wirka Posted November 25, 2003 Posted November 25, 2003 Gosia Witaj! Pierwszy raz Cię widzę na forum po tym wariackim czynie, który uczyniłaś w tydzień po wystawie poznańskiej ;) Czy "szyby" tez dostają miednice? :o Quote
Gosia Posted November 25, 2003 Posted November 25, 2003 Nieeee- szybowce dostaja jakieś takie więcej normalne miski- ale one widzą swoje miski- niezależnie od tego, gdzie je postawię. Pisałam coś trochę na forum po tym "wariackim czynie". A wiesz, dlaczego ślub był 15 listopada, a nie 8-ego? Bo 9-tego była wystawa w Poznaniu. :roflt: Gosia Quote
Rotti Posted November 25, 2003 Posted November 25, 2003 Cary Dajże pokój. Przecież Nebu nic złego nie napisał i nie miał na myśli. To fajny miły facet. Znam go osobiście. On nie jest zdolny do urażania kogoś ;) Podjcie sobię rączki na zgodę. Gosia Na tym forum występuje osoba, która w zeszłym roku popełniła ten sam czyn, tyle tylko, że czyn ten miał miejsce w sobotę, bo w niedzielę była wystawa. Tak więc podróż poślubna na trasie Poznań-Poznań odbyła się na wystawę :) Quote
Gosia Posted November 25, 2003 Posted November 25, 2003 No proszę- a Paweł mi mówił, że już mi całkiem od........ło... (z tym Poznaniem). Gosia Quote
Buldog Posted November 25, 2003 Posted November 25, 2003 No proszę- a Paweł mi mówił, że już mi całkiem od........ło...(z tym Poznaniem). Gosia ale przeciez to sie nie wyklucza - bo tamtemu z opowiesci Rotti rowniez :lol: Quote
Rotti Posted November 25, 2003 Posted November 25, 2003 Dla mnie to normalka, że ślub mozna przeprowadzić pod katem wystawy :lol: Nie rozumiem zdziwienia niektórych :lol: :lol: :lol: Quote
wirka Posted November 25, 2003 Posted November 25, 2003 Niestety tak jest, ja nie powiem z jakiej uroczystości rodzinnnej zrezygnowałam, żeby być na klubówce chartów (no i trza było okłamać rodzinę) :oops: Quote
Nebu Posted November 25, 2003 Author Posted November 25, 2003 CaryDajże pokój. Przecież Nebu nic złego nie napisał i nie miał na myśli. To fajny miły facet. Znam go osobiście. On nie jest zdolny do urażania kogoś ;) Podjcie sobię rączki na zgodę. Dziękuję Rotti za rekomendacje. To Nebu raczka na zgode.... No to rączka... :roll: Quote
Rotti Posted November 26, 2003 Posted November 26, 2003 Nebu Nie za maco. Przeca prawdę rzekałam :) Najważniejsze, że jest OK :angel: Quote
tunio Posted November 26, 2003 Posted November 26, 2003 eh tyle ze ja mam wybuchowy charakter i moga byc jakies komplikacje jeszcze :roll: .Pozyjemy zobaczymy :fadein: Quote
chip Posted November 26, 2003 Posted November 26, 2003 Z dziwnych nawyków i zwyczajów Chipa: - uwielbia prochy (czyli wszystko co jest w pastylkach) - jak tylko otwieramy szafkę z lekarstwmi to on oczywiście natychmiast przybiega, siada i patrzy z nadzieją w oku "może mi też cos dadzą" - czasem dostaje witaminę C coby sie odczepił - na spacer zaprasza nas tak normalnie szczekając i podchodząc do drzwi, ale parę razy jak to nie zadziałało to przyniósł panu spodnie leżące w drugim pokoju na krześle :P - wieczorem ok 20:00 pada z nóg i nie ma siły na zabawę, ale po powrocie ze spacerku higienicznego (ok.22-23:00) rozpiera go energia, zaprasza do zabawy, szczeka, biega rzuca piłką po podłodze aż cała kamienica dudni - ciekawa jestem kiedy sąsiedzi nas przeklną głośno :x (bo po cichu to już napewno to robią) - uwielbia memlać wszelkie szmaty, co mnie wnerwia bo zeżarł juz kawał koca, wygryzł dziury w pościeli i paru poduszkach. Niestety nic go nie jest w stanie od tego odciągnąć :evil: - gryzie podłogę, tak ją skrobie siekaczami, że miejscami zdarł już lakier - nie wiem co w podłodze może być smacznego :niewiem: - tak jak parę innych psów wcześniej opisanych - zlizuje ze mnie wszystkie kremy i maści jakimi sie smaruję - w czasie naszych kąpieli jak tylko uda się wleźć do łazienki - to usiłuje pić ciepłą wodę z wanny :roll: A tak wogóle to sto z nim pociech :D Quote
