PALATINA Posted February 12, 2004 Author Posted February 12, 2004 Boję się mieć nadzieję, bo gdy się rozczaruję, to będzie bardziej bolało! :cry: Obawiam się, że nic naprawdę nie może jej pomóc... Operacja wymagałaby sztucznego płuco-serca. Podobno robi się operacje na otwartym sercu w USA, ale Czata ma nie jedną wadę serca lecz wiele. Dlatego nie zdecydowałabym się na operację, nawet jeśli w USA mogliby się tego podjąć, a i tak nie wiem, czy by się podjęli... Operuje się dzieci z tą wadą, ale psy...??? Dostaje moim zdaniem dobre leki... One pozwolą jej trochę pozyć, na trochę zapobiegają skutkom niewydolności krążenia. Cieszę się, że Czata nie cierpi, nic jej nie boli, jest szczęśliwa (...no może nie w tej chwili, bo została sama w domu -zaraz do niej wracam!) Nie miałam we wtorek głowy do rozsądnego myślenia, ale w poniedziałek porozmawiam z lekarką Czaty. Zapytam, jak to będzie wyglądało, z jakimi objawami miałaby umierać, czy sama odejdzie, czy będę ją musiała uśpić itd. Liczę na to, że Czata tak łatwo się nie podda, że da z siebie wszystko, żeby być ze mną jak najdłużej!!! nani ni, Kochana jesteś! Wracam już do domu, do Czaty. Odezwę się za kilka dni. Pa! Quote
coztego Posted February 12, 2004 Posted February 12, 2004 PALATINA! Czata żyje i staraj się cieszyć każdą chwilą, która jest Wam dana! Nikt nie wie ile życia naprawdę jej zostało, nawet najlepszy lekarz nie jest Bogiem! Trzymajcie się dzielnie! Quote
wirka Posted February 13, 2004 Posted February 13, 2004 O Boże! Poryczałam się jak bóbr... Wczoraj byliśmy z wizytą u naszej znajomej ponki i cały czas patrząc na nią było mi tak choelrnie smutno, bo myślałam o Czacie (moja koleżanka też ma sunię w podobnym wieku). Przypominają mi się przypadki osób, które mówią, że lekarze dawali im 3 miesiące życia, a żyją już 10 lat! Właśnie o czymś takim masz teraz Aniu mysleć i nie poddawać się. Ucałuj mocno Czatunię w nochala ode mnie i trzymaj się! Quote
INA Posted February 13, 2004 Posted February 13, 2004 Przed chwilką przeczytałam Palatinko............. Bardzo mi przykro- każde Twoje słowo wszystko co tu piszesz to jest lustrzane odbicie mojego stanu ducha ........ Nawet takie zdarzenia jak spacer i ciekawe zapytania ludzi(jaka to rasa? pewnie młody piesek, jaki zywotny, ile ma energii, pani to bedzie miała pociechę........ Ja się cały czas modle by chociaz pożył sobie do lata :( tez pojechalbyśmy nad morze. Zresztą u nas też latem jest pięknie lasy, jeziora. W zeszłym roku- swoje pierwsze lato przechorował. :cry: Wiesz Palatino pozostaje cieszyć się kazdą chwilką, minutką, godzinką, każdym dniem spędzonym z naszymi psiakami. Ja nie mysle o przyszłosci, ciesze się dniem dzisiejszym. Jak wstaje nowy dzień to najpierw sprawdzam-jak Misiu;gdy dzień się konczy dziękuje za jeszcze jeden wspaniały,- przeżyty dzień.NIE MYŚL CO MOŻE SIĘ ZDARZYĆ KIEDYŚ..... PALATINO TRZYMAJ SIĘ Quote
PALATINA Posted February 20, 2004 Author Posted February 20, 2004 Dzięki Wam za to, że jesteście ze mną! Z Czata już bylo gorzej, bo zacząl jej sie zbierac plyn w plucach i miala przyspieszony oddech, ale po zwiekszonej dawce lekow moczopednych juz jest dosyc dobrze! Kochani jesteście! Quote
nani ni Posted February 20, 2004 Posted February 20, 2004 No to zycze Czacie jednak zdrowia na dluga mete a Tobie- hartu ducha... Moze powinnas sie wyspecjalizowac w kardiologii, zeby moc dzialac, kiedy pojawia sie nowe metody operacji? ( licze, ze takie sie pojawia!) Quote
