karjo2 Posted September 3, 2010 Posted September 3, 2010 Jak z zywienia bardzo sobie cenie Barf i raczej nie zmienie sposobu, co najwyzej bedziemy modyfikowac, tak przytrafil kiepski scenariusz. WIeczorem pies zaczal sie zachowywac, jak przy skrecie zoladka/jelit, pic ogromne ilosci wody, a za chwile chlustac nia, wymioty, bolesnosc potworna przy polozeniu sie, wycie. Przez cala noc spacery, bo tylko to przynosilo chwile ulgi. Rano rtg, cos zaklinowane w jelitach, przy czym pies nie dostawal od jakiegos czasu calych wiekszych kosci. Szybka decyzