Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niestety nie zaglądałam bo jechałam samochodem. Ale Ciapeczek przychodzi do nas na osiedle codziennie rano i czeka pod sklepikiem na swoją porcję od Pani sklep. :) Zaniosłam z 2 tyg. temu puszki do sklepu dla niego, teraz też jakoś trzeba zanieść, bo Pani ze sklepu go karmi codziennie..

  • Replies 622
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jak będę coś Fąflowi gotowała to podrzucę Paniom ze trzy porcje.
Mam nadzieję, że za długo to on na osiedlu nie przesiaduje, bo jak komuś coś odwali i zadzwoni na skargę na policję czy do gminy to wezwą do niego hycla... :(

Dzwoniłam do hoteliku/fundacji (poza schroniskiem to chyba jedyna fundacja w tej okolicy). O ciążach nie wiedzieli, ale niestety nie zajmą się suką i kotką faceta. Mają własnych psów za dużo :(

Posted

Z tego co wiem to wpada rano, zjada żarełko i zmyka:) W niedzielę tylko jakoś dłużej był. Ja zanoszę tej starszej Pani, bo ta druga nie wiem czy też go karmi, bo tej wizycie naszej wspaniałej administ.!!

Co do tej fundacji to tak myślałam, bo sami teraz mają nowych 13 psów małych (na facebooku szukają):(
Kurcze nie mam pomysłów już:/

Posted

Dzwoniłam do gminy. Powiedzieli, że zajmują się tylko bezdomnymi zwierzętami, a tamte mają przecież właściciela. Ponadto nic nie da się załatwić na szybko (a tu przecież o czas chodzi, bo o sterylki aborcyjne). Powiedzieli by napisać pismo (opisać sytuację) i zobaczą co się da zrobić. Pani była bardzo miła i szukała z kierownikiem rozwiązania, ale jedyne co wymyślili to by opisać im sytuację w piśmie i wtedy postarają się coś pomyśleć. Już pędzę. Nie mam czasu i siły na pisanie pism :(

Posted

Żeby z interwencji zabrać to psy musiałby być jakieś zaniedbane, głodne czy coś, a one źle nie wyglądają. Jak Ela ostatnio u niego pod płotem była to je pierogami karmił :D Widać z jakiejś hurtowni dostał. On przyjmuje wszelką pomoc z bardzo różnych źródeł i jakoś dają radę. Tyle, że gotówki raczej ten pan nie widuje. Tu nie chodzi o zabranie, bo jakby z nim dobrze pogadać to pewnie sam, by je dał na sterylizację. On chce je wysterylizować tylko ktoś mu wmówił, że najpierw powinny raz urodzić. Lekko się z nim nie gada, ale jakby ktoś miał czas łazić do niego często i cierpliwie by mu tłumaczył....a przy tym coś psiakom czy reszcie zwierzaków przynosił (karma, sianko dla królików) ;) to myślę, że jest szansa by się z nim dogadać. Nie twierdzę, że facet jest łatwy. Fakt - często zbacza z tematu i gada od rzeczy. Podobno często zmienia zdanie i ciężko z nim cokolwiek ustalić. Pomagała mu już dyrektorka z Józefowa (nie lubi jej bo zabrała mu hordę psów jak miał ich 20 czy 30... już nie pamiętam, no i rzekomo słabo mu zapłaciła za jakąś robotę); pani z hoteliku/fundacji też go dobrze zna (powiedziała, że nie wie skąd on te wszystkie psy bierze i że chyba je kradnie. O to go nie podejrzewam :D On twierdzi, że kilka znalazł w lasach przywiązane do drzew, a resztę mu ludzie przez płot podrzucili. I ja myślę, że to jest prawdopodobne); jedynie gmina nie wiedziała o jego istnieniu... taaa... W opiece społecznej mają go dosyć, bo często zmienia zdanie i raz chce się pozwolić przenieść, a innym razem odmawia. Zdaje się, że wolontariuszki z Józefowa nie raz już mu o tych sterylkach tłumaczyły i on kuma o co chodzi. O czym jednak z nim gadać jak nie ma za co zrobić tych sterylek ani dokąd zabrać te dwie kobitki na czas rekonwalescencji? No i kto tam będzie zasuwał do niego non stop żeby z nim pertraktować? Trochę paranoja to wszystko, bo facet niby chce zrobić te sterylki, tylko nie ma kto mu w tym pomóc, a on jest bezrobotny (a jak coś ma gotówki to chyba przepija)... Ostatnio powiedział Eli, że sam sobie z tym da radę. Myślałam, że może fundacja czy schronisko mu w tym pomaga, ale chyba nie... Ja już nie wiem:niewiem:

Edit: Ten gość wymaga stałego nadzoru, bo on stale te stado swoje powiększa i co raz trzeba z nim na nowo gadać i zabierać mu część z tych zwierzaków (te co chce oddać jak Bajeczkę) albo przynajmniej sterylizować i mu zwracać (jak się raz nie odda zgodnie z umową to następnym razem nie pozwoli). Dlatego uważam, że ten facet to sprawa dla jakiejś fundacji, a nie dla takich małych żuczków jak my...

Posted

Kociabanda2 napisał(a):
Dzwoniłam do gminy. Powiedzieli, że zajmują się tylko bezdomnymi zwierzętami, a tamte mają przecież właściciela. Ponadto nic nie da się załatwić na szybko (a tu przecież o czas chodzi, bo o sterylki aborcyjne). Powiedzieli by napisać pismo (opisać sytuację) i zobaczą co się da zrobić. Pani była bardzo miła i szukała z kierownikiem rozwiązania, ale jedyne co wymyślili to by opisać im sytuację w piśmie i wtedy postarają się coś pomyśleć. Już pędzę. Nie mam czasu i siły na pisanie pism :(

Widać jak się zajmują bezdomnymi.. co idę z Miką to jakiś pies łazi:( To zbyt kreatywni nie są jak tylko tyle wymyślili. Szkoda czasu na pisma, które i tak w koszu wylądują.

Posted

Aktualna sytuacja jest taka: być może udałoby nam się z Elą wyciągnąć z gminy pieniądze na sterylizację suczki (maksymalnie 400zł) i kotki (do 250zł). Potrzeba jednak kogoś, kto je przetymczasuje te kilka dni po zabiegu, bo nie bardzo sobie wyobrażam, by mogły tego samego dnia wrócić do faceta... albo jakaś tania klinika, która je przetrzyma u siebie te kilka dni. No i potrzebny transport. Ani ja ani Ela nie prowadzimy samochodu.
Jest jeszcze opcja wysterylizowania ich w położonej blisko faceta klinice, ale tam też trzeba podjechać i wrócić tyle, ze byłoby blisko. Niestety tam nie ma opcji przetrzymania zwierzaków po zabiegu, więc trzeba by oddać je tego samego dnia facetowi...
Podsumowując potrzeba:
- pieniądze na sterylki - (jest szansa załatwienia tego w gminie po złożeniu wniosków - kotka do 250zł, duża suka do 400zł, a to średnia/mała więc nie wiem ile dadzą)
- przekonać faceta, by pozwolił zrobić sterylki aborcyje
- transport do lecznicy - brak
- lecznica z przetrzymaniem lub tymczas - brak
- transport do faceta - brak

Niedługo trzeba będzie też ciachnąć szczeniorkę i nie wiadomo kogo jeszcze (nie znamy aktualnego stanu zakocenia u Pana). Tan Pan wymaga stałego nadzoru.

Ja jedyne co mogę zaoferować to to, że w każdej chwili mogę złożyć wniosek w gminie o pieniądze na sterylkę (pieniądze kończą się zazwyczaj w okolicach maja). I tylko tyle. Ela jeśli ktoś z nią tam podjedzie może dodatkowo (oprócz złożenia wniosku w gminie) spróbować pogadać z facetem (przynajmniej dopóki się jeszcze nie przeprowadziła). Ogólnie jeśli nie znajdziemy fundacji, która się zajmie tym człowiekiem i jego zwierzakami to u tego Pana jeszcze nie raz przyjdą na świat małe kotki/pieski/króliki i wiadomo co się z nimi dalej stanie...

Posted

Dodam tylko, że przed rozmową z facetem trzeba już miec załatwiony transport oraz lecznicę z przetrzymaniem po zabiegu (kilka dni), w przeciwnym razie udawanie się na rozmowę nie ma sensu.

