nescca Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 Wiosno.... nikt z nas nie pisał o tym że chce Bruno wsadzić do kojca. Mówilismy o jakiś dużym obiekcie po którym pies może biegać. Co do wydarzenia na FB.... razem z Gosią o tym zdecydowałyśmy. A co do zabicia Bruna..... eutanazja jest to tylko słowo które próbuje złagodzić czynność która tak naprawdę jest zabiciem. Takie mam w tej kwestii zdanie. Jakie decyzje podejmiecie.... ja nie będę nikogo osądzała. Wiem ,że to Patryk jest narażony na ataki i żadnej z nas przed komputerem nic nie grozi więc może myślisz ,że stąd moja postawa. Ale to nie tak..... Po prostu uważam ,że każdy pies powinien dostać swoją szanse. Jeśli uważasz inaczej..... podejmujcie inne decyzje. Ja naprawdę nikogo nie będę negować. Napisałaś wcześniej aby przemyśleć zagadnienie i zastanowić się co zrobić. Ustaliłyśmy z Gosią ,że spróbujemy właśnie tak.... teraz widzę ,że jesteś zła. Przykro mi.... chciałam dobrze. Quote
Lu_Gosiak Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 Wiosna wydarzenie na fb nie było po to by zrobic afere tylko dac ostatnią szanse Bruno...przynajmniej taki był moj zamysl, ze moze znajdzie sie Ktos KTo sam zechce sie Nim zając...inne komenatrze i suche pisanie w stylu nie usypiajcie naprawde mnie nie intersuje - szukam realnej pomocy i tyle, jeżeli nie znajdzie sie Nikt, KTo mimo JEgo zachowania będzie chcial z Nim popracowac to niestety Bruno zostanie uśpiony Quote
Elza22 Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 Przykro mi ale totalnie nie rozumiem nad czym tu się zastanawiać to ludzie są odpowiedzialni za zwierzęta i to przez podejmowanie złych decyzji jest tyle pogryzień i w ostatnim czasie ile dzieci przepłaciło życiem spotkaniem z niezrównoważonym psem i właśnie takim psem jest bruno o czym pisze osoba która wie o nim przecież najwięcej. Naprawdę uważacie że znajdzie się ktoś kto zechce bruna wiedząc o nim wszystko.Jestem z brunem od samego początku i bardzo chciałam żeby mu sie udało pomagałam jak mogłam żeby trafił do wymarzonego domu no ale dla niego nie ma już szans i wszyscy to wiemy tylko nie wszyscy chcą się z tym pogodzić to naprawdę przykre ale takie jest życie i proszę tylko aby spojrzeć prawdzie w oczy i nie dopuścić do tragedii. Quote
nescca Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 widziałam gorsze przypadki gdzie jednak psy powracały do ludzi..... naprawdę nie chciala bym wydawac nikomu bomby zegarowej....ale mysle ze warto dac Mu szanse... Quote
Klementynkaa Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 napisałam dzisiaj posta ale mi zniknął niestety, nie mam siły pisać go po raz drugi. niestety nie mogę przywieźć do Bruna osób, które mogłyby go "sprawdzić" i dla mnie są godne zaufania, jeśli Bruno nie może przyjechać to niestety nie wiem jak pomóc. :( Quote
Kofeina Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 jeju jeju.. gosiu przeprasam za nieobecnosc ale troszke sprawy mi sie pokomplikowaly dzisiaj zrobil ten przelew :x zawirowanie male.. jak o pgryzl co dalej z im bedzie?? hmm.... Quote
