AnnaA Posted January 29, 2011 Posted January 29, 2011 Zachowania Blanki sprawiające kłopot są opisane w postach: 183,191,196,202,235,238,281,283,293. W skrócie: to jest bardzo miły pies dopóki jestem w domu. Musiała byc bita bo bardzo się boi , nawet jak na nia krzyknąc. Potrafi kłapnąc zębami jak jej się coś nie podoba, np.chcę ją zrzucic z kanapy z mojego miejsca, ale natychmiast przeprasza i jest to raczej tak na postrach. Quote
lilith27 Posted January 29, 2011 Posted January 29, 2011 rozumiem, że blanka szaleje jak nie widzi ludzia próbowałyście wyjśc na 30 sekund wrócić i nagrodzić ją za ciszę........... potem wyjść na dłużej i ponownie wrócić i dać nagrodę ........ale tylko gdy była spokojna tak wydłużać stopniowo ....................powiedzmy do pół godziny jaka tyle przeżyje.....to więcej już nie powinna rozróżniać gdy zaś płacze czy szaleje nie nagradzać jej i ignorować......? chodzisz na przykład do łazienki, co wówczas blanka robi? chodzisz z nią na spacery? na smyczy czy luzem? najlepiej ją zostawiać samą w ten sposób jak jest po długim spacerze.....będzie padnięta i nie będzie miała siły wariować rozumiem, że przysmaki w klatce nie zdawały egzaminu? blanka chodzi za Tobą krok w krok? jeśli tak to znikaj jej (chowaj się z nienacka), zamknij na chwilę jej drzwi przed nosem .....tylko nie goń jej krzykiem chyba, że to problem hierarchi pisałaś, że przeciągasz się z nią liną i przegrywasz warczy jak ją zganiasz z łózka może być tak, że blanka się oburza, że śmiesz ją zamykać a sama wychodzisz ........ jak wasze relacje? Quote
Monday Posted January 30, 2011 Author Posted January 30, 2011 Magda ja Blankę chyba w listopadzie zabrałam na tydzień do siebie wierząc, że coś zdziałam. Miałam i kontenerek którego Blanka nie przegryzie i klatkę, z której spokojnie by wyszła jakby się postarała. Dzwoniłam do Magdy, u której była Lady o porady co robić, czytałam w necie....naprawdę nic nie pomaga - no, a z drugiej strony to pewnie i ja nie potrafię nic zrobić. Próbowałam zostawić Blankę na trochę, ale nic z tego....chociaż czasem potrafiła iść sobie do drugiego pokoju na przykład. Co mnie dziwi...jak miałam Blankę, to oczywiście jakieś sprawy musiałam też załatwiać, wtedy Blankę zabierałam w kontenerku do samochodu i o dziwo, jak jest w samochodzie w kontenerku, to po prostu w nim śpi. Wiem, bo podchodziłam kilka razy i sprawdzałam. Żadnych emocji u niej. Ale jak chciałam ją na chwilę w kontenerku zamknąć na podwórku u siostry, to zaczęła się rzucać w środku, jak kontener wsadziłam do samochodu, to spokojnie. Nie umiem jej pomóc. Magda mówiła, żeby dawać jej coś do roboty. Jakieś jedzenie zamknięte w pudełku, które Blanka może sobie niszczyć, żeby dostać się do tego co w środku...ona tym się nie interesuje. Najważniejsze to to, że człowiek znika zamykając za sobą drzwi!!!! Wtedy nic ją nie interesuje!!!!! Ja widziałam jakie szkody sunia potrafi zrobić - po tej jednonocnej adopcji. Została na 2 godziny sama i po prostu zdemolowała mieszkanie. Później dziewczyna poszła na ugodę, żeby trzymać ją w klatce. Od Beaty przywiozłam klatkę, z którą walczył bulterier i sobie nie poradził...a Blanka po prostu wygryzła pręt, a drzwiczki tak odchyliła, ze wyszła z klatki. Nie wiem jak jej pomóc :( Bardzo żałuję, że nie mam sposobów i umiejętności :( Ogromnie lubię Blankę, bo jak widziałam fajnie bawi się z dziećmi, do psów jest w porządku - chyba, że pies ją zaatakuje to wtedy się odgraża...ale jak jest to pies większy od niej to biedna ucieka :( Quote
