coronaaj Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 majqa napisał(a):Jestem na zaproszenie Coronaaj. Clo, plizzz, jak znajdziesz moment zrób edycję 1 postu, wrzuć tam, krótkie info, gdzie obecnie jest psiak, czego dla niego potrzeba (w tym i by się przeniósł od Truskawy do Wtatary, koszty weta etc., a i pomoc w zwrocie pieniążków Truskawie) i dane kontaktowe a konto ogłoszeń. Dzieki Majqa....Clo poprosze o zmiane tytulu jak Wanda radzila...mnie pomaga jak w tytule jest imie psa ze wzgledu na ilosc bidul ktorym pomagam, latwiej mi znalesc komu wisze i co sie dzieje...edycja postu 1 onieczna jak radzi Majqa...czy ktos ma jakies zdjecie malego? Moze Truskawa? Czy psiak u Truskawy? Quote
Atrisko Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 melduje się na wątku ...Coronaaj :cool3:...na chwilę obecną tylko podnoszeniem wspomogę, ale pomyślę coś jak sytuacja się rozwinie... dobrze byłoby dowiedzieć się co faktycznie się stało tak jak radzą cioteczki może faktycznie to nieszczęśliwy zbieg okoliczności....i Vani niczemu nie jest winny...Pati zasięgnij języka... Quote
fizia Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 A tak się zastanawiam nad transportem. Od dłuższego czasu czeka na transport w okolice Brzeska, dokładnie do Biadolin Szlacheckich Sisi ze schroniska w Jamrozowiźnie koło Częstochowy http://www.schronisko.klomnice.pl/pet/353 W miejscowości tej mieszka kolega mojego Radka, mówi, że Dom jest w porządku. Jestem z Panią w kontakcie, czeka na Sisi, ostatnio powstał pomysł, że pojedzie po Nią pociągiem syn tej Pani Pytałam czy pokryją koszt transportu i nie ma z tym problemu. Może by tak udało się jakoś połączyć te transporty... Tylko nie wiem, jak to zgrać w czasie - ktoś od Nich musiałby przyjechać pewnie do Krakowa, nie wiem czy to by tak się wszystko zgrało. Ale może mogłabym chociaż zapytać Wtedy może Pani pokryłaby większą część kosztów Quote
majqa Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 Hm..., to tym bardziej należy się sprężyć z dopytaniem dotychczasowych opiekunów o ich podopiecznego, żeby i im i psu nie zrobić krzywdy, nie uszczęśliwić obu stron na siłę. Quote
fizia Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 No tak, faktycznie dobrze by było to wyjaśnić. Z relacji tego pana ze stacji, tak, jak pisała Truskawa, psiak został wyrzucony z samochodu. Ale rzeczywiście nie ma pewności czy to przez tą rodzinę. Może ktoś Go znalazł, do kogoś się przybłąkał... Albo jednak faktycznie znudził się i stał się ciężarem.. Coronaaj - są takie zdjęcia - psiak jest u Truskawy Quote
pati123487 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 odezwijcie sie do mnie wyjasnie wam wszystko pies to na pewno ten odemnie poazywalam zdjecie rodzicom i znajomym wszyscy potwierdzaja ze to on : moj nr 603272806 Quote
Atrisko Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 ...noo jak Pati nie chce pisać publicznie to sprawa nie wygląda na różową... Quote
Pysioo Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Jeśli ci ludzie wyrzucili psa z auta – nie powinno im to ujść na sucho. Moim zdaniem powinno się powiadamiać odpowiednie służby, bo takie zachowanie nie powinno być bezkarne. Jeśli media roztrąbią, że jeden czy drugi został surowo ukarany, to cała reszta 10 razy pomyśli zanim porzuci psa. Quote
pati123487 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 nie moge zbyt siedziec na necie bop jestem w pracy wiec prosze o kontakt opowiem wszystko telefonicznie. Quote
truskawa144 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Ok, tylko ja muszę wiedzieć jak długo on u mnie będzie, od początku była mowa o weekendzie, muszę wiedzieć co powiedzieć domownikom. Niby nie muszę się tłumaczyć bo jestem u siebie ale ze mną mieszka też dziadek, który ogólnie ma alergie na moje działania (tzn uważa że to bardzo szlachetne itd dokąd nic nie trafia pod nasz dach), poza tym muszę kombinować żeby psu poświęcać czas, teraz Tż ma druga zmianę więc ja rano poza zakupami itd muszę wyspacerować psa przeważnie ok 40-60 min, po południu już musi mi dziadek posiedzieć chwilę przy dziecku a on ma 80 lat i nie zawsze ma wenę żeby takiego malucha zabawiać. Jak na razie dziadek udaje, że nie wie o psie, Tż toleruje sytuacje i nic nie mówi. Ale jest mi ciężko logistycznie. W następnym tyg Tż ma pierwszą zamianę i piesek rano będzie miał tylko spacer na siku a dopiero po południu będzie mógł wyjść na dłużej. Do tego klatka to jest mało przyjemne dla niego. Już sobie wyobrażam jak on się tam musi nudzić. Poza tym mam swoje futrzaki i jeszcze kota na tymczasie którego Tż znalazł a który jest trochę świrnięty i mam z nim trzy światy:evil_lol: Pysioo napisał(a):Jeśli ci ludzie wyrzucili psa z auta – nie powinno im to ujść na sucho. Moim zdaniem powinno się powiadamiać odpowiednie służby, bo takie zachowanie nie powinno być bezkarne. Jeśli media roztrąbią, że jeden czy drugi został surowo ukarany, to cała reszta 10 razy pomyśli zanim porzuci psa. Albo zamiast go porzucić zrobi mu coś gorszego. Ja to już czasem wole żeby ludzie porzucali psy niż zabijali i okaleczali. Ostatnio przy okazji akcji dotyczącej zakazu trzymania psów na łańcuchach się wypowiadała babcia na wsi, że jak taki zakaz wejdzie to ona psa uśpi "albo coś". I przypuszczam, ze nie będzie jedyna. Chociaż oczywiście popieram zakaz ale obawiam się, że niektóre psy zapłacą za niego życiem. Wanilek ma się dobrze, je! W sumie to nic nowego się u niego nie dzieje. Miałam go dzisiaj spryskać Fiprexem ale zapomniałam a potem będzie ciemno. Także ja go odpchlę teraz i jeszcze zanim pojedzie, będzie jedno z głowy. Jeszcze poszukam bo powinnam mieć tabletki na odrobaczenie. Quote
Olga7 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 pati123487 napisał(a):odezwijcie sie do mnie wyjasnie wam wszystko pies to na pewno ten odemnie poazywalam zdjecie rodzicom i znajomym wszyscy potwierdzaja ze to on : moj nr 603272806 Cioteczki kochane - dzwonilam teraz do Pati ,ktora ma b.duzo inf. na temat tego psa i jest jeszcze ważna inf. o pracownicy Orlenu,ktora dokarmiala tam tego psa ,polubila go i teraz go szukala ,by nie trafil do schronu .Byc może ona by szukala Vanilkowi domu i molgaby wziąć na dt do siebie-ma też psa u siebie. Mówi,że to b.mily pies i chce mu pomoc ,ale co bedzie jesli jej pies /chyba ,ze to sunia?/ nie zaakceptuje tego Vanilka a dt u Tatary nam w tym czasie ucieknie ? Pati twierdzi,że ta rodzina ,gdzie byl Vanilek raczej by psa nie wyrzucila a ten pies przez te lata ,gdy tam żyl w jej wsi /teraz to rozbudowane osiedla domków nowych i dzialek/ ,chodzil luzem z tym towarzystwem bezrobotnych i meneli.Możliwe ,że pies siedzial gdzieś przy drodze a ktoś wziął go za bezdomnego a potem podrzucil do Orlenu.. Ta kobieta /prac.Orlenu/ szukala Vanilka chyba też w schronie w Myszkowie,gdzie pracuje Pati. Najwięcje o tym wszystkim wie Pati i prosi by zadzwonić do niej -a szczegolnie te najbardziej zainteresowane ciotki -czyli Truskawa i Wtatara. Co jednak ,gdy ten dom znaleziony ewent. przez tę kobietę z Orlenu -uwiąże psa do budy na podwórku albo na dzialce pustej jeszcze ,czy takiej ogrodniczej -na cale rok ? Bo tak też moze pies trafić,a ten pies zawsze byl wolny. Trzeba koniecznie rozmawiać z Truskawą i Pati oraz Wtatarą -najlepiej -gdyby one wszystkie uzgodnily między sobą ,co robić z psem . Quote
