Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 437
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ANETTTA napisał(a):
MAŁGOSIU JA PROPONUJE TEGO CO BAZYL BYŁ ZAWOZONY BLIZEJ I MOZE I TANIEJ


LUB MoLICCY W D -GÓRNICZEJ



JAKBY CO CHETNIE POMOGE TYLKO NIE DZSIAJ !!!!NIE MOGE



ale może trzeba poczekac do jutra zobaczyc czy to sie powtórzy jeszcze

Posted

Dzwoniłam do domu, nic się na razie nie dzieje. Ale dalej leży, raz zmieniła miejsce. Pije (jedna kałuża). Dość często mąż i mama zaglądają do niej. Chyba (?) wtedy jest zadowolona, bo macha ogonkiem.
NIE JE.
Może rzeczywiście zawieźć ją do Dąbrowy. Anetta mówiła kiedyś, że tam były leczone psy z Emira? Tylko jak tam z diagnostyką? Jakiś sprzęt?
Jeśli byś mogła jutro, to chętnie. Byłoby mi raźniej.

Roma, czekać do jutra?

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Można do niej podchodzić bez problemu. Głaski przyjmuje dobrze, chyba z lekkim (?) zadowoleniem.
Z ręki nie je, odwraca głowę. Wyczesałam ją, zniosła to dobrze.
Teraz śpi raczej mocno.


super wieści :)

Posted

Ona może nie jeść ze stresu. Nowe miejsce, nowi ludzie- to ogromny stres dla niej. Jak pije wodę, to podejrzewam, że nic jej nie dolega, ale te krwiste wymiociny? A były jeszcze? Czy tylko raz? Spróbuj Małgorzatto jutro zrobić jej kanapkę z pasztetem, smalcem-ale takim domowym. Pokrój na mniejsze kawałki i zostaw w misce. Może zje? Z ręki to weźmie od Ciebie jak nabierze zaufania, a z miski , jak będzie już strasznie głodna. Głaszcz ją i staraj się być blisko. Głaszcz swoje psy , jak ona patrzy, żeby widziała, że one Ci ufają. Będzie dobrze. Potrzebuje czasu na oswojenie się z nowymi ludźmi.

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Pomysł z garażem (w domu) był bardzo dobry. Całe pomieszczenie tylko dla niej... Odwiedzaliśmy ją kilka razy - za każdym razem była w innym kącie...
Dziś od rana garaż otwarty i mamy nadzieję, że może wyjdzie do ogrodu... Psy puściliśmy, ale obwąchują ją z daleka, czują, że coś jest nie w porządku. Leży na posłaniu, dziś cały czas w jednym miejscu... Trochę macha ogonem na nasz widok i patrzy... patrzy...
Nie je, pije wodę. Nerki ma najwyraźniej zdrowe, bo były dwie wielkie kałuże...
Spróbujemy ją dziś trochę wykąpać i odpchlić. Dom stoi dla niej otworem, ale drzwi i schody to na razie przeszkoda nie do pokonania.
Martwi mnie jednak bardziej coś innego. To nie były raczej takie typowe wymiociny. Plama, może z 5-6 cm chyba śliny (nie wyglądało na śluz) i w tym takie jakby duże skrzepy krwi, 1-1,5 cm. Wyglądało to tak, sorry, jakby odkaszlnięte, tylko skrzep.
Tak czy tak, przy takim apatycznym zachowaniu, ona potrzebuje przynajmniej podstawowych badań. Wg mnie przynajmniej krew, bo moczu nie uda się na razie złapać.
Obserwować, czy ta krew się powtórzy? Czy od razu do weta? Ostatecznie jakoś urwę się z tych wierceń...
Tylko to będzie dodatkowy stres. Ona nie pójdzie sama, trzeba ją będzie zanieść. Więc może bez paniki...?
Czekam na Wasze propozycje oraz propozycje koleżanek z okolic Katowic odnośnie weta.


