Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie wiem od czego zaczac.. Trzy miesiace temu trafil do nas polroczny seter irlandzki. No i mamy problem. Pies skacze, podgryza, cale rece mam w szramach. Jak sie nakreci, to nic go nie powstrzyma, ani glos, ani nie moge go zlapac np. za obroze, wywija sie i kąsa z jakby coraz wieksza zloscia.. Najczesciej go przypinamy do takiego filaru przy tarasie, bo nie mamy skonczonego ogrodzenia. Jest tam stol i moze lezec w cieniu. Wyprowadzamy na dlugie spacery, gdzie moze sie wybiegac po lace, w nocy nocuje w domu. Ostatnio puscilismy go wolno. Chodzil za nami po ogrodzie i tylko dwa razy sobie poszedl za ogrodzenie. Ale kiedy moj syn wyszedl na dwor (ma 6 lat), Maks zaczal do niego skakac. Podeszlam i kazalam mu odejsc. On dalej. Chcialam zlapac go za obroze i przypiac przy tarasie. Nie dal sie, uskakiwal, zaczal skakac na mnie i podgryzac. Dopiero maz przyszedl i go przypial. Czasem odnosze wrazenie, ze Maksa przekonuje tylko sila fizyczna. Kiedys mialam go na smyczy. Chcialam z nim wyjsc na spacer. Zaczal na mnie skakac i gryzc. Ignorowanie, odwracanie sie, czy kazanie zeby usiadl niczego nie dawalo. Nakrecal sie coraz bardziej. W koncu tak go szarpnelam w dol, ze zapiszczal. Dopiero wtedy otrzasnal sie i sie uspokoil.
Wczoraj pojechalam z nim nad wode, zeby zobaczyc jak zareaguje. To byl nowy teren, wiec prawie wcale nie zwracal na mnie uwagi, wachal i szukal. Utaplal sie w blocie, a ze i ja bylam brudna po jego otrzasaniu, to jak ludzie poszli - weszlam z nim kawalek do wody. Zaczal biegac i skakac, pozniej zaczal skakac na mnie. Na szczescie mial kaganiec, bo inaczej to bylabym juz pogryziona i nie byloby mowy o tym, zebym zapiela go na smycz. Uspokoil sie dopiero jak wzielam go krotko i tak przytrzymalam.
Nie wiem co go tak nakreca. Nie wiem co wtedy robic. To duzy pies i silny. I chyba czuje, ze jestem zbyt slaba dla niego, wiec moze to wykorzystuje? Czy mam to traktowac jak dominacje, czy szczeniactwo? On ma 9 miesiecy, nie jest juz malym szczeniakiem..

Posted

Edzina napisał(a):
On ma 9 miesiecy, nie jest juz malym szczeniakiem..

Małym nie, ale jest dużym szczeniakiem :cool1:
Czy pies był w jakikolwiek sposób szkolony?

Posted

Nie. Podstaw chce go nauczyc sama, poza tym u nas ciezko znalezc prawdziwych treserow, ktorzy nie szkola "sila". Czytam, szukam, kupilam kliker i staram sie wylapywac dobre zachowanie i klikac. Pies tak normalnie nie jest agresywny. Spokojnie moge go glaskac czy nawet zabrac miske jak je. Przyzwyczajalam go do tego i zazwyczaj dokladalam cos jak jadl. Kiedy idziemy na spacer, najpierw ma usiasc i zapinam smycz. Tak samo jak wracamy. Pomalu uczy sie jak nie ciagnac. Kiedy zaczyna ciagnac, wtedy staje. Ide dopiero jak poluzni smycz. Na spacerze przywoluje go co jakis czas i nagradzam za przyjscie. Nigdy go nie karze, nawet jak dluzej go nie ma, tylko zawsze sie ciesze, ze przyszedl. Generalnie nie ma z nim specjalnie problemu. Tylko to skakanie i gryzienie...
Kiedy np. z nim wychodze, odchodzimy dalej, kaze mu sie zatrzymac, usiasc i dopiero odpinam smycz, zeby pobiegal. A on zamiast biegac, zaczyna np. szarpac smycz, ktora mam w reku. O skakaniu nie wspominam. Kiedy szarpie smycz, ide i nie zwracam w ogole na niego uwagi. A jak juz robi to zbyt natarczywie, to rzucam smakolyk i mowie "szukaj". Po kilku razach udaje sie go tym odciagnac i zaczyna biegac po lace.
Na poczatku wskakiwal na tapczan i szczekal jak jedlismy. Teraz tego nie robi. Jak probuje żebrac, to kazemy mu odejsc.

