Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 5.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

łoo kurde co sie tu dzieje :crazyeye:
chwila nieobecności a tu taki cyrk :evil_lol: jestem tak padnieta, ze nawet nie wiem o co w tym wszyskim chodzi, a kwestii grzywaczy to już w ogóle nie kumam :roll::roll:

Posted

WATACHA napisał(a):
Może puszcza, ale "cichacze" ;)


też miałam taką myśl ;) ... to by tłumaczyło jego natychmiastową, zagadkową ewakuację :megagrin:

Posted

jambi napisał(a):
też miałam taką myśl ;) ... to by tłumaczyło jego natychmiastową, zagadkową ewakuację :megagrin:


wierz mi to nie to, w przypadku wypuszczenia "cichacza" F zachowuje się całkiem inaczej :evil_lol:
ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o

natomiast natychmiastowa ewakuacja wygląda tak jakby nadepnął np na szpilkę :roll:

Posted

Fides79 napisał(a):
ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o



:roflt:


cóż za skomplikowana osobowość :evil_lol:

Posted

alez wy macie delikatne psy!!!!
moje maja to gdzies jak sie im zdarzy zwlaszcza Tekla nie ma zadnych oporow ni zawstydzenia , wrecz przeciwnie , i juz od dawna nie puszcza cichaczy ino dobite lub bardzo dobitne baki
Nikus zawsze ma mine " ja nic nie wiem dajcie mi swiety spokoj!!!"
Dona malo puszcza i tyz nie zwraca uwagi
o Borysie nic nie powiem ale moze on tak czesto bierze nogi za pas bo.... jest atakowany przez innych????

Posted

[quote name='jambi'] Napisał Fides79
ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o
:roflt:


cóż za skomplikowana osobowość :evil_lol:

hehehehhehehehehe :)

Posted

Fides79 napisał(a):
wierz mi to nie to, w przypadku wypuszczenia "cichacza" F zachowuje się całkiem inaczej :evil_lol:
ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o

natomiast natychmiastowa ewakuacja wygląda tak jakby nadepnął np na szpilkę :roll:



Hi,hi Feluś jest fajny :)

Posted

Fides79 napisał(a):
wierz mi to nie to, w przypadku wypuszczenia "cichacza" F zachowuje się całkiem inaczej :evil_lol:
ma minę z cyklu 3 w 1: "ja nie wiem jak to się stało" i "ale o co chodzi" oraz "to nie to co myślisz" a także z wielkim zdziwieniem wącha swoje tylne partie ciałka i wzdycha, jakby chciał powiedzieć "echh to nie prawdopodobne:roll:, to ja naprawdę? no nie możliwe" :-o

natomiast natychmiastowa ewakuacja wygląda tak jakby nadepnął np na szpilkę :roll:

Jakbyś opisywała mojego Gordonka:roflt:

Jakie tu wybuchowo-zapachowe tematy się rozwijają:roflt:

Posted

malawaszka napisał(a):
ej ej Felusie!!!! temat gazowy nadal, ale co to za dzisiejsza akcja??!!!!!


no temat gazowy nadal istnieje ale deczko inny niestety :shake: dawno nie mieliśmy żadnych "atrakcji", bo wszelkie pogryzienia itp odbyły się już jakiś czas temu :roll:ale żeby mieć odpowiedni poziom adrenaliny wystarczy iść do parku w centrum Łodzi :angryy:
ochłonęliśmy troszkę, odespaliśmy, wiec mogę napisać co nam się wczoraj wieczorem przydarzyło

Otóż jak zwykle około godziny 19:00 ubrałam się, wzięłam Felka i wyszliśmy na spacer, udaliśmy się jak zwykle do parku, nie było zbyt wielu psów, więc włączyłam felkowe "dyskotekowe" szelki, odpięłam smycz i poszliśmy dalej. W parku było troche rozbrykanej prawie pełnoletniej młodzieży płci męskiej, która biegała i robiła dużo hałasu, F troche na nich poszczekał, ale w sumie luz. W czasie drugiego okrążenia parku, spotkaliśmy znajomego z psem i w jego towarzystwie udaliśmy się dalej. Felek i Nero biegali sobie spokojnie, my szliśmy rozmawiając, i nagle zza krzaków wyłonił się pewien pan z bardzo charakterystycznym z wyglądu amstafem (pręgowany grzbiet i biały łeb), amstaf w kagańcu i na smyczy, Felek podbiegł do niego i szczeknął dwa razy, zawołałam go, pies wraca do mnie prychając a właściciel amstafa odciąga swojego psa i sie wycofuje. Felek prycha coraz bardziej, ściągam mu kaganiec, przestaje, po chwili znów prycha i dostaje jakby czkawki, biorę go na ręce a pies cały pysk ma w spienionej ślinie i łzawią mu oczy. Juz wiem ze facet od amstafa musiał F potraktować jakimś gazem, nie wiem jakim, cofam sie z psem na ręku w rejon gdzie ten koleś może być, ale jego juz nie ma w parku. Jestem wściekła, wygłaszam kilka bardzo niecenzuralnych słów, pies mi sie krztusi, więc jak najszybciej wracam do domu. Dzwonie do najbliższej całodobowej lecznicy i słyszę "proszę jak najszybciej przyjechać". W ekspresowym tempie łapię felkową książeczkę zdrowia, portfel, telefon i idziemy do taksówki. Jedziemy do lecznicy. Felek zostaje wypłukany, dostaje 2 zastrzyki, w tym jeden z atropiną, Pani doktor zaleca w domu porządną kąpiel, udostępnienie psu dużej ilości wody do picia i podawanie przez 3 dni 30ml węgla (Karbovital). Mnie pieką policzki, dziewczyny które w lecznicy płukały Felka tez narzekają że pieczenie twarzy, wet stwierdza ze to gaz pieprzowy. Całe szczęście że ten świr nie trafił gazem prosto w felkowe oczy lub nos.
Wracamy do domu, pies zostaje wykąpany, ja piorę kurtkę w której byłam, ręcznik i koc na którym przez chwile leżał śliniący się Felutek.
O 22:00 F dostaje całą strzykawe karbovitalu, który dzielnie połyka, noc mija nam spokojnie, dziś już jest ok. F na chwile obecną śpi.
Mój mały dzielny twardziel- zaczepa.

