Kociabanda2 Posted November 9, 2010 Author Posted November 9, 2010 no u nas miał taki wybór, że połowy nie dawał rady zjeść, a i tak poszedł :eviltong: Jak przychodzi to Panie ze sklepiku nadal go karmią, ale mało kiedy przychodzi :( Quote
Kociabanda2 Posted November 9, 2010 Author Posted November 9, 2010 ale numer. Patrzcie co znalazłam przeglądając zaginionepsy.pl w poszukiwaniu ogłoszenia o znalezionym przez znajomą z pracy psiaku (w moim podpisie): http://zaginionepsy.pl/obiekt,6140,Znaleziony,Jablonna,NN.html To o naszym Ciapku! Napiszę jutro do tej osoby. Może ona wie, gdzie on się teraz podziewa... Quote
Piromanka Posted November 10, 2010 Posted November 10, 2010 [quote name='Kociabanda2']ale numer. Patrzcie co znalazłam przeglądając zaginionepsy.pl w poszukiwaniu ogłoszenia o znalezionym przez znajomą z pracy psiaku (w moim podpisie): http://zaginionepsy.pl/obiekt,6140,Znaleziony,Jablonna,NN.html To o naszym Ciapku! Napiszę jutro do tej osoby. Może ona wie, gdzie on się teraz podziewa... Ale numer! Czyli jest szansa że go znajdziemy. Trzymam kcuki! Quote
Kociabanda2 Posted November 10, 2010 Author Posted November 10, 2010 Piromanka napisał(a):Ale numer! Czyli jest szansa że go znajdziemy. Trzymam kcuki! No za bardzo bym na to nie liczyła, bo to stare ogłoszenie. Z września jakoś. Ale to zawsze jeszcze jedna para oczu, która go wypatruje :) Może ta Pani wie coś czego my jeszcze nie wiemy? :) Zobaczymy. Wysłałam maila, podałam link do wątku i czekam na odpowiedź. Quote
Kociabanda2 Posted November 11, 2010 Author Posted November 11, 2010 Dostałam odpowiedź :) Pani z mojego osiedla napisała w mailu tak: Cześć Kamilo:) Ja niestety go już bardzo dawno nie widziałam na RJ:( Jak zniknął z naszego osiedla to był widziany gdzieś na Białołęce. Jeżeli go spotkam to napewno dam znać. pozdr. Na Białołęce?! :( Jeśli to na pewno on to daleko się wypuszcza :( i ile ulic po drodze :( Chyba, że jakoś lasami przechodzi... ale tam też bezpieczny nie jest, bo nie raz widywałam w lasach jakiś palantów z pukawkami oraz innych na quadach :( Z dobrych wiadomości: Dziś rano mąż spotkał Ciapka na porannym spacerze z psem :) Był na naszym osiedlu :) Pobawił się chwilę z naszym psem. Dominik udawał, że go nie widzi, by go nie straszyć. Niestety równie szybko jak się pojawił tak zniknął. Mój TZ nawet nie zdążył się zorientować, w którą stronę poszedł :( Powiedział po powrocie, że "ten pies jest jak duch" :P Quote
Nemi Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 Kociabanda2 napisał(a):(...) Mój TZ nawet nie zdążył się zorientować, w którą stronę poszedł :( Powiedział po powrocie, że "ten pies jest jak duch" :P I z tym się zgadzam całkowicie ! Powiem więcej to dobry duch :lol: Quote
go-ja Posted November 13, 2010 Posted November 13, 2010 I co z nim dalej będzie? Będzie łapany? Quote
Kociabanda2 Posted November 16, 2010 Author Posted November 16, 2010 Go-ja nie wiem co robić. Mam trochę nowych informacji (zaraz uzupełnię) i nie wiem co dalej :( Najpierw przytoczę czego się dowiedziałam od Eli (znajomej z osiedla): Ela (11.11.2010): Zlokalizowałam Ciapka!:), Dzisiaj o g. 14 siedział sobie za ogrodzeniem tego budynku z oponami (tam nikt nie mieszka), obok starej mleczarni, naprzeciwko Poczty. Jak zobaczył Mikę to ucieszył się i zaczął piszczeć, ale chyba z każdej strony był ogrodzony, bo nie udało mu się wyjść. (...) Byłam w miejscu wskazanym przez Elę, ale dopadł mnie deszcz i Ciapek pewnie się schował, bo go nie widziałam. Ponadto okazało się, że szukałam nie w tych oponach co trzeba :P Ela natomiast zdążyła dowiedzieć się więcej :) Ela (14.11.2010): Dowiedziałam się, że tam są