Posted

[quote name='Edzina'] A on zamiast biegac, zaczyna np. szarpac smycz, ktora mam w reku. O skakaniu nie wspominam.
Jemu się nudzi, próbuje zająć Cię sobą. Zajmij się psem, a nie spuszczaj żeby sobie pobiegał, tylko weź piłeczki, albo inne aporty i baw się z nim, ćwicz komendy. Pokaż mu jakie zabawy akceptujesz, niech widzi, że Ty też się dobrze bawisz, a pokocha takie zajęcie.

Posted

Niestety. Ostatnio nosil pilke. Zignorowalam go i dopiero kiedy moglam, to wzielam ja, zeby sie z nim pobawic. Rzucalam mu, mowilam "przynies", wymienialam na nagrode. Po jakis trzech razach znudzilo mu sie chyba, przybiegal bez pilki, za to chyba chcial nagrode i zaczal na mnie skakac. I tak niestety robil nie raz jak chcialam sie bawic. Nie do konca masz racje z tym, ze mu sie nudzi. On uwielbia weszyc i biegac. Poza tym, po kilku godzinach lezenia, powinien chyba chciec pobiegac? Zreszta widac, ze ciagnie w strone laki, ze chce zeby go spuscic. Gdyby mu sie nudzilo bieganie, to skakalby przeciez pozniej a nie na samym poczatku jak wychodzimy. A pozniej to jest juz spokojny.

Posted

Edzina napisał(a):

Kiedy np. z nim wychodze, odchodzimy dalej, kaze mu sie zatrzymac, usiasc i dopiero odpinam smycz, zeby pobiegal. A on zamiast biegac, zaczyna np. szarpac smycz, ktora mam w reku. O skakaniu nie wspominam. Kiedy szarpie smycz, ide i nie zwracam w ogole na niego uwagi. A jak juz robi to zbyt natarczywie, to rzucam smakolyk i mowie "szukaj". Po kilku razach udaje sie go tym odciagnac i zaczyna biegac po lace.


Wydaje mi się, że tu możesz popełniać pewien błąd. Otóż... kiedy pies zaczyna szarpać smycz, nie powinnaś "iść i nie zwracać uwagi" tylko zatrzymać się i puścić smycz, żeby pies zrozumiał, że nie zyczysz sobie takich "zabaw" z jego strony i ruszyć dalej dopiero jak się uspokoi. Natomiast kiedy dodatkowo rzucasz mu smakołyk, on rozumie tyle, że za takie zachowanie został jeszcze nagrodzony, czyli, że warto tak się zachowywać, wtedy dostaje smakołyk.

Jeśli chodzi o skakanie i gryzienie, ja bym spróbowała w momencie kiedy pies skacze, odwrócić się do niego tyłem i trzymać ręce wzdłuż tułowia luźno, spokojnie. Jeśli się uspokoi - nagrodzić. Po jakimś czasie powinien "załapać" o co chodzi. Trzymam kciuki. Pozdrawiam

Posted

Kiedy puszcze mu smycz, to on bedzie z nia biegal po lace. Czyli w sumie to tez jest nagroda dla niego, bo o to mu chodzilo - o wyszarpanie smyczy. No ok, moge mu ja puscic i nie rzucac smakolykow. Co do drugiej rady - pisalam juz, ze to nic nie daje. Kiedy chcialam ignorowac i odwracalam sie, to on skakal z tylu i szarpal zebami za wlosy. A niestety nie bede stala i czekala az znudzi mu sie mnie gryzc, bo to po prostu boli. Ostatnio wzielam smycz i zaczelam nia sobie machac kolka nie zwracajac na niego uwagi. Wtedy bal sie podejsc a ja sobie szlam i machalam nie zdradzajac niczym, ze to na niego. W koncu mu sie znudzilo i moglismy normalnie isc na spacer.

