Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przepraszam , ale mam alergię na składy opału. Mam z jednej i drugiej strony działki składy opału. W jednym składzie, to poniżej krytyki, jeden pies na łańcuchu , drugi biega luzem po wsi. W drugim składzie właściciele uważają , że ich psy mają super. Psy ( " doberman " i "onek ") w ciągu dnia w kojcu , bo klienci w takim miejscu są non stop , wieczorem wypuszczane. W obu przypadkach psy umorusane , że żal patrzeć. Nigdzie ani źdźbła trawy. Tylko beton i koks.
Opał to bardzo chętnie kradziony towar. W pierwszym składzie złodzieje otruli łańcuchowego onka , żeby stróż nie słyszał jak podkradają węgiel z hałd.
Oczywiście zróbcie tą wizytę , być może tam jest inaczej. Ciekawe czy właściciele tam mieszkają , czy tylko mają skład ? Jesli to drugie to nie dała bym tam psa.

  • Replies 162
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

toyota napisał(a):
Przepraszam , ale mam alergię na składy opału. Mam z jednej i drugiej strony działki składy opału. W jednym składzie, to poniżej krytyki, jeden pies na łańcuchu , drugi biega luzem po wsi. W drugim składzie właściciele uważają , że ich psy mają super. Psy ( " doberman " i "onek ") w ciągu dnia w kojcu , bo klienci w takim miejscu są non stop , wieczorem wypuszczane. W obu przypadkach psy umorusane , że żal patrzeć. Nigdzie ani źdźbła trawy. Tylko beton i koks.
Opał to bardzo chętnie kradziony towar. W pierwszym składzie złodzieje otruli łańcuchowego onka , żeby stróż nie słyszał jak podkradają węgiel z hałd.
Oczywiście zróbcie tą wizytę , być może tam jest inaczej. Ciekawe czy właściciele tam mieszkają , czy tylko mają skład ? Jesli to drugie to nie dała bym tam psa.


Niestety się zgadzam ze zdaniem toyoty. No i ta "partnerka brzmi okropnie.

Posted

sytuacja wygląda tak: Państwo adoptują GInę. Szukamy kogoś z Torunia lub okolic żeby przeprowadził wizytę przed adopcyjną i podpisał umowę. Pies, którego mają jest wykastrowany, dodatkowo zobowiązali się wysterylizować Ginę w klinice weterynaryjnej w Toruniu(zawarte to będzie też w umowie ad.) i mogą opłacić transport Giny w okolicach 200 zł. Więc chyba dobrze??

Posted

Agata69 napisał(a):
Niestety się zgadzam ze zdaniem toyoty. No i ta "partnerka brzmi okropnie.


Wszystko wyjdzie podczas wizyty przed i po adopcyjnej. Z tego co mówią Benia będzie miała się po tysiąckroć lepiej jak w schronisku, gdzie psów więcej przybywa jak ubywa i jest tłok...

Posted

Ashaski napisał(a):
Wszystko wyjdzie podczas wizyty przed i po adopcyjnej. Z tego co mówią Benia będzie miała się po tysiąckroć lepiej jak w schronisku, gdzie psów więcej przybywa jak ubywa i jest tłok...


Tak, to niestety druga prawda.
Ale to trzeba kontrolować, mam złe doświadczenia jesli chodzi o wyadoptowywanie do firm. Oj, bardzo złe. Na poczatku jest cud miód, potem jest gorzej.

Posted

czy oni przy tym składzie mieszkają tez ????
czy to jest tylko firma ..

licze ze wszystko sie uda !!



to co mówia ludzie nei zawsze jest prwdą czy ich pies kastrowany ????

musimy dopilnowac by GIna została zaraz wysterylizowana

Posted

Ashaski napisał(a):
Pies, którego mają jest wykastrowany, dodatkowo zobowiązali się wysterylizować Ginę w klinice weterynaryjnej w Toruniu(zawarte to będzie też w umowie ad.)

Tak, Cajus zajmie się kontrolą jakości na miejscu, a kwestia sterylizacji zawarta będzie w umowie adopcyjnej. Czekamy na wyniki oględzin.

Posted

Ashaski napisał(a):
Tak, Cajus zajmie się kontrolą jakości na miejscu, a kwestia sterylizacji zawarta będzie w umowie adopcyjnej. Czekamy na wyniki oględzin.