Posted

ma dom i nie ma kto suni i kotki przewieść ani przetymczasować... :( Czekam jeszcze na odpowiedź vivy, ale oni też zarobieni po łokcie :( Paradoksalnie pieniądze to w tym wypadku najmniejszy problem (przynajmniej część można wyciągnąć z gminy). Sęk w tym, że nie ma kto fizycznie się tym zająć... :(

Posted

Zapraszam serdecznie na bazarek na spłatę długu po Bajeczce oraz dla zakochanych kundli: Borysa i Lili :loveu:

Ciuszki, torebki, dodatki, biżu, a także coś dla TZ-ta! Na zimę, na wiosnę oraz na lato :) Spory wybór przydatnych teraz szalików oraz ciepłe kozaki i płaszcz! :D
http://www.dogomania.pl/threads/202958-Ciuszki-torebki-dodatki-bi%C5%BCu-co%C5%9B-dla-TZta!!-do-06.03.2011-g.22.00!?p=16379285#post16379285

Posted

widziałam wczoraj Ciapeczka. Spał u nas na osiedlu pod stołem do pinponga. Administracja już raz zrobiła awanturę Paniom w sklepiku, że mają kotów, psów, a nawet ptaków nie karmić... Podobno ludzie się skarżą... Nie dobrze, że Ciapuś tyle czasu spędza na naszym osiedlu :( Nie wiem co tym porąbanym ludziom do łbów może przyjść :shake: ale inni ludzie go tu dokarmiają to przychodzi.

Sprawa ciężarnych suni i kotki w martwym punkcie. Pobliska fundacja się tym nie zajmie, viva nie odpowiada... My z Elą wniosków do gminy o sfinansowanie sterylek nawet nie składamy, bo po co skoro i tak nikt ich nie zabierze na te sterylki. To by chyba było na tyle w tej sprawie.

Posted

Ciapeczek teraz bardzo często przesiaduje na osiedlu bo za suniami biega. Też mnie ten fakt niepokoi ze względu na niektórych mieszkańców.. Za moją Miką też chodzi, nawet dzisiaj na klatkę chciał za nami wejść, tak mi przez głowę przeszło żeby go na górę zwabić.. tylko co ja później z nim zrobię hmm..?:(

Posted

ELMIKA napisał(a):
Ciapeczek teraz bardzo często przesiaduje na osiedlu bo za suniami biega. Też mnie ten fakt niepokoi ze względu na niektórych mieszkańców.. Za moją Miką też chodzi, nawet dzisiaj na klatkę chciał za nami wejść, tak mi przez głowę przeszło żeby go na górę zwabić.. tylko co ja później z nim zrobię hmm..?:(

Jeśli zdołasz go zwabić do siebie to dzwoń. Przejmiemy go od Ciebie. Nie wiem jednak czy cieczka Miki wystarczy, by go zwabić, aż tak daleko.

Posted

Kociabanda2 napisał(a):
Jeśli zdołasz go zwabić do siebie to dzwoń. Przejmiemy go od Ciebie. Nie wiem jednak czy cieczka Miki wystarczy, by go zwabić, aż tak daleko.


OK to sprawdzę jeszcze dzisiaj jak się pojawi, na katkę na pewno by wszedł, ale czy na drugie piętro to tego nie wiem, zobaczymy.

Posted

no i dup...blada, nie udało się wczoraj z Ciapkiem. Na schody przed klatkę wszedł nawet kilka razy ale dalej ani rusz, za każdym razem zwiewał. Chyba tylko pogorszyłam sytuacją, bo Piotrek mówił, że dzisiaj już od rana czekal na Mike a ta z wrażenia nawet porządnie się załatwić nie mogła. Chodzi za nią krok w krok, oby tylko nie wył tak jak wczoraj, bo to lipa będzie:/

Posted

ELMIKA napisał(a):
no i dup...blada, nie udało się wczoraj z Ciapkiem. Na schody przed klatkę wszedł nawet kilka razy ale dalej ani rusz, za każdym razem zwiewał. Chyba tylko pogorszyłam sytuacją, bo Piotrek mówił, że dzisiaj już od rana czekal na Mike a ta z wrażenia nawet porządnie się załatwić nie mogła. Chodzi za nią krok w krok, oby tylko nie wył tak jak wczoraj, bo to lipa będzie:/

Oj to faktycznie nie dobrze :( Oby nie wył, bo wtedy to się zacznie dopiero :(

Posted

Kociu a skontaktuj się z mru, może da Ci jakiś numer do vivy który zostanie odebrany.
Niedobrze z tymi sukami.....
I mam nadzieję , że żadna łajza Ciapka nie skrzywdzi.

