Buster Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Któryś raz wchodzę na wątek Bory i mam ochotę coś napisać . . . Powstrzymam się jednak, uszanuję po cichutku śmierć pięknej bernardynki. Kochana Boruniu nie tak miało być. . . Śpij maleńka spokojnie, biegaj z Blue i Mary już bezpiecznie i szczęśliwie za Tęczowym Mostem [*] :placz::placz::placz: Quote
BUDRYSEK Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 eve-w napisał(a):Wiesz co Budrysek? weź lepiej wykasuj połowę ze swoich postów bo wstyd mi za Ciebie jak to czytam. No pewnie, Małgosia miała od razu po śmierci Bory wejść na dogo? Co to znaczy byłaś TYLKO DT? AŻ DT, aż moja droga! śpij spokojnie maleńka... wstydzić możesz się za siebie że nawet nie umiesz poprawnie napisać mojego nicka to jest forum i każdy pisze to co uważa nie, nie miała wejść na dogo - mogła zadzwonić a jeżeli nie rozumiesz o co mi chodzi to Twój problem tylko dt znaczy że wszystkie decyzje podejmuje wspólnie z opiekunem psa Quote
eve-w Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 BUDRYSEK napisał(a):wstydzić możesz się za siebie że nawet nie umiesz poprawnie napisać mojego nicka to jest forum i każdy pisze to co uważa nie, nie miała wejść na dogo - mogła zadzwonić a jeżeli nie rozumiesz o co mi chodzi to Twój problem tylko dt znaczy że wszystkie decyzje podejmuje wspólnie z opiekunem psa Twoje ataki na każdego po kolei nie zmienią już niczego. Idź ochłoń, zapal papierosa, pobiegaj...skończyłam z Tobą rozmowę. Quote
BUDRYSEK Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 eve-w napisał(a):Twoje ataki na każdego po kolei nie zmienią już niczego. Idź ochłoń, zapal papierosa, pobiegaj...skończyłam z Tobą rozmowę. Tobie również polecam...jak dla mnie EOT. **** Grosia z punktu w Pszczynie walczy o życie....sekcja być może mogłaby ją uratować http://www.dogomania.pl/threads/189345-Grosia-mo%C5%BCe-umrze%C4%87-bo-nie-mamy-pieni%C4%99dzy-na-diagnoz%C4%99!B%C5%82agam-zerknij-i-pom%C3%B3%C5%BC-!! Quote
Małgorzatta Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Zadzwoniłam do Romy 15 min. po fakcie, ale włączyła się sekretarka... Można sprawdzić... Wet był wczoraj i miał być dzisiaj. Borka nie została nigdzie oddana. Zrezygnowałam z sekcji u weta, który był u mnie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją zabrać i zrobić sekcję poza moim garażem... Jeśli przyjedziesz dzisiaj, daj znać, mąż będzie czekał na Ciebie. Quote
Klaudus__ Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 Jak Aga napisała - kilka razy powtarzałam,że MUSI zobaczyć Ją wet - nawet uzasadniałam moje zdanie. Ale może zwyczajnie nie było wysłuchane - jakoś specjalnie mnie to zresztą nie dziwi... Na wątku też napisałam,że Bora ma jechać do weta - jak zapytałaś co o tym sądzimy - kolejny raz moje zdanie zostało odłożone na bok. Ja jestem odpowiedzialna za Borę - bo to ja widnieję na papierach zabrania Jej. Dlatego chcę też sekcję. Zabierzemy Borę. Nie trzeba było słuchać intuicji tylko dobrej rady - która zwyczajnie została olana. eve-w to chyba Ty powinnaś zapalić papierosa,bądź iść pobiegać. Nie wydaje mi się,żeby sprawa jakoś specjalnie Cię dotknęła. Po co więc wyskakujesz z nieprzyjemnymi tekstami do Agi? Chyba jakoś specjalnie o zdanie pytana nie byłaś? Quote
Klaudus__ Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 A tak już całkiem całkiem poza tym to jestem zniesmaczona to mało powiedziane - mój numer jest w pierwszym poście - nie byłam godna głupiego sms-a,że Bora odeszła? Quote
Malwi Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 dziewczyny - weźcie wyluzujcie ... to Borze życia nie zwróci ... jestem w szoku - bardzo ciężkim szoku ... Małgorzato ... mam pytanie odnośnie tej kałuży krwi .... wiadomo skąd ona się wzięła ? Borcia .... śpij spokojnie .... [*] Quote