Rozmawiałam chwile od rana z Magdą, która podsunęła mi sprytny pomysł, żeby rozwiesić w parku ogłoszenia o ów "miłym" panu, muszę tylko jakoś go "upolować" i zrobić zdjęcie psu :gent: może mu się odechce głupich pomysłów :angryy:

Posted

A ja myślę, że się Wam po prostu dostało za innych. Pewnie facet ma już dość psów doprowadzających jego psa do szału, a biorąc pod uwagę możliwości psa ma się czym przejmować, akurat teraz żółć się ulała. Ja osobiście też mam gaz i zdarzyło mi się go używać jako argumentu.

Niemniej przykra sprawa, mógł to facet inaczej rozegrać. Biedny Felutek :(

Posted

ten facet w ogóle jest dziwny, a ten jego amstaf tak naprawdę nie zareagował na Felka, nie szczekał, nie wyrywał sie :roll:
wcześniej były sytuacje ze jak jakiś pies sie do nich zbliżał to koleś zdejmował amstafowi kaganiec, a teraz posunął się o krok dalej
tylko myślę ze ta jego reakcja była mocno nieadekwatna do sytuacji :angryy:

Posted

Fides79 napisał(a):
ten facet w ogóle jest dziwny, a ten jego amstaf tak naprawdę nie zareagował na Felka, nie szczekał, nie wyrywał sie :roll:
wcześniej były sytuacje ze jak jakiś pies sie do nich zbliżał to koleś zdejmował amstafowi kaganiec, a teraz posunął się o krok dalej
tylko myślę ze ta jego reakcja była mocno nieadekwatna do sytuacji :angryy:

Pies reaguje jak reaguje, bo to ast, nie rozdarty sznup ;) Widziałam jak kundelek podbiegł sobie do asta, właściciel 3 razy prosił o zabranie psa... kundelek zbliżył się o cm za blisko i został złapany w ułamku sekumdy. Przeżył na szczęście, ale nie ma co ryzykować.
Z tymi reakcjami to tak na ogół bywa. Ale każdy ma swoje granice. Poniosło kolesia, pewnie z bezradności.

Posted

może masz rację, może nie, mnie nikt nie prosił o zabranie psa, nawet się facet słowem nie zająknął, amstafa miał w kagańcu, wywalił od razu gazem i uciekł, ot taki "bohater" :shake:

ja rozumem że można mieć zastrzeżenia, że można nie być zadowolonym, ze inny pies podbiega do twojego, ze można nie lubić psów, ale to nie jest dla mnie uzasadnienie do traktowania innego zwierzęcia w ten sposób :nonono2:

Posted

Mnie się już też zdarzyło gazu użyć na wściekłego jazgota atakującego moje i psie kostki , który "przypadkiem" wylazł z posesji pod bramą :/ Tak więc jak mogę zrozumieć fakt użycia gazu tak dziwna jest dla mnie ucieczka z miejsca zdarzenia bez słowa...

Posted

eria napisał(a):
Mnie się już też zdarzyło gazu użyć na wściekłego jazgota atakującego moje i psie kostki , który "przypadkiem" wylazł z posesji pod bramą :/ Tak więc jak mogę zrozumieć fakt użycia gazu tak dziwna jest dla mnie ucieczka z miejsca zdarzenia bez słowa...

Może jakiś buc niekomunikatywny?

Natomiast potraktować obcego psa w ten sposób, owszem dałabym radę. Już nie raz odesłałam do właściciela psa na kopach. Jeśli ktoś ma w dupie moje psy, to ja się nie zamierzam innymi przejmować. A nic nie przynosi takiego efektu, bo niestety słowo "proszę" jest nierozumiane.

Posted

czytałam na FB wszak tutaj dłuższa wersja. Biedny F... z bezsilności czy nie wydaje mi się, że zanim wyciagnie się gaz... można by było uprzedzic... wszak... no cóz dwie strony medalu. Na "jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy" czesto opisane sytuacje z gazem. Wszak rzeczywiscie troche zachowanie nie adekwatne do sytuacji. Rozumiem jakby facet miał F na smyczy a podbiegł by ast... (wielkosciowo w sensie) ale hmmm


Dobrze ze juz jest dobrze:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...