Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

myślę że nie ma co sę ociągać z ogłoszeniami .... bo zainteresowanie benkami żadne praktycznie ( przez 1,5 miesiąca miałam zaledwie 2 telefony o szczyla 7-8 miesięcznego ) :( więc im wcześniej zacznie być ogłaszana tym lepiej

  • Replies 437
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

blueberrykiss napisał(a):
To i ja się przypominam o PW z kontem i danymi do przelewu.


Już Buster potwierdziła,że przejmuje finanase Boruni i rozsyła pw...solidna firma...ciocia mamy chrzestnej Bory(wpadłaś Klaudus_...spodobało mi sie to zgodne z prawdą wyrazonko!),to zadba o jej skarbik beniasty!!!

Dzięki kochana,że się przypominasz...Borka-utajona przylepa, dziękuje!!!

Posted

Ostrożność. Stres osłabia organizm. Więc na wszelki wypadek, lepiej poczekać ze szczepieniem, zwłaszcza, że na zamkniętym terenie nie ma zagrożenia wścieklizną.
Fotki tak, ale jutro muszę na wiercenie, bo dzisiaj się urwałam...
Mam nadzieję, że te wymioty już się nie powtórzą... Jednak poczekajmy z hurra optymizmem jeszcze kilka dni...

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Ostrożność. Stres osłabia organizm. Więc na wszelki wypadek, lepiej poczekać ze szczepieniem, zwłaszcza, że na zamkniętym terenie nie ma zagrożenia wścieklizną.


Rozumiem...czyli zasada podobna jak przy wirusówkach...dzięki-znowu wiem więcej!

Posted

Sorry Budrysku...wyszły!!! I nawet sadyzm zuzlikowej się w pełni ujawnił...ale zobaczcie,jak Bora mogła takie cudo chcieć zjeść?
Toż to kobietka estetka!!!...istny przebrany za kota dalmatyńczyk...sam się nawet temu dziwi!
A tak po prawdzie,to nie musiałam pilnować koteczka przed Borą,lecz odwrotnie...koteczek umiał zdecydowanie powiedziec,że mu sie coś nie podoba...a Bora zupełnie nic...normalka- niewydarzony dalmatyn się plącze,a co tam!Niech se nawet miauczy, zamiast szczekać!Nie takie rzeczy widziałam!



Uploaded with ImageShack.us


Zobacz Budrysku...takiego zaszczytu nie dostąpiła żaden pluszak!!!...Ja się zapaliłam do sprzedawania go,a nawet Ciebie nie zapytałam!!!...i co?...i jak?...

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Ostrożność. Stres osłabia organizm. Więc na wszelki wypadek, lepiej poczekać ze szczepieniem, zwłaszcza, że na zamkniętym terenie nie ma zagrożenia wścieklizną.
Fotki tak, ale jutro muszę na wiercenie, bo dzisiaj się urwałam...
Mam nadzieję, że te wymioty już się nie powtórzą... Jednak poczekajmy z hurra optymizmem jeszcze kilka dni...


No to czekamy na fotki...
Hurra optymizmowi mówimy NIE, ale do optymizmu i nadziei zapraszamy...tym bardziej popartej faktami sprawdzonymi...po to pełne badania krwi zrobimy.

Posted

Klaudus_możesz mamusiu Chrzestna Borki zmienić tytuł wątku dziewczynki:
Sunia Bernardyna BORA już w dt_uczy sie otwierać_badania i szukanie ds_POMÓŻCIE OGŁASZAĆ

Może tak być? Troszkę jeszcze na wyrost,ale w razie czego zmienimy(oby nie!)...może być?

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Sorry Budrysku...wyszły!!! I nawet sadyzm zuzlikowej się w pełni ujawnił...ale zobaczcie,jak Bora mogła takie cudo chcieć zjeść?
Toż to kobietka estetka!!!...istny przebrany za kota dalmatyńczyk...sam się nawet temu dziwi!
A tak po prawdzie,to nie musiałam pilnować koteczka przed Borą,lecz odwrotnie...koteczek umiał zdecydowanie powiedziec,że mu sie coś nie podoba...a Bora zupełnie nic...normalka- niewydarzony dalmatyn się plącze,a co tam!Niech se nawet miauczy, zamiast szczekać!Nie takie rzeczy widziałam!



Uploaded with ImageShack.us


Zobacz Budrysku...takiego zaszczytu nie dostąpiła żaden pluszak!!!...Ja się zapaliłam do sprzedawania go,a nawet Ciebie nie zapytałam!!!...i co?...i jak?...




a skąd sie tutaj moja Skrzatka znalazła? :)

maskotka jest dla Borusi więc róbta co chceta ;)
a jak by co to jest jeszcze 1 :)

edit:
to jest kocurek Borusi :)



Uploaded with ImageShack.us

Posted

Hahaha...to jest tak jak benkowa ciotka zabiera sie za kotka!!!

I wychodzi zupełnie inny koteczek!!!