Małgorzatta Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Klaudus, O wecie napisałaś raz, odpowiadając na moje sugestie. Opiekunem Borki była chyba Roma. I z nią rozmawiałam. Chyba to nie jest dziwne, że nie pomyślałam o rozsyłaniu SMS-ów w tej sytuacji... Co do dyskusji odnośnie konsultacji poczytaj sobie post 185 i 186. I tak z własnej inicjatywy zaczęłam szukać weta wcześniej, bo mnie jej stan jednak niepokoił. Nikt z Forum nie sugerował mi wiezienia jej do kliniki, bo wszyscy uważali, że jest zdrowa. Ja podniosłam ten temat już we wtorek. Wet w środę też mnie uspokajał... Polegałam na zdaniu fachowców, to miałam na myśli pisząc o własnej intuicji. Quote
Małgorzatta Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Malwi napisał(a):dziewczyny - weźcie wyluzujcie ... to Borze życia nie zwróci ... jestem w szoku - bardzo ciężkim szoku ... Małgorzato ... mam pytanie odnośnie tej kałuży krwi .... wiadomo skąd ona się wzięła ? Borcia .... śpij spokojnie .... Krwotok był z pyska. Mega krwotok. Quote
eve-w Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Małgosia. To nie Twoja wina. Ty zrobiłaś dla niej najwięcej, dałaś jej ciepło ludziej ręki i opiekę. Tego nikt nie mógł przewidzieć. To nie Twoja wina!Teraz każda taka mądra a Bora siedziała w punkcie i siedziała...i siedziała i jeszcze by siedziała i tam by "padła" sama, samiuteńka... ps.krwotoki z pyska są czasami objawem zatrucia. Quote
Klaudus__ Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 Ja już na samym początku pisałam,że jestem zaniepokojona 'dyszeniem' - zresztą mniejsza z tym. Nie chciałam z Tobą sms-ować,tylko dowiedzieć się,że MOJA podopieczna odeszła za TM. A to,że Roma mogła podejmować decyzje i ja się z nimi zgadzałam, nie oznacza,że jestem całkowicie pominięta w ich podejmowaniu. Główna decyzja zawsze należała do mnie. I mój numer również powinien być gdzieś chociaż 'na brudno' zapisany, żeby właśnie w sytuacji kiedy do Romy nie szło się dodzwonić, można było przkręcić do mnie. Quote
zofia Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Małgorzatta - kieruj się na przyszłość intuicją. Nikt tego nie mógł przewidzieć. Ale sekcja jednak odpowiedziałaby na pytanie- co było przyczyną? Przykro naprawdę- szkoda suni. Quote
Klaudus__ Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 eve-w napisał(a):Małgosia. To nie Twoja wina. Ty zrobiłaś dla niej najwięcej, dałaś jej ciepło ludziej ręki i opiekę. Tego nikt nie mógł przewidzieć. To nie Twoja wina!Teraz każda taka mądra a Bora siedziała w punkcie i siedziała...i siedziała i jeszcze by siedziała i tam by "padła" sama, samiuteńka... ps.krwotoki z pyska są czasami objawem zatrucia. Radziłabym zważać na słowa, bo chyba ich przez zęby nie cedzisz... Quote
eve-w Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Klaudus__ napisał(a):Radziłabym zważać na słowa, bo chyba ich przez zęby nie cedzisz... Masz, odpiszę Ci: BUDRYSEK napisał(a):(...) to jest forum i każdy pisze to co uważa (...) Quote
Buster Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 eve-w napisał(a):Małgosia. To nie Twoja wina. Ty zrobiłaś dla niej najwięcej, dałaś jej ciepło ludziej ręki i opiekę. Tego nikt nie mógł przewidzieć. To nie Twoja wina!Teraz każda taka mądra a Bora siedziała w punkcie i siedziała...i siedziała i jeszcze by siedziała i tam by "padła" sama, samiuteńka... ps.krwotoki z pyska są czasami objawem zatrucia. Teraz to i mnie podniosło - co to znaczy siedziała, siedziała i siedziała?? Wysłałam setki PW, masa osób była zaangażowana w wyciągnięcie suni! Co to znaczy "zrobiłaś najwięcej"?? Widząc, że pies "odkaszlnął" plwocinami z krwią a później znajdując kawałek plastiku "ze śladami żółci"- NATYCHMIAST szukałabym pomocy weterynaryjnej - choćby po to by WYKLUCZYĆ prawdopodobieństwo uszkodzenia przewodu pokarmowego! KObieto - padła już tu sugestia zapalenia papierosa bądź joggingu - skorzystaj! Nie mieszaj i nie baw się w adwokata! Quote
Małgorzatta Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 zofia napisał(a):Małgorzatta - kieruj się na przyszłość intuicją. Nikt tego nie mógł przewidzieć. Ale sekcja jednak odpowiedziałaby na pytanie- co było przyczyną? Przykro naprawdę- szkoda suni. Ale sekcję jeszcze przecież można zrobić. I chyba w bardziej profesjonalnych warunkach niż u mnie w garażu, bo ja tylko takie mam tu możliwości. Z Pszczyny tu nie jest daleko. Tylko godzina drogi... Quote