Kofeina Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 nescca napisał(a):widziałam gorsze przypadki gdzie jednak psy powracały do ludzi..... naprawdę nie chciala bym wydawac nikomu bomby zegarowej....ale mysle ze warto dac Mu szanse... Ja tylko mam jedno zastrzezenie a jesli po raz kolejny bruno ta szanse zmarnuje? ja rozumiem ze to nie jego wina ze taki ma wlasnie charakter.. wkoncu nie urodzil sie taki ludzie go taki stworzyli Pytanie mi sie nasuwa jedno kto wiedac o taki achowaniu wezmie go pod swoja opieke? i bedzie chcial z nim tyle pracowac? nie watpie to ze gdzies taki zlowiek sie zajdzie tylko gdzie go szukac? zamiescic ogloszenie przeprazam pogryzlem ale naprawimy to? hmm .... nie wiem co mam myslec o tej calej ytuacji.. Quote
nescca Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 Witajcie....rozmawiałam dziś z Kasią z fundacji Dobków.... zaproponowała nam (to co wcześniej Klementynkaa) konsultację Bruna w Katowicach . Na konsultacji tej ma być kilku behawiorystów zajmujących się stricte problemami dobermanów. Chcą też spróbować pracy przy pomocy pozoranta. To wszystko nieodpłatnie. W razie gdyby tę próbę udało się przejść Brunkowi bez problemu .... może będzie szansa aby Bruno tam został celem dłuższej pracy z nim. Napisałam do wielu miejsc.... tylko jedna odpowiedź. I wydaje mi się ,że bardzo konkretna. Quote
Kofeina Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 no to chociaz jakies swiatelko w tunelu.....:) Quote
Klementynkaa Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 nescca napisał(a):Witajcie....rozmawiałam dziś z Kasią z fundacji Dobków.... zaproponowała nam (to co wcześniej Klementynkaa) konsultację Bruna w Katowicach . Na konsultacji tej ma być kilku behawiorystów zajmujących się stricte problemami dobermanów. Chcą też spróbować pracy przy pomocy pozoranta. To wszystko nieodpłatnie. W razie gdyby tę próbę udało się przejść Brunkowi bez problemu .... może będzie szansa aby Bruno tam został celem dłuższej pracy z nim. Napisałam do wielu miejsc.... tylko jedna odpowiedź. I wydaje mi się ,że bardzo konkretna. pozwolę sobie sprostować bo wkradły się tutaj pewne nieścisłości, które z racji stereotypowego myślenia dużej grupy osób mogą zaraz wzbudzić straszne kontrowersje i głosy oburzenia ;) po pierwsze, nie kilku behawiorystów a kilka osób, które z psami, również agresywnymi pracują od lat, wśród nich osoba uprawniona do przeprowadzania testów psychicznych decydujących o dopuszczeniu do hodowli. a po drugie nie mówimy o "pracy" z pozorantem a o teście przeprowadzonym między innymi z udziałem pozoranta (osoby, która swietnie zna moc psich zębów, wychowała trudnego dobermana od szczenięcia do normalności i teraz pracuje z kolejnym). nie ma zadnej gwarancji, ze po takim sprawdzeniu będziemy w stanie na 100% powiedzieć: w lewo/w prawo. to co wiosna pisała o innym zachowaniu psa na swoim terenie a w innym miejscu po podróży to wszystko prawda, tym niemniej główną rolę odgrywa tu człowiek, nie miejsce. szukamy rozwiązań różnych, być moze mimo to będzie trzeba podjąć tą najtrudniejszą decyzję ale do tego zobowiązuje nas odpowiedzialność za psa i ludzi :( Quote
nescca Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 Klementynko.... nigdy nie pracowałam z tego rodzaju psem i napisałam to co usłyszałam od Kasi :) ....więc jeśli są jakieś niejasności to ja przepraszam. Ale wielkie dzięki ,że chcecie pomóc. Quote