Nie ,na dzień dzisiejszy proszę Borze dać spokój...obserwować,czy pije,czy zacznie jeść,ale teraz nie powiększać jej stresu...skoro jest w garażu proszę jej tez na moment nie kąpać...
Na dzień dzisiejszy podstawowe jest by nie fundować jej następnych stresów bez istotnych powodów...Bora musi sama zacząć wychodzić na zewnątrz i powoli przełamywać sie...najlepszą metodą na dziś jest ŻYĆ OBOK NIEJ- robić wszystko co się robi normalnie,pozwalając by obserwowała i zaciekawiała, pozwalając by sama wykazała inicjatywę.Ona zacznie wyglądać coraz częściej z garażu jeśli poczuje,że nikt ją do tego nie przymusza,że ona sama tak decyduje...pozwoli to jej okrzepnąć i uspokoić się, zaufać.
Potrwa to trochę,ale nie wydaje mi się by przy takim podejściu trwało to zbyt długo...
Bora po bardzo ciężkim początku,gdzie zaległa w bezpiecznej budzie i trzeba było wyciągać ją w końcu na siłę,bo nie było skutecznego sposobu na wywabienie jej w obecności obcych osób(choć nas już dłuższy moment nie było widać,ona nie wychodziła i nie pozwalała sie wywabić),na siłę wsadzona do samochodu,którego nie znała, sama, nieco tylko sprowokowana, przylgnęła całym ciałem do osoby,która teraz stała się "budą"-w jej odczuciu dawała poczucie bezpieczeństwa...potrafiła nawet łapać kontakt wzrokowy,którego wcześniej unikała...w nowym miejscu,zaczęła sie już wieczorem rozglądać,choć leżała plackiem.Fakt,że wyszła zobaczyć z garażu,też pokazuje,że jest w niej i ciekawość świata i nowego otoczenia...mimo wszystko.

A wracając do plwocin...niestety podejrzewam,że może to byc związane z tym,że wczoraj była zdecydowanie i wyciągana z budy i wprowadzana do domu i garażu...mogło to uszkodzić jakieś naczynia krwionośne i nadwyrężyć okolice gardła...to też może być(na równi ze stresem) powodem tego ,że nie je.
Pocieszające jest to,że pije,więc moja sugestia jest taka by zafundować jej jedzenie w formie pół płynnej...będzie łatwiejsze do przełknięcia.I oczywiście dużo wody,do niej dobrze byłoby dodać trochę glukozy(wzmocni ją nieco).
Dajmy jej czas spokoju do jutra...jeśli nadal nie bedzie jadła,nawet półpłynnych pokarmów,a krwawe plwociny powtórzą sie znowu,niestety będzie trzeba zabrać ją do weterynarza,ale zdecydowanie trzeba będzie ograniczyc korzystanie z obroży(musi ją mieć na razie,bo nie może pojechać bez mozliwości przytrzymania jej;poproszę Budryska,by kupiła Borze szelki w Żywcu i podeślemy je), a u weterynarz już na wstępie powiedzieć o podejrzeniu uszkodzenia okolic gardła.

Podsumowując:
_ograniczamy wszelkie sytuacje,które mogą wywołać zbędny stress(kapanie,nowi nieznani ludzie...jeśli nie będzie potrzeby,do końca tygodnia weterynarz)
_jedzenie w na razie w formie półpłynnej,choć obok mogą być chrupki lub coś z tłuszczem pachnącym psiakom (może zacznie jeść)
_żyjemy obok niej normalnym życiem domu,starając się wchodzić z nią w kontakt,ale potem sobie odejść spokojnie do swoich zajęć, nie wołając,nie próbując przekupywać,wywabiać (na Borę to nie działa,tylko ją "zepnie" )
_weterynarz na początku przyszłego tygodnia(chyba,że sytuacja zmusi do wczesniejszej ingerencji):
badanie krwi(pełne z biochemią), odrobaczenie,omówienie kwestii sterylizacji(mozliwy bezpieczny termin zabiegu),ocena wieku i stanu zdrowia
_juz teraz odpchlenie...
_spokojnie mozna ją czesać,wycinać kołtuny,bo ta sytuacja nie jest dla niej stresująca, a nawet podejmuje próby kontaktu...lubi bardzo głaskanie,choc dotyk ją spina poczatkowo,stopniowe powtarzanie ruchów uspokaja ją,a głaskanie po pychu,łbie,przecieranie oczu,fafli...lubi.
Sugerowałabym też by pozwolic się psiakom kontaktować wg ich uznania...Bora bardzo żywo reagowała na to co robiły psiaki w schronie,wyraźnie zainteresowana,obserwująca,a nie zaniepokojona.