truskawa144 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Jak ja brałam psa to się nikt słowem nie zająknął, że chce tego psa. Skoro pies latał z menelami to nie wiem czy powinien tam wracać. A babki z Orlenu "chcenie" nie jest żadną gwarancją, że psa weźmie lub mu znajdzie (dobry) dom. Poza tym pies był tam 3 dni i jakoś go nikt na tymczas nie zabrał i chyba nawet głośno o tym nie mówił bo facet z którym gadałam by mi powiedział bo gadałam z nim z 15 min i mówił, że on się zastanawiał ale ma już 3 psy itd. Według mnie (podkreślam, to tylko moje zdanie) psa się powinno zabrać jak najdalej od tej całej sytuacji. Rodzina raczej się nim nie przejęła bo nikt nie wspomniał żeby go szukali, poza tym umówmy się, że pies tak nie wygląda po 3 dniach błąkania się, musiał być zaniedbany już wcześniej, widać po zębach, po brudzie wżartym w skórę, bo tak z wierzchu to nawet w miarę jest czysty (chociaż to też złudne bo koc który mu dałam już ma plamy po nim - oczywiście nie ma problemu bo to koc dla niego, ale widać że nie był za czysty). Poza tym nie wiadomo czy w domu do którego trafił jako spadek też nie latał luzem, może np komuś z sąsiadów przeszkadzał i go wywieźli. Poza tym wiecie jakie jest często myślenie na wsi - pies jest zwierzęciem użytkowym, jeśli np. goni kury, niszczy, nie szczeka/szczeka itd to won. Pani z Orlenu to nic pewnego, poza tym skoro mogła go wziąć to miała co najmniej 3 dni, poza tym widzę dwie opcje, że go weźmie lub, że mu dom znajdzie a skąd wiadomo, że tak będzie. Może to tylko chwilowy poryw serca. Nie wiem, dziwne to wszystko. Ja się nie podejmuję decydować. Quote
Olga7 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Myslę ,że ta pierwsza wersja -bezplatny Dt u Wtatary jest najlepszym wyjściem oraz pozwoli na spokojnie szukanie Vanilkowi domu stalego .Będzie bezpieczny u Wandy a ona zadba by dom byl odpowiedni a ma dobrą rękę i doswiadczenie w pomocy takim psom. Nie można miec gwarancji ,że ta pracownica Orlenu zapewni psu odpowiedni dom potem ,gdyż nie wiadomo jak potoczą się sprawy,choć kobieta może i ma dobre serce i chęci ,ale różnie potem może być z tym psem. Najwiecej o przeszlosci Vanilka wie Pati ,ja tak ogolnie opisalam sytuację z tego co ona mi tel. mowila ,gdyż pojechala chyba do pracy i nie ma czasu opisywać tego na wątku teraz. Quote
pati123487 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Truskawka moze dlatego jest dzizwne ze nie zadzwonilas do mnie a sama telefonu nie odbieraz , wiec nie znasz szczegolow , a psa u nas nie ma juz odok 2 tyg!!!!! Quote
truskawa144 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 pati123487 napisał(a):Truskawka moze dlatego jest dzizwne ze nie zadzwonilas do mnie a sama telefonu nie odbieraz , wiec nie znasz szczegolow , a psa u nas nie ma juz odok 2 tyg!!!!! Na jaki numer do mnie dzwoniłaś?Tel schroniskowy jak już pisałam mi działa jak chce i mam z nim problemy a mojego prywatnego nie będę podawać na wątku, pisałam, że ma go np. Olga7. Ani do Ciebie ani do nikogo innego zadzwonić nie mogę bo mam telefon na kartę tyle, że nie mam nic na koncie. Poza tym napisałaś "odezwijcie się do mnie", nie napisałaś tego konkretnie do mnie. To coś go słabo przez te dwa tyg szukają. Skoro jest właściciel to zapraszam do mnie po psa! Quote
Olga7 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Przyznaję ,że zapomnialam o tym,iż twoj tel. Truskawo -ten adopcyjny zle dziala ,pisalas o tym dziś na wątku a nie pytalam Pati ,czy chce nr tel.prywat. do Ciebie,a Pati prosila ,aby dzwonić do niej. Mowilam jej tylko ,że masz wyciszony tel. ze względu na malutkie dziecko. A pies ,jesli wróci tam to nadal będzie wędrować glodny z miejscowymi menelami chyba znow ..Nie rozumiem juz w koncu-czy ci ludzie tego psa trzymają u siebie i choć ma tam jakiś kąt ,czy tez clay czas ten pies błąka się glodny ,bo widać ,że jest wychudzony mocno.:shake: i żyje jak bezpański pies . Quote
majqa Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Wtrącę woje 3 grosze, mam nadzieję, że nie najgłupsze. Dziewczyny, ustalcie może na wątku, kto podejmuje się pilotowania sprawy psa (może Wtatara, jeśli się zgodzi, bo pies ma do niej trafić; Wtataro, zgodzisz się?). Niech ta osoba skontaktuje się z Pati, dopyta o psa, o jego sytuację i może to ułatwi nam podjęcie decyzji. Jeśli coś takiego się nie zadzieje (czyli ustalenie jednej osoby prowadzącej) to nieporozumienia będą się ciągnęły przez resztę wątku. Quote
Olga7 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Juz o tym mowilam także z Pati a nawet wypytalam ,czy ma tel. dom. ,bo wtatarze duzo tanie/ bezpl.polączenia/ jest dzwonic na tel. dom.-a my nie wszyscy mamy juz tel. dom. Prosilam wtedy Pati ,aby podala nr tego tel. wtatarze na pw . Uzgodnienia najważniesze są miedzy Truskawą a Wtatarą -wiadomo ,bo ktoś zupelnie obcy,teraz jakby z doskoku /ta kobieta z Orlenu/ narobic może wiecej zamieszania i problemow ,niż ta opcja jej pomocy jest warta a ucierpi na tym glownie pies . Quote
wtatara Posted September 22, 2010 Author Posted September 22, 2010 jestem, jestem.W pracy nie mam obecnie netu i brakuje mi tego. Pati do mnie nie pisała i nie mam telefonu. Co do babki z Orlenu to ja bym sprawdziła gdzie ona chce go zabrać- wizyta przedadopcyjna i dokładny wywiad. O mnie sie nie martwcie , nie weźmę żadnego psiaka na DT- bede czekac. Jesli byłby to dobry DT u tej z Orlenu to po wozic do Krakowa. Za paliwo trzeba zapłacić tak jak juz pisałam ja mogłabym wziąć pieska w te sobotę, przyzwyczajam pieski i w poniedziałek zostają już same. Przyszły tydzień odpada bo jade do 80 letniej mamy , której pomagam. Jest to 140 km za Krakowem. Zawsze jeżdże z pieskami-z tymi na DT tez.Ale nie wsadzę nowego pieska z moimi razem i pojade 140 km. Nie byłoby to zbyt bezpieczne.Ostatnio byłam 4 września i nie moge tego nie załatwic. Mój TZ pracuje na zmiany i jedziemy wtedy kiedy ma wolne. Olga wie ze ja jeżdżę do mamy. Niech sie wypowie Pati albo poda mi telefon i niech któraś porozmawia z ta babka z Orlenu. ja z DT sie nie wycofuję i będę czekać. Truskawie przeleje pieniążki za karmę Quote
truskawa144 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Dla mnie jest niezrozumiała sytuacja "życiowa" tego psa, proszę żeby Pati wyjaśniła bo ciężko się domyślać o co chodzi. Ja wywnioskowałam, że pies miał dom niespecjalny i nie jestem wcale przekonana, że powinien do niego wrócić. Przez 2 tyg go nikt nie szukał. Z drugiej strony skoro jest właściciel to powinien się zgłosić po psa i pokryć wszystkie poniesione koszty bo tak wypada, pieska bezdomnego sobie mogę karmić ale nie będę komuś za darmo trzymała psa bo on go nie umie przypilnować i stworzyć mu warunków żeby nie uciekał. Zresztą chyba tu się ze mną zgodzicie, że nie możemy (ja, Wy) płacić za czyjegoś psa bo dosyć jest