Klaudus__ Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 Jak dobrze,że jestem ciut wyżej na poziomie i potrafię odpowiadać własnymi zdaniami i nie muszę cudzych słów cytować... Uff... Quote
zofia Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Klaudus- rozumiem, że bardzo Cię to wszystko boli, ale w takim momencie nie wiadomo co zrobić. Quote
Małgorzatta Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Buster napisał(a):Teraz to i mnie podniosło - co to znaczy siedziała, siedziała i siedziała?? Wysłałam setki PW, masa osób była zaangażowana w wyciągnięcie suni! Co to znaczy "zrobiłaś najwięcej"?? Widząc, że pies "odkaszlnął" plwocinami z krwią a później znajdując kawałek plastiku "ze śladami żółci"- NATYCHMIAST szukałabym pomocy weterynaryjnej - choćby po to by WYKLUCZYĆ prawdopodobieństwo uszkodzenia przewodu pokarmowego! KObieto - padła już tu sugestia zapalenia papierosa bądź joggingu - skorzystaj! Nie mieszaj i nie baw się w adwokata! Poczytaj wcześniejsze posty. Były dyskusje na ten temat. Wieźć, nie wieźć, czekać, nie czekać. Nie wypowiadałaś się. Ja nie uchylam się od odpowiedzialności, ale nie ja tu miałam podejmować decyzje. Przypominam, że w srodę był wet i pytałam co robić dalej. Wszyscy radzili obserwować. Quote
eve-w Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Małgorzatta napisał(a):Ale sekcję jeszcze przecież można zrobić. I chyba w bardziej profesjonalnych warunkach niż u mnie w garażu, bo ja tylko takie mam tu możliwości. Z Pszczyny tu nie jest daleko. Tylko godzina drogi... Ale po co dzwonić a tym bardziej jechać. Małgosia, trzeba było wziąć pieniądze, tak jak hotele. Od razu by skakały przy Tobie i dzwoniły 500 razy dziennie... I bądź tu BDT... i mam nadzieję, że skończycie to idiotyczne obwinianie Gośki za to co się stało. Stało się. Koniec, kropka. Klaudus__ - postaraj się bardziej, bo riposta CI nie wyszła. Quote
Klaudus__ Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 eve-w napisał(a):Ale po co dzwonić a tym bardziej jechać. Małgosia, trzeba było wziąć pieniądze, tak jak hotele. Od razu by skakały przy Tobie i dzwoniły 500 razy dziennie... I bądź tu BDT... i mam nadzieję, że skończycie to idiotyczne obwinianie Gośki za to co się stało. Stało się. Koniec, kropka. Klaudus__ - postaraj się bardziej, bo riposta CI nie wyszła. Jakby nie powaga sytuacji to bym się roześmiała. Riposta mi nie wyszła? Widać wyszła, bo za wiele nie miałaś mi do powiedzenia. A hotele racja - biorą pieniądze. Ale też liczą się z każdym Twoim zdaniem. Zresztą przepraszam, zbyt skomplikowane zdania do Ciebie skierowałam. Quote
zofia Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Słuchajcie- uspokójcie się wszyscy. Zróbcie sekcje i wszystko będzie wiadomo. Teraz szukanie winnych już po prostu nie ma sensu. Quote
Buster Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Małgorzatta napisał(a):Poczytaj wcześniejsze posty. Były dyskusje na ten temat. Wieźć, nie wieźć, czekać, nie czekać. Nie wypowiadałaś się. Ja nie uchylam się od odpowiedzialności, ale nie ja tu miałam podejmować decyzje. Przypominam, że w srodę był wet i pytałam co robić dalej. Wszyscy radzili obserwować. NIe wypowiadałam się bo nie ja jestem opiekunem psa - usłyszałabym niewątpliwie całą masę pouczeń, że nie mnie decydować - TERAZ ŻAŁUJĘ! Klaudius_ kilkukrotnie wspominała o wecie, została zalana - po prostu. Skoro nie mogłaś dodzwonić się do Romy - co stało na przeszkodzie by wybrać numer do opiekunki suni - osoby, która założyła jej wątek? Quote
Małgorzatta Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Ja nie wiem o co Ci chodzi. Nie będę kolejny raz udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Zamiast atakować, poczytaj dyskusje o wiezieniu psa do kliniki...Z Romą w końcu rozmawiałam. Przyjedziesz po Borkę? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.