Monday Posted January 30, 2011 Author Posted January 30, 2011 Acha, a co do zachowania w domu, to Blanka nie chodzi za tobą krok w krok. Ja mogłam iść do łazienki, zamknąć drzwi, nie było problemu. Co nawet...u mnie potrafiła iść sobie spać do innego pokoju.....a klatkę - taką przestronną - którą czasem na noc zamykałam, żeby nie mogła sobie chodzić i mnie szukać wystawiałam do innego pokoju niż śpię, albo na przedpokój. I spokojnie zamknięta przesypiała całą noc, ale jak też pisałam potrafiła SAMA wyjść i iść spać do innego pokoju. Czasem dała mi się zamknąć w innym pokoju na jakieś 5 minut - potem już wariowała. U Anny z tego co wiem, to też nie śpi razem z nią....więc ja nie wiem jak ona to robi, ale wie kiedy ktoś jest w domu, a kiedy ją się po prostu zostawia i z niego wychodzi. Quote
AnnaA Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Tak, ona wie kiedy ktoś jest w domu i wariuje tylko wtedy gdy się ją zostawia. Śpi w dużym pokoju na kanapie i zupełnie jej nie przeszkadza, że ja idę spac do swojego pokoju. Bez trudu otwiera każde drzwi a nawet bramę w moim ogrodzeniu. Byłam zaskoczona jak długo uderzała w zamknięcie bramy łapą, aż się pręt blokujący przesunął. Teraz muszę zamykac na kłódkę ale to tylko jak wychodzę poza ogrodzenie na moment. Dłuższe opuszczenie ogrodu i wyjście na zewnątrz grozi tym, że Blanka wychodzi przeciskając się przez pręty bramy. Quote
lilith27 Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Monday napisał(a):Magda ja Blankę chyba w listopadzie zabrałam na tydzień do siebie wierząc, że coś zdziałam. Miałam i kontenerek którego Blanka nie przegryzie i klatkę, z której spokojnie by wyszła jakby się postarała. Dzwoniłam do Magdy, u której była Lady o porady co robić, czytałam w necie....naprawdę nic nie pomaga - no, a z drugiej strony to pewnie i ja nie potrafię nic zrobić. Próbowałam zostawić Blankę na trochę, ale nic z tego....chociaż czasem potrafiła iść sobie do drugiego pokoju na przykład. Co mnie dziwi...jak miałam Blankę, to oczywiście jakieś sprawy musiałam też załatwiać, wtedy Blankę zabierałam w kontenerku do samochodu i o dziwo, jak jest w samochodzie w kontenerku, to po prostu w nim śpi. Wiem, bo podchodziłam kilka razy i sprawdzałam. Żadnych emocji u niej. Ale jak chciałam ją na chwilę w kontenerku zamknąć na podwórku u siostry, to zaczęła się rzucać w środku, jak kontener wsadziłam do samochodu, to spokojnie. Nie umiem jej pomóc. Magda mówiła, żeby dawać jej coś do roboty. Jakieś jedzenie zamknięte w pudełku, które Blanka może sobie niszczyć, żeby dostać się do tego co w środku...ona tym się nie interesuje. Najważniejsze to to, że człowiek znika zamykając za sobą drzwi!!!! Wtedy nic ją nie interesuje!!!!! Ja widziałam jakie szkody sunia potrafi zrobić - po tej jednonocnej adopcji. Została na 2 godziny sama i po prostu zdemolowała mieszkanie. Później dziewczyna poszła na ugodę, żeby trzymać ją w klatce. Od Beaty przywiozłam klatkę, z którą walczył bulterier i sobie nie poradził...a Blanka po prostu wygryzła pręt, a drzwiczki tak odchyliła, ze wyszła z klatki. Nie wiem jak jej pomóc :( Bardzo żałuję, że nie mam sposobów i umiejętności :( Ogromnie lubię Blankę, bo jak widziałam fajnie bawi się z dziećmi, do psów jest w porządku - chyba, że pies ją zaatakuje to wtedy się odgraża...ale jak jest to pies większy od niej to biedna ucieka :( napisz bliżej.....co zrobiłaś to ważne bo np. nie wolno lecieć w takim przypadku do psa i poświęcać mu uwagi ona mogłaby to zrozumieć na opak i ostatecznie utwierdzałaby się, że takie złe zachowanie przynosi skutek aaaa dziewczyny trzeba powtarzać próby ...konsekwetnie nie wolno się poddawać trzeba próbować nauki tego jak pies jest wylatany, zmęczony i nie ma już energii na wiariacje (to bardzo ważne) Monday napisał(a):Acha, a co do zachowania w domu, to Blanka nie chodzi za tobą krok w krok. Ja mogłam iść do łazienki, zamknąć drzwi, nie było problemu. Co nawet...u mnie potrafiła iść sobie spać do innego pokoju.....a klatkę - taką przestronną - którą czasem na noc zamykałam, żeby nie mogła sobie chodzić i mnie szukać wystawiałam do innego pokoju niż śpię, albo na przedpokój. I spokojnie zamknięta przesypiała całą noc, ale jak też