jeszcze jakieś psy, a dokarmia je Pani z kiosku (...). Podobno już jakiś czas się nimi zajmuje, mają nawet swoją budę i podobno nie mają tam źle. (...) W naszej wczorajszej rozmowie Ela przekazała mi co dowiedziała się od wspomnianej Pani z kiosku z pieczywem. Otóż podobno Ciapek urodził się gdzieś przy tej mleczarni. Łapkę chorą ma od dzieciństwa (może jest wyrwana ze stawu, bo trochę tak wygląda). Regularnie wraca w to miejsce, ale czasem nie ma go po kilka miesięcy (np. u nas na osiedlu siedział około 2 miesiące). Podobno na tej posesji przy mleczarni jest dla niego nawet buda, ale ogrodzenie jest 100% dziurawe, bo jak Ela go wczoraj widziała, to wyszedł jakoś stamtąd przywitać się z jej sunią. Razem z Ciapkiem mieszkały tam kiedyś jeszcze dwie sunie, ale ciągle miały szczeniaki no i w końcu wezwano do nich weta, który je stamtąd zabrał... Domyślam się, że chodzi o gminnego hycla (jest wetem) i że wywieziono je do Chrcynna... :( :( Boję się zapytać co się stało z tymi wszystkimi szczeniakami... :( :( Pani z kiosku dokarmia Ciapka i jest chętna do współpracy. Powiedziała, że jak mamy coś dla niego to możemy go zabrać. Nie wiemy jeszcze jednak czy Ciapek jej ufa. Generalnie wygląda na to, że Ciapek to dziecko ulicy i jest totalnym dzikuskiem. Można się więc spodziewać, że jego socjalizacja, a więc i hotelowanie potrwa dość długo :( No i pozostaje problem JAK GO ZŁAPAĆ?! Powiem szczerze, że ten punkt mnie przeraża. Nie chcę go wypłoszyć z miejsca, do którego wraca od lat, gdzie się urodził, gdzie ma schronienie. Jeśli zdecydujemy się go łapać to tym razem musimy mieć 100% pewności, że nam nie ucieknie. W innym przypadku myślę, że lepiej dać mu spokój niż ryzykować, że znowu się nie uda. Na pewno muszę iść pogadać z tą Panią i dowiedzieć się jak najwięcej osobiście. A jak już będę wszystko wiedziała to zadzwonię do Renaty z Tymiankowa i zapytam czy jest jeszcze dla niego miejsce w hoteliku. Muszę się też dowiedzieć czy możemy liczyć na nieodpłatną pomoc gminnego hycla... To mały, ruchliwy i bardzo nieufny pies, więc strzelanie do niego usypiaczem jest bardzo ryzykowne (mało wprawny strzelec może trafić go nie tam, gdzie potrzeba, np, w oko :( ), ale rozważam i taki scenariusz, bo naprawdę nie wiem jak go złapać :( Co o tym wszystkim myślicie? Quote
koosiek Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Z palmera o ile wiem strzela się sedalinem, więc efekt chyba ten sam jak w innej postaci, nie działa od razu... No i jest huk, który może psa wystraszyć, poleci przed siebie i zaśnie w krzakach... :( A może lepiej skupić się na załataniu ogrodzenia, sprawdzeniu stanu budy... Myślę, że jeśli on się tam urodził i żyje tam od lat, tą łapkę ma taką od urodzenia i sobie z nią radzi i ma kogoś, kto się nim opiekuje, to powinien już tam zostać, to jest jego miejsce... A w hotelu byłby po prostu nieszczęśliwy :( A wątpię, by szybko przyzwyczaił się do ludzi i znalazł dom... Quote
megii1 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 A ja myślę, żeby skorzystać z pomocy Renaty i umieścić go w hotelu . Teraz psiak sobie jakoś radzi, a za parę lat? Będzie stary, słabszy i ma mieszkać dalej w budzie, bez właściciela, bez swojego domu? Teraz ma szansę żeby zmienić swoje życie i moim zdaniem powinien z niej skorzystać. Quote
koosiek Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Ja mam bardzo złe doświadczenia z dzikusami zabieranymi z miejsc, w których żyją od lat... Myślę, że lepiej pozwolić, żeby do hotelu trafił jakiś psiak naprawdę tego potrzebujący - n.p. nie radzący sobie w schronisku - niż taki, który ma swoje miejsce, dobrze sobie radzi i możliwe, że nigdy nie przyzwyczai się do życia z człowiekiem... Quote