Nebu Posted November 26, 2003 Author Posted November 26, 2003 Z dziwnych nawyków i zwyczajów Chipa:- uwielbia prochy (czyli wszystko co jest w pastylkach) - jak tylko otwieramy szafkę z lekarstwmi to on oczywiście natychmiast przybiega, siada i patrzy z nadzieją w oku "może mi też cos dadzą" - czasem dostaje witaminę C coby sie odczepił... Kurcze, mam dokładnie to samo. Nebu uwielbia tabletki. Najczęściej mu daje dezo tabs i te ze żwacza na poprawe apetytu, ale kiedy czasem musiał brać jakieś lekarstwa to nie było z nim żadnego problemu. Otwieram szuflade z lekarstwami, a on już wisi nad nią i sapie machając ogonem :D Quote
tunio Posted November 26, 2003 Posted November 26, 2003 Cerry to ma w zwyczaju codziennie rano w czasie powitania opierac sie na czlowieku i go przypierac np.do sciany :lol:....Wszystkie duze psy ktore znam maja taki zwyczaj :roll: Quote
chip Posted November 27, 2003 Posted November 27, 2003 Cerry to ma w zwyczaju codziennie rano w czasie powitania opierac sie na czlowieku i go przypierac np.do sciany :lol:....Wszystkie duze psy ktore znam maja taki zwyczaj :roll: Chip ma to samo i robi tak na każde powitanie nie tylko poranne. Wszyscy mi tłumaczą, że pies jest źle wychowany i chyba po części mają rację :( . Ja naprawdę staram się go tego oduczyć ale on jakiś taki tępy w tym temacie :-? Dam mu jeszcze szansę na poprawę wszak ma tylko 7 miesięcy i jakieś prawo do młodzieńczej głupoty :wink: Quote
tunio Posted November 27, 2003 Posted November 27, 2003 Chip no nie wiem......Mnie sie raczej wydaje ze to okazywanie uczucia bo nei robi tego wszystkim tylko np.domownikom....I nie to ze nas nie szanuje bo jest najnizej w chierarchi.....Poza tym nie robi tego tak zeby bolalo,nawet odciskow nie ma tylko robi to tak jakby pokazywal "O jaki ja jestem milusi,malutki slodziutki poglaskaj mnie" :lol: Quote
chip Posted November 28, 2003 Posted November 28, 2003 Carragan, pocieszyłaś mnie :P . Wg mnie też jest to wyraz uczucia i okazanie radości. Chip robi to też bezboleśnie i cały się przy tym wdzięczy typu : jestem taki milusi i taki stęskniony, przytul mnie, pogłaszcz mnie. Wita się tak poza domownikai jeszcze tylko z dwiema osobami - jednej to nie przeszkadza, a ta druga twierdzi, ze "dobrze wychowany pies na powitanie siada i czeka, aż go pan/pani pogłaszcze a gości ignoruje" - jest to zgodne z teoriami z bardzo mądrych książek o wychowywaniu psów i napewno jest w tym jakaś prawda, ale ja się cieszę, że mój pies się cieszy z naszych powrotów, szczególnie, że nie robi nikomu żadnej szkody. A tej drugiej osobie to w zasadzie przeszkadza tylko, że on ja liże :( Quote
Nebu Posted November 28, 2003 Author Posted November 28, 2003 "O jaki ja jestem milusi,malutki slodziutki poglaskaj mnie" :lol: Zawsze marzyłem o wilczarzu. Mają takie poczciwe, mądre i poważne pyski. Oboje z Moniką jednak zdecydowaliśmy, że największy pies jaki może z nami mieszkać w bloku to właśnie jakiś wielkości foxteriera. W żadnym wypadku nie mniejszy. Osobiście raczej nie lubię małych piesków. Quote
tunio Posted November 28, 2003 Posted November 28, 2003 Nebu ja o wilczarzu marzylam od kilku lat ale nie czulam sie gotowa ale nie czulam sie gotowa aby meic tak duzego psa...No i nie bylo chlopakow ktorzy targaliby go do weta bo wilczarz jak to wilczarz jest spory :lol: U mnie teraz juz beda mieszkaly wilczarze no i jakies biedule ze schroniska lub z ulicy.....Jest pomiedzy nimi spora roznica wzrostowa i wagowa wiec nie ma zadnych utarczek....Ale tu jest taka smieszna sytuacja ze rzadzi najmniejsza 8kilowa suczka Cerry jej slucha :lol: W bloku na wilczarza bym sie nei zdecydowala bo on w wieku wzrostu nie powinnien za duzo po schodach chodzic a glownie schodzic....Ja mieszkam w jednorodzinnym i mam do domu 8schodow wiec jest dobrze ale w bloku......Brr :fadein: Apropo pyskow......Nebu jesli wejdziesz do gr.X do "Zdjecia Cerrego" to zobaczysz ze Cerry prawie ciagle sie smieje a nie jest powazny 8) Quote