niczyich do utrzymania. Nawet w schronisku odbierając swojego psa płaci się koszty interwencji itd. Już miałam takie przypadki, że jak się znalazł właściciel i się dowiedział, że by wypadało zwrócić za wyżywienie psa to odpowiadał "a to dziękuję, wezmę sobie nowego". Widać wtedy czy komuś zależy itd. Babka z Orlenu miała te co najmniej 3 dni żeby psa wziąć i jakoś nie wzięła, przecież musiała przewidzieć, że prędzej czy później go ktoś zabierze, zainteresuje się nim schronisko albo coś mu się stanie więc nie wiem na co czekała. Poza tym ten facet z Orlenu mi mówił, że jeśli będą mieć jakąś kontrolę to im się bardzo dostanie za psa (bo już raz tak było) ponieważ tam jest jedzenie a nawet jest jakby knajpka na tej stacji. Więc tym bardziej czas gonił. Jak u mnie po ulicy lata jakiś zwierzak to nie czekam 3 dni. Ale ja się nie czuję upoważniona do decydowania, po prostu wyrażam swoją opinię czy też przeczucie. Psisko jest fajne i nie chciałabym żeby wpadło z deszczu pod rynnę. Quote
clo Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Jestem i ja!przeczytalam watek ale bardzo pobieznie bo jutro mam egzamin i to niestety egzamin zycia prawie ze bo od tego zalezy niestety bardzo duzo hmm w mojej studenckeij karierze,ze sie tak wypowiem:(Dlatego przepraszam,ze nie bylam na watku!Moze w takim razie poczekam ze zmiana tytulu i informacjami dopoki nie zapadnie decyzja?z tego co wyczytalam to jesli moge i ja wtracic swoje 3 grosze..to uwazam,ze najbezpieczniej i najlepiejdla Vanilka bedzie jesli trafi do wtatary...na dt...skoro tamci ludzie go wyrzucili..a Pani z Orlenu jakos sie wczesniej nie kwapila chyba zeby go gdzies na dt zabierac...bo sie tam blakal..w tlumie samochodow itd,byl chudy,slaby...ja nie ufam takim ludzia i uwazam ze bedzie bezpieczny u wtatary na dt..i marzy mi sie zeby tam trafil jesli moze..ja na pon moge cos na paliwo dorzucic tylko po weekendzie bede wiedziala ile bym mogla dac.no i przez weekend poszperam to moze cos na jakis bazarek? Quote
majqa Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 clo napisał(a):(...) a Pani z Orlenu jakos sie wczesniej nie kwapila chyba zeby go gdzies na dt zabierac...bo sie tam blakal..w tlumie samochodow itd,byl chudy,slaby...ja nie ufam takim ludzia (...) Na tym etapie jest to osąd na wyrost. Nie kwapiła się, owszem ale nie wiemy, jakie było tego tło. Może i się kwapiła, bo jakie ruchy wykonała w kierunku pomocy psu to nie wiemy. Nie jest dla mnie argumentem to, że swoimi zamiarami nie podzieliła się z innymi pracownikami stacji. Przecież my, kochający psy też nie raz i nie dwa bujamy się szukając wyjścia z psem, który koczuje pod gołym niebem i to szmat czasu, bo dopiero organizujemy dla niego miejsce. Nie jest tak? Mało jest takich wątków, że nad psem wisi zagrożenie, tuła się, na wątku masa doradców, a pies dalej w polu (w znaczeniu rozwiązania jego sytuacji)? Zobaczcie wpis samej Wtatary, która też jest za tym, by panią z Orlenu sprawdzić nim się skreśli jej chęć pomocy. Quote
wtatara Posted September 22, 2010 Author Posted September 22, 2010 ja nadal uważam ze trzeba sprawdzic domek z Orlenu. nie kazdy bierze od razu bezdomnego pieska, którego zobaczy. Moze rzeczywiscie chce mu pomóc, moze zostawi go na stałe. Dajmy jej szanse , przeciez nie dajemy psa w ciemno , potem tez bedzie mozna podjechac zobaczyc.Nie moze mieszkac zbyt daleko skoro tam pracuje. Według mnie odpada zwrot pieska do włascicieli. Piesek chudy , zaniedbany - nie było mu tam dobrze Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.