pisałam potrafiła SAMA wyjść i iść spać do innego pokoju. Czasem dała mi się zamknąć w innym pokoju na jakieś 5 minut - potem już wariowała. U Anny z tego co wiem, to też nie śpi razem z nią....więc ja nie wiem jak ona to robi, ale wie kiedy ktoś jest w domu, a kiedy ją się po prostu zostawia i z niego wychodzi. o właśnie właśnie pięć minut ciszy - wracasz i nagradzasz ją pieszczotą czy smakołykiem - wg. tego co ona woli potem wydłużasz troszkę nieobecność................... nagradzasz za ciszę, wariacje ignorujesz, odwracasz głowę i ciało ja wiem, że latwo się pisze, a kiedy psiak się uprze to czasem człowiekowi cierpliwości brakuje trzeba mieć więcej zaparcia niż zwierzak Quote
AnnaA Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Myśle, że właśnie BeataM /lub bullterrierka - jak kto woli/ ma i czas i warunki na pracę z Blanką. Ja oprócz Blanki mam 6 psów w tym niepełnosprawną Franię, dzikiego Hektora, staruszka Rudzika który ostatnio nie wiedziec czemu łazi po nocach, chorego bardzo mojego Kaktusa. Myślę, że na wstępie trzeba ustalic jedną, istotną sprawę. To BeataM wzięła psa z ulicy i w tym momencie powinna wiedziec, że bierze na siebie pełną odpowiedzialnośc za psa. Na prośbę Beaty Mondey założyła wątek i to właśnie Mondey starała się w miare możliwości pomóc w resocjalizacji Blanki. BeataM tylko dużo obiecywała /patrz wcześniejsze posty/. Ja dla Blanki już wiecej nic nie potrafię zrobic. DO BEATY NALEŻY TERAZ TROSKA O PSA a Beatka nawet nie odbiera telefonu i nie wpuszcza mnie za brame swojego ogrodu. Na dogo też udaje, że jej nie ma. Mondey z nia rozmawiała, były znów niedotrzymane obietnice. Żal mi psa ale ja go zatrzymac nie mogę. Quote
lilith27 Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Beata ma trzy psy (w tym jednego bardzo agresywnego oraz lalkę, która nie toleruje obcych) prócz tego miewa też psy na tymczasie Jest w domu, ale ona ma pracę w domu ......to kobieta w wieku produkcyjnym nie ma co się jeżyć i licytować czy Beata ma możliwość pracy z blanką czy też jest istotne kto psa wypatrzył?????? a co wszyscy mieli zrobić? zostawić ją? ważne jest to, że trzeba pracować, pracować, pracować i to stanowczo i konsekwentnie rozumiem, że nie chcesz bądź nie możesz trzymać psa i nie poczuwasz się do obowiązku tymczasowo jednak możesz spróbować popracować z blanką....taka była moja intencja pytając w czym jest problem a może warto rozważyć poszukanie behawiorysty, który zgodzi się pomóc? lub warto pomysleć o zebraniu deklaracji i o hotelu u Magdy lub innego tresera? Quote
AnnaA Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Przypomina mi się historia Renaty, którą też wszyscy instruowali jak nie mogła sobie poradzic z chorym psem. O konsekwencjach swojej decyzji Beata winna myślec w momencie jak postanowiła nie odwozic psa do schronu! Gdybym ja zabierała każdego bezdomnego psa to miałabym ich pewnie już conajmniej kilkanaście. Tak! nie poczuwam się do obowiązku pracowania z psem bo nie potrafię, bo nie mam warunków/co z pozostałymi psami na czas nauk?/, a na koniec nie mam siły i cierpliwości! Sygnalizuję problem temu kto wziął na siebie odpowiedzialnośc za psa! Najbardziej denerwują właśnie takie ciocie "dobre rady". Poczytaj sobie wątek to zobaczysz jak ciocia Beata wstawiła mi całą instrukcję i jakie złożyła obietnice! Quote
lilith27 Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Ja mam Anno dobre intencje.......... [quote name='lilith27']co konkretnie blanka robi? napisz .......może coś podpowiemy Ci ......[/QUOTE] a jeśli wkurzają Cię dobre rady to czemu od razu na pytanie moje nie urwałaś dyskusji, jeśli nie chcesz rad? a przeciwnie.............. [quote name='AnnaA']Zachowania Blanki sprawiające kłopot są opisane w postach: 183,191,196,202,235,238,281,283,293. W skrócie: to jest bardzo miły pies dopóki jestem w domu. Musiała byc bita bo bardzo się boi , nawet jak na nia krzyknąc. Potrafi kłapnąc zębami jak jej się coś nie podoba, np.chcę ją zrzucic z kanapy z mojego miejsca, ale natychmiast przeprasza i jest to raczej tak na postrach.[/QUOTE] piszę po prostu co można zrobić a w Twoje motywy nie wnikam tak samo nie bardzo mnie interesuje, że Beata umywa ręce w sprawie absolutnie nie rozumiem czemu się denerwujesz Quote