Jeśli coś mi umknęło...podrzućcie.
Bora jest niezwykle sympatyczną,tylko bardzo uciekajacą w siebie,sunią...wydaje mi sie,że jej wiek można określic tak ok.4/5 lat,ale ... ocenę ostateczną pozostawiam specjalistom.
Zdecydowanie Bora nie znała samochodu,ani wnętrza domu...schody są dla niej traumą,tak samo jak wnętrze domu.Myślę,że była psem podwórzowym i chyba na łańcuchu...koty dla niej są czymś normalnym,z jej reakcji wynika,że była z nimi obyta...na małe kocię,z którym jechała(dosłownie,bo było ono obok niej,na niej,pod nią)spojrzała,obwąchała i ...odwróciła sie nie okazując większego zainteresowania(uznała tę sytuację za niejako normalną)

Acha...i jeszcze jedna uwaga,która umknęła by mi- nie wiem,czy ze strachu,czy z bólu,Bora wykazywała kilka razy nadwrażliwość na dotyk w okolice brzucha-natychmiast przysiadała.Dobrze byłoby wspomnieć o tym u weta i zerknąć zobaczyć jak ten brzuch wygląda...

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Dzwoniłam do domu, nic się na razie nie dzieje. Ale dalej leży, raz zmieniła miejsce. Pije (jedna kałuża). Dość często mąż i mama zaglądają do niej. Chyba (?) wtedy jest zadowolona, bo macha ogonkiem.
NIE JE.
Może rzeczywiście zawieźć ją do Dąbrowy. Anetta mówiła kiedyś, że tam były leczone psy z Emira? Tylko jak tam z diagnostyką? Jakiś sprzęt?
Jeśli byś mogła jutro, to chętnie. Byłoby mi raźniej.

Roma, czekać do jutra?


Czekać do pojutrza...jeśli nic się nie będzie działo i zacznie jeść...dopiero na przyszły tydzień,a teraz odpchlić...tabletek na odrobaczenie nie przyjmie,bo odmawia jedzenia z reki,więc na razie też bym zaczekała...jeśli zacznie jeść i nie powtórzą sie krwawe plwociny,można jej spróbować podać, bo chyba będzie trzeba trochę z przymusem.

Małgorzatta napisał(a):
Pech chciał, że akurat wyszliśmy z domu... Bora stała w drzwiach garażu i wyglądała na zewnątrz... Na nasz widok jednak się cofnęła, popiła wody i ułożyła z powrotem...


To nie pech...bo mogła wcześniej umknąć i nie widzielibyście...mała zacznie coraz dalej wychodzić...to ciekawe swiata suczydło!...to taki okaz: chciałabym,ale sie boje. A fakt,ze popiła sobie jeszcze wody,a nie skryła sie całkiem...cudnie!

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Można do niej podchodzić bez problemu. Głaski przyjmuje dobrze, chyba z lekkim (?) zadowoleniem.
Z ręki nie je, odwraca głowę. Wyczesałam ją, zniosła to dobrze.
Teraz śpi raczej mocno.


Nie tylko głaski przyjmuje...daje sie obejmować,tulic,obściskiwać i nawet przyciągać do siebie...czochrać bezczelnie...łeb podnosić i w oka patrzeć,choc nie zawsze kontakt wzrokowy łapie...
Na jedzenie jej nie mozna brać... zupełnie nie reaguje...chachacha- mulasty benek!

No,tak- wszystko przypomina sie stopniowo:
_Mała ma brudne uszy z ciemnobrązową wydzieliną i o ile dobrze pamietam,prawe uszko może miec lekki stan zapalny(lekkie zaróżowienie małżowiny wewnątrz ucha).
_Bora mogła byc pogryziona...na prawej fafli ma strupy,jakby po pogryzieniu...na grzbiecie także jakby zagojone rany...znalazłam jedną większą i jedną mniejszą...
_oczka nie wymagają chyba jakichś zabiegów,ale spojówki są lekko zaróżowione...może trzeba je bedzie podleczyć?

uffffff-zmykam,bo jeszcze coś mi się przypomni...

Posted

Kobito KIEDY TY ŚPISZ



DZIEKI ZA DOBRE RADY CZEKAMY


JA TEZ bym była za jedzonkiem gotowanym połpłynnym z wkladka miesna nie ma siły aby na to nie poszła !!!!


a odrobaczenie
benki maja to ze jak im sie otworzy kłapak to tabletki same wpadaja jak do studni bez dnia



jesli ona da sie głaskac itd to zobaczycie kilka dni i bedzie przylepka




Roma czy ona może byc szczenna !!!!!