Posted

Witaj Edzina :)
czytając Twoje posty mam wrażenie że czytam o swoim psie w wieku pół roku..
powiem Ci co u nas poskutkowało.. (biorę pod uwagę to że ingnorowanie nic nie daje)
Zbir uwielbiał szarpać się ze mną na smycz :cool3: uważał to za genialną zabawę i widział, że wywołuje to u pańci emocje..
najczęściej zdarzało się to podczas "ubierania" go na spacer.. jak tylko brałam smycz do ręki pies już trzymał ją zębami i zaczynał ją rozszarpywać, wtedy puszczałam ją, odwracałam się od niego, oddalałam i tak do skutku. Zdarzało się, że musiałam puścić smycz z 30 razy przed wyjściem :shake: podkreślam, że robiłam to w ogrodzie (i mam wrażenie że to najbardziej pomogło) Natomiast na spacerze zdarzało się tak (dość często i kilka razy podczas jednego spaceru), że pies idąc na lince 10 m zaczynał mnie za sobą ciągnąć, przytrzymując sobie linke zębami, łapami a nawet całym ciałem :cool3:
nawet gdy był luzem a ja miałam linkę w ręce pies nie przepuszczał okazji aby się ze mną poszarpać..
wtedy piłka z kieszeni (bo ma na jej punkcie świra) i odciągałam uwagę, starałam się robić cokolwiek.. kopałam nawet doły rękami, "tropiłam zwierzyne" aby mu pokazać że jest coś ciekawszego od pańciowej przedłużonej ręki :cool3:

a co do skakania i gryzienia.. proponuje butelkę z wodą => tzw rozpylacz do kwiatków.. na mojego psa to była jedyna metoda.. zapraszam tu :)

Posted

Edzina napisał(a):
Kiedy puszcze mu smycz, to on bedzie z nia biegal po lace. Czyli w sumie to tez jest nagroda dla niego, bo o to mu chodzilo - o wyszarpanie smyczy.


Nie chodziło mi o to, żeby puścić smycz całkiem tylko poluzować, żeby pies odczuł, że Pani nie będzie się z nim bawić. Stanąć i poluzować smycz. Żeby się nie siłować z psem, bo po pierwsze uznaje on to za dobrą zabawę, a po drugie z dużym psem nigdy Pani nie wygra takiego "pojedynku" siłowego, a on odczuje, że jest Pani słabsza i tu może skończyć się Pani rola jako przewodnika "stada"

Co do skakania, mówi Pani, że obrócenie się i ignorowanie nie skutkuje, to może lepiej, w momencie, kiedy widzi Pani, że zanosi się na skakanie wydać psu komendę siad i jeśli to zrobi - nagrodzić.

Nie wiem jak to wygląda, kiedy pies zaczyna Panią obskakiać i gryźć. Jak on się zachowuje, jak Pani się zachowuje,co Pani wtedy czuje. Mogę tylko przypuszczać.
Czy denerwuje się Pani wtedy na psa? Podnosi ton głosu, albo piszczy? Proszę opisać jak najdokładniej reakcje Pani i psa.

Posted

Jesli chodzi o wode to boje sie, ze nie zda egzaminu. Ostatnio wlaczylam spryskiwacz przy siatce. Myslalam, ze to odstraszy psa i nie podejdzie. Nic z tego. Byl caly mokry, ale grzadki podeptal. Co jest dziwne, bo kiedy chcialam go wykapac i wzielam spryskiwacz, to za nic nie chcial stac. Panicznie sie wyrywal. No ale dobrze. Wezme go na spacer. Tylko zaczyna mi juz brakowac rak: kliker, smycz, torebka ze smakolykami i jeszcze spryskiwacz.. :-)
Piszac o smyczy, mowie o sytuacji, kiedy spuszczam psa, a smycz po prostu trzymam zwinieta w reku. Pies stara sie mi ja wyszarpac a jak zwijam mocniej, zeby nie mial za co zlapac to lapie za reke.
Kiedy probuje ciagnac smycz, jak jest przypiety do niej, to zazwyczaj lapie tuz przy rece. Wtedy nie spuszczam go, poki sie nie uspokoi. Ide i nie zwracam na niego uwagi. Nawet sie nie odzywam.
Jesli chodzi o skakanie.. Nie wiem.. Moze za pozno wydaje mu komende.. Ale jest tez tak, ze owszem, usiadzie, wezmie nagrode, ale za chwile znow to samo i juz wcale nie slucha. Jakby sie nakrecal coraz bardziej.
A ja? Kiedys probowalam go lapac i przyduszalam do ziemi. Ten sposob nie pomagal. Pozniej wyprobowalam ignorowanie. Pies na to nie zwazal.
Nadeptywalam tez na lapy. Jakos chyba nawet nie zauwazyl.
Teraz czasem po prostu zaczynam biec, wolam go i uciekam, jakbym sie chciala z nim bawic.
Aha. Piszczenie tez wyprobowywalam w domu jak gryzl rece. Przestawal na chwile, a pozniej zaczynal skakac i gryzc po stopach. Przyznaje, ze juz nie wiem co mam robic. A co robic, kiedy skacze na dziecko? Probowac go odciagnac? Bo trudno, zeby dziecko go ignorowalo, skoro pies jest wiekszy od niego..

