Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie bardzo pamiętam z kim rozmawiałam przez tel ale z pewnoscią nie była to Klementynka. Nie wyssałam sobie z palca informacji ,że Bruno może będzie mogł zostać w Katowicach ,bo takie słowa padły. Nie na 100 % tylko być może.Więc nie dziwcie się ,że miałyśmy taką nadzieje. Nawet zapytałam ile by kosztowało nas utrzymanie Bruno....ale usłyszałam że poki co musimy sprawdzić jak sie pies zachowuje ,poobserwować Go i ewentualnie wtedy będziemy rozmawiać o finansach.W związku z tym spodziewałyśmy takiej pomocy. A rady których udzieliła Klementynka...i owszem. Na pewno cenne i mądre. Ale nie wnoszą nic do sprawy. Z Bruno nie ma kto pracowac.... Wiosna zrobiła już co w Jej mocy...więcej nie potrafi.
A Bruno nadal tkwi w miejscu ..... czyli czeka na naszą decyzję. Może chociaż poszukajcie miejsca gdzie Ktoś kto się na tym zna zechce popracować z psem. My nie uciekamy od kosztów.... bedziemy zbierac n a Bruno. Ale bez sensu aby tkwił bez szansy na dom w hotelu gdzie są dziesiątki innych zwierząt którymi On sie nakręca.

  • Replies 379
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Klementynkaa'].......
my proponujemy pilotowanie pracy z BRUNEM jeśli ktoś się jej podejmie, problemem jest tu odległość, atutem to że Patryk zna psa a pies Jego. nie ma konieczności spotkań czestych, wytyczne sa dość proste. trzeba tylko czasu, cierpliwości i... kasy :(

Kelmentynko wybacz ale co ta wizyta w Katowicach dala??...od poczatku było pisane, ze Bruno w kontaktach z ludzmi jest bardzo fajnym, normalnym, przyjaznym psem
Bruno w towarzystwie innych psów sie nakreca i staje sie nieprzewidywalny - Ty twierdzisz, ze puszczenie innego psa nie miało sensu by zobaczyc reakcje Bruna...a miało sens jechanie do Katowic?
jak sobie wyobrazasz wyizolowanie psa z boźdzców zewnętrznych - zamknięcie Go w szklanej kuli na peryferiach z dala od wszystkiego i wszystkich?? mało to realne...
co rozumiesz przez pilotowanie pracy??? to o czym piszesz /zajecie czyms, siadanie, zabawka/ Wiosna stosowała i jak twierdzi Ona z tym psem juz nic innego ponad to co robila nie jest w stanie zrobic - wiec szukamy Kogos Kto sie tego podejmie...

[quote name='wiosna']..Ehh, tak naprawdę nadal tkwimy w miejscu moim zdaniem.
Ja również tak zrozumiałam wcześniejsze ustalenia - że albo Bruno okaże się psem nie rokującym nadzieji, albo też zostanie w Katowicach, bo tam jest osoba gotowa z nim pracować.
......
noo wszyscy tak zrozumnieli - wtedy jechanie z Nim do KAtowic mialo sens
[quote name='dzodzo']Magda, pewnie cale nieporozumienie z ulokowaniem Bruna w Katowicach wynika stad, z slow ktore napisala nessca


[quote name='nescca']Witajcie....rozmawiałam dziś z Kasią z fundacji Dobków.... zaproponowała nam (to co wcześniej Klementynkaa) konsultację Bruna w Katowicach . Na konsultacji tej ma być kilku behawiorystów zajmujących się stricte problemami dobermanów. Chcą też spróbować pracy przy pomocy pozoranta.To wszystko nieodpłatnie. W razie gdyby tę próbę udało się przejść Brunkowi bez problemu .... może będzie szansa aby Bruno tam został celem dłuższej pracy z nim. Napisałam do wielu miejsc.... tylko jedna odpowiedź. I wydaje mi się ,że bardzo konkretna.[/QUOTE


z pewnoscia Kasia nie oferowala, ze Bruno przejdzie na utrzymanie Nadziei Dober mana, wiedzac jaka mamy sytaucję finansowa, tzn zero na koncie fundacji i brak mozliwosci umieszczenia w hotelu jakiegokolwiek dobermana z tego powodu.

Zrobilas bardzo duzo-proponujac konsultacje,decyzja co do za dalszych losów Bruna nalezy do osob, ktore sa prawnymi opiekunami psa.
narazie nie było mowy o finansach - chodziło Nam o realna pomoc - skoro jest Ktos Kto zna sie na rasie i jest w stanie popracowac z psem to bedzemy zbierac na JEgo utrzymanie - u wiosny tez placimy za hotelik - takie były wstepne ustalenia - tak Nam sie przynajmniej wydawalo....a konsultacja dala ...no właśnie co dała?? Pies rokuje i radzcie dalej sobie sami

Posted

Ehh, nie tak.
Magda, bardzo nie chciałam, żeby moje słowa zabrzmiały jak "po pysku". Przykro mi, że tak to odebrałaś i przepraszam, jeśli napisałam to zbyt ostro.
Faktycznie, gdyby nie pojawiło się to nieszczęsne nieporozumienie o pozostaniu Bruna w Katowicach wszystkie patrzyłybyśmy na sprawy inaczej, a przez to wkradło nam się jakieś poczucie zawodu, całkowicie bez sensu.
Rady, jakie przekazałaś są bardzo, bardzo cenne. Sęk w tym, że ja nie jestem pierwszym lepszym "hotelarzem", ja jestem - co prawda domorosłym - ale szkoleniowcem, czytam i uczę się o psiej psychice dużo. A do tego przewinęło mi się przez ręce wiele różnych psów, z przejściami, z nawykami, z problemami. Nie chcę, żeby to wyszło jak jakieś przechwałki, Boże broń, chodzi mi tylko o różnicę pomiędzy kimś, kto tylko kocha psiaki i się nimi opiekuje a kimś, kto coś jednak więcej wie i robi.
I być może gdybym się zaliczyła do tej pierwszej grupy Twoje rady otworzyłyby przede mną nową drogę. Ale byłam tam i efekty, które już opisałam nie były tym, o co chodzi. Może za mało wytrwałości? Pewnie gdybym na każdym kolejnym psie przerobiła całą serię ściczeń i stopniowo się zbliżała, to by się udało, może z czasem nowe bodźce nie robiłyby aż takiego szumu w głowie Bruna. Ale na to właśnie brakuje mi warunków, i brakuje mi ludzi, bo ja tu nie mam pozorantów, którzy będą pomagać uczyć tego, co przyda się podczas mijania gości sąsiada. Właśnie dlatego tak bardzo uwierzyliśmy w wizję kogoś, kto ma doświadczenie, możliwości i warunki.

Nie wiem, jaka jest szansa doprowadzenia do adopcyjności, jeśli tak mogę to okreścić, psa takiego jak Bruno. Chciałabym wierzyć, że jest, ale ciężko mi w to wierzyć. A ja jestem bardzo przeciwna szukaniu domów dla psów, które mają kłopoty z agresją. I wiadomo, każdy pies może pogryźć w krytycznych sytuacjach, nigdy nie ma 100% pewności, że nie pogryzie nigdy nikogo. Ale w takiej sytuacji to nie jest malutki jakiś margines, który zawieramy w słowach "pies zawsze zachowa się po psiemu", to jest realny problem.

I wiecie co, cholernie mi przykro jest. Czuję się tak, jakbym kogoś tu przekonywała, namawiała, że Bruna należy uśpić. A wieczorem miziałam go na dobranoc. To jest bardzo miły pies.
I smutne to jest, i ciężkie i trudne. Ale mimo tego, że przytulam jego wielki rudy nochal, nadal nie widzę dla niego szansy.

Magda, powiedz mi wprost - czy istnieje jakaś opcja, aby osoba z Katowic o której była mowa pracowała skutecznie z Brunem? Aby umieścić go w którymś z hoteli w Katowicach czy coś podobnego - czy Ty widzisz taką szansę, żeby to było skuteczne i dało rezultaty? Nie chodzi o pieniądze, te się uzbiera, ale o to, czy ta wizja jest realna i ma sens, czy nie.