Tylko sprawdźcie NAOCZNIE tą kastrację. Ja rozumiem, że Gina jedzie niesterylizowana, tak? I to, czy ją ciachną zależeć będzie tylko od ich woli, bo umówmy się, umową to się podetrzeć można co najwyżej...
Czy nie możecie wziąć od nich pieniędzy i wysterylizować ją na miejscu? Czy ktoś jeszcze po nią dzwonił?

Posted

1. Tak, Gina jedzie nie sterylizowana ponieważ oni maja sprawdzonego weterynarza, a u nas za kastrację biorą ogromne sumy.
2. Po za tym na miejscu jest Cajus, który sprawdzi wywiązanie się z umowy.
3. Niestety nie mieliśmy wyboru co do domu dla Giny, ponieważ do tej pory w sprawie beni pisali tylko państwo z Torunia i jedna kobieta z cieszyna, która już miała jednak suczkę i by się nie dogadały.

Posted

Ashaski napisał(a):
1. Tak, Gina jedzie nie sterylizowana ponieważ oni maja sprawdzonego weterynarza, a u nas za kastrację biorą ogromne sumy.
2. Po za tym na miejscu jest Cajus, który sprawdzi wywiązanie się z umowy.
3. Niestety nie mieliśmy wyboru co do domu dla Giny, ponieważ do tej pory w sprawie beni pisali tylko państwo z Torunia i jedna kobieta z cieszyna, która już miała jednak suczkę i by się nie dogadały.



tylko,ze potem mogą zrobić swoje i wyśmieją umowę...niestety taka jest rzeczywistość
a odebrać psiaka potem nie jest tak łatwo
samo słowo "partner" juz dużo mówi.....

Posted

ewe-w - może podeślij Ashaski tą umowę o której mi kiedyś pisałaś , którą napisałyście razem z E-S - ze mimo ze pies wyadoptowany to nadal jego właścicielem jest osoba wydająca - na podstawie której można w każdej chwili psa odebrać ...

Posted

Na razie nie róbmy zamieszania. Jutro wszystko sprawdzę łącznie z książeczką i psem. Jak będzie trzeba udam się do lecznicy.

Umowę mam do pokazania.

Relacja będzie tu na wątku. Na pewno szczegółowa jak zawsze.

Posted

Jeśli wizytę robi Cajus JB to mogę spać spokojnie ;).

Jeśli jeszcze mogę się wtrącić , to mój podhalan miał ciągle problemy z oczami spowodowane właśnie miałem węglowym unoszącym się w powietrzu. Ciągle czerwone oczy. Kiedys mieliśmy wizytę weta u nas z uwagi na szczepienie kotów ( 10 sztuk ) i wet stwierdził , że teraz wszystko jasne jak zobaczył te góry węgla u sąsiadów. Nasze kundelki nie miały problemów z oczami , ale mój podhalan miał takie wiszące dolne powieki jak benki.
W ogóle co to za pomysł , żeby pozwalać psu biegać po węglu :roll:. Owszem , może dla psa to dobra zabawa , tylko zapewniam , że nikt go potem nie dotknie , taki jest brudny. A kąpiel takiego psa to jest duże przedsięwzięcie.

Posted

[quote name='Ashaski']Państwo z Torunia napisali:
Witam
Jakiś czas temu rozmawialiśmy z Panem w sprawie adopcji bernardynki
Giny. Mieszkamy w małej wsi pod Toruniem. Mamy już bernardyna - 3
letniego Benka. Szukamy dla niego partnerki. Obecnie Benek jest
wiernym stróżem naszej firmy. To ogromny, uśmiechnięty psiak o
niesamowitej kondycji, groźnie wyglądający ale bardzo pogodnie
nastawiony. Jedną z jego ulubionych zabaw jest gra w piłkę. Szukamy
suczki, dorosłej ale niezbyt starej. Pieski mieszkają w budzie i
zajmują się pilnowaniem terenu składu z opałem. Dla Benka to raj.
Uwielbia biegać po hałdach z węglem, wspinać się na nie. Nie ukrywam,
że na czas wizyt klientów Benek jest zamknięty w kojcu, bo z wiadomych
względów(jest duży) ludzie się go boją. Chcę jednak zaznaczyć, że jest
to kojec i absolutnie nigdy nie trzymamy psów na łańcuchu. Poza tym
Benek biega luzem i ma teren - prawie 3 000m2.
W załączeniu przesyłam zdjęcia Benka i kojca. Benek ma dużą drewnianą
budę, ocieploną styropianem i obitą papą. Zimą dodatkowo grzeje go
słoma. Taką samą budę dostanie też partnerka Benka. (na zdjęciach jest
jedna buda bo na chwilę obecną jest tylko jeden pies). W kojcu Benek
ma swoją miskę z jedzeniem i wiadro z wodą (miska do wody była za mała
;)) a do tego swój basen, z którego nie wychodzi w upalne dni. Kojec
jest wybetonowany, (inaczej Benek kopał straszne dziury) i zadaszony.
Kojec jest na tyle duży że swobodnie bawiły się w nim dwa bernardyny,
ale mamy w planach go powiększyć wraz z pojawieniem się drugiego psa.
Dbamy także o zdrowie naszych pupilów. Benek ma komplet szczepień,
jest odrobaczony i pod stałą kontrolą weterynarzy z jednej z
najlepszych klinik w Toruniu. Warunki do wglądu na miejscu.
Zdjęcia prześlę w kilku mailach z uwagi na duży rozmiar.
Chętnie odpowiem na wszystkie pytania.
Czekamy na kontakt - 000 000 000
Imię Nazwisko
Jakieś komentarze? Dea jest za.