Posted

Pisała Pani, że ma ogród, dobrze zrozumiałam? A może w tym ogrodzie zrobić psu boks? I wtedy, gdy tylko przpuści "atak" obojętnie czy na dziecko czy na dorosłego - zamykać go tam, aż się uspokoi? Jeśli skacze w domu, to też proponowałabym go odizolowywać w momencie, gdy zaczyna się zachowywać agresywnie. Może to będzie skuteczne. Nie ma co stosować metod typu deptanie po łapach, bo może mu Pani zrobić krzywdę, a takie metody nie odniosą żadnego skutku. I gdyby mogła Pani napisać trochę o swoich odczuciach gdy pies się tak zachowuje, jakie są Pani reakcje emocjonalne. Często pies odczuwa te emocje. Denerwuje się bardziej i jest bardziej podniecony gdy właściciel jest zdenerwowany, a wtedy trudno psa uspokoić. Trzeba wziąć też pod uwagę dosyć młody wiek psa i to skąd go Pani ma. Z własnego doświadczenia wiem, że setery to dosyć skoczne psy i lubią to robić,a podejrzewam, że gryzienia nauczył się u poprzedniego właściciela. A może sprobować jednak zabrać go na szkolenie???Wydaje mi się, że to byłoby dobre rozwiązanie. Siłą niczego Pani nie osiągnie, a bardzo łatwo samemu popełnić błędy. Przez to forum też raczej nie znajdzie Pani gotowego rozwiązania, bo opis sytuacji jest zbyt niejasny - tego psa musi ktoś zobaczyć w relacji z Panią i innymi domownikami - tego słowami się nie odda.

Posted

Edzina, spryskiwacz to jest bdb. metoda! Ja też miałam rozgryzionego szczeniaka (co prawda o wiele młodszego, bo 2-3 miesięcznego). Gryzł nas, oczywiście w zabawie, nie z agresji, do krwi. Było to bolesne i b. przykre. Nic nie skutkowało : fe, piszczenie, ignorowanie, potrząsanie za skórę na karku - to Sonię rozjuszało jeszcze bardziej. Byłam naprawdę załamana... :cool1: W końcu wpadłam na pomysł ze zraszaczem. Kiedy próbowała mnie dziabnąć, prysnęłam jej znienacka wodą w pyszczek. Odskoczyła, zaskoczona, i zrezygnowała z podgryzania. Jednocześnie mówiłam stanowczo "Nie wolno!" Potem wystarczył ruch ręki w stronę zraszacza, a w końcu sam zakaz słowny i po paru dniach Sonia ostatecznie przestała nas gryźć. Teraz czasami jeszcze jej się to zdarzy - kiedy za bardzo nakręci się w zabawie - ale bardzo łatwo ją "spacyfikować".
Nie podłamuj się ;) Jeszcze trochę cierpliwości i konsekwencji i Twój psiur stanie się najgrzeczniejszym psiurem na świecie :lol: Powodzenia!
Aha, jeśli chodzi o szarpanie za smycz czy nogawki na spacerze: przerabialiśmy to samo. Kroku spokojnie nie można było zrobić. Było to jeszcze w czasie, kiedy Soni nie spuszczaliśmy ze smyczy, więc się nudziła i próbowała jakoś sobie uprzyjemnić spacer. Rozwiązanie? Ignorowanie takiego zachowania (przystajesz, gdy szarpie smycz). Albo: oferowanie innej zabawy: pogoń za piłeczką (na długiej lince) lub nauka komend (za szczególnie cenione smakołyki).

