Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tak, ULV tam dotarła wczoraj. Ja też mam nadzieję , ze to osiedle jest spokojne i może tam się zadekowała, co by było znacznie bezpieczniejsze.
Ja mogę pojechać już ok.12 , wezmę od pani ulotki ,a plakaty dodrukuje mąż.Niestety później nie będę mogła.

Posted (edited)

Nie wiem jak mam Wam wszystkim dziękować.

A to miałyście Walentynki, że nie daj Boże. :(

Strasznie się martwię. Wczoraj już, już myślałam, że skoro była 2x pod blokiem, to może jednak się uda...


Wysłałam dzisiaj jeszcze maila do firm z rejonów w których Misia była widziana i które udało mi się wygooglać, ale czy to w ogóle ktoś przeczyta...

Edited by KingaW
Posted

E tam Walentynki , ja mam cały rok walentynki :evil_lol:.Gorzej ,że mnie bierze jakaś infekcja.
Mam nadzieję ,że jutro dam radę pojechać na Kłokoczyce.
Dziś miała jeszcze szukać jej w nocy dziewczyna z Eko - Straży.

Posted (edited)

Chodziłyśmy z panią Bożeną po Kłokoczycach .Miałyśmy sunię prawie w zasięgu ręki ,ale jest tak czujna ,że nawet katem oka nas zauważała i uciekała. Ludzie z osiedla mówią ,że ją widzą od 3 dni, próbowali łapać.ale ona jest jak torpeda.
3 razy byłyśmy w odległości 15 - 20 metrów od niej i dupa blada :placz:

Biega po osiedlowych uliczkach i ogromnych terenach działkowych i łąkach.
Na jednej działce znalazła coś a'la kompost i jadła ,liczyłam na to że gryzie jakieś śmieci i nie słyszy, podchodziłam do niej etapami i mimo ,że zamarłam w bezruchu , wyczuła ,że to zasadzka i dała dyla.
3 razy były takie sytuacje. Po 3. dała dyla w długą , pobiegła polem w w kierunku na Zakrzów.
Mamy nadzieję ,że wróci na Kłokoczyce, bo to małe osiedle i bezpieczne.
Ta bezsilność ,gdy się ją ma w odległości 15 m i niczego nie można zrobić , jest straszna.
Cieszymy się ,że sunia żyje.Nadal ciągnie smycz.

Społeczność na tym osiedlu jest nadzwyczaj życzliwa.Ludzi z okna pokazywali gdzie na jest.
Od pewnego momentu dołączyła do nas miła dziewczyna Eko Straży ,a jak wybierałam się do domu, przyjechała ULV.

Pani była dziś sama na ogródkach działkowych i napadł ją potężny podpity facet. Nie wiadomo czy chciał się do niej dobrać czy co innego, bo torebki nie miała.Chciał ją przewrócić, szarpał ją ,uderzył pięścią w twarz,ma kobieta górną wargę jak śliwę. Nie dała się i wbiła mu palce w oczy, na odchodnym walnął ją w żebra.
Dzielna kobieta.Nie wiem czy bym dała radę się obronić.

teraz trzeba będzie czekać na sygnały czy się pojawiła na Kłokoczycach i wtedy zebrać się w kilka osób.2 osoby nie mają szans , by ją złapać.

Rozmawiałam z p.Bożeną.Sunia wróciła na szczęście na działki na Kłokoczycach.

Edited by Poker
Posted

Błagam NIE ŁAŹCIE TAM SAME!!!

Pies psem, ale człowiek jest jednak ważniejszy.

Klatka łapka raz, że złomiarze capną, a dwa, że Miśka za duża na taką na koty, a te psie to są w Polsce 3 na krzyż (i jeszcze rozwalone). Wiem, bo Fela łowiła 2 tyg. temu "męża" Miśki i mamy "rynek klatek" spnetrowany.
A pies do klatki nawet nie zajrzał.
W końcu został złapany po zagonieniu (grupą 3 osobową) na teren gospodarstwa i do stodoły. Do akcji zaprzęgnięto też gospodarza i jakos im sie udało między krowimi racicami złapać psa do kosza.
I tak też moim zdaniem z Miśką się uda, jeśłi się ją uda zagonić w jakieś miejsce, z którego nie bedzie miała gdzie nawiać. Do tego trzeba kilku osób (żeby obstawiać ewentulne dziury w płotach itp). Na smyczy nadepnięcie nie ma raczej chyba co liczyć, bo podobno smych jest krótsza, czyli albo urwana albo obgryziona.

Mówcie czy mam wsiadać w pociąg i jechać jutro. Co prawda nigdy niczego jeszcze nie złapałam i do sportsmenów nie należę.