Bardzo chciałabym zobaczyć te zdjęcia...szczególnie interesuje mnie wyglad benka...

Nie wątpię,ze komplet szczepień jest...nie wiem jak z kastracją(tu nie ufam nikomu bez sprawdzenia)...w budę ocieploną też jestem skłonna uwierzyć...ale w raj dla bernardyna już nie uwierzę!
Przeanalizujmy na spokojnie fakty:
_skład opału w małej wsi...otwarty od rana do późnych godzin wieczornych...właściciel zajęty interesantami i interesami...psy wypuszczane po to by pod nieobecność(!) właściciela pilnowały węgla...wypuszczane na czas gdy skład jest zamknięty i nie ma tam nikogo...tak więc bez kontaktu z człowiekiem, chyba,że człowiekowi przyjdzie ochota na rozrywke i zabawę z psem,bo ma na to akurat czas...przed wyjazdem do domu...przed pójściem do domu...psy pilnujące chodliwego towaru w rejonie,gdzie nic nie stoi na przeszkodzie by pokusić się o kradzież(mała wieś)...NIC POZA PSAMI!

Nie będę wspominała o zagrożeniu dla oczu jakim jest miał węglowy(jak widać na fotkach Gina ma bardzo opuszczone dolne powieki i trzecia powieka bedzie notorycznie narażona na podrażnienia i grudkowate stany zapalne oczu...nie wspomne o bardzo dużym prawdopodobieństwie zaistnienia prób otrucia...nawet nie wspomnę o tym w jakiej kondycji bedzie futro tych psiaków...nie zapytam nawet,czy wyobrażacie sobie opieke posterylkową w takich warunkach...nie wspomnę także o tym,że wyznaczenie granicy kosztów za dowiezienie psa z Cieszyna do Torunia na 200zł,wydaje mi sie lekko niepoważne(toż to trasa w jedną stronę ok.450km, kto ma pokryć pozostały koszt transportu Giny?...nie skończy się on na 200zł) i budzi wątpliwości,czy i w jakiej lecznicy zostanie sterylizacja Giny przeprowadzona(toż to znacznie wyższy koszt)...nie zapytam też o ilość ogłoszeń Giny,które miały dać jej bezpieczny i szczęśliwy dom z opiekuńczym i bliskim człowiekiem...zadam jedynie pytanie:
Czy rzeczywiście jesteście skłonni uznać,że te warunki to BEZPIECZNY I NIE ZAGRAŻAJĄCY DOM(?) DLA GINY?...TAKICH "DOMÓW" DLA NASZYCH SKRZYWDZONYCH,PORZUCONYCH PSÓW SZUKAMY?

[quote name='Ashaski']Wszystko wyjdzie podczas wizyty przed i po adopcyjnej. Z tego co mówią Benia będzie miała się po tysiąckroć lepiej jak w schronisku, gdzie psów więcej przybywa jak ubywa i jest tłok...

...LEPSZE JEST WROGIEM DOBREGO...
Wybaczcie...ale teraz nie mam podstaw,by wyrażać sie pozytywnie o tej "adopcji"...a własciwie zatrudnieniu Giny jako stróża.

...to dla niej szukamy domu...DOMU.

Posted

Aga- napisał(a):
też się tego obawiam... może warto się wstrzymać jeszcze trochę...


...moim zdaniem nie ma powodów,by Ginie nie szukać DOMU,miast zatrudnienia!
Jeśli tylko dacie jej szansę, jeszcze dziś, jutro może być gotowy pakiet ogłoszeń dla niej...zastanówcie się proszę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...