Posted

[quote name='Edzina']Jesli chodzi o wode to boje sie, ze nie zda egzaminu. Ostatnio wlaczylam spryskiwacz przy siatce. Myslalam, ze to odstraszy psa i nie podejdzie. Nic z tego. Byl caly mokry, ale grzadki podeptal.


a nie było przypadkiem gorąco, duszno itp ? pies nie chciał wykorzystać okazji do schłodzenia się ? :cool3:
weź rozpylacz do kwiatków ( taki przenośny;) ) i gdy tylko psiak zabiera się do gryzienia Twoich rąk to potraktuj go taką serią :cool3: napewno będzie to dla niego lekki szok i odstąpi..
u mnie to było jedyne rozwiązanie na skakanie i gryzienie - naprawde nic innego nie pomagało ! a próbowałam wszystkiego :cool3:
tylko też trzeba uważać jak owy rozpylacz się stosuje, nie można go 'nadwyrężać' i używać tylko i wyłącznie gdy następuje niepożądane przez nas zachowanie.

[quote name='Edzina']Tylko zaczyna mi juz brakowac rak: kliker, smycz, torebka ze smakolykami i jeszcze spryskiwacz.. :-)


poradzisz sobie ;)

[quote name='Edzina']Piszac o smyczy, mowie o sytuacji, kiedy spuszczam psa, a smycz po prostu trzymam zwinieta w reku. Pies stara sie mi ja wyszarpac a jak zwijam mocniej, zeby nie mial za co zlapac to lapie za reke.


wydaje mi się że Twój psiak traktuje to jako zabawe - zwłaszcze że napewno wyłapuje wtedy Twoje emocje (w tym przypadku negatywne)
poprostu wypuść wtedy smycz z ręki, nic nie mów i nie patrz na niego.

I do tego musisz wykorzystać wszystkie swoje możliwe pokłady cierpliwości i konsekwencji ukryte w Tobie :evil_lol:

Posted

puli napisał(a):
Spryskiwanie wodą setera w upał może byc dla niego wielką atrakcją.To jak porcja lodów dla nas.


Ale co innego spryskać psa wodą po grzbiecie, a co innego znienacka prysnąć mu w pyszczek - tak uważam :roll:

Posted

Behemot napisał(a):
Ale co innego spryskać psa wodą po grzbiecie, a co innego znienacka prysnąć mu w pyszczek - tak uważam :roll:


podpisuje się pod tym dwiema rękami :)

Posted

Milka zazwyczaj(zwłaszcza ostatnio ) strasznie się nakręca skacze i gryzie gdy mnie widzi(jest u mojej babci- przyjeżdżam tylko w weekend) wtedy radość jest tak wielka, że nawet komendy nie pomagają. Siądzie ale gdy się przywitam i chcę iść dalej ląduje przedemną na moich nogach:angryy: Podobnie gdy idziemy ze sforą na spacer, lub gdy aportujemy(doskakuje do piłki i podgryza ręce). Walczę z tym komendami, jak już nic nie pomaga uderzam dłonią w kufę- na nią działa przerzuca się wtedy na gryzienie jednego z moich psów:roll:
Umie co prawda komendę "nie rusz" tylko czy można używać jej zarówno do niepodejmowania pokarmu jak i niegryzienia rąk???

Posted

Fioletowa:Oczywiscie!! Komenda nie rysz oznacza,ze pies ma nie ruszac bez wzgledu na to co to jest.;)
Edzina:Mysle,ze powinnas zglosic sie z tym do behawiorysty. Dam Ci jednak rade: jak pies jest naprawde TAKI jakim go opisujesz (tzn "na spokojnie" nie reaguje) to radze ,gdy pies tak skacze i gryzie szarpnac smycz i ryknac: NIE! lub zlapac za obroze (jezeli sie da) i przylozyc leb psa do ziemi zaciskajac rece na jego pysku-tak pies ALFA kaze zwierzeta niegrzeczne badz zagrazajace jego pozycji. Mysle jednak,ze przede wszystkim powinnas zastwosowac WSZYSTKIE mozliwe metody (min wymienione przez moje poprzedniczki w tym temacie) i dopiero w ostatecznosci siegnac po TAK radykalne srodki. Metody ktore opisalam zastosuj w ostatecznosci-radze mimo wszystko udac sie do behawiorysty badz weta.;) pozdro

Posted

[quote name='wiska']Fioletowa:Oczywiscie!! Komenda nie rysz

Komenda "Nie rysz" oznacza: Nie jedz ryżu, jedz kaszę!" :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
Sorry, nie mogłam się powstrzymać :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Behemot napisał(a):
Komenda "Nie rysz" oznacza: Nie jedz ryżu, jedz kaszę!" :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Behemot: dobre:roflt::evil_lol: :evil_lol:

Wiska: ok to wypróbuje w weekend komendę... A co do brutalnego przytrzymywania przy ziemi to Milka po czymś takim zmieniała się w kauczukową piłkę o wadze 40kg i z taką głupawką że już nic nie pomagało chyba że odizolowanie:shake:

Posted

Wyprobowalam wszystkie te metody. Wczoraj psiknelam mu w nos ze spryskiwacza. Guzik. Nie zrobilo to nim wrazenia.. A z tym przyduszaniem to niestety nie dla mnie. Jestem dla niego za slaba. Tez juz probowalam. Chyba pozostaje mi miec nadzieje, ze wyrosnie.. :p

Posted

Edzina: widzę żę moja Milka ma podobne zagrywki do twojego, tylko że ona ma teraz 20 miechów. Nie poddawaj się zawsze jest jakiś sposób, na moją skutkuje uderzenie w kufę(w samą kufę, taki jakby policzek;) ). "Usadzanie" psa natomiast tez nie działa, jak ją puszczam głupawka jeszcze się pogłębia. A może faktycznie spróbuj za każdym razem ostro go karcić?
Znalazłam jeszcze trochę o gryzieniu na stronie klikera:
http://www.dogs.gd.pl/kliker/praktyka/nie_gryzc_rak.html może coś tam znajdziesz;)

Posted

[quote name='Fioletowa']Edzina: widzę żę moja Milka ma podobne zagrywki do twojego, tylko że ona ma teraz 20 miechów. Nie poddawaj się zawsze jest jakiś sposób, na moją skutkuje uderzenie w kufę(w samą kufę, taki jakby policzek;) ).

Ja bym się obawiała, że po takiej metodzie pies zacznie się bać moich rąk :roll:

Posted

[quote name='Behemot']Ja bym się obawiała, że po takiej metodzie pies zacznie się bać moich rąk :roll:
Behemot: Wszystko zależy od psa. Milka jest molosem, a co za tym idzie jak się rozkręci bardzo trudno jest złapać z nią kontakt, zwłaszcza jak się na mnie rzuca podgryza ręce i wpada pod nogi z rozpędu:shake: Wtedy niespodziewane uderzenie w kufę pozwala mi sprowadzić ją na ziemię. Nie stosuję wobec niej klapsów jest to jedyna kara fizyczna jakiej używam a i też w ostateczności.

Edzina: myślę żę pies się bardzo cieszy, i może po prostu spróbuj wymagać od niego żeby zamin coś dla niego zrobisz wykonał jakąś komendę(np. nie zapinam smyczy dopóki pies nie siedzi grzecznie przy mojej nodze, każde skakanie czy gryzienie powoduje że cofamy się od furtki itd.).

Posted

Nie wiem co jest powodem, ale jest jakby lepiej. Maks od tygodnia ani razu nie skoczyl. Mam nadzieje, ze to nie tylko z powodu upalow ;-)
Ma teraz chore uszy. Dostal zastrzyki, tabletki i czyscimy. Jak widzi mnie z kawalkami kielbasek i wata to woli juz nie przychodzic po te kielbaski... :evil_lol:
Zakladam mu kaganiec, prawie siadam na nim okrakiem, przytrzymuje kolanami i czyszcze. A pozniej zakrapiam. Strrrrasznie tego nie lubi. Ale nie ma rady.. Jeszcze tylko kilka dni i bedzie po wszystkim.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...