Lulka Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 i tez nie wiadomo czy nie zyje z bolem od lat :roll: No i nam jest jednak spory ruch, a wczoraj środkiem tej drogi leciała sobie stara ratlerka, może ktoś ją zna, kojarzy? Może komuś zwiała? Obok niej, ale chodnikiem biegł rudy pies, który też podobno mieszka od jakiegoś już czasu w okolicach mleczarni. http://www.dogomania.pl/threads/196528-starowinka-ratlerka-urz%C4%85dzi%C5%82a-sobie-maraton-%C5%9Brodkiem-drogi-w-Jab%C5%82onnie-pilne-DT?p=15743480#post15743480 Quote
koosiek Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Lulka napisał(a):i tez nie wiadomo czy nie zyje z bolem od lat :roll: No i nam jest jednak spory ruch, a wczoraj środkiem tej drogi leciała sobie stara ratlerka, może ktoś ją zna, kojarzy? Może komuś zwiała? Obok niej, ale chodnikiem biegł rudy pies, który też podobno mieszka od jakiegoś już czasu w okolicach mleczarni. http://www.dogomania.pl/threads/196528-starowinka-ratlerka-urz%C4%85dzi%C5%82a-sobie-maraton-%C5%9Brodkiem-drogi-w-Jab%C5%82onnie-pilne-DT?p=15743480#post15743480 Podobna ratlerka jak ta z Jabłonny była jakiś czas temu w Psim Aniele... Nie jestem pewna, ale Siekowa pewnie by się orientowała, tamta chyba była u niej na tymczasie. Quote
Kociabanda2 Posted November 16, 2010 Author Posted November 16, 2010 tak czytam co piszecie i czytam... i kurna dalej nie wiem co zrobić :( Obie macie rację :/ Nie wiem kto większą :( Jak będę miała chwilę czasu pogadam z tą Panią z kiosku z pieczywem i mam nadzieję dowiem się o nim więcej. Quote
Kociabanda2 Posted November 16, 2010 Author Posted November 16, 2010 Lulka napisał(a):i tez nie wiadomo czy nie zyje z bolem od lat :roll: No i nam jest jednak spory ruch, a wczoraj środkiem tej drogi leciała sobie stara ratlerka, może ktoś ją zna, kojarzy? Może komuś zwiała? Obok niej, ale chodnikiem biegł rudy pies, który też podobno mieszka od jakiegoś już czasu w okolicach mleczarni. http://www.dogomania.pl/threads/196528-starowinka-ratlerka-urz%C4%85dzi%C5%82a-sobie-maraton-%C5%9Brodkiem-drogi-w-Jab%C5%82onnie-pilne-DT?p=15743480#post15743480 Matko! Ile tych psów? :( Ja dziś rano przez chwilę widziałam jakiegoś czarnego (nieco większego od Ciapka)... Quote
Lulka Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 czarnego kojarze tylko takiego niewielkiego z dluzsza sierscia, chyba ktos wypuszcza tego pieska z tej zielonej kamienicy co ja teraz odnowili, a oprocz tego kreci sie tam co chwila jakis psiak :( ja zawsze tam jade z dusza na ramieniu czy mi jakis pod kola nie wyskoczy:( Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 Byłam w sobotę u Pani z kiosku z pieczywem. Ciapek, który jak się okazuje ma na imię Łatek, też był :loveu: Fajnie było go zobaczyć po tak długim czasie. Mieszka na terenie jakiegoś zakładu, na którym jest też kiosk z pieczywem. Cieszy się na widok tej Pani. Jest przez nią i innych pracowników regularnie dokarmiany. Ma też budę. Niestety ogrodzenie jest totalnie dziurawe i często otwarta brama. Łatek może więc wychodzić kiedy chce, a obok dość ruchliwa ulica :( Przy mnie jednak nie kwapił się do wyjścia. To cieczki pewnie go skłaniają do wycieczek. Zostawiłam Pani nr tel do siebie w razie, gdyby była potrzebna pomoc. Łatek podobno ma mniej więcej 5-6 lat. Na łapkę kuleje już od bardzo dawna :( Usiłowałam wypytać Panią czy byłaby go w stanie złapać skoro Łatek jej tak ufa, ale dalej tego nie wiem :/ Zastanawiam się co dalej. Może przynajmniej udało by się go wykastrować? Za cieczkami i tak pewnie będzie latał, bo mu to już pewnie w nawyk weszło, ale wykastrować