AnnaA Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Jak narazie to dajesz dobre rady i tłumaczysz dlaczego Beata jest usprawiedliwiona z tego czego nie robi a co obiecywała. Jak Blanka do mnie trafiła to nikt nie wiedział o jej lęku separacyjnym. Adopcja do nowego domu była koszmarem dla adoptującej i Mondey, bo to Mondey musiała się martwic co robic. Właśnie wtedy Beatka obiecała, że jej znajoma Magda pomoże i właśnie wtedy wstawiła instrukcję jak postępowac z Blanką. To Mondey starała sie wprowadzic w życie te rady a Beatka sraciła zainteresowanie dla psa. To dzięki Mondey pies ma pieniądze na karmę. Jedynie Mondey jest zainteresowania pomocą Blance i mnie. Pochlebiasz sobie jeżeli sądzisz , że możesz mnie zdenerwowac. Zdenerwowała mnie Beata bo zawsze człowiekowi jest przykro, jak się na kimś zawiedzie. Quote
lilith27 Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 nikogo Anno nie tłumaczę, ale obiektywnie podchodzę do tematu manipulujesz faktami więc pokazuje drugą stronę medalu czyli sytuację drugiej osoby pisałam, też wyraźnie, że nie wnikam w Twoje motywy ani też nie obchodzi mnie to, co Beata zrobiła lub czego nie zrobiła nie wiem co ona obiecała, a co ktoś być może oczekiwał po jej słowach nie umniejszam też zasług Magdy (a broń boshe) Quote
AnnaA Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 Jesteś prawnikiem z wykształcenia. Teraz już wiem skąd mamy stan sądownictwa taki jaki mamy. Gratuluję znajomości faktów w tej konkretnej sprawie. A w tym co napisałaś w ostatnim poście zaprzeczasz sama sobie. Szkoda tylko, że Twoje rady i oceny postepowania mojego, Beaty, Mondey nie rozwiazuja problemu. Quote
AnnaA Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 A teraz na spokojnie. Może ja faktycznie czegoś nie rozumiem. Moim zdaniem, przyjęcie na DT psa, to zapewnienie mu dachu nad głową, nakarmienie, pilnowanie szczepień, wychowywanie w miarę możliwosci i umiejetności, jednym słowem dbanie o potrzeby psa do czasu znalezienia mu domu lub w okresie na jaki psa przyjęłam. Osoba powierzajaca psa winna byc w kontakcie ze mną w miarę potrzeby. W momencie gdy nie jestem w stanie pomóc zwierzęciu w przypadku choroby, zachowania, stwarzania problemów ponad moje możliwości, osoba powierzająca mi psa powinna znalezc rozwiązanie problemu. Powinna chociażby szukac rozwiązania problemu. Czy może uważacie, że skoro przyjęłam psa na DT to tak jak w małżeństwie , na dobre i złe i problemy Blanki są teraz moimi problemami? Przykre to bardzo, gdy Lilith nie czytając wątku /zachowania Blanki były opisane w wielu postach/, wydała wyrok, że manipuluję faktami. Moim zdaniem nieodbieranie telefonów przez Beatę świadczy samo za siebie. Nie dziwcie się kochane dogomaniaczki, że DT coraz mniej. Quote
lilith27 Posted January 31, 2011 Posted January 31, 2011 [quote name='AnnaA'] Szkoda tylko, że Twoje rady i oceny postepowania mojego, Beaty, Mondey nie rozwiazuja problemu.[/QUOTE] rady mają pomóc w rozwiązaniu problemu z zachowaniem blanki, pisałam już oceny jakie? co ty imputujesz ? Quote
Monday Posted February 1, 2011 Author Posted February 1, 2011 kolejna szansa dla Blanki!!!!! Ukazała się w papierowym wydaniu metra!!! [URL]http://emetro.newspaperdirect.com/epaper/viewer.aspx[/URL] AnnaA, widzę, że ogłoszenie z Twoim numerem jest podane. Mam nadzieję, że ktoś zadzwoni!!!!!!!! Quote
red Posted February 1, 2011 Posted February 1, 2011 Trzymam kciuki, żeby ktoś zakochał się w Blance. Na pewno przeżyła szok trafiając do schroniska. Quote