Lu_Gosiak Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 bardzo dziekujemy za oferte pomocy i ostatniej szansy dla Bruna - oczywiscie Bruno z niej skorzysta - wiosna w sobote zawozi Go do Katowic i zobaczymy jak sie sytuacja rozwinie Quote
aisai Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 witajcie, przeczytałam z zapartym tchem. Mamy podobny przypadek... trzymam kciuki za testy Bruna! aisai Quote
Lu_Gosiak Posted September 9, 2011 Posted September 9, 2011 jutro Patryk od Wiosny jedzie z Brunek do Katowic...to dla psiaka ostatnia szansa - trzymajcie kciuki Quote
strix Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 jest bardzo zle...Bruno pogryzł Patryka - było to w sytuacji, kiedy poczuł na spacerze, że daleko przed nim idzie Wiosna z innym jakimś Mu nie znanym psem i zaczął sie nakręcać, rzucać na smyczy, ciagnać aż w końcu skoczył na Patryka i pogryzł Mu rece oraz podrapał twarz...nie były to małe drasnięcia ale niestety mozne pogryzienia....cholera jasna niewiemy co robic...jedno jest pewne -nie mozna Go wydac do adopcji gdzieś do ludzi - jest to niestabilny jak sie okazuje pies, nie panujący nad swoimi emocjami, gdy nakręci sie na jakiegoś psa...w hoteliku do konca zycia tez wiadomo nie bedzie...zostaje chyba tylko szukanie Mu terenu gdzie bedzie mógl sie sprawdzić jako stróz..no bo co robic???? Pozwolę sobie na wypowiedź. Nie znam tego psa, ale uważam, że akurat ta sytuacja została być może nakręcona przez opiekunów. Możliwe, że gdyby to Patryk szedł z przodu z innym psem, a Wiosna z Brunem, nic by się nie stało. Dlatego należy zbadać relacje pomiedzy Brunem a osobami, z którymi ma kontakt. Dobermany zazwyczaj wybierają sobie jedną osobę na przewodnika i jesli nie był to Patryk, to pies w sobie znany sposób zareagował na próbę zanegowania wybranej przez siebie hierarchii. Ale to jest hipoteza, bo nie widziałam tej sytuacji. Po pierwsze, pies jest po przejsciach, ma prawo być niestabilny. Po drugie, jeśli pies jest związany z Wiosną, to fakt, że oddala się z innym psem będzie dla niego stresogenny. Poniewaz pies ma problem z przekierowywaniem agresji (częste u ras użytkowo-obronnych), to ją przekierował. Takich sytuacji da się uniknąć, ale trzeba poznać dynamikę tej psio-ludzkiej grupy (sfory) i przyjrzeć się, jakie miejsce ma w niej Bruno oraz wykonać pracę polegającą na stopniowym i kontrolowanym kontakcie z innymi psami. Można zaczac od spacerów na smyczy i za każdym razem kiedy pojawi się pies, mówimy Bruno siad i dajemy smakołyka. To nie rozwiąże problemu, ale może pomóc zmienić jego wrogie nastawienie, bo zacznie kojarzyć widok psa z czymś przyjemnym. Własnie pracuję z jednym gagatkiem (już od roku!) i przynajmniej przestał się rzucać na smyczy jak głupi (w młodości był wielokrotnie pogryziony i stąd ta agresja). Ta metoda skutkuje jedynie jeśli agresja jest wywołana strachem (agresja lękowa). Jesli dobek prezentuje agresję dominacyjną, metoda się nie sprawdzi! Moim zdaniem ten pies jest jak najbardziej do uratowania. On ma raczej problem z agresją wobec innych psów i jej przekierowywaniem na cokolwiek jest w pobliżu,a nie z agresją wobec ludzi. Test na agresję nie ma sensu, bo to jest agresja sytuacyjna (nieznany pies) i możliwe, że jeśli wokół nie ma innych psów, nie ma tego problemu. Wybaczcie,ze się wymądrzam, ale naprawdę, moim zdaniem pies jest do uratowania. Ja niestety mieszkam daleko i nie mogę pomóc bezpośrednio, ale mogę pomóc przez internet w miarę możliwości. Najlepiej jest skontaktowac się z kimś, kto zna tę rase albo rasy o podobnym temperamencie, bo samymi ciasteczkami i metodą klikera tego się raczej nie rozwiąże. Takie psy dobrze się czują z właścicielem spokojnym, niepanikującym, stanowczym, bezpiecznym i wyznaczającym jasne zasady. Jednak zgadzam się, że wydawanie psa w obecnym stanie to igranie z ogniem, ponieważ pies w sytuacji stresowej (obcy pies) przekierowuje agresję na osobę najbliżej,a to moze doprowadzić do tragedii. Wybaczcie mądrzenie się, ale trudno mi było przejść obok tego wątku obojętnie, bo mam słabe serce wobec psów agresywnych i wobec ras użytkowo-obronnych. Zbyt dużo takich psów kończy żywot przez eutanazję nie ze swojej winy. Na usprawiedliwienie mam to, że sama sporo takich już naprostowałam i że robię licencjata z psiej behawiorystyki, więc nie jest to moje własne pustosłowie ;) Pozdrawiam i życzę powodzenia Quote
wawer Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Trochę optymizmu z dalekiej Północy - potrzebny, naprawdę. Zobaczymy jednak, co powiedzą w naszym kraju. Quote
Lu_Gosiak Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 strix wszystko sie zgadza co piszesz tylko po pierwsze to Patryk zajmuje sie Brunem i z Nim chodzi na spacery i Go karmi nie Wiosna, po drugie Bruno odkad jest u Wiosny jest przyzwyczajany do psów i byla juz spora poprawa - Bruno jest u Wiosny juz pare miesiecy....i nawet juz czasem udawalo sie zapanowac na Nim i usiadl, ale widząc lub czując jakiegos nowego psa jest nie do opanowania Bruno jedzie dzisiaj do ludzi, którzy sie zajmuja dobermanami i pracują z Nimi od lat, wiec doskonale znaja rase...pozostaje Nam trzymac kciuki Quote
Klementynkaa Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 BRUNKA poznałam, wymiziałam, pazurka przyciełam no i cóż... Patryk usłyszał sporo, wie co można zrobić i jest dobrze. znaczy z psem jest dobrze, ogólna sytuacja jest zła jak w przypadku każdego niczyjego psiaka... szczegóły opiszę jak odpocznę bo ledwo co wróciłam z placu. Quote
wawer Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 To wspaniałe wieści! Brunek dostanie ponad 100 zł z mojego bazarku http://www.dogomania.pl/threads/213151-ROZLICZAM-Coś-dla-domu-i-dla-kochanego-ciałka-na-Bastera-Bruna-i-Amora-do-31-VIII Tymczasem zapraszam na bazarek dla chorych trzech kolegów Brunka z lublinieckiej sfory http://www.dogomania.pl/threads/214364-**-KIEŁBASA-Z-KOŚCIĄ–cegiełki-na-leczenie-Duszka-Michaela-i-Juranda-do-północy-20.09! Quote
Lu_Gosiak Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 wawer napisał(a):To wspaniałe wieści! Brunek dostanie ponad 100 zł z mojego bazarku http://www.dogomania.pl/threads/213151-ROZLICZAM-Coś-dla-domu-i-dla-kochanego-ciałka-na-Bastera-Bruna-i-Amora-do-31-VIII Tymczasem zapraszam na bazarek dla chorych trzech kolegów Brunka z lublinieckiej sfory http://www.dogomania.pl/threads/214364-**-KIEŁBASA-Z-KOŚCIĄ–cegiełki-na-leczenie-Duszka-Michaela-i-Juranda-do-północy-20.09! baaardzo serdecznie dziekujemy:):) to ogromna pomoc:multi::multi::multi: tym bardziej ze mamy ponad 500zl dlugu i zaczal sie nowy miesiac Klementynko to czekamy na Twoje spostrzeżenia..Patryk mi juz troszke opowiedzial, ale wydawalo mi sie, ze wczesniej byla rozmowa o tym, ze jak test Bruna wypadnie pozytywnie to KTos od Was mial zajac sie Jego szkoleniem czyz nie? Quote
Klementynkaa Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 ok, to tak w skrócie napiszę. BRUNO spędził swoje dotychczasowe życie w kojcu, w izolacji bez mozliwości normalnego kontaktu i współpracy z człowiekiem (to że dostawał jeść i czasem był wypuszczany nie jest dla mnie kontaktem). nie zna zasad współżycia i współdziałania z ludźmi, nie wie, że człowieka można słuchać, respektować i szukać w nim wsparcia. sam podejmuje decyzje o tym co robi, jest niezależny i taki sam sobie. ponieważ nie ma tego to w sytuacjach trudnych, takich które uzna za zagrażające czy też niezrozumiałe bo nieznane również sam decyduje co robić a jedynym co podpowiada mu instynkt może być atak lub ucieczka, najczęscij na ucieczkę nie ma szans więc wybiera atak. ponieważ jest pobudliwy to w swoich emocjach całkowicie się zatraca i odreagowuje je gryząc to co mu wpada w pysk - czyli człowieka. a że nie zna w zasadzie nic poza kojcem to takich trudnych sytuacji jest masa. To jest pies normalny, w sensie zdrowia psychicznego, ze słów opiekunów (tu napisanych i opowiedzianych przez Patryka) wynika, ze jest przewidywalny, w kontakcie zachowuje się prawidłowo. dzisiejsza obserwacja to potwierdziła. BRUNO przywitał się całkiem spokojnie ze wszystkimi obecnymi na placu, nie zareagował na prowokacje "ludzkie", jak na psa, który tyle czasu siedział w kojcu bardzo pozytywnie wypadł w kontakcie z człowiekiem - prawidłowo komunikował i reagował na nasze zachowanie. jest zablokowany psychicznie i nie potrafi podjąć współpracy, nie był całkiem zainteresowany zabwką, jedzeniem bardziej ale mu nie smakowało a nic lepszego niestety nie mieliśmy. przycięłam mu pazurki dwa, lekko go wyszczotkowałam - nie było żadnych protestów. był zainteresowany otoczeniem, głównie wąchaniem, podsikiwaniem, normalne zachowanie. nie robiliśmy żadnych prowokacji z psami ponieważ to mogłoby jedynie pogorszyć sprawę (całe szczęście, ze nie byłam tam sama bo ja trochę narwaniec jestem i mnie kusiło zeby poeksperymentować ;) ). plan: BRUNO potrzebuje maksymalnej izolacji od bodźców pobudzjacych negatywnie na rzecz uczenia się kontaktu z człowiekiem - jednym konkretnym, który stanie się dla niego przewodnikiem i będzie dla niego kimś znaczącym. w tym celu nie trzeba wiele - spacery z odrobiną ćwiczeń (najprosrtrzych: reagowanie na imię, skupienie na człowieku, przywołanie i jakas komenda stacjonarna), próba zainteresowania go zabawką (najlepiej gryzaczkiem). kolejny krok to będzie próba zapanowania nad nim przy bodźcach, najpierw z bardzo daleka, potem stopniowo blizej i bliżej. realia: to jest praca na kilka tygodni, może miesięcy. potrzebny jest człowiek, który tego się podejmie i nie zniechęci się po kilku niepowodzeniach. zakładając pozytywny rozwój BRUNA ewentualny nowy opiekun adopcyjny będzie musiał przejśc taką samą drogę czyli: budowanie więzi, wspólne ćwiczenia i dopiero nauka panowania nad psem w sytuacjach trudnych. przyszły dom - bez dzieci, osoby w sile wieku, aktywne i konsekwentne, świadome przeszłosci psa, nie wolno nic ukrywać, konieczne moim zdaniem jest zobowiązanie zawarte w umowie adopcyjnej do pracy pod okiem czyimś. my proponujemy pilotowanie pracy z BRUNEM jeśli ktoś się jej podejmie, problemem jest tu odległość, atutem to że Patryk zna psa a pies Jego. nie ma konieczności spotkań czestych, wytyczne sa dość proste. trzeba tylko czasu, cierpliwości i... kasy :( Quote