Posted

Wiem, że Cesar Millan wzbudza mieszane uczucia, ale nie pisze tutaj o nim po to, żeby rozpoczynać dyskusję.

Oglądam go na bieżąco i jego doświadczenia pokrywają się z moimi. Psy, które przekirowują agresję na opiekuna, o ile nie jest to agresja lękowa (a podejrzewam, że w przypadku Bruna nie jest), trzeba 1. porządnie wybiegać/dać jakąś robotę np. noszenie plecaka i to CODZIENNIE 2. wprowadzić jasne zasady i się ich trzymać, tzn. nie ciągniemy na smyczy, nie idziemy przodem przed właścicielem itp.

Wiem, że zaraz obrzucą mnie tu błotem, ale mam nadzieję, że osoby, które to zrobią uratowały od eutanazji chociaż jednego dobermana/rottweilera/owczarka niemieckiego/jużaka itp o silnej potrzebie dominacji, na którego (wypróbowane) metody wyłącznie pozytywne nie zadziałały. Bo ja znam przypadki psów, które wracaly od 3 różnych 'pozytywnych' trenerów po ok. 3 miesiacach szkolenia z 12 stronami opinii. Ich zachowanie się pogorszyło i wszyscy 3 stwierdzili,ze psy muszą zostać uśpione. 2 dni pracy metodą asertywnej energii dały zadziwiajace rezultaty.

Taki pies potrzebuje CIĄGŁEGO kontaktu z przewodnikiem, jasnych zasad, codziennej pracy, spacerów, noszenia plecaka, obedience, czegokolwiek aby zmęczyć go fizycznie i psychicznie.

Pisanie,że kontakt przewodnika z Brunem nie musi być częsty to jakieś nieporozumienie.

Jak najczęstszy powinien być kontakt tego psa z przewodnikiem, który jest spokojny, asertywny, absolutnie nie używa siły fizycznej (chyba,ze broni się przed atakiem psa, ale tez musi to robić w sposób odpowiedni), nie histeryzuje, nie piszczy cienkim głosem itp. Kiedy Bruno zaufa takiej osobie, wtedy zacznie wykonywać polecenia i się 'uspokoi'. Jego problem moim zdaniem wynika z faktu,ze obecnie jest 'sam przeciw światu'.

Ten pies był dostatecznie długo izolowany od bodźców zewnętrznych. Taka metoda jest dobra w przypadku psów wycofanych i lękliwych. Ja ma wrażenie,że Bruno potrzebuje kontrolowanej socjalizacji, bo on nie atakuje ze strachu tylko dlatego,że jak większość źle zsocjalizowanych dobermanów przejawia agresję terytorialną (w końcu po to były hodowane). Lata w kojcu i oglądania innych psów zza krat tylko pogorszyły sprawę.

Wybaczcie,ze znowu się wtrącam, ale wkurza mnie, kiedy ludzie stosują jedną metodę do każdego psa, a jak nie działa, to pies jest poddawany eutanazji. Eutanazja to dziś główna przyczyna śmierci psów, a wiele z nich można uratować.

Posted

strix napisał(a):
Wiem, że Cesar Millan wzbudza mieszane uczucia, ale nie pisze tutaj o nim po to, żeby rozpoczynać dyskusję.

Oglądam go na bieżąco i jego doświadczenia pokrywają się z moimi. Psy, które przekirowują agresję na opiekuna, o ile nie jest to agresja lękowa (a podejrzewam, że w przypadku Bruna nie jest), trzeba 1. porządnie wybiegać/dać jakąś robotę np. noszenie plecaka i to CODZIENNIE 2. wprowadzić jasne zasady i się ich trzymać, tzn. nie ciągniemy na smyczy, nie idziemy przodem przed właścicielem itp.

Wiem, że zaraz obrzucą mnie tu błotem, ale mam nadzieję, że osoby, które to zrobią uratowały od eutanazji chociaż jednego dobermana/rottweilera/owczarka niemieckiego/jużaka itp o silnej potrzebie dominacji, na którego (wypróbowane) metody wyłącznie pozytywne nie zadziałały. Bo ja znam przypadki psów, które wracaly od 3 różnych 'pozytywnych' trenerów po ok. 3 miesiacach szkolenia z 12 stronami opinii. Ich zachowanie się pogorszyło i wszyscy 3 stwierdzili,ze psy muszą zostać uśpione. 2 dni pracy metodą asertywnej energii dały zadziwiajace rezultaty.