PALATINA Posted February 27, 2004 Author Posted February 27, 2004 Nani ni, Ja się chcę specjalizować w zwierzętkach egzotycznych (myszki, szczurki, króliki, szynszyle, fretki...)! Pocieszające jest, że Czata czuje się dobrze, nawet gdy ma przyspieszony oddech, bo płyn się jej w płucach zbiera! Jest cały czas pełna życie i energii. To chyba dobrze. Dzięki temu i jej i mi jest trochę łatwiej znieść tę sytuację! Mam nadzieję, że ten stan będzie jeszcze długo trwał. Nie mogę znieść myśli, że mogłaby się udusić, a pewnie to jest bardzo prawdopodobne... :cry: Quote
PALATINA Posted March 4, 2004 Author Posted March 4, 2004 Zdaje się, że w przyszłym tygodniu zrobię kontrolne RTG, żeby zobaczyć jak bardzo serducho się powiekszyło ostatnio... Chyba też będę potrzebowała silniejszych leków, bo teraz gdy zwiększam dawkę, to liczba oddechów na minutę jest w normie tylko przez kilka dni, a potem znów jest za dużo. :cry: Serce jest już tak duże, że z drugiego końca pokoju widzę przez ścianą klatki piersiowej jak bije. Nawet sierść drży w rytm bicia serca... To jest przerażające! Quote
wirka Posted March 5, 2004 Posted March 5, 2004 Ja też postanowiłam iść zbadać Sekretowi serduszko, bo ma czasem jakby arytmię, rano po śnie serce bije mu bardzo nierówno, podobno po śnie to jest dopuiszczalne, ale czy on ma tą arytmię w normie? Quote
PALATINA Posted March 5, 2004 Author Posted March 5, 2004 Czasem artymia nie jest nieprawidłowociš! Mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze! Quote
PALATINA Posted March 13, 2004 Author Posted March 13, 2004 Nie miałam czasu na kontrolne badania, ale chyba nie jest źle. Czata wciąż czuje się dość dobrze, jest pełna energii i radości, której mi czasem tak bardzo brakuje! Oddechy są zmienne - ich liczba. Gdy jest powyżej 30, to już źle, a Czata może mieć tego samego dnia 36, a potem (za kilka godzin) 24! Dr Garncarz mówi, żeby panikować dopiero, jak stale bedą podwyższone. Dlatego ostatnio nie zawracałam jej głowy swoją i Czaty osobą! Już niedługo będą dwa tygodnie, jak nie dzwonię i nie przychodze :wink: Quote
wirka Posted March 15, 2004 Posted March 15, 2004 PALATINA Jaki ten świat mały! Wczoraj była u mnie moja baardzo dobra koleżanka ze swoją ponką Dianuszką, której z racji tego, że macie taką samą rasę - opowiadałam historię choroby Czaty, no i wczoraj owa znajoma powiedziała mi, że dostała od Ciebie list i okazało się, że Czata to miotowa siostra Diany! :o Swoją drogą Gosia po otrzymaniu listu od Ciebie nie mogła dożyć następnego dnia, żeby iść do weterynarza, ale po badaniach okazało się, że z naszą Dianuchą jest wszystko okey. Quote
PALATINA Posted March 19, 2004 Author Posted March 19, 2004 Cieszę się baaardzo! :lol: O Dianie dowiedziałam się od nani ni! :wink: To ona mi poleciła napisać list! Quote
PALATINA Posted March 20, 2004 Author Posted March 20, 2004 Jeszcze coś, Wirka, jakie konkretnie ona zrobiła badania Dianie??? Czy ma może kontakt z innymi ponami z miotu? Jestem ciekawa, co było przyczyną choroby Czatuni, dlaczego ona i czy tylko ona...???? No i przy okazji pozdrów Dianę od Czatki! Czata by ją za uszy wyszarpała, ale Ty możesz zrobić to delikatniej :wink: Quote
PALATINA Posted September 8, 2004 Author Posted September 8, 2004 Minęło juz duzo czasu, a Czateńka nadal dobrze sie czuje! :lol: Wg lekarzy, to raczej powinna juz nie zyć. Mam jednak pewne wątpliwości. Weterynarze, którzy nie sa kardiologami sa zdania, że Czata nie powinna stale dostawać leków (Dostaje Enarenal 5mg dziennie i Spironol 50mg dziennie), skoro nie ma wyraźnych objawów, a właściwie nie ma żadnych objawów. Natomiast kardiolodzy sa pewni, że powinna te leki brać. Komu mam wierzyć, komu ufać????? Lekarz, którego znam całe swoje zycie, cenie i lubie uważa, że powinnam odstawić leki natychmiuast, że Czata w ogóle nigdy nie powinna ich była brać, bo to obciąża tylko jej wątrobę. Tylko, że ten wet nie jest kardiologiem! Ale on mi mówił, że Czata długo pozyje, a kardiolodzy, że zaraz umrze. W tym wypadku kardiolodzy nie miali racjiu, więc może odnośnie leków tez nie mają!? :roll: Co ja mam robić? Chcę dla Czaty jak najlepiej! Kocham ją jak własne dziecko!!! Nie wiem, kogo słuchać! Już wyczerpałam ludzi, którym ufam i wierze i których mogłabym zapytać! Jedni mówią tak, a inni odwrotnie! I bądź tu madrym! A tu chodzi o zdrowie i zycie kogos, kogo kocham! :-? Quote