Budrysku,to ja może bazareczek wystawię z maskotka Borusi?...a za karę,że mnie tak wsypałaś z tym kociakiem,wrobię Cię w wysyłkę?...nie nakrzyczysz na mnie????
Hihihi-pewnie,że nie,bo lubisz moje bernardyniaste!!!

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Hahaha...to jest tak jak benkowa ciotka zabiera sie za kotka!!!

I wychodzi zupełnie inny koteczek!!!

Budrysku,to ja może bazareczek wystawię z maskotka Borusi?...a za karę,że mnie tak wsypałaś z tym kociakiem,wrobię Cię w wysyłkę?...nie nakrzyczysz na mnie????
Hihihi-pewnie,że nie,bo lubisz moje bernardyniaste!!!


ok , może być :):)

Posted

Dziś Borka nieco więcej się interesowała, gdy po niej sprzątałam. Patrzyła rozumnie co robię. Potem położyła głowę i wszystko wróciło do normy. Chociaż wydawało mi się, że trochę jednak patrzyła... I na pewno miała bardziej przytomne spojrzenie...
Makroskopowo robali nie było. Kałuży też nie było, ale może dlatego, że piła tylko wieczorem? Wet się ze mnie śmieje, że przesadzam i że ona pewnie wychodzi... Ale ja nie sądzę, aby opuściła garaż... W nocy zwiedzała garaż, bo były ślady po niej, zostawiła to i owo...
Borka się trochę krztusi, tak jakby chciała wymiotować... Ale nie wymiotuje. Pewnie też nie ma czym... Mam tylko nadzieję, że nic nie zalega jej w żołądku...?
Rosołu więcej nie jadła. Dzisiaj dostała mniej esencjonalny, ale też nie.
Wet przyjedzie wieczorem. Te koszty biorę na siebie.

Posted

Ponieważ nie wiem jak to napisać, napiszę po prostu... Borka nie żyje...
Wydawało się, że wszystko idzie ku dobremu... Rano wydawała się bardziej kontaktowa. Podnosiła głowę, tak jakby prosiła o głaski... Oddychała równomiernie, nie dyszała... Nawet wstała i zmieniła miejsce, przeszła przez cały garaż... Popiła trochę wody, bo było mokro obok miski...
Po południu trochę więcej dyszała, ale czekałam na weta. Leżała znowu w drugim końcu garażu... Poszłam tylko wypić kawę... 15 minut. Szok... Zastałam ją w tym samym miejscu w kałuży krwi, która popłynęła przez całe pomieszczenie... Nie wierzyłam własnym oczom...
Nie zdecydowałam się na sekcję. To nie zwróci jej życia...
Wet podejrzewa, że może jednak miała coś więcej w żołądku niż ten plastik... Ale to tylko gdybanie.... Jedna z możliwości... Tak do końca też nie wiadomo, czy ten kawałek plastiku pochodził z jej żołądka. Może po prostu leżał na podłodze od jakiegoś czasu...
Cały czas gdzieś mi kołatało, że może ta apatia, to nie tylko stres... Gdzieś na samym dnie serca, nie byłam optymistką. Żaluję, że wczoraj nie zawiozłam jej do jakiejś kliniki... Żałuję, że nie posłuchałam intuicji... Konsultowałam to tutaj, ale przecież mogłam to zrobić... Nie zrobiłam, bo nie chciałam działać na siłę, pogłębiać jej stresu... Nie zrobiłam, bo pomyślałam, że może nie mam racji i panikuję? Ale może by żyła? Ale przecież jeszcze wczoraj pytałam weta, co mam robić... Uspokajał mnie... Jeszcze dziś rano do niego dzwoniłam...
Wet nie był do końca przekonany, czy dałoby się ją uratować, ale może chciał mnie pocieszyć? Czy przetrzymałaby operację, czy np. szkody nie były już za duże? Ale zawsze była jakaś szansa... A tak...?
Najpierw Barry umarł w schronisku zanim przyszedł do mnie, teraz Borka...
Mam widocznie złą aurę...
Przepraszam Was wszystkie, że mój dt się nie sprawdził... Opiekowaliśmy się nią wszyscy, moja mama i mój mąż też. Całym sercem, ale to okazało się za mało... Nie pojechałam wczoraj na wiercenie, ryzykując kłopoty, żeby ją na bieżąco obserwować... Wszystko na nic...
Moje psy nie podchodziły do niej. Może one wiedziały?
Nie wiem, czy napisałam dość składnie... ale źle się czuję...

Posted

jestem w szoku :-(:-(:-(



Małgorzato bardzo duzo dla niej zrobiłaś

wszystkie Opócz Ciebie mówiłysmy ona potrzebuje kilka dni kilka dni :-(:-(:-(:-(:-(

stres !!!!!! [SIZE=1]rycze jak Bóbr

Posted

ANETTTA napisał(a):
jestem w szoku :-(:-(:-(



Małgorzato bardzo duzo dla niej zrobiłaś

wszystkie Opócz Ciebie mówiłysmy ona potrzebuje kilka dni kilka dni :-(:-(:-(:-(:-(

stres !!!!!! [SIZE=1]rycze jak Bóbr


nie mogę w to uwierzyć!