Taki pies potrzebuje CIĄGŁEGO kontaktu z przewodnikiem, jasnych zasad, codziennej pracy, spacerów, noszenia plecaka, obedience, czegokolwiek aby zmęczyć go fizycznie i psychicznie.

Pisanie,że kontakt przewodnika z Brunem nie musi być częsty to jakieś nieporozumienie.

Jak najczęstszy powinien być kontakt tego psa z przewodnikiem, który jest spokojny, asertywny, absolutnie nie używa siły fizycznej (chyba,ze broni się przed atakiem psa, ale tez musi to robić w sposób odpowiedni), nie histeryzuje, nie piszczy cienkim głosem itp. Kiedy Bruno zaufa takiej osobie, wtedy zacznie wykonywać polecenia i się 'uspokoi'. Jego problem moim zdaniem wynika z faktu,ze obecnie jest 'sam przeciw światu'.

Ten pies był dostatecznie długo izolowany od bodźców zewnętrznych. Taka metoda jest dobra w przypadku psów wycofanych i lękliwych. Ja ma wrażenie,że Bruno potrzebuje kontrolowanej socjalizacji, bo on nie atakuje ze strachu tylko dlatego,że jak większość źle zsocjalizowanych dobermanów przejawia agresję terytorialną (w końcu po to były hodowane). Lata w kojcu i oglądania innych psów zza krat tylko pogorszyły sprawę.

Wybaczcie,ze znowu się wtrącam, ale wkurza mnie, kiedy ludzie stosują jedną metodę do każdego psa, a jak nie działa, to pies jest poddawany eutanazji. Eutanazja to dziś główna przyczyna śmierci psów, a wiele z nich można uratować.


Ja mam tylko jedno pytanie... gdzie my w tym momencie znajdiemy osobe ktora bedie miala tyle czasu i checi pracowac z brunem ja absolutnie nie watpie ze jest gdzies taki czlowiek na swiecie tylko gdzie??
Wymaga to duzego nakladu pracy jak i tez czasu, checi .
To bardzo duze poswiecenie ktore nie wiadomo jakie da rezultaty, poniewaz ta osoba ktora mialaby prowadzic bruna musi byc cholernie konsekwentna i musi przestrzegac wszystkiego co nakaze behawiorysta...

Ja wiem z doswiadcenia ze u nas w polsce ciezko znalezc drugiego cesara;)
niestety ale sama mam kntakt z behawiorystka ktora wziela pieniadzewypisala mi na kartce co i jak i mam sie stoowac, przy 3 psach czasem popuszczam wiem z doswiadczenia jak jest mi ciezko.

Faktycznie pomgl szkoleniowiec.. mi osobiscie wprowadzil rygor ale on pomogl mi zapanowac nad sfora.
Siedze tak z moim marcinem dalej cytajac watek i zastanawiamy sie kto wezmie bruna no kto?
Z calym szacunkiem mam Kube (amstafa) lucyne (amstafa) i paysa ( ciapek) przychodza do mnie czasem znajomi z diecmi i nie wyobrazam sbie sytuacji by moj pies mogl sie nakrecic do tego stopnia gdzie mglby mnie pogryzc mnie jak mnie
ale np diecko? a niestey w zyciu codziennym idac na spacer widuje sie conajmniej z 5 cioma psami czy 3 wozkami.. chyba ze znjadziey kogos kto oddzieli go od tych wszystkich czynnikow ktore g stresuja..
a tak sie nie da u nie na balkn wylatuje cala trojka jak pies szczeknie na dole...

Calego swiata nie zbawimy, i nie drzemie we mnie przeknanie o rasie uprzedzam b jak poczytacie watek ojeg kuby to to byl podobny pajac jak bruno fisiowal. Ale jak okazalo sie e bedziemy mieszkac raem ja dolozylam wszelkich staran by kuba byl psem towarzyszem nie morderca.. Mnie sie udalo za co bogu diekuje.. i tego zycze Brunowi... choc tak jak pisalam wczesniej nie chcialabym byc w sytuacji wiosny

Posted

Kofeina napisał(a):
Ja mam tylko jedno pytanie... gdzie my w tym momencie znajdiemy osobe ktora bedie miala tyle czasu i checi pracowac z brunem ja absolutnie nie watpie ze jest gdzies taki czlowiek na swiecie tylko gdzie??
Wymaga to duzego nakladu pracy jak i tez czasu, checi .
To bardzo duze poswiecenie ktore nie wiadomo jakie da rezultaty, poniewaz ta osoba ktora mialaby prowadzic bruna musi byc cholernie konsekwentna i musi przestrzegac wszystkiego co nakaze behawiorysta...

Ja wiem z doswiadcenia ze u nas w polsce ciezko znalezc drugiego cesara;)
niestety ale sama mam kntakt z behawiorystka ktora wziela pieniadzewypisala mi na kartce co i jak i mam sie stoowac, przy 3 psach czasem popuszczam wiem z doswiadczenia jak jest mi ciezko.

Faktycznie pomgl szkoleniowiec.. mi osobiscie wprowadzil rygor ale on pomogl mi zapanowac nad sfora.
Siedze tak z moim marcinem dalej cytajac watek i zastanawiamy sie kto wezmie bruna no kto?
Z calym szacunkiem mam Kube (amstafa) lucyne (amstafa) i paysa ( ciapek) przychodza do mnie czasem znajomi z diecmi i nie wyobrazam sbie sytuacji by moj pies mogl sie nakrecic do tego stopnia gdzie mglby mnie pogryzc mnie jak mnie
ale np diecko? a niestey w zyciu codziennym idac na spacer widuje sie conajmniej z 5 cioma psami czy 3 wozkami.. chyba ze znjadziey kogos kto oddzieli go od tych wszystkich czynnikow ktore g stresuja..
a tak sie nie da u nie na balkn wylatuje cala trojka jak pies szczeknie na dole...

Calego swiata nie zbawimy, i nie drzemie we mnie przeknanie o rasie uprzedzam b jak poczytacie watek ojeg kuby to to byl podobny pajac jak bruno fisiowal. Ale jak okazalo sie e bedziemy mieszkac raem ja dolozylam wszelkich staran by kuba byl psem towarzyszem nie morderca.. Mnie sie udalo za co bogu diekuje.. i tego zycze Brunowi... choc tak jak pisalam wczesniej nie chcialabym byc w sytuacji wiosny


Cieszę się Kofeino ,że rozumiesz o co nam chodzi. Wiedziałyśmy od początku że Bruno do ludzi jest ok....rady behawiorystyczne z checią przyjmujemy....ale to i tak nie zmienia sytuacji psa. POTRZEBUJEMY KOGOŚ KTO NAD NIM ZAPANUJE!!!! Więc nadal jesteśmy w punkcie wyjścia....

Posted

nescca napisał(a):
Cieszę się Kofeino ,że rozumiesz o co nam chodzi. Wiedziałyśmy od początku że Bruno do ludzi jest ok....rady behawiorystyczne z checią przyjmujemy....ale to i tak nie zmienia sytuacji psa. POTRZEBUJEMY KOGOŚ KTO NAD NIM ZAPANUJE!!!! Więc nadal jesteśmy w punkcie wyjścia....


Ale watpie bysmy tutaj znalazly kgos kto pswieci mu czas... alo bedzie cetnych chyba e fundacja wspomoze;)
nie zroibmy przeciez allegro .. pogryzlem czlowieka wybacz...
zastanowmy sie realnie co mzna zrobi z brunem...
to jest ajwazniejsze dla niego i dla nas...

Posted

A co z osobami, które zajmują się adopcjami dobermanów? Nie ma tam żadnych pasjonatów, którzy podjęliby się pracy z psem?

