Tośka_m Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 Tak jak mówiłam - dwie takie same zabawki, to nie będzie bardziej lubiła/nie lubiła żadnej z nich. Po drugie - nie emanuj posiadaniem drugiej zabawki. Lepiej jak jest mało widoczna dla psa (np. za Twoimi plecami) :cool3: Quote
coztego Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 Już więcej nie będziesz się bawiła ringo i frisbee jednocześnie :razz: , więc użyję przykładu z dwoma ringo (ringami?)... Jedno ringo rzucasz, a w tym czasie drugie masz schowane- za plecami albo pod bluzką... Ważne, żeby było łatwo dostępne dla Ciebie, żebyś mogła je nagle i znienacka wyciągnąć, kiedy Sonia podbiegnie do Ciebie z przyniesionym ringo. Wtedy wyciągasz drugie i rzucasz, kiedy tylko Sońka wypuści pierwsze... Pies szybko pojmie, że drugie ringo jest dostępne dopiero wtedy, kiedy przyniesie i wypluje pierwsze. Wdzięcznym obiektem takich zabaw są piłeczki, bo bez trudu można taką tenisową piłkę schować w kieszeni, a nawet w garści... :cool1: Quote
Behemot Posted June 23, 2006 Author Posted June 23, 2006 Tośka_m i Coztego, dzięki wielkie za rady! Kupię drugie ringo i zacznę trening. Oby się udało... Na spacery chodzę objuczona jak wielbłąd: w plecaku mam ringo, frisbee, piłeczkę, butelkę wody dla Soni, miseczkę, chusteczki do mycia rąk zabłoconych od zabawek, plastry na wszelki wypadek ;) No żesz, niech ona to nosi! ;) Aha, przypomniała mi się jeszcze jedna drobnostka (sorry, że tak marudzę ;)). W trakcie spaceru i kiedy już wracamy Sonia lubi nieść ringo w pyszczku. Zachęcać ją do tego, czy nie? Może stąd wynika jej niechęć do oddawania go podczas aportowania? :roll: Quote
coztego Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 Ja bym jej pozwoliła nosić, jeśli sprawia jej frajdę to, że może samodzielnie przynieść zdobycz do domu :lol: Kiedyś nie pozwalałam Kreśce nosić aportu w drodze do domu, bo ciągnęła na smyczy mając piłkę w pysku. Ale ostatnio już na tyle dobrze opanowała chodzenie na smyczy, że nie ciągnie i pozwalam jej memłać tę piłeczkę po drodze. Wydaje mi się, że dzięki temu nie ma takich odpałów na punkcie piłki, wie, że i tak w końcu będzie ją sobie niosła... :p No i kiedy siedzimy sobie na łaczce i odpoczywamy podczas zabaw, to daję Kresce obie piłeczki, leżą sobie koło niej, czasem którąś pomemła, a jak odpocznie to łapię tę, która jest bliżej mnie i rzucam ;) Mam wrażenie, że to także pomaga zapanować nad totalnym ześwirowaniem suki na punkcie piłek... Quote
Behemot Posted June 23, 2006 Author Posted June 23, 2006 coztego napisał(a):Ja bym jej pozwoliła nosić, jeśli sprawia jej frajdę to, że może samodzielnie przynieść zdobycz do domu :lol: Sonia robi to z wielką dumą :lol: Tylko czasami upuści je, żeby coś powąchać, i potem zapomni, a ja muszę jej przypominać, pilnować, żeby się nie zgubiło. Raz poleciało na ulicę (na szczęście była na smyczy) i był wielki płacz i zgrzytanie zębów :roll: Na szczęście udało nam się je odzyskać. Quote
Tośka_m Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 Tośka_m i Coztego, dzięki wielkie za rady! Nie ma sprawy :oops: Jestem w temacie jeśli chodzi o aporty itp. bo to jest to, z czym mój pies ma (miał ;)) problem. Tylko w drugą stronę niż Sonia - nie był nakręcony na nic zupełnie gdy do mnie trafił, dlatego problemy, które Ty masz ja przerabiałam na swoim, tylko że w odwrotną stronę :lol: Na spacery chodzę objuczona jak wielbłąd: w plecaku mam ringo, frisbee, piłeczkę, butelkę wody dla Soni, miseczkę, chusteczki do mycia rąk zabłoconych od zabawek, plastry na wszelki wypadek ;-) No żesz, niech ona to nosi! ;-) Skąd my to znamy :cool3: A co do noszenia w pysku ringo podczas powrotów - ja bym to utrwalała. Niech się dziewczyna cieszy :lol: Quote