Posted

ANETTTA napisał(a):
Roma czy ona może byc szczenna !!!!!


To samo pytanie chciałam zadać - bo na wątku gdzieś mignęła mi chyba taka informacja :( Wieczorem na pw każdy otrzyma nr konta dla Bory.

Posted

Jeden wet mi wczoraj odmówił, ale dzisiaj udało mi się "złowić" innego. Przyjeżdżał już kiedyś do mojej Agi. Będzie dzisiaj po południu. Prosiłam też o pobranie krwi, ale być może dopiero jutro rano.
Krew na szczęście nie powtórzyła się. Na podłodze były inne kolorowe płynne różności, opis sobie daruję... Znalazłam też kawałek twardego plastiku z ostrymi brzegami (razem z żółcią). Chyba go zwymiotowała (?), bo wczoraj na podłodze niczego takiego nie było, a wygrzebać u mnie nie miała skąd.
Pije, ale dalej nie je. Gotuję dziś rosół, więc podzielimy się z nią... Pasztet muszę dopiero kupić.
Na razie nie zanosi się, aby za kilka dni przeobraziła się w przylepę. Sukcesem będzie jak chociaż na chwilę opuści garaż. Tam nie ma schodów, wyjście od razu do ogrodu, trawa. I spokój...
Już nie wiem, czy pisałam, że ją wczoraj wyczesałam. Bez problemu, nawet tak jakoś w połowie sama dała drugi bok. Raz zaprotestowała, widocznie za mocno ją pociągnęłam...

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Jeden wet mi wczoraj odmówił, ale dzisiaj udało mi się "złowić" innego. Przyjeżdżał już kiedyś do mojej Agi. Będzie dzisiaj po południu. Prosiłam też o pobranie krwi, ale być może dopiero jutro rano.
Krew na szczęście nie powtórzyła się. Na podłodze były inne kolorowe płynne różności, opis sobie daruję... Znalazłam też kawałek twardego plastiku z ostrymi brzegami (razem z żółcią). Chyba go zwymiotowała (?), bo wczoraj na podłodze niczego takiego nie było, a wygrzebać u mnie nie miała skąd.
Pije, ale dalej nie je. Gotuję dziś rosół, więc podzielimy się z nią... Pasztet muszę dopiero kupić.
Na razie nie zanosi się, aby za kilka dni przeobraziła się w przylepę. Sukcesem będzie jak chociaż na chwilę opuści garaż. Tam nie ma schodów, wyjście od razu do ogrodu, trawa. I spokój...
Już nie wiem, czy pisałam, że ją wczoraj wyczesałam. Bez problemu, nawet tak jakoś w połowie sama dała drugi bok. Raz zaprotestowała, widocznie za mocno ją pociągnęłam...


Poranna rozmowa,zmieniła nieco sytuację...weterynarz może przyjechać na miejsce i nie bedzie potrzeby szarpania dziewczyny ponownie...dlatego nalezy obejrzeć mała dokładnie zwracając uwage na:
oczy(choć nie wyglądają tragicznie,wet może sprawdzić,bo było leciutkie zaczerwienienie)
uszy(w obydwu brązowo-czarna wydzielina...w jednym nadwrażliwość na dotyk i zaróżowienie małżowiny wewnętrznej)
brzuch(jakaś wrażliwość na dotyk...a wygląda na to,że trzeba zerknąć,czy czasem nie jest w ciąży...ojej,szkoda,że Klaudus,nie miała czasu wejść,podrzuciłaby i tę sugestię...Buster-dzięki,że choć Ty o tym pamiętałaś!)...
odpchlenie...(ale jeszcze nie kąpiel)
odrobaczenie(problemy z jedzeniem mogą być związane nie tylko ze stresem i podrażnioną,oby nie pokaleczoną, okolicą gardła,ale także zarobaczeniem)
ew.szczepienie jedynie na wściekliznę(wirusówki za jakiś czas).

A tak odnośnie depresji Bory...sądzę,że przesadzamy nazywając to depresją...sunia jest wycofana,bo bezpiecznie poczuła się w punkcie( w jakich musiała być warunkach,by poczuć się w punkcie bezpiecznie jak u siebie?Klaudus,znowu potrzebuję Ciebie-po ilu tygodniach?...ile tygodni była w punkce?...mnie kojarzą się 3,ale nie jestem pewna...),a została wyciągnięta stamtąd wbrew jej woli...na nowe miejsce,do nowych ludzi do nowych psiaków...może po prostu przeżywać jeszcze niepokój,ale depresji tu nie ma...choćby fakt,że wychynęła z garażu,a potem wracając nie uciekła w panice w kąt,lecz spokojnie napiła się wody i poszła się położyć...
Depresja,to bezwolność i obojętność wobec otoczenia,a Bora zdecydowanie interesuje się otoczeniem i obserwuje...jeśli jeszcze macha ogonem,to przecież znak,że kontaktuje się z otoczeniem.
Zdecydowanie uważam,że nie potrzeba żadnych specjalnych zachowań i działań...trzeba jej po prostu dać czas i żyć tak jak co dzień, pozwalając jej włączyć się w to życie w momencie,który wybierze...sunia jest mocna psychicznie i wbrew pozorom zrównoważona(w stresujących dla siebie sytuacjach jednak nie podejmuje skrajnie drastycznych zachowań...nawet wrzucona do samochodu,gdy na moment została sama,rozglądała się po wnętrzu...zauważyła maskotkę i obwąchała ją...zauważyła kota,też obwąchała go...to nie jest zachowanie bezwolnego i obojętnego na otoczenie psa.Ten pies nie przypadał w każdej sytuacji do ziemi,a nic dziwnego,że wprowadzona do domu do,którego najpewniej nigdy nie wchodziła i to po schodach...przypadła do nieznanej sobie powierzchni i przed następnymi schodami)...jak pojawiłam się powyżej na schodach,Bora natychmiast zareagowała podniesieniem głowy i obserwowaniem mnie...tak więc na dziś, dać jej spokojnie poznać nowy dom,nowych ludzi,nowe psiaki...nie bombardować następnymi stresującymi
wydarzeniami i sytuacjami...nowymi ludźmi(chyba,że trzeba)...nowymi wymaganiami.


Czekam na informacje od weta...

Posted

Obmacał, obsłuchał... Niby wszystko w porządku. Temperatura 38.8, ciut za wysoka, ale może stres?
Tu nie ma benków w okolicy, więc pewnie dlatego pytał o to dyszenie... Rzeczywiście dyszała przy nim więcej i tak bardziej chrapliwie przez nos.
Wiek 4/5, tak jak mówiłyście.
Ciąży nie wymacał, ale to kwestia zaawansowania. Innych oznak - brak.
Wścieklizna - należy się wstrzymać.
Brzuch nie bolesny, nie powiększony itd., nie reagowała na obmacywanie.
Oczy bez stanu zapalnego, uszy brudne, ale też bez zapalenia, bez zaczerwienienia.
Tabletek na odrobaczenie nie dało się wcisnąć. Zaciskała zęby. Na siłę nie chcieliśmy. No cóż, poza tym trochę się baliśmy... Ale będę próbować...
Oglądnął ten kawałek plastiku. Po wyschnięciu widać było na nim ślady żółci, więc chyba go jednak zwymiotowała. Nadzieja w tym, że więcej takich części nie ma w żołądku...
Krew odradził dzisiaj, ze względu na silny stres i możliwe zafałszowanie wyników itd. Zaproponował poniedziałek, zgodziłam się. Przyjedzie pobrać. Tak jakby kaszlnęła, ale to może wynik podrażnienia, nie infekcji.
Dostała zastrzyk antybiotyku o szerokim spektrum. Zgodziłam się, bo pewnie i tak nigdy nie brała antybiotyków..., więc jej chyba nie zaszkodzi...
Chyba (?) wszystko.
Zachowywała się ok. Patrzyła na niego przytomnie. Zaniosłam jej rosół z makaronem. Takie mam wrażenie, że trochę go ubyło. I ślina była na krawędzi. A przedtem przecież myłam miskę...
Dalej leży, ale trochę się interesuje. Patrzy... Bo rano tylko leżała i spała.

Posted

Dobrze,że jest wszystko przynajmniej na wygląd w porzadku...jej reakcje jak widzę także...zdecydowanie sunisko wie,czego nie chce.
Co do dyszenia...widać,że jednak dyszenie narasta w sytuacjach stresowych...
Z opiniami na temat zdrowia( i strachem o nie) poczekajmy do badań krwi...
Dobrze,że trochę podjadła...pierwszy krok, pierwsze poczucie głodu i zaspokojenia go...to całkiem dobry symptom...
Małgorzatto...zrobi Ci mała niespodziankę ,szybciej niż myslisz!