nice_girl Posted November 28, 2003 Posted November 28, 2003 1.Jak wróci z porannego siusiu (ok 6 rano) wskakuje na moje łożko i ląduje na mojej głowie:x.Oczywiście nie patrzy czy śpie czy nie 2.Telefon dzwoni to musi bronić wszystkich domowników przed dzwonkiem.Żeby móc spokojnie porozmawiać potrezbna jest jeszcze jedna osoba która zamyka jej pysk. 3.Jeśli cokolwiek sie przesunie mała musi obszczekać, obwarczyć, poobgryzać daną rzecz Nawyki wymarłe 1.Jeszcze do wieku ok 3 msc po każdym spacerze biegała naokoło jednego z pokoi.Oczywiście na pełnych obrotach, Wyglądało to tak jakby chciała stracić resztki sił aby móc spokojnie zasnąć :D Quote
Katerinas Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Przypomniał mi się jeszcze jeden nawyk Saby (rottki), który chwilowo wyeliminowaliśmy :D Otóż Saba "atakowała" nasz stary odkurzacz (oczywiście jak działał, bo to wtedy najzabawniej :D ). Tylko czekała kiedy go włączę :D ... gryzła go, przewracała, szturchała nosem i szczekała ile tylko struny głosowe jej pozwalały :D .... kilka razy naprawialiśmy włącznik bo go popsuła... nie wspomnę o tym jak ten biedny odkurzacz wygląda... I co ciekawe nie była to u niej agresja. To była bardzo dobra zabawa :D :D :D Najgorzej wyszedł na tym odkurzacz.... Teraz mamy nowy i o dziwo już tego nie atakuje. Może inaczej buczy :wink: :D Quote
Godelaine Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Dziwne nawyki? - poranna pobudka następuje dopiero wtedy, kiedy zadzwoni budzik. Dziewczyna szybko załapała, że gdy próbuje mnie budzić wcześniej, ja bezczelnie odwracam się tylko na drugi bok i śpię smacznie dalej. Ale gdy zadzwoni budzik, chcąc nie chcąc muszę wstać. Najśmieszniejsze jest to, że zwykle dość długo trwa wyłączanie wyjącego budzika (a raczej komórki). Bo Diana nie bardzo daje mi do niego dojść :) - gdy okazuje się, że akurat jest sobota i budzik nie dzwoni, Diana bierze sprawę w swoje ręce tfu język. Najpóźniej o godzinie 8:45 staje przy moim łóżku i zaczyna lizać najbardziej wystającą w tym momencie (poza krawędź łóżka :) ) część ciała. Przeważnie jest to mój nos, noga lub ręka. Dziś na przykład tak długo lizała łokieć, że w końcu musiałam wstać :) - w kuchni pod oknem mam taki ciasny kącik. Diana zrobi wszystko byleby się do niego dostać. Mimo iż staram sie zastawiać go krzesłem, bo zaraz obok jest kaloryfer, to ona i tak wykorzysta jakąś chwilę nieuwagi i hyc! Mimo iż ma swoje legowiko, ten kąt uwielbia :) - gdy mała chce wyjść na dwór w środku nocy leci do... moich rodziców. Doskonale wie, że mnie ciężko obudzić. Z nimi idzie łatwiej. No a oni wtedy raz dwa budzą mnie :) Więcej grzechów, jej grzechów :) nie pamiętam :) Aaa... Na koniec... Pocieszyliście mnie. Teraz już wiem, że nie tylko moja Dianka uwielbia wszelkie balsamy, kremy i mleczka. Widać - prawdziwa kobieta :D Pozdrawiamy Goddy i Diana Quote
Sarah_S Posted November 30, 2003 Posted November 30, 2003 Z moim yorkiem, jest trochę inaczej, bo zwykle to ja musze ją siłą wyciągać z łóżka, choćby na psie śniadanie, ale nawet najwspanialszy przysmak nie jest lepszy od ciepłej kołderki. Na budzik w ogóle już nie reaguje, podniosi tylko leniwie rozczochrany łebek i zdaje się mówić "kobieto, ucisz to urządzenie i daj pospać" Poza tym jest strasznie zazdrosna o syjamkę, zrobi wszystko żeby wygonic ją z moich kolan i zająć jej miejsce. I tu koło się zamyka bo syjamka jest tak samo zazdrosną o yorka. Uwielbia lizać wszelkiego rodzaju balsamy (czasami juz na moim ciele) i mydła. Zawzięcie wskakuje do brodzika i próbuje wydłubać kratkę ściekową, oczywiście jej się to nie udaje, więc zaczyna piszczeć i skomleć do jej wnetrza. Uwielbia podgryzać nogi od taboretów, kiedyś może się to źle skończyć dla co cięższej osoby. Usiądzie i buum, a niewinne oczy yoreczka powiedzą "nie, to napewno nie ja, spytajcie kotkę....." Pozdrawiam Sarah&Silver&Sara Quote
sobol Posted November 30, 2003 Posted November 30, 2003 Uwielbia lizać wszelkiego rodzaju balsamy (czasami juz na moim ciele) i mydła. NA MOIM CIELE :D :B-fly: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.