Posted

Hitoshi, sunia wróciła do właścicieli. Ale dzisiaj dzwonił jeszcze jeden pan i znalazł husky też z adresówką, ale tel nie odbiera, adres zapisany to Podwale

czy jest ktoś z Lubania lub okolic (koło Lwówka Śląskiego albo Bolesławca)- potrzeba pilnie wizyte pa dla szczeka labka

Posted

Ja widziałam ją na tych zapuszczonych działkach około godziny 17:40-17:50. Byłam z Hondą, bo sama się bałam. Najpierw obeszłyśmy kąpielisko ruchem przeciwnym do wsk. zegara. Później zobaczyłam wejście na te opuszczone działki, ale już było lekko szaro. Szłyśmy cichutko, rozglądałam się i zobaczyłam ją, jak wybiegła jakieś 15-20 m od nas skądś, bo się nagle pojawiła. Zatrzymałam się i Hondę. Stałam i patrzyłam, jak ona wolnym krokiem się oddala i znika (zasłaniały ją trochę jakieś rozpadające się altany, kompostowniki, a później rozpłynęła się, może w mroku, a może się gdzieś ukryła. Poszłyśmy więc pomału w tamtą stronę, chyba wiem skąd nam uciekła, taka altanka z otworami z 2 stron, w środku jakieś szmaty, jakby legowisko. Zostawiłam tam trochę jedzenia.
Bałam się sprawdzić jeszcze jednej altanki, z drzwiami jakby z koca, bo już się ściemniało. Wróciłyśmy, a napotkani ludzie z psami mówili, że rano się długo kręciła, ale dopiero potem dostali ulotki.
Trzeba tam zostawiać jedzenie. Przyzwyczaić ją do miejsca, chodzić, zostawiać swój zapach, żeby się oswajała. "Na siłę" łapania nie widzę. Ona na bank tam jest, to teren ogromny i pełen możliwości ucieczki. Jedynie ktoś, kogo ona zna i po prostu by przybiegła chyba ma szanse na jej odłowienie. Albo 50 osób dobrze rozstawionych i to wcale niewykluczone, że by się przemknęła.

Posted

Wpadł mi głupi pomysł do głowy, ale może akurat - nie znam tego terenu, ale jakby tak np. Kraksa czy Honda ją tak przegoniły, że by padła ze zmęczenia? Niektóre psy jak się boją innego dużego psa to przywierają do ziemi... może w ten sposób?

Posted

Bardzo niedaleko tory kolejowe często uczęszczane i kilkupasmowa trasa na Warszawę, po których Miśka już biegała. Musiałyby to być psy tresowane w zaganianiu, tak, żeby się obiekt nie oddalał. Honda czasem nawet zagania (Shilę), jak ją wołam, a Shila nie słucha, ale to tak pod wpływem impulsu, a nie wytresowania.

Posted

[quote name='monika083']kurcze, zeby ja tak w tej altance przylaac, to by nie miala gdzie zwiac,

Tak i ja pomyślałam o tej altance, żeby Ją tam "przyskrzynić".... ale chciałam Wam poradzić, żeby spróbować może z siatką/siecią...
Skoro Ona jest w odległości ok 15 m może udałoby się Ją przyrzucić i w ten sposób uniemożliwić ucieczkę...
Czytam od początku tę historię i wraca do mnie wątek Kropeczki, która uciekła latem, też z nowego DS...
Kropeczka odnaleziona! Wszystkim cioteczkom z całego serca dziękuję za pomoc!

Biegała po ruchliwych ulicach Śląska, przemieszczała się na ogromne odległości...
Sytuacja bliźniaczo podobna - była blisko i uciekała, spłoszona i okrutnie wystraszona...
UDAŁO SIĘ PO 3 TYGODNIACH!!!!!!!!

Posted (edited)

Najważniejsze ,ze jest w tym rejonie, bo jak pisałam jest w miarę spokojny.
Siatka do zarzucenia odpada , bo jest pełno krzaków, zarośli ,więc będą przeszkodą w zarzuceniu siatki. Myślałam raczej o ruchomej coś a'la zagrodzie, którą można ją otoczyć ze wszystkich stron i,ale do tego potrzeba na jeden moment z 8 -10 osób. Może to jakieś duże kawałki pleksi czy czegoś podobnego mogłyby być.Musi być to materiła lekki ,ale sztywny.Teraz pomyślałam ,że może styropian?
Mam biegunkę myślową.
Może by tę altankę zabezpieczyć z 3 stron ,zostawić tylko wejście, kłaść tam jedzenie i moze da się ją tam złapać.
Ona biega jak perszing. Myślę ,że przed obcymi psami będzie uciekać.
KingaW, nie sądzę by Twój przyjazd coś zmienił. MOże jej opiekunka dała by radę ją złpać.Chociaż to też jest niepewne, bo ona w obcym środowisku może nie skojarzyć ,ze to jej dotychczasowa pańcia.
Jest już nas sporo do działania.
Pani Bożena mówiła ,że karmicielka kotów ją widuje i daje jej jeść. Jest szansa ,że to jej uda się złapać Miśkę.

