Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Klaudus__ napisał(a):
Czyli jednak ktoś był Go doglądnąć,że wiadomo,że to samiec?


Zdawało mi się, że tak gdzieś pisało.
Ale Dziewczyny, litości... To chodzi o tego benka, który jeszcze się plącze gdzieś pod lasem? O nim nic nie wiadomo... Zupełnie nic... Jak go mam wpuścić do sypialni?

  • Replies 437
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Mam - w ostateczności, ale to nie byłoby dobre wyjście dla jej psychiki. Aga (na emigracji wewnętrznej) śpi w pokoju mamy. Tam "potwory" prawie nie wchodzą...
Roma, ja się przecież nie upieram, żeby Bora koniecznie przyjechała do mnie. Zaproponowałam to jako alternatywę w sytuacji braku pieniędzy na hotel i dużej liczby potrzebujących psów. Jeśli uważasz, że to ryzykowne, ze względu na psychikę tej suni, czy też ze względu na obecność moich "potworów" to OK. Dobry hotel pewnie może jej zapewnić bardziej profesjonalną opiekę od mojej, jeśli jest tak bardzo wycofana. Więc ok.
Benka z Katowic nie mogę przygarnąć, bo to samiec. Bartek może z nim rywalizować.


Przepraszam,ale czy potraktowałabyś mnie jako osobe odpowiedzialną gdybym nie dowiedziała się o podstawowe warunki bytowe i zabezpieczające psiaka pod moją opieką(dzięki Klaudus...wrrrrr)?
Tym bardziej,że jak widać już na wstępie są wątpliwości jak psiaki zareagują na sunię i to z kolei będzie rzutowało na dalsze losy suni.Czy każde rzeczowe pytanie będzie spotykało sie z taką ripostą i doszukiwaniem się podtekstów?A chciałam jeszce prosić o doprecyzowanie tego zdania poniżej zacytowanego...czy oczekujesz pokrycia kosztów związanych z leczeniem i sterylką(to jest zagwarantowane!), czy też byśmy same wzięły sunię do weta i ew.na sterylkę? ...nie mając jasności już nie chcę się sama domyślać.

QUOTE=Małgorzatta;15398962]
I proszę o możliwość konsultacji odnośnie leczenia, sterylizacji itd...

Potrzebuję tych informacji by podjąć decyzję...a czasu jest niewiele i dla Bory i "grzybiarza"...

Posted

Nie miałam nic na myśli ponad to co napisałam. Rozumiem, że jesteś w rozterce i tyle. To są trudne decyzje i chciałam Ci je ułatwić, pisząc np. że może hotel, a więc być może także np. pomoc behawiorysty, byłaby bardziej skuteczna w wyciąganiu jej z depresji... Zwłaszcza, że o Borze też nic nie wiadomo. Jest strachliwa? Ale czy to nie przerodzi się w agresję? Tego nie wiemy. Zawsze jest ryzyko, choć pewnie u benków dużo mniejsze niż u wilczurów.
Oczywiście, że sama jeździłabym do weta. Konsultacje miałyby dotyczyć wyboru np. miejsca sterylki, czy podejmowania jakiś tam kroków, jeśli chodzi np. o badania itd.

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Nie miałam nic na myśli ponad to co napisałam. Rozumiem, że jesteś w rozterce i tyle. To są trudne decyzje i chciałam Ci je ułatwić, pisząc np. że może hotel, a więc być może także np. pomoc behawiorysty, byłaby bardziej skuteczna w wyciąganiu jej z depresji... Zwłaszcza, że o Borze też nic nie wiadomo. Jest strachliwa? Ale czy to nie przerodzi się w agresję? Tego nie wiemy. Zawsze jest ryzyko, choć pewnie u benków dużo mniejsze niż u wilczurów.
Oczywiście, że sama jeździłabym do weta. Konsultacje miałyby dotyczyć wyboru np. miejsca sterylki, czy podejmowania jakiś tam kroków, jeśli chodzi np. o badania itd.


Tak, nie wiemy jakiej pomocy bedzie potrzebowała Bora...może tylko domu,miejsca w którym bedzie czuła sie bezpieczna,a może innej pomocy.W co się może przerodzić też nie wiemy...jest zbyt wiele niewiadomych,by nie dojasniac tych,które możemy dojaśnić.Pytałam i będę pytać o warunki w dt,bo to być albo nie być psa.Chcę mieć też pełnię pewności,że jak pojawią się trudności( a tu mogą sie pojawić i ze wzgledu na Borę i ze wzgledu na pozostałe psiaki) to dt będzie na nie wzglednie przygotowany.
Tym bardziej,że zachowanie Bory może poprawić się szybko,ale może to także chwilę potrwać.A może się okazać,że większych problemów nie będzie.
Nie,nie jestem w rozterce,bo dom,bezpieczny dom jest najlepszym co może Borę spotkać i tu nie mam najmniejszych wątpliwości.Obawiam sie trochę reakcji psiaków na Borę i bory na psiaki...ale to też może być obawa na wyrost...
Już mam jasność co do weta...i oczywiście tak sobie też to wyobrażam.

Tak więc...pisałam,że sprawa dotyczy i Bory i "grzybiarza"...jutro Borę do Małgorzatty zawieziemy same z Budrysek po południu...jeśli nie będzie drastycznych konfliktów miedzy psiakami,które już na wstępie postawią pod znakiem zapytania ich wspólny pobyt,Bora zostaje u Małgorzatty ,a my jedziemy po "grzybiarza" i zawieziemy go do hotelu do Krakowa...jeśli jednak już na wstępie sytuacja będzie drastycznie konfliktowa,zawieziemy Borę do hotelu, a niestety dla "grzybiarza"będziemy szukać innego wyjścia...ale mam nadzieję,że jednak tak się nie stanie...sprawdzę sobie Borę wcześniej na reakcję na inne psy...

Tak wygląda plan na jutro...dla Bory i "grzybiarza"...MOŻE BYĆ? Czy może jest coś niejasnego lub wzbudzającego wątpliwości? Piszcie jeszcze teraz,bo można coś zmienić lub usprawnić...

Mam jeszcze prośbę do Małgorzatty i Klaudus:
_Małgorzatto prześlij proszę adres i nr telefonu na pw BUDRYSEK...moje pw nie działa...
_Klaudus,prześlij nr telefonu osoby informujacej Cię o "grzybiarzu" do Budrysek ...poproś też tę Panią,by złapała benka i wstawiła go do ogrodu,albo gdziekolwiek indziej,gdzie mógłby na nas czekać.Po nocy i po ciemku nie damy rady go szukać w lesie,a i czasu nie bedziemy miały.DASZ RADĘ DOPROWADZIĆ DO ZŁAPANIA PSIAKA I ZABEZPIECZENIA DO NASZEGO PRZYJAZDU?

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Już wysyłam. Bardzo dobry pomysł.


Dzięki...może uda sie obu pomóc...i znowu dwa beniaste serca byłyby bezpieczniejsze...to pomysł,niestety nie mój...BUDRYSEK TAK RZĄDZI!!!

Posted

Zula nie powinna sprawiać problemu. "Gościła" już psy na swoim terenie. Niewiadomą jest tu Bartek. Choć nie jest agresywny i zapewniano mnie, że bez problemu toleruje inne psy, teraz może wczuć się za bardzo w rolę gospodarza...

Posted

Klaudus__ napisał(a):
Po pierwsze - Bora na inne psy (mniejsze) jest sprawdzona o czym pisałam.
Takie rzeczy sprawdzam jak jest możliwość.
A dwa... Chętnie się z Wami przejadę zawieźć Borę.
Umowe o dt chcę podpisać.


No,to bedziemy miały i obstawę do poszukiwań "grzybiarza"...cieszę się-w kupie siła i w kupie raźniej!

Posted

Małgorzatta napisał(a):
Zula nie powinna sprawiać problemu. "Gościła" już psy na swoim terenie. Niewiadomą jest tu Bartek. Choć nie jest agresywny i zapewniano mnie, że bez problemu toleruje inne psy, teraz może wczuć się za bardzo w rolę gospodarza...


No,to zobaczymy jutro...spokojnej nocki wszystkim!

Posted

blueberrykiss napisał(a):
Dziewczyny dalej nie mam numeru konta, a dzisiaj poniedziałek mogłabym już wam coś puścić.



Bardzo pilnie potrzebujemy ustalenia na czyje konto będą zbierane środki dla Bory...
Czy ktoś może przyjąć to na siebie???

Posted

mogę podjąć się prowadzenia finansów Bory ... jednak dopiero w czwartek mogę pójść założyć konto.. więc z wpłatami albo przez ten tydzień się wstrzymać , albo ktoś mógłby przez ten tydzień zbierać, później przejmę ...

Posted

pięknota już u Małgorzatty :)

Borusia to wspaniała sunia
w samochodzie rewelacyjna
do kociaków również :)

mam nadzieję,że szybko otworzy się i zaufa ...

no i polubi się z psiakami Małgorzatty, które są rewelacyjna :)

****

ustaliłysmy z zuzlikową i Klaudus_ że opieką i adopcją zajmie się zuzlikowa, czyli Ona staje się opiekunem Borusi
konto prawdopodobnie udostępni Buster, jeżeli nie ja się tym zajmę

**** fotki przynajmniej moje będa jutro...są rewelacyjne :)

Posted

Śledzę wątek od początku, tylko się nie odzywam, bo uważam, że moje kłapanie paszczą, kiedy nie mogę realnie pomóc, żadnego pożytku nie wniesie. Ale teraz juz nie wytrzymałam, żeby nie powiedzieć, jak bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy i jak pełna podziwu i szacunku jestem dla Was , cioteczki. :Rose:

Posted

Pomysł z garażem (w domu) był bardzo dobry. Całe pomieszczenie tylko dla niej... Odwiedzaliśmy ją kilka razy - za każdym razem była w innym kącie...
Dziś od rana garaż otwarty i mamy nadzieję, że może wyjdzie do ogrodu... Psy puściliśmy, ale obwąchują ją z daleka, czują, że coś jest nie w porządku. Leży na posłaniu, dziś cały czas w jednym miejscu... Trochę macha ogonem na nasz widok i patrzy... patrzy...
Nie je, pije wodę. Nerki ma najwyraźniej zdrowe, bo były dwie wielkie kałuże...
Spróbujemy ją dziś trochę wykąpać i odpchlić. Dom stoi dla niej otworem, ale drzwi i schody to na razie przeszkoda nie do pokonania.
Martwi mnie jednak bardziej coś innego. To nie były raczej takie typowe wymiociny. Plama, może z 5-6 cm chyba śliny (nie wyglądało na śluz) i w tym takie jakby duże skrzepy krwi, 1-1,5 cm. Wyglądało to tak, sorry, jakby odkaszlnięte, tylko skrzep.
Tak czy tak, przy takim apatycznym zachowaniu, ona potrzebuje przynajmniej podstawowych badań. Wg mnie przynajmniej krew, bo moczu nie uda się na razie złapać.
Obserwować, czy ta krew się powtórzy? Czy od razu do weta? Ostatecznie jakoś urwę się z tych wierceń...
Tylko to będzie dodatkowy stres. Ona nie pójdzie sama, trzeba ją będzie zanieść. Więc może bez paniki...?
Czekam na Wasze propozycje oraz propozycje koleżanek z okolic Katowic odnośnie weta.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...