Klaudia kilka razy w dniu przyjazdu Bory prosiła,żeby nastepnego dnia przyjechał do niej wet
i tak miało być!
trzeba było powiedzieć, to przyjechałabym i sama zawiozła do weta
jak wet może oceniac stan przez telefon?! nie do pomyslenia

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Ponieważ nie wiem jak to napisać, napiszę po prostu... Borka nie żyje...
Wydawało się, że wszystko idzie ku dobremu... Rano wydawała się bardziej kontaktowa. Podnosiła głowę, tak jakby prosiła o głaski... Oddychała równomiernie, nie dyszała... Nawet wstała i zmieniła miejsce, przeszła przez cały garaż... Popiła trochę wody, bo było mokro obok miski...
Po południu trochę więcej dyszała, ale czekałam na weta. Leżała znowu w drugim końcu garażu... Poszłam tylko wypić kawę... 15 minut. Szok... Zastałam ją w tym samym miejscu w kałuży krwi, która popłynęła przez całe pomieszczenie... Nie wierzyłam własnym oczom...
Nie zdecydowałam się na sekcję. To nie zwróci jej życia...
Wet podejrzewa, że może jednak miała coś więcej w żołądku niż ten plastik... Ale to tylko gdybanie.... Jedna z możliwości... Tak do końca też nie wiadomo, czy ten kawałek plastiku pochodził z jej żołądka. Może po prostu leżał na podłodze od jakiegoś czasu...
Cały czas gdzieś mi kołatało, że może ta apatia, to nie tylko stres... Gdzieś na samym dnie serca, nie byłam optymistką. Żaluję, że wczoraj nie zawiozłam jej do jakiejś kliniki... Żałuję, że nie posłuchałam intuicji... Konsultowałam to tutaj, ale przecież mogłam to zrobić... Nie zrobiłam, bo nie chciałam działać na siłę, pogłębiać jej stresu... Nie zrobiłam, bo pomyślałam, że może nie mam racji i panikuję? Ale może by żyła? Ale przecież jeszcze wczoraj pytałam weta, co mam robić... Uspokajał mnie... Jeszcze dziś rano do niego dzwoniłam...
Wet nie był do końca przekonany, czy dałoby się ją uratować, ale może chciał mnie pocieszyć? Czy przetrzymałaby operację, czy np. szkody nie były już za duże? Ale zawsze była jakaś szansa... A tak...?
Najpierw Barry umarł w schronisku zanim przyszedł do mnie, teraz Borka...
Mam widocznie złą aurę...
Przepraszam Was wszystkie, że mój dt się nie sprawdził... Opiekowaliśmy się nią wszyscy, moja mama i mój mąż też. Całym sercem, ale to okazało się za mało... Nie pojechałam wczoraj na wiercenie, ryzykując kłopoty, żeby ją na bieżąco obserwować... Wszystko na nic...
Moje psy nie podchodziły do niej. Może one wiedziały?
Nie wiem, czy napisałam dość składnie... ale źle się czuję...


Małgorzatto dlaczego nie dałas znać wcześniej,że Bora nie zyje?!
byłaś tylko dt wszystkie decydujące sprawy podejmuje Klaudus_ a tu zero kontaktu!

nr tel Klaudus_ jest w 1-szym poście

przyjechałybyśmy zabrać ją na sekcję, w tej sytuacji zagrożone są inne psy z punktu
mogłaby wiele wyjaśnić...nie wiemy czy nagle nie zacznie się żniwo smierci?!

nie wiem czy nie przeniosłam sobie jakiejś choroby na swoje zwierzaki?
sekcja to podstawa!


pytań jest wiele...być może moje słowa zabolą Cię ale mnie tak samo boli Twoje zachowanie w stosunku do nas!


Żegnaj Borusiu :( (*)(*)(*)

to nie tak miało być.....

Posted

Budrysku ...

prosze CIę ...............

przeciz był wet dzień wczesniej pisała Małgorzata :shake:

miał byc i tego dnia wieczorem nie wiem czy zdązył czy nie


Małgorzata pisała poczytaj że chciała jechać

do weta same odradzałysmy bo to stres kolejny !!!!!!

ja wiem ja tez teraz żąłuje bo trzeba było jechac zrobic usg trzebabyło!!
stres stres odebrał nam normalny tok myslenia

może to nie była choroba może to ten cholerny plastik !!!!!!
a może stresu nie wytrzymało serce pytań jest wiele !!!

nie oskarżajmy sie na wzajem !!!:-(:-(:-(

Posted

Wiesz co Budrysek? weź lepiej wykasuj połowę ze swoich postów bo wstyd mi za Ciebie jak to czytam. No pewnie, Małgosia miała od razu po śmierci Bory wejść na dogo? Co to znaczy byłaś TYLKO DT? AŻ DT, aż moja droga!

śpij spokojnie maleńka...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...