coztego Posted September 8, 2004 Posted September 8, 2004 Dobrze czytać, że Czata dobrze się czuje! :D PALATINA, pytanie: czy Czata dobrze się czuje bo bierze leki, czy dobrze się czuje bo dobrze się czuje? ;) Podobno każdy lek, który jest skuteczny musi mieć skutki uboczne, bo jeśli nie ma skutków ubocznych to znaczy, że nie ma żadnego wpływu na organizm, ani złego ani dobrego... Choroba Czaty jest stwierdzona wieloma badaniami... Więc hcyba powinna być jakoś leczona... Jakie jest działanie tych leków? Wspomagają serce, zapobiegają czemuś? Czy na pewno mają wpływ na wątrobę? Skonsultuj z kimś jeszcze. Może na uczelni? Decyzja należy do Ciebie, pytanie czy odstawienie leków nie pogorszy gwałtownie jej samopoczucia? Ciężko masz, piszę i z każdym zdaniem pojawiają się nowe wątpliwości ;) Quote
Flaire Posted September 8, 2004 Posted September 8, 2004 PALATINA, ja w takich przypadkach zakopuję się w lekturze i uczę wszystkiego możliwego na dany temat. Lektura nie zastąpi Ci doświadczenia wetów, ale da Ci dużo wiedzy, czasem nawet więcej, niż w konkretnej danej sprawie mają doradzający Ci weci. To z kolei pozwoli Ci dokładnie przepytać ich na temat powodów, którymi kierują się w swoich zaleceniach. Wszystko razem powinno pomóc Ci podjąć lepszą decyzję. Quote
PALATINA Posted September 9, 2004 Author Posted September 9, 2004 Dzieki. Przekopie wszystko, co znajdę, bo do tej pory to głównie pytałam każdego weta, jakiego spotkałam i nic to nie dało. A Czata czuje sie tak samo dobrze na lekach, jak i bez nich -Próbowałam odstawić je na jakis tydzień i nie było żadnych zmian w zachowaniu. Quote
coztego Posted September 9, 2004 Posted September 9, 2004 PALATINA, Mam jeszcze jedno pytanie, czy robiłaś Czacie ostatnio jakieś badania? Które by wyjaśniały dlaczego tak dobrze się czuje ;) Trzymam kciuki za jej zdrówko! Quote
Flaire Posted September 9, 2004 Posted September 9, 2004 A Czata czuje sie tak samo dobrze na lekach, jak i bez nich -Próbowałam odstawić je na jakis tydzień i nie było żadnych zmian w zachowaniu.PALATINA, nie wiem,jakie leki Czata bierze, zresztą nie znam się na lekach na serce ani na wadach serca, ale wiem, że niektóre leki mają efekt (wte lub wewte) dopiero po kilku tygodniach. Również niektóre działają niejako "statystycznie", czyli nie w żaden prosto wykrywalny sposób. Tak jest np. z lekami, które ja sama biorę. A żeby sprawdzić działanie innych, trzeba zrobić odpowiednie badania. Np. działanie leków obniżających ciśnienie tętnicze można łatwo sprawdzić, ale tylko poprzez zmierzenie ciśnienia; wbrew popularnej opinii, poziom ciśnienia tętniczego nie jest prosto wykrywalny przez pacjenta czy otoczenie (dlatego, po angielsku, na wysokie ciśnienie mówią "the silent killer").Ja bym poczytała o tych lekach i o tym, jakich efektów należy się po nich spodziewać. Bo jeśli jakichś takich, które można łatwo zmierzyć - to możesz zrobić odpowiednie badania. A jeśli nie - to przynajmniej dowiesz się dokładnie, co te leki mają osiągnąć, jaka jest ich skuteczność, itp. Do niedawna wydawało mi się, że miałaś zaufanie do kardiologów, opiekujących się Czatą. Oni przepisali te leki, Czata je bierze i dobrze się czuje, więc dlaczego je kwestionujesz? Dlatego, że kardiolodzy powiedzieli, że Czata może długo nie pożyć, a ona żyje? Takie przypadki się zdarzają (na szczęście! :D ) - najważniejsze, moim zdaniem, że ci lekarze, pomimo smętnej prognozy, nie postawili na niej kreski tylko ją leczą... Ale to moja opinia. Quote