Edited by Poker
Posted

Poker napisał(a):

Może by tę altankę zabezpieczyć z 3 stron ,zostawić tylko wejście, kłaść tam jedzenie i moze da się ją tam złapać.

Pani Bożena mówiła ,że karmicielka kotów ją widuje i daje jej jeść. Jest szansa ,że to jej uda się złapać Miśkę.


Też myślę, że raczej trzeba ją przywiązać do miejsca za pomocą jedzenia. Ale niekoniecznie ona właśnie w tej altance przebywa. Tam jest dużo takich opuszczonych altanek, bud itp. Trzeba przyuważyć, w której/w których bywa i tam podrzucać jedzenie.

Jutro rano ja się postaram wybrać całkiem od drugiej strony, nie od strony kąpieliska, tylko od tej bliższej Wrocławia, żeby wyznaczyć granice jej przebywania od tej drugiej strony (może jeszcze jakieś ślady będą, jak nie stopnieją...). Przy świetle łatwiej obejrzeć możliwe kryjówki. No i rano może być aktywna - poszukiwać jedzenia, głodniejsza.

Na pewno osoba często przebywająca tam z jedzeniem ma niezerowe szanse (mówię o karmicielce kotów).

Posted

Dziś zauważyłyśmy ,ze ona biega po całym osiedlu, za domy od strony szosy i przez ogródki działkowe na koniec łąki do rowu w stronę Zakrzowa.
Dziś była już zmęczona , bo 2 razy przysiadała pod drzewami na skwerach miedzy domami.

Posted

To może pomysł ze zmęczeniem jej nie byłby głupi, tyle, że nie da się naszymi siłami zabezpieczyć, żeby poza ten obszar nie wyszła. Musiałoby być ogromnie dużo ludzi wszędzie na obrzeżach i ją spychać, wypłaszać do środka obszaru.

Posted

Gdyby dzisiaj było z 5 osób właśnie z jakimiś zagrodzeniami, to byśmy ją złapali.
Ona jadła pod tym niby kompostem i w tym miejscu dałoby radę ją otoczyć.
może dałoby sie skrzyknąć np. w niedzielę tyle osób. Ja bym mogła tak od ok.13. W niedzielę jest mniejszy ruch , więc ludzie by jej nie płoszyli.
Pani z panem, ja , moze ULV , Ania, może marako, to już 6 osób.Przydałaby się osoby młode i szybkie ,a nie taki stary ramol jak ja.
Kto by jeszcze mógł ? Wpisujcie się .

Posted

Sytuacja bliźniaczo podobna - była blisko i uciekała, spłoszona i okrutnie wystraszona...
UDAŁO SIĘ PO 3 TYGODNIACH!!!!!!!!

We Wrocławiu 3 miesiące ścigaliśmy Biankę, która przyjechała na operację i uciekła.

Dalej ma tą smycz przypiętą?

Posted

Jara napisał(a):
We Wrocławiu 3 miesiące ścigaliśmy Biankę, która przyjechała na operację i uciekła.

Dalej ma tą smycz przypiętą?


Tak, ciągnie za sobą smycz, która ma ok. 1 m długości.

Posted

Poker napisał(a):

może dałoby sie skrzyknąć np. w niedzielę tyle osób. Ja bym mogła tak od ok.13.
Kto by jeszcze mógł ? Wpisujcie się .

Ja w niedzielę mam czas tylko (najdłużej) do 16:00, a w zasadzie do 15:30. Więc 13:00 byłaby OK, bo chyba 2 godziny wystarczą. Mogę zorganizować jakieś posiłki złożone z psiarzy (męża, córkę i 2-3 inne, młode osoby).
Ale może ktoś, kto podczytuje wątek, a jeszcze nie było go tu, też się zapisze.

Ja mam lekie elementy metalowego kojca takie na 60 lub 80 cm szerokości, nie pamiętam. Około 8 sztuk, też nie pamiętam ile.

Posted

Mi może też się uda przyjechać w niedzielę, jeśli Ulv by tam jechała, bo ja nigdy tam nie byłam, a nie jestem zmotoryzowana.

Jedno małe psisko, a tu Usain Bolt potrzebny do łapania, bo takie to szybkie!

Posted (edited)

To ustalamy g.13 na Kłokoczycach koło kiosku.
Czy ktoś mógłby odszukać wątek Misi na FB? wiem ,że jest założony i stąd dziś obecność dziewczyny z Eko Straży, i skrzyknąć jeszcze trochę ludzi?
Elementy z kojca byłyby super..Ja też poszukam czegoś.

Edited by Poker

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...