak naprawdę nie zareagował na Felka, nie szczekał, nie wyrywał sie :roll: wcześniej były sytuacje ze jak jakiś pies sie do nich zbliżał to koleś zdejmował amstafowi kaganiec, a teraz posunął się o krok dalej tylko myślę ze ta jego reakcja była mocno nieadekwatna do sytuacji :angryy: Quote
zerduszko Posted January 26, 2012 Posted January 26, 2012 Fides79 napisał(a):ten facet w ogóle jest dziwny, a ten jego amstaf tak naprawdę nie zareagował na Felka, nie szczekał, nie wyrywał sie :roll: wcześniej były sytuacje ze jak jakiś pies sie do nich zbliżał to koleś zdejmował amstafowi kaganiec, a teraz posunął się o krok dalej tylko myślę ze ta jego reakcja była mocno nieadekwatna do sytuacji :angryy: Pies reaguje jak reaguje, bo to ast, nie rozdarty sznup ;) Widziałam jak kundelek podbiegł sobie do asta, właściciel 3 razy prosił o zabranie psa... kundelek zbliżył się o cm za blisko i został złapany w ułamku sekumdy. Przeżył na szczęście, ale nie ma co ryzykować. Z tymi reakcjami to tak na ogół bywa. Ale każdy ma swoje granice. Poniosło kolesia, pewnie z bezradności. Quote
Fides79 Posted January 26, 2012 Author Posted January 26, 2012 może masz rację, może nie, mnie nikt nie prosił o zabranie psa, nawet się facet słowem nie zająknął, amstafa miał w kagańcu, wywalił od razu gazem i uciekł, ot taki "bohater" :shake: ja rozumem że można mieć zastrzeżenia, że można nie być zadowolonym, ze inny pies podbiega do twojego, ze można nie lubić psów, ale to nie jest dla mnie uzasadnienie do traktowania innego zwierzęcia w ten sposób :nonono2: Quote
eria Posted January 26, 2012 Posted January 26, 2012 Mnie się już też zdarzyło gazu użyć na wściekłego jazgota atakującego moje i psie kostki , który "przypadkiem" wylazł z posesji pod bramą :/ Tak więc jak mogę zrozumieć fakt użycia gazu tak dziwna jest dla mnie ucieczka z miejsca zdarzenia bez słowa... Quote
zerduszko Posted January 26, 2012 Posted January 26, 2012 eria napisał(a):Mnie się już też zdarzyło gazu użyć na wściekłego jazgota atakującego moje i psie kostki , który "przypadkiem" wylazł z posesji pod bramą :/ Tak więc jak mogę zrozumieć fakt użycia gazu tak dziwna jest dla mnie ucieczka z miejsca zdarzenia bez słowa... Może jakiś buc niekomunikatywny? Natomiast potraktować obcego psa w ten sposób, owszem dałabym radę. Już nie raz odesłałam do właściciela psa na kopach. Jeśli ktoś ma w dupie moje psy, to ja się nie zamierzam innymi przejmować. A nic nie przynosi takiego efektu, bo niestety słowo "proszę" jest nierozumiane. Quote
Saththa Posted January 26, 2012 Posted January 26, 2012 czytałam na FB wszak tutaj dłuższa wersja. Biedny F... z bezsilności czy nie wydaje mi się, że zanim wyciagnie się gaz... można by było uprzedzic... wszak... no cóz dwie strony medalu. Na "jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy" czesto opisane sytuacje z gazem. Wszak rzeczywiscie troche zachowanie nie adekwatne do sytuacji. Rozumiem jakby facet miał F na smyczy a podbiegł by ast... (wielkosciowo w sensie) ale hmmm Dobrze ze juz jest dobrze:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.