Martyna Posted September 9, 2004 Posted September 9, 2004 Hejka wszystkim! Orientujecie sie moze jaki jest koszt badania serducha u p. Garncarz??? chyba kontrolnie bede musiala sie wybrac ! Dzieki z gory :) Quote
Mecka Posted September 9, 2004 Posted September 9, 2004 Palatina, ja miałam podobny problem, tyle, że nie różnej opinii lekarzy, a przyjmowania leków nasercowych. Baluś bierze taką samą dawkę enarenalu i dogoxin 100ng, co powoduje niesamowite obciążenie wątroby, stąd wysoki aspat i alat, między innymi, bo teraz w sumie jest ich 13 dziennie. Pani doktor poleciła sylimarol 70mg na ochronę, to pomaga dopiero po kilku miesiącach, ale jednak, miałam tego dowód jak wyniki krwi -robiłam w styczniu i były w normie (przy sylimarolu) i potem w czerwcu, kiedy po 3 miesięcznej przerwie i wysokobiałkowej diecie okazało się, że aspat i alat jest olbrzymi, do tego doszła niewydolność nerek - więcej piszę o tym w temacie kto miał psa chorego na nerki. Wybrałam mniejsze zło, bo bez tabletek na serce po dwóch dniach nieprzyjmowania powrócił kaszel i oczywiście fatalna forma. (miałam przykład po ostatnim zabiegu kiedy Baluś wracał do normy bez tabletek). Trzymajcie się mocno, bo ja wam kibicuje od samego początku, kiedy jest temat, pozdrawiam Quote
coztego Posted September 9, 2004 Posted September 9, 2004 ci lekarze, pomimo smętnej prognozy, nie postawili na niej Kreski tylko ją leczą... . Nie postawili na niej Kreski, Kreska jest w domu i leży sobie, a nie stoi na Czacie 8) Ale zasadniczo rzecz biorąc, to myślę, że Flaire słusznie pisze ;) Quote
PALATINA Posted September 16, 2004 Author Posted September 16, 2004 Ja te ż tak myslę :wink: tylko, że ja nienawidze farmakologii - chyba głąb jestem, bo im więcej czytam, tym mniej rozumiem. w końcu "dzieki" farmakologii powtarzam rok -nie spodziewajcie się po mnie zbyt wiele! :wink: Nie robiłam Czacie ostatnio żadnych badań i szczerze mówiąc chyba nie mam na to ochoty. Nie chę usłyszę, że jest źłe. To bardzo ludzkie zachowanie, zupełnie nie racjonalne, ale bardzo emocjonalne... Dopiero skończyłam brać leki przeciwdepresyjne i nie mam zamiaru znów do nich wracać po usłyszeniu diagnozy! Wiem, że to zachowanie absolutnie niegodne stud.wet., ale ja tu jestem TYLKO właścicielem, a nie przyszłym wetem! Czuję i odbieram wszystko inaczej, bo to dotyczy MOJEGO psa! ...i MNIE! Dawno sie nie widziałam z dr Garncarz. Nie chodzi o to, że juz jej nie ufam, tylko, że ktoś komu zawsze ufałam (znam go od urodzenia) ma skrajnie inne zdanie na ten temat!!! P.S. Działanie leków teoretycznie powinno ustawać po 3 dniach od niepodawania. Quote
coztego Posted September 16, 2004 Posted September 16, 2004 Działanie leków teoretycznie powinno ustawać po 3 dniach od niepodawania. Ja w farmakologii jestem jeszcze mniej biegła ;) , ale wydaje mi się, że nie chodzi tu o długość działania leku, tylko o skutki nie podawania leku. Tak mi się skojarzyła z Twoim psem moja znajoma, która ostatnio opowiadała, że brała lek na jelita, i świetnie się czuła, więc lekarz pierwszego kontaktu kazał lek odstawić (mimo, że specjalista kazał brać lek do końca życia!). Odstawiła, bardzo dobrze się czuła ponad pół roku bez leku. Aż do teraz- jelita odmówiły posłuszeństwa dość dramatycznie. Mimo, że lek już nie działał to dobrze się czuła, a jednak na dłuższą metę zabrakło tego czynnika, który trzymał chorobę w ryzach... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.