anhata Posted February 1, 2011 Posted February 1, 2011 Słuchajcie, robimy tyle, ile możemy. Dzięki dogomaniakom wiele psiaków znalazło domy. Teraz jest tylko ciężki okres. Totalny przestój...I problemy: powroty, pogryzienia. Blanka była w boksie z moim Boldim. Ten ma ogłoszenia, ale nikt nie dzwoni. Musi się ktoś odpowiedni znależć dla tych psiaków. Nikt tutaj teraz nic nie wymyśli. Pies problemowy wymaga duzo czasu. Nikt z nas nie ma takich możliwości. Raczej powinniśmy się zastanowić, kto moze i chce jeździć do schronu i te psiaki wyprowadzać? Ja czekam, aż będzie cieplej. W zeszłym roku brałam pięć razy antybiotyki. Generalnie nie mam odporności i prawdopodonie mam astmę oskrzelową. Jednak jeździ do schronu koleżanka z uczennicami. W sobotę pracowały razem z Magdą psycholog. Nimi trochę sobie ,,zasłaniam`` własne sumienie.To, kto teraz moze z dogomanii wyruszyć do schronu ? Quote
AnnaA Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Przykra wiadomośc jest taka, ze Blanka wczoraj dotkliwie pogryzła mojego Kaktusa i musiała wrócic do schronu. Bardzo proszę o odwiedzanie Blanki i wyprowadzanie jej na spacer. Przykro mi bardzo, że nie mogę nic więcej dla niej zrobic. Jedynie mogę pomóc finansowo w ew.hoteliku dla niej. Quote
mestudio Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Chwilowo nie mam czasu czytać całości, ale czy Blanka kiedykolwiek miała stycznośc z dobrze zabezpieczonym kojcem, w którym mogłaby zostawać na czas wyjścia właściciela, czy cały czas była traktowana jako psiak do domu? Pytam bo mam taką diablicę, która jest idealna do domu jak ktoś w nim jest, a tragiczna jak się z domu wychodzi i zostawia ja samą. I nie pytam o klatkę tylko o duży, dobrze zabezpieczony kojec. Quote
lilith27 Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 czyli schronisko????? rozmawiałam z kobietą o szkoleniach blanki gdyby zgłosił się dt chętny do pracy z nią można by pomyśleć o tym, żeby ktoś pracował z blanią ale terapia może być skuteczna tylko w dt, w schronisku to będą wyrzucone pieniądze Quote
mestudio Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Czy ktoś potrafi odpowiedzieć na moje pytanie - kilka postów wyżej? Quote
lilith27 Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 wiem Ania wiem ale ........jeśli nie znajdziemy sensownego rozwiązania i blania nie zostanie poddania terapii to zostanie psiakiem nieadopcyjnym a to może być dla niej koniec mestudio pyta o kojec........ ale blanka raczej musiałaby też się oswoić z zamykaniem jej tam i wypuszczaniem wg. zamysłów człowieka AnnaA jak to wszystko się stało w jakich okolicznościach doszło do tej sytuacji? mestudio.......z tego co wiem....to blania znaleziona została na drodze potem chwilkę (chyba ok. tygodnia) była w schronie, aż Anna ją wzięła jak Anna lub Monday pisała, nikt nie wiedział jeszcze wtedy o lęku separacyjnym Quote
mestudio Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Ja wcześniej czytałam wątek, ale kilka ostatnich tygodni tu nie zaglądałam. Z tego powodu pytam o kojec. Nie wszystkie psy nadają się do domu tak na 100%, może być tak, że ona lepiej pod nieobecość właściciela będzie się czuła w kojcu. Nasza wilczyca Lady demolowała nam dom jak z niego wychodziliśmy - tego nawet nie da się opisać. W końcu powstał kojec z siatką u góry (bez siatki potrafiła wyjść) i stopniowo nauczyła się w tym kojcu zostawać, oczywiście były udane próby ucieczkowe (przegryzione ogrodzenie, wejście w pionie do góry i wyskoczenie jak nie było siatki), ale to powoli minęło, nawet dość szybko. Lady spędza czas w domu pod naszym nadzorem i jest ok, a jak nas nie ma to sobie idzie do kojca z budką. Może kojec będzie lepszym wyjściem niż dom - pod nieobecność oczywiście, tylko to trzeba sprawdzić namacalnie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.