JoSi Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Do mnie Eliot przybył w kołnierzu bo cięcie miał duże po poszukiwaniach jajka w głębi ciała i właśnie tym kołnierzem robił sobie najwięcej szkody. Usiłował lizać ranę, do której nie docierał a kołnierz tarł wszystko po drodze więc zdejmowałam kiedy mogłam. Fafik nie miał kołnierza po kastracji i się wylizywał, na szczęście szwów nie usiłował wyciągać. Charakter mu się nie zmienił, napada na psy i może tak będzie zawsze. Szkoda, musi chodzić na smyczy i w kagańcu. Ttzymamy za Fuksia bardzo mocno. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Dzieki JoSi. Fuks na razie tez ma malo zmieniony charakter - jest troche wyciszony ale to raczej przez fakt ze jest obolaly. No i w kolnierzu pograza sie w niebycie, ale inaczej nie moglibysmy zostawic go w domu na 9h samego - za duze ryzyko. Quote
Neris Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Bazylkowi też spuchła pojajeczna pozostałość, na zdjęciach było widać, ludziska pytali czy na pewno jest wykastrowany bo wygląda jakby miał jajka i to spore... i znikło. Antybiotyk dostawał przez jakiś tydzień. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 dziekuje Wam wszystkim - utwierdzacie mnie w przekonaniu ze to nic powaznego :) Quote
loozerka Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Neris napisał(a):Bazylkowi też spuchła pojajeczna pozostałość, na zdjęciach było widać, ludziska pytali czy na pewno jest wykastrowany bo wygląda jakby miał jajka i to spore... i znikło. Antybiotyk dostawał przez jakiś tydzień. to prawda, ludzie ;) pytali :D Ela, w tym okresie zdrowienia to psy rzeczywiscie mogą być przygaszone, Moj Gansgter, ktory jest "specyficznym " psem był zupełnie wyciszony, biedny..tylko leżał i smnutno patrzył. Nawet jak juz był zdrowszy to kołnierz działał na niego uspokajająco..juz zaczynałam miec wyrzuty sumienia za tę kastracje, bo sobie myslalam, ze te smutne oczy to juz tak zostaną... Ale jak tylko doszedł do siebie stał sie jak dawniej, torpeda, rozesmiany, pełen energii..wiec nie martw sie, wszystko wróci do normy ( oczywiscie życzę Ci, by to, co ma sie poprawic- poprawiło sie :D Quote
Ela_and_Krzys Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 no wlasnie - Krzys przezywa ze to nie ten pies ale ja mu tlumacze ze wroci do normy :) Quote
Ela_and_Krzys Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 wczoraj wieczorem Fuksiowi oprocz opuchlizny pojawil sie taki brudny, krwisty wysiek, dosc obfity (lapki mial tez brudne) wiec znow pojechalismy na nocny dyzur dostal zmieniony antybiotyk i jeszcze jakis zastrzyk przeciwzapalny dzis jedziemy do kontroli Quote
JoSi Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Dalej trzymamy. Cholera, paprze się i weci jak i lekarze spółkują - tak nazywamy branie na oślep antybiotyku z półki bez robienia wymazu. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 dziekujemy JoSi no niestety masz racje lekarze tez nie sa lepsi - jak nie poprosisz o antybiogram to nie dostaniesz nawet w tych niby renomowanych centrach / klinikach prywatnych mam nadzieje ze trafili tym razem - wysiek byl rano troszke mniejszy zobaczymy jak wrocimy z pracy Quote
Neris Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Hmm, żaden z moich psów tak nie miał... biedny Fuksik, oby się szybko zagoiło. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 wet powiedzial ze musiala mu sie rana zainfekowac czyms i ze jeszcze nie jest zle ale musimy antybiotyk zmienic na mocniejszy i podawany czesciej Quote
Kasie Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Widzę, ze Fuksio Wam zamartwień przyprawia i jak zdrowy i jak chory. Skad Wy taką sierote znaleźliście? A jak on sie sam czuje? Czy poleguje czy tez ruchliwy? Quote
Ela_and_Krzys Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 W domu lezy plackiem niemalze - ale to raczej przez kołnierz chyba. Choć bez kołnierza też leży biedny bo ciągle na niego krzyczymy że lizać i drapać nie wolno. A poza tym jest obrażony za kołnierz :) Krzyś się już martwi że tak mu zostanie - że to przez brak testosteronu :) Na spacerach zachowuje się prawie normalnie, troszkę wyciszony ale nie tak bardzo. Apetyt mu dopisuje. Goraczki nie ma. Wiec moze sie zagoi? Quote
Kasie Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Jak to mówią: do wesela sie zagoi ;) Tylko po co Wy sie tak pospieszyliście, bo to już Wasze nie może być... Jasne ze bedzie dobrze. I na pewno tak mu nie zostanie. A kołnierz to i tak długo ma. Aszot miał może 2 dni. Lincoln niespełna 12 godzin. Jak biegnie i o cokolwiek zachaczy to po kołnierzu przy jego gabarytach. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Fuks w kołnierzu nie biega ani nawet nie chodzi pogrąża się w niebycie leży plackiem i nie istnieje :) Quote
Kasie Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Rozumie, ze Ty jesteś zadowolona z tego faktu. A Krzyś zaniepokojony ze Fuksio jest za mało "męski"? Quote
JoSi Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Pociesz Krzysia, że hormony we krwi tak szybko nie opadają, u kota po kastracji zaczynają po tygodniu a u psa nie wiem. Fuksia może po prostu boleć ten stan zapalny miejscowo, pewnie nie siada i chodzenie też jest problematyczne. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 nie no ja sie Kasie nie ciesze - ale mam nadzieje, ze tak jak mowi JoSi - Fuksik jest na razie obolały za bardzo a jak mu się zagoi to wróci do normy Quote
loozerka Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Ela, ja chyba w zła godzinę o tych problemach pokastracyjnych zaczęłam mowic. U nas konieczne było dwutygodniowe leczenie antybiotykami, lekami przeciwzapalnymi, przeciwbólowymi, srodkiem, ktory przyspiesza ziarninowanie, ale tez i była goraczka, w ogole fatalnie. W każdy razie - z tego, co zaobserowałam, to najlepiej chyba działał antubiotyk synergal, i do tego ten srodke na ziarninowanie. Choć z tego, co czytam, to u Was chyba problem nie istnieje- Gangster miał wielką dziurę wielkosci orzecha włoskiego, cała zakazona, z martwicą, ktora sie w ogole nie zasklepiala. Dostawał rózne srodki na ziarninowanie i tylko ten jeden super zadziałał. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 u nas na razie nie ma na szczescie tak powaznych komplikacji po prostu jest opuchlizna i wysiek wysiek krwisty a nie ropny mam nadzieje ze w pore zmienilismy antybiotyk i wszystko bedzie OK Quote
loozerka Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 mam nadzieje, ze zadziała:) A jaki to antybiotyk? Doustnie dostaje, czy w iniekcji? Quote
Ela_and_Krzys Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 iniekcja - nie wiem jaki bo wczoraj było już koło północy i nie zapytałam :( Quote
Kasie Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Elu, no i jak u Was dzisiaj? Z tymi psami to gorzej niż z dziećmi... Quote
loozerka Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Kasie...jak bardzo prawdziwe to jest :D I jeszcze dzieci kiedys wyrastaja- a psy cale życie jak dzieci ;) Quote
Ela_and_Krzys Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 chyba juz lepiej wczoraj wyciskanie wydzieliny z woreczka nie wygladalo najladniej - doktor zdjal jeden szew zeby moglo lepiej splywac ale ogolnie wyglada lepiej i humor wraca chyba dzis jedziemy znow na plukanie rany i zastrzyk Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.