A czemu nie mogła dostać "wścieklizny"(to tak dla mojej wiedzy!...na przyszłość)...a temperaturą zupełnie się nie przejmuj,bo jednak zdecydowana większość wetów przyjmuje,że do 39stopni nie ma temperatury...moje psiaki mają temp. 38,5-38,8...i to jest ok.

No,to Panie...spisałyście się dzielnie,teraz tylko tak dalej...i czekamy na fotki Bory!

Posted

Klaudus__ napisał(a):
Dobrym wetem jest w Katowicach dr.Gierek, w tychach dr Julia Mazur.
Tylko Tychy troszkę dalej są... Ale warto.
Ja bym sugerowała jednak pojechać do weta.


Klaudus_ o dr Gierku już słyszałam, ale mam pytanie odnośnie dr Mazur,,,czy ona ma jakąś konkretną specjalizację,czy jest niejako internistą?
Zupełnie nie znam lokalnych wetów i nieco chętnie bym się o nich dowiedziała...ale to tak poza tematem Bory...miejmy nadzieję,ze jej ta nasza wiedza nie będzie potrzebna...

Posted

ANETTTA napisał(a):
Kobito KIEDY TY ŚPISZ



DZIEKI ZA DOBRE RADY CZEKAMY


JA TEZ bym była za jedzonkiem gotowanym połpłynnym z wkladka miesna nie ma siły aby na to nie poszła !!!!


a odrobaczenie
benki maja to ze jak im sie otworzy kłapak to tabletki same wpadaja jak do studni bez dnia



jesli ona da sie głaskac itd to zobaczycie kilka dni i bedzie przylepka




Roma czy ona może byc szczenna !!!!!


...ja mam nadzieję,że nie szczenna...ale tak,czy siak sterylka będzie robiona.
Słusznie z tą japą beniastą...jak w studnię tabletki wpadają...a potem głaskanko i tulonko i... beniasta morda zapomina o przymusie...:evil_lol: Niestety czasami trzeba benia potraktować jak muła upartego:lol:

...nim sie spodziejemy,to Bora będzie najwiekszą przylepą szukajacą domu...i powiem,że mam ochotę już zacząć szukać jej domu stałego...co myślicie-poczekamy do poniedziałku i po potwierdzeniu ,że zdrowa zaczniemy szukać jej odpowiedzialny,spokojny dom z ogrodem z możliwością docelową zamieszkania w domu, bez dzieciaków,ale może być z hordami psów i kotów?...w międzyczasie sterylka i...może bedzie miała szczęście i będzie mogła już z garażu obserwować domek stały?...Co myslicie?

Buster napisał(a):
To samo pytanie chciałam zadać - bo na wątku gdzieś mignęła mi chyba taka informacja :-( Wieczorem na pw każdy otrzyma nr konta dla Bory.


Mignęła ale jakoś umknęła...Klaudus_ wspomniała,ale jakoś bez echa przeszło...
Klaudus_ mamo chrzestna Boruni, co myslisz o pomysle szybkiego ogłaszania dziewczynki?

Buster...dzięki- sorry,że tak panikowałam co do konta,ale jakoś mijałysmy się i nie umiałam dopytać ostatecznie!Dzięki!...uffffffffffffffffffff,ale problem z głowy!!!:multi:

Małgorztta...każda informacja o zmianach zachowania Borki,będzie bezcenna...bardzo prosimy o fotki...wiadomo,ze na razie leżące,ale...kto wie...kto wie!

Budrysku,Malwi,Anettta...dzieki za chęć pomocy z kontem Boruni...jeszcze wykorzystamy!:cool3:

Posted

Budrysku, agdzie foteczki z koteczkiem i resztką zuzlikowej?...nie wyszły?
...a tak chciałam mieć focię z Boreczką jak się tulimy...zawsze mówię,że powinnam być z drugiej strony aparatu!


Budrysku, a może któraś z cioteczek chciałaby sobie kupić tego psiaka pozującego z Borą?...nie każdą maskotke Bora obwąchała jak szczeniaczka...ta maskotka była pierwszym przedmiotem,na który uwagę zwróciła w aucie Bora...TO NIE BYLE JAKA MASKOTKA!!!



Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...