Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ta rasa,którą zamierzacie mieć jest taka trochę psowata tak? To powinien nawet bardziej niż zwykły dachowiec trzymać się domu. Nie ma takiego ogrodzenia,którego kot by nie przeszedł,chyba,że pięciometrowa gładka powierzchnia:lol: Mieszkam na wsi,mam dwa koty,które chodzą gdzie chcą,siłą rzeczy przechodzą też przez ulicę.Ale nie byłabym w stanie zamknąć ich w domu czy nawet w wolierze bo widzę jak są szczęśliwe korzystając z wolności.Z drugiej strony jeśli mieszkałabym przy naprawdę ruchliwej ulicy albo w okolicy gdzie grasują zdziczałe czy agresywne psy to nie zdecydowałbym sie na posiadanie kota.Tutaj tylko przyszły właściciel musi zdecydować czy ma warunki na trzymanie kota i czy będzie go trzymał wolno czy w domu.Wszystko zależy od jego oceny sytuacji.Nie mam pojęcia jak moglibyście zabezpieczyć to ogrodzenie bo po tym ,które jest z pewnością bez kłopotu przejdzie;)

Posted

A to sprytne urządzenie:lol: Ale podejrzewam,że po dłuższej znajomości z tym ustrojstwem kotek znajdzie sposób żeby sie jakoś przewiesić przez ta siatkę albo coś.Chyba,że na to jeszcze ten pastuch elektryczny,tylko to jakaś taka strasznie drastyczna metoda:roll: A Krzyś ma jakieś inne metody czy tak protestuje dla zasady;)

  • 2 weeks later...
Posted

Nie było mnie w domu dość długo, panowie urzędowali sami. Do ciekawszych osiągnięć Fuksia należy zaliczyć:

- starcie z dzikiem - przy bliskim kontakcie zabrakło jednak odwagi i był tylko rozpaczliwy płacz "ratuj mnie pan!", efekt - zadrapane oko :)

- konsumpcja myszy (hmmm i po co nam kot?) - efekt - rozstrój żołądka :)

Poza tym liniejemy na potęgę, przy szczotkowaniu odnoszę wrażenie że śnieg pada :)

A dziś Krzyś był z Fuksiem na EKG bo wydaje nam się, że szybko dostaje zadyszki i bardzo się męczy. Pani Doktor nakrzyczała na Krzysia, że zdrowemu psu choroby wynajduje. Trochę wolniej mu to serducho pracuje niż normalnie, ale po tym co przeszedł mamy się cieszyć że w ogóle pracuje... A pani doktor stwierdziła, że skoro serducho wolniej pracuje, to chyba spokojny jest ten piesek. Patrząc na bilans tygodnia mam pewne wątpliwości :)

Ze smutniejszych wieści - Bimuś dziadek się rozchorował. Ma bardzo nieładną wątrobę (ALAT 130), powiększone węzły chłonne i trudności z oddychaniem. Z trudem wchodzi po schodach na drugie piętro - ale jeszcze wchodzi. Diagnoza na razie jest taka, że to efekt zatrucia Advantixem - podobno już nie pierwszy raz psi seniorzy tak źle reagują na tą substancję przeciwkleszczową. Dodatkowo przyplątała się jeszcze grzybica (albo zatrucie albo efekt długiej kuracji antybiotykowej w związku z zapaleniem uszu). Pocieszający jest głównie jego niewzruszony apetyt oraz to że wyniki RTG stawów i EKG jak na 16-latka prawie są bardziej niż zadowalające.... Ale kciuki potrzebne...

Posted

Rozumiem, że to Twoje oko ucierpiało a nie Fuksia. Myszy nie są dobre - pasożyty. Pazury na twarzy znam, Ffik w trakcie burzy. Myszy i norniki są ulubionym pokarmem Ryfki a sunia tak szybka, że nie da się reagować.
Trzymamy za Bimbusia, Wy trzymajcie za Tusię.

Posted

Już niedługo minie rok odkąd Fuks jest z nami. 19 czerwca dowiedzieliśmy się o nim i zalogowaliśmy na dogo. 24 czerwca przywieźliśmy go z Orzesza. A wydaje się, że to cała wieczność...