Ja się wybieram z powrotem do PL ale jeszcze nie teraz, więc nie moge pomóc :(

Posted

strix napisał(a):
A co z osobami, które zajmują się adopcjami dobermanów? Nie ma tam żadnych pasjonatów, którzy podjęliby się pracy z psem?

Ja się wybieram z powrotem do PL ale jeszcze nie teraz, więc nie moge pomóc :(


no Bruno byl wlaśnie u osob, które zajmują sie dobermanami w Katowicach w celu sprawdzenia czy sie nadaje do pracy....stwierdzono, ze sie nadaje, ale nikt nie chce sie tego podjac, wiec jestesmy w punkcie wyjscia
ponadto mamy ponad 500zl długu i trzeba zaplacic Wiosnie paliwo do Katowic oraz kolejny miesiac

Posted

[quote name='Lu_Gosiak']no Bruno byl wlaśnie u osob, które zajmują sie dobermanami w Katowicach w celu sprawdzenia czy sie nadaje do pracy....stwierdzono, ze sie nadaje, ale nikt nie chce sie tego podjac

Acha, wybacz, takie to zagmatwane, że nie zrozumiałam ;) Osobiście uważam, że każdy pies się nadaje, a przynajmniej, że z każdym trzeba spróbować.

To oni?
http://www.dobermann.pl/adopcje/dobermannrescue.htm

W necie jest sporo innych stron prowadzonych przez miłośników dobków, może warto do nich napisać?

Posted

nessca rozmawialas z Kasią-nie Klementynka(czyli Magda),proponuje skontaktowac sie z nia bezposrednio i zapytac co miala na mysli, mowiac o mozliwosci zostania Bruna w Katowicach celem dalszej pracy.Byc moze wie o jakies opcji o ktorej my nie mamy pojecia?Na watek raczej nie zaglada, wiec tu nie odpowie, nie twierdze ze wyssalas cos z palca ale skoro Klementynkaa nic o tym nie wie, wiec byc moze Kasi chodzilo o inna mozliwosc.Najprosciej zapytać u żródła, zamiast pisac o zawiedzionych nadziejach i pisze zupelnie serio, moze byl jakis inny patent na dalsze losy Bruna?
Nadzieja Dobermana nie ma ani swojego hotelu ani swojego szkoleniowca,ani w Katowicach ani gdzie indziej, zeby zabrac Bruna.Nikt z nas ani WAs nie zabierze go do domu, bo kazdy z nas ma swoje psy.
Tu nie bedzie cudownej recepty, ze nagle ktos poda na tacy gotowe rozwiazanie problemu, skoro pies u Wiosny zostac nie moze,to co pozostaje?eutanazja lub inny hotel, decyzja nalezy do Was.

Oczywiscie sa pasjonaci pracy z dobkami, ktorzy maja swoje hotele,moge Wam podac adresy conajmniej dwoch ale pytanie czy stac osoby finansujące Bruna na to, bo z pewnoscią nie robia tego charytatywnie, tylko jest to źrodlo ich utrzymania?Czas jaki pies ma tam spedzic jest tez nieokreslony,moze sa to lata a moze miesiace czy tygodnie.I czy jest to jakiekolwiek wyjscie, kolejny hotel, ktory nic nie wniesie do kwestii adopcji Bruna bo ten nadal bedzie bezdomny a pomnozy koszty utrzymania? My jako fundacja Nadzieja Dobermana dokladac sie nie jestesmy w stanie, bo jestesmy na minusie.

przychodzi mi na mysl watek pitbulla Barona-ktorego sytuacja byla podobna jak Bruna, spedzil w hotelu u szkoleniowca w Bogatyni ponad 2 lata, zanim podjeto probe adopcji i wlasnie na takich warunkakch o jakich tu mowa, czyli przyszly wlasciciel przez bardzo dlugie miesiace przyjezdzal i pracowal z Baronem w hotelu a dopiero potem zaczal zabierac go do domu.I do tej pory nie wiadomo jak sie dalej potoczy sytuacja.Poczytajcie watek, moze coś kogoś natknie:

http://www.dogomania.pl/threads/127735-Baron-3-letni-pi%C4%99kny-pitbull-%C5%BByje-bez-s%C5%82o%C5%84ca-trawy-ludzi!-POM%C3%93%C5%BB

Co do stron miłosników ras,owszem
na forach dobermanowych na ogol siedza ludzie, ktorzy owszem pasjonuja sie dobermanami ale swoimi a glownym tematem sa hodowla i wystawy, taka jest rzeczywistosc.