Behemot Posted June 23, 2006 Author Posted June 23, 2006 Zauważyłąm też, że kiedy Sonia niesie ringo, mniej ciągnie na smyczy. Może ta "praca" bardzo ją pochłania? :cool3: Może to jest jakiś sposób na oduczenie jej ciągnięcia? :roll: Quote
Tośka_m Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 No jasne, że ta praca ją pochłania. Przecież musi być tak skupiona na ringu, żeby go nie upuścić, no i żeby wszyscy widzieli jaka ona jest dzielna i jakie fajne ma to ringo :evil_lol: Swoją drogą bardzo fajnie wyglądają takie psiaki noszące swoje zabawki w dziobach :loveu: W pewnym stopniu może to pomóc w nieciągnięciu, ale wydaje mi się, że lepiej jest po prostu opanować nieciągnięcie osobno. Ringo to jest substytut, więc nie liczyłabym na to, że niosąc go w dziobie automatycznie stanie się aniołkiem na smyczy :cool3: Quote
coztego Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 Behemot napisał(a): Może to jest jakiś sposób na oduczenie jej ciągnięcia? :roll: Pewnie można by to jakoś wykorzystać, ale osobiście nie mam pomysłu jak ;) Do nauki nieciągnięcia potrzebne Ci są dłuuugie spacery na smyczy, najlepiej z lekko wybieganą suką. :cool1: Quote
nathaniel Posted June 24, 2006 Posted June 24, 2006 Że się tak wyrażę jak mojemu chłopaczkowi vel Buni zakomunikować, że za piłeczką się lata, a nie patrzy i idze w drugą stronę... ? Totalnie nie chce się bawić piłkami etc, czasami mu coś "odbije" to pobiegnie za piłka, piłkę w pysk i latamy w kółko ! :evil_lol: Quote
Tośka_m Posted June 24, 2006 Posted June 24, 2006 Musiałabyś go nakręcić na piłeczkę. Przerabiałam to ze swoim. Czyli - od dzisiaj piłeczka jest tylko i wyłącznie Twoją zabawką, pies nie ma do niej żadnego dostępu, jest ona schowana w szufladzie. Dwa, trzy razy dziennie (nie częściej) robisz cyrk - mówisz do psa teatralnym głosem "piłeczka", skradasz się do szuflady powoli i z uczuciem, na chwilę zamierasz przed szufladą, powolutku ją otwierasz i... jakbyś w lotka wygrała 15 milionów cieszysz się z tego, że znalazłaś w niej piłeczkę. Zaczynasz szaleć po pokoju, podrzucasz ją sobie, bawisz się nią tak aby pies to widział ale NIE MA ON PRAWA DOTKNĄĆ PIŁECZKI, bo jest to tylko Twoja zabawka i sama bawisz sie nią wybornie. 3 minuty cyrku, odkładasz piłeczkę do szuflady, odchodzisz i olewasz psa. Tak przez 2 tygodnie ;) Powinien się nakręcić. Łatwiej jest zrobić to wszystko z piłeczką na sznurku. Możesz taką kupić albo zrobić. Quote
nathaniel Posted June 24, 2006 Posted June 24, 2006 Próbowałam już, cyrk nie miłosierny , bo on mi zabawkę zabrac próbuje, a na spacerach i tak olewa, no ale ja to robiłam tylko przez 3 dni, trza zainwestować w piłkę na sznurku (u mnie w zoologu takie piłki szły po 25 zł ostatnio... chyba :roll::roll: , więc raczej ją zrobimy ) Quote
Tośka_m Posted June 24, 2006 Posted June 24, 2006 3 dni to zdecydowanie za mało :razz: W moim przypadku trwało to ze 2 tygodnie, ale ten czas może być różny dla różnych psów. Quote
Cimi Posted June 24, 2006 Posted June 24, 2006 nathaniel napisał(a):(u mnie w zoologu takie piłki szły po 25 zł ostatnio... chyba :roll::roll: , więc raczej ją zrobimy ) W Tesco są fajne z Hiltona takie miękkie chyba coś 12 zł kosztują. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.