byłoby dobrze... Gdy rozmawiałam z Panią z kiosku moim oczom ukazał się straszny widok :( Na tej samej bocznej uliczce, tylko jakieś 200m dalej nagle pojawiło się 6-7 psiaków ganiających się w te i z powrotem. Pytam więc zdumiona co to?! Co jest grane?! Na co Pani powiedziała, że właśnie 200-300m dalej jest poważniejszy problem... Tam właśnie w rozsypującej się drewnianej chałupie mieszka facet. Gość nie ma pracy. Ledwie wiąże koniec z końcem, ale ludzie notorycznie podrzucają mu jakieś zwierzaki. Czasem przychodzi do Pani z kiosku coś kupić i się żali, że znowu mu jakieś króliki podrzucili... Podobno te 6-7 psów to wszystko jego... :crazyeye: :( Są też podobno koty, króliki i grom wie kto jeszcze... Zakładam, że wszystko niesterylizowane :( Niestety facet podobno nie jest zbyt komunikatywny. Nikogo do siebie nie wpuszcza. Ciotki i Wujkowie trzeba tym zwierzakom i facetowi jakoś pomóc! Czy jest ktoś chętny przejść się ze mną do tego gościa, rozeznać się w sytuacji?? Quote
Ninti Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Fajnie by było zanieść mu od razu jakieś jedzonko... Byłby komunikatywniejszy. Może ktoś ma na zbyciu jakąś karmę? Quote
Awit Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Matko, jak nic zbliża się koniec świata!! Quote
Neigh Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 Z królikami tak jak napisałam mogłabym coś tam spróbować pomóc.....tyle ze jak facet nie jest komunikatywny to guzik zrobimy. Ostatnio była taka akcja w Serocku. Pani miała/ma stado kotów. W stanie strasznym. Dziewczyny jezdziły woziły karmę, wyciągały na leczenie, na sterylki......No i co? No i pani się zrobiła rozszczeniowa.......Do tego żąda zwrotu kotów z lecznic, straszy sądami............ Oczywiście trzeba spróbowac......tylko zeby nie było tak, ze my mu karmę, a on kolejne zwierzaki do siebie. A tak najszcześciej bywa... Quote
Kociabanda2 Posted November 30, 2010 Author Posted November 30, 2010 Ninti napisał(a):Fajnie by było zanieść mu od razu jakieś jedzonko... Byłby komunikatywniejszy. Może ktoś ma na zbyciu jakąś karmę? słuszna uwaga. Trzeba mieć coś w łapkach jak się tam będziemy wybierać. Piszę w liczbie mnogiej, bo mam nadzieję, że ktoś ze mną pójdzie. Quote
Kociabanda2 Posted November 30, 2010 Author Posted November 30, 2010 na razie pojęcia nie mam czego się tam spodziewać, ale z tego co mówiła ta kobita w kiosku to te zwierzaki mu podrzucają. No nie wiem. Nigdy nie robiłam podobnej akcji. Mam jednak nadzieję, że facet będzie chciał z nami rozmawiać i może po jakimś czasie jak zaufa to pozwoli na odebranie sobie części tych zwierzaków... Pozakładałoby im się wątki i szukało nowych domów... No na razie tylko tak sobie to wyobrażam, a jak będzie w realu to pojęcia nie mam :( Quote
Kociabanda2 Posted November 30, 2010 Author Posted November 30, 2010 jeszcze jedno: CZY ZNACIE NA DOGO KOGOŚ z Warki/Kozienic??? Dostałam maila od Pani Agnieszki. Agnieszka to taki nasz cichy anioł dogo :) Nie loguje się, ale śledzi różne wątki i pomaga finansowo. Ostatnio była przejazdem w Warce/Kozienicach i natrafiła na psa, któremu prawdopodobnie potrzebna jest pomoc. Niestety nie dał się jej złapać. Przydałoby się żeby ktoś z tamtych okolic oblukał sprawę. Quote
asiaf1 Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 niedługo będę miała suchą karmę, nie najlepszą bo chappi ale może lepsze to niż nic -jeżeli się przyda to dajcie znać Quote
Kociabanda2 Posted November 30, 2010 Author Posted November 30, 2010 jeśli tylko Pan nam nie odmówi przyjęcia prezentu dla piesków to na pewno się przyda :) Dzięki Asiu! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.