A tak przy okazji - to Fuks na jakiś czas ma koleżankę. Śliczna labradorka Amy. Ze względu na tragedię osobistą jej państwa sunieczka musiała na pewien czas wyprowadzić się z domu. Jest u nas dopiero parę godzin ale już chyba ma dość Fuksia. Adoruje ją wytrwale i bezustannie - nasz Casanova :)

Posted

:calus: no to usciski mocne dla Was i dla Fuksia ze ten rok! za to ze byliscie tacy wytrwali i cudowni!
prezencik Fuksik ma w przypadkowej tymczasowej wspollokatorce Ami! ma sie kim zajmować! moze mu dziki i myszy wybije z glowy:evil_lol:
czy mieszkacie juz w swoim domku?
pozdrawiam cieplutko!

Posted

Niestety wciaz nie - i znow chyba beda ze 2 tyg. obsuwy. A miał być koniec czerwca żeby nie wiem co. Już zaczynamy mieć dość - ale powoli chyba widać światełko w tunelu...

Fuks dalej zapatrzony w Amy jak w obrazek. Ale gentleman to z niego kiepski - dziś pogonił damę od miski (i od tej pory się go bidulka boi). Amy zostaje z nami na kilka - kilkanaście tygodni. Na szczęście jest bardzo pogodną, kochaną pieszczoszką. Jak na labradorkę przystało uwielbia za to kąpiele błotne. W odróżnieniu od Fuksia nie tylko wchodzi do wszelkich bajorek ale... kładzie się w nich, albo - co ciekawsze - kładzie i przewraca na grzbiet. Potem ma na sobie parę kilo zbitego błota - a drugą jego część my :)

Zobaczymy jak duet Fuks - Amy przyjmie niebawem nasze kociątko :)

Posted

elu czy szliscie moze wczoraj z krzysiem i psiakami do M1 około 17.00? Bo widziałąm chłopaka i dziewczynę - prowadzili na smyczach dwa labkowate stwory - i ten wiekszy wygladał mi na fuksia...:lol:


PS. bardzo dziekuje za rozesłanie mojej aukcji do znajomych:loveu: - i przepraszam ze Ci tym zawracałam głowę podczas twojego urlopu...:oops:

Posted

Ale czytając ten wątek dochodzę do wniosku, że mieliście BARDZO UROZMAICONY TEN ROK PRZEZ KOCHANEGO FUKSIA. :diabloti: :diabloti: :diabloti: Fuks dba o to by wam się nie nudziło. :evil_lol: :diabloti: :evil_lol: :diabloti: hihihihihihihihihihihihihihihihi

Posted

Opiekunów Amy spotkała naprawdę straszna tragedia - i bardzo trudno było im się rozstać z sunieczką (przesłodka jest - jestem teraz w W-wie, ale jak wrócę to zrobię zdjęcia). Naprawdę nie byliśmy w stanie odmówić w takiej sytuacji. A dla Fuksiastego to tylko frajda na maksa!

Posted

Dzis Fuks doszedł do wniosku że za długo (cały tydzień) był grzeczny. Tak rano pędził do furtki - powarkując jak macho na Amy i podszczypując ją - a potem nie mogąc dopuścić, żeby to ona przeszła pierwsza, że ... nie zmieścił się w niej. Wiem, że trudno to sobie wyobrazić - ale Fuks potrafi wszystko.

Na początku podobno wyglądało to jakby złamał łapę - nie mógł nią ruszać i płakał. Krzyś ją rozmasował ale wtedy zobaczył, że nie ma wprawdzie złamania, ale jest mocne rozcięcie. I co? Znow do Krakvetu. Łapa wygolona, mięso na wierzchu :( A Fuks dalej szaleje....

Posted

a co na to amy? polubiła zbója fuksia?

elu - psy sa po prostu z marsa.... :roll:
u moich rodziców jest tak samo - bari szkoli tymczasową brende jak dowódca okrętu:evil_lol: On pierwszy na legowiska, on do głaskania sie pcha, odpycha małą od miski...Pierwszy przez drzwi, pierwszy pije wode...A ona wpatrzona w niego jak w obrazek..Grzeczna i słodka (nota bene leksa by sobie tak nie pozwoliła - ale leksa chyba tez jest z marsa...:evil_lol: )

Amy zostanie u Was na zawsze? Hihi - a chcieliscie kota...:evil_lol: :evil_lol: Wam drugi pies po prostu pisany, ot co...

Posted

Amy wróci wcześniej czy później do swojej rodzinki, bo bardzo ją kochają. Na dziś nie wiadomo tylko kiedy to będzie.

Kota będziemy mieć :) ale to przecież nie wyklucza drugiego psa! :) Na razie po przeprowadzce chcielibyśmy Bimusia do Krakowa zabrać (coraz trudniej mu po schodach chodzić), ale chorutki jest, więc zobaczymy jak to będzie... :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...