Klementynkaa Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Lu_Gosiak napisał(a):ale wydawalo mi sie, ze wczesniej byla rozmowa o tym, ze jak test Bruna wypadnie pozytywnie to KTos od Was mial zajac sie Jego szkoleniem czyz nie? nie do końca, tu musiało jakies drobne przekłamanie się wkraść. ja osobiście podjęłabym się pracy z nim ale nie mam możliwości trzymac go u siebie a tutaj ważniejsze od lekcji raz w tygodniu jest budownaie relacji i więzi w codziennym życiu. nawet gdyby był w hoteliku blisko mnei to nie byłoby to tak efektywne jak byśmy chcieli :( odkryłam, że ogłoszenie BRUNA na ND było przeniesione do działu Nowy Dom, jest już w Psach do Adopcji, promowanych i z adnotacją nt jego zachowania. Quote
wiosna Posted September 12, 2011 Posted September 12, 2011 ..Ehh, tak naprawdę nadal tkwimy w miejscu moim zdaniem. Ja również tak zrozumiałam wcześniejsze ustalenia - że albo Bruno okaże się psem nie rokującym nadzieji, albo też zostanie w Katowicach, bo tam jest osoba gotowa z nim pracować. Klementynko, to co opisałaś tak naprawdę dzieje się już od dawna - Bruno chodził najpierw ze mną, podczas spacerów nauczyłam go skupiać na mnie uwagę, siadadać i przychodzić na wezwanie, i ćwiczyłam to najpierw daleko od psów, stopniowo coraz bliżej. Efekt jest, ale niesatysfakcjonujący - tak jak już napisałam, Bruno nauczył się chodzić obok tych konkretnych psów całkiem spokojnie. Ale wystarczy mu jeden obcy pies, obca osoba, przebiegnięcie sarny, kota czy minięcie gości u sąsiadów, aby znów nakręcił się i panowanie nad nim stało się niemożliwe. Nie da się wszystkiego zaplanować, odizolować psa od nowych bodźców - bo zgadzam się całkowicie, że Bruno przez izolację ma kłopoty z poradzeniem sobie z nowymi bodźcami. Nie da się tak zorganizować mu życia, żeby być zawsze w bezpiecznej odległości od innych psów i wszystkiego tego, co może go nakręcić. Nie da się moim zdaniem - jeśli u Was jest ktoś kto to potrafi, działajcie. Ja próbowałam metodami jakie znam, więcej zrobić nie jestem w stanie ani ja, ani Patryk. Adopcja Bruna nadal wydaje mi się niebezpiecznym krokiem - pomijając to, że znalezienie osoby bez dzieci, bez innych zwierząt, nie mieszkającej na osiedlu, mającej dom z ogrodem, doświadczenie, czas i ochotę, a do tego mogącej przez jakiś czas jeździć do Bruna aby go poznać i dopiero później zabrać do swojego domu.. to jest nierealne. Mimo tego, że Bruno został w Katowicach oceniony jako piez "normalny", ja uważam, że nie powinien trafić do adopcji, bo nie jest psem bezpiecznym. Jest miłym, sympatycznym psem, bardzo porzyjacielskim w kontakcie z ludźmi, ale to nie wszystko - jest też realnym zagrożeniem, bo do szału doprowadza go wiele bodźców, których uniknąć się nie da. I nawet, jeśli po roku pracy doszedłby do stanu, kiedy mógłby przechodzić ze swym panem obok innych psów, niech ten pan się przeziębi - i co wtedy? Taką historię Bruno już zna - Pan był super, ale się przeziębił i