W kazdym hotelu będa inne psy, do ktorych Bruno bedzie dymil i w zadnym hotelu nikt nie podejmie sie 100% pracy z Brunem, bo to jest zajecie dla przyszlego wlasciciela.Jak wyglada opcja jego znalezienia-nie wiem,niektore dobki latami czekaja na adopcje,chetni nie pchaja sie drzwiami i oknami o ile dobek nie jest mlody, kopiowany i jak najbardziej w typie rasy.A tu wlasciciel musi byc mocno zdeterminowany, pytanie cy taki się znajdzie kiedykolwiek?
Dobermany to trudne psy, moja suka mimo, z rodowodowa i ktora mam od szczeniaka, jest mega-agresywna do obcych i terytorialna. Wytyczne na szkoleniach ktore z nią zaliczalam, owszem pomocne ale i tak musialam sie nauczyć ją "obsługiwać" sama, bo szkoleniowcy maja to do siebie ze słucha ich kazdy pies na ogół,wlasciciel sam musi sobie wypracowac kontakt z psem.



Posted

wawer napisał(a):
Nie wtrącam się do dyskusji znających się na psach, ale nie jest mi to obojętne - co będzie z Brunem?


Nie wiemy. Napisałyśmy chyba już do wszystkich fundacji. Najprawdopodobniej jeśli nie znajdzie się ktoś kto zechce pracować z Brunem to jedynym wyściem będzie eutanazja.... Bruno nie ma pieniędzy i perspektyw. Nie damy rady dłużej brnąć w długi. Choć żal serce ściska..... trzeba będzie podjąć taką decyzję. Choć dla mnie to..... jakaś masakra.

Posted

Ale ja nie zamierzam go tej pomocy pozbawiać ;), nie przyszło mi to nawet do głowy. Tylko, że szkoda, że nie można mu pomóc tak, jak na amerykańskim filmie. Przykre...

Posted

wawer napisał(a):
Ale ja nie zamierzam go tej pomocy pozbawiać ;), nie przyszło mi to nawet do głowy. Tylko, że szkoda, że nie można mu pomóc tak, jak na amerykańskim filmie. Przykre...

dzieki Wawer baardzo:)
dalej czekamy chyba juz tylko na cud...

Posted

wawer napisał(a):
Dzisiaj wysyłam 120 zł z bazarku http://www.dogomania.pl/threads/213151-ROZLICZAM-Coś-dla-domu-i-dla-kochanego-ciałka-na-Bastera-Bruna-i-Amora-do-31-VIII na konto OTOZ. Po otrzymaniu proszę jak zwykle o potwierdzenie na wątku bazarku. Powodzenia, Buno! Będę do Ciebie zaglądać, oby jak najdłużej i nie gryzol już więcej nikogo!


kasa juz na koncie - ogromnie dziekujemy!!:):)
anett prosze zrob rozliczenie Bruno i wklej na pierwsza strone jak mozesz...

Posted

Wpłaty:
100zl Halina R.
200zl Elza22
100zł Elza22
100zł Betka
20zł dzodzo
5zł wawer bazarek
120zł Elza22
120zl wawer bazarek

razem 765zł

Wydatki:
70zl transport dobka do hoteliku
70zl transport dobka na kastracje
150zl kastracja
300zł hotel czerwiec
300zł hotel lipiec
300zł hotel sierpień
300zl hotel wrzesien
50zl transport Katowice
razem 1540zł

dług 775zł

Posted

Jednym z sensownych rozwiązań dla Bruno był hotel w Bogatyni; niestety nie ma miejsc, rezerwacje są do końca roku :shake:

Czas się powoli kończy...
U Wiosny Bruno nie może siedzieć; alternatywą jest hotel ze szkoleniowcem ale innych sensownych nie znam...
Chyba faktycznie oczekiwanie na cud...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...