Posted

Awit napisał(a):
Kociu a skontaktuj się z mru, może da Ci jakiś numer do vivy który zostanie odebrany.
Niedobrze z tymi sukami.....
I mam nadzieję , że żadna łajza Ciapka nie skrzywdzi.

Mru zna sprawę. Już się kontaktowałyśmy.

Dziś o 1.00 w nocy wychodziliśmy na krótki spacer z naszym Fąflem. Na naszym podwórku siedział Ciapek (czekał na Mikę??). Tarzał się po śniegu na placu zabaw zamist spać w ciepłym posłanku, które mu zaniosłyśmy na tamtą posesję :roll: Za to jak wracaliśmy to wychodził właśnie z osiedla przy szlabanie od strony OBI i skierował się ku Modlińskiej (tym zarośniętym trawą przesmykiem). Szlaja się łabuz po nocach...

Posted

A jak myślisz?, oczywiście, że na Mike:D Ale na szczęście Miczka już nie nęci i kręci Ciapeczka, bo dzisiaj podbiegł, obwąchał ją i olał sprawę:D:D Zaniosłam dzisiaj pudełko smakowitej szyneczki paniom ze sklepu, także Ciapol będzie miał uczte:)

Posted

ELMIKA napisał(a):
A jak myślisz?, oczywiście, że na Mike:D Ale na szczęście Miczka już nie nęci i kręci Ciapeczka, bo dzisiaj podbiegł, obwąchał ją i olał sprawę:D:D Zaniosłam dzisiaj pudełko smakowitej szyneczki paniom ze sklepu, także Ciapol będzie miał uczte:)

Fajnie :)
Od wczoraj po osiedlu kręci się też tak psiak podobny do naszego Fąfla... :(
i ciekawe jak tam ta sunia i kotka... :(

A właściciele Karmela nie bardzo go szukali :( Pani Małgosia dotarła do nich idąc z psem tam, gdzie ją ciągnął. No i doszli pod jakiś blok i tam zaczęła ludzi pytać. W końcu ktoś jej powiedział, gdzie ten pies mieszka i faktycznie. Facet i córeczka siedzieli w domu i psa mieli w dupie. Kobita tak jak mówiłaś wyjechała. Facet wyręczał się córką w spacerach z psem mimo, iż dziecko już nie pierwszy raz sobie z nim nie poradziło. Podobno nie miał wyjścia. Podobno był bardzo wdzięczny Pani Małgosi za przyprowadzenie Karmela. Zaprosił ją do siebie. Pani Małgosia go nieco opitoliła i zostawiła nr tel. do siebie żeby następnym razem nie wyręczał się córką tylko zadzwonił do niej.

Posted

[quote name='Kociabanda2']Fajnie :)
Od wczoraj po osiedlu kręci się też tak psiak podobny do naszego Fąfla... :(
i ciekawe jak tam ta sunia i kotka... :(

A właściciele Karmela nie bardzo go szukali :( Pani Małgosia dotarła do nich idąc z psem tam, gdzie ją ciągnął. No i doszli pod jakiś blok i tam zaczęła ludzi pytać. W końcu ktoś jej powiedział, gdzie ten pies mieszka i faktycznie. Facet i córeczka siedzieli w domu i psa mieli w dupie. Kobita tak jak mówiłaś wyjechała. Facet wyręczał się córką w spacerach z psem mimo, iż dziecko już nie pierwszy raz sobie z nim nie poradziło. Podobno nie miał wyjścia. Podobno był bardzo wdzięczny Pani Małgosi za przyprowadzenie Karmela. Zaprosił ją do siebie. Pani Małgosia go nieco opitoliła i zostawiła nr tel. do siebie żeby następnym razem nie wyręczał się córką tylko zadzwonił do niej.[/QUOTE]

No właśnie też tego nowego psiaczka widziałam, ale dobrze wyglądał i nikogo nie szukał tylko sobie spacerował, widziałam też go wcześniej na tym skwerku naprzeciwko OBI, może ktoś go wypuszcza.

Co do Karmela to mam nadzieję, że szybko ta właścicielka wróci, bo coś ta sprawa średnio mi się podoba, pies ucieka a oni sobie siedzą i dupe grzeją, no conajmniej dziwne!:/

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...