wszystko diabli wzięli. Więc moje stanowisko niestety pozostaje bez zmian. Miałam wielką nadzieję, że jechanie do Katowic jest dla Bruna wielką szansą, ale - Magda, nie zrozum mnie źle - tak naprawdę kompletnie nic to nie zmieniło. Dostaliśmy radę taką, jakich na facebooku były dziesiątki - "nie usypiajcie, będzie dobrze. powodzenia". Nie, zbyt ostro, przepraszam - dostaliśmy całkiem konkretne rady jak pracować. Ale to już przerobiliśmy, i nie dowiedzieliśmy się nic, czego nie wiedzielibyśmy wcześniej, nic się więc nie zmieniło. Dla mnie rokowania są zbyt słabe. Długie miesiące, a może i lata pracy z Brunem, utrzymywania go w hotelu i znikome szanse na dom - bo przecież nawet wcześniej, kiedy ogłaszany był jako przemiły, łagodny doberman nie było żadnych chętnych - powodują, że gdyby był to pies pod moją decyzją, zadecydowałabym o jego uśpieniu. Nie przez pieniądze, bo gdyby po szkoleniu miał realną szansę na stały dom, to warte jest to wielkich pieniędzy. Ale te szanse są zbyt małe, a zbyt wiele łagodnych, kochanych psów w schroniskach takie szanse na dom miałoby, gdyby tylko.. dać im szansę. Trudno jest mi to pisać, bo naprawdę chciałabym dla tego psa dobrze. Ale żeby pomagać nie wystarczy wielkie serce, trzeba niektóre sprawy na chłodno przemyśleć i ocenić. Bruno dostał szansę, włożyliuśmy w niego z Patrykiem mnóstwo czasu i pracy, nie udało się. Ja więcej dla niego zrobić nie potrafię, nie ma nikogo, kto by potrafił, chciał i mógł. Quote
Klementynkaa Posted September 12, 2011 Posted September 12, 2011 decyzja należy do osób, które BRUNA utrzymują czy chcą i maja mozliwość robić to nadal. dla mnie BRUNO nie jest psem, który ma oparcie w człowieku i szuka porozumienia, może z Tobą omuniuje inaczej niż z Patrykiem. nie wiem skąd wzięło się przekonanie, ze BRUNO może pozostać w Katowicach bo ja nic takiego ani przez moment nie sugerowałam. no i na koniec - jak zwykle w takich sytuacjach okazuje, że chcąc pomóc dostaje się "w pysk" bo ktoś oczekuje cudu a twierdzi, że sam wie. przykro mi z tego powodu, że Jesteś rozczarowana i przykro mi bo czuję się zlekceważona Twoimi słowami. Quote
dzodzo Posted September 12, 2011 Posted September 12, 2011 Magda, pewnie cale nieporozumienie z ulokowaniem Bruna w Katowicach wynika stad, z slow ktore napisala nessca [quote name='nescca']Witajcie....rozmawiałam dziś z Kasią z fundacji Dobków.... zaproponowała nam (to co wcześniej Klementynkaa) konsultację Bruna w Katowicach . Na konsultacji tej ma być kilku behawiorystów zajmujących się stricte problemami dobermanów. Chcą też spróbować pracy przy pomocy pozoranta.To wszystko nieodpłatnie. W razie gdyby tę próbę udało się przejść Brunkowi bez problemu .... może będzie szansa aby Bruno tam został celem dłuższej pracy z nim. Napisałam do wielu miejsc.... tylko jedna odpowiedź. I wydaje mi się ,że bardzo konkretna.[/QUOTE z pewnoscia Kasia nie oferowala, ze Bruno przejdzie na utrzymanie Nadziei Dober mana, wiedzac jaka mamy sytaucję finansowa, tzn zero na koncie fundacji i brak mozliwosci umieszczenia w hotelu jakiegokolwiek dobermana z tego powodu. Zrobilas bardzo duzo-proponujac konsultacje,decyzja co do za dalszych losów Bruna nalezy do osob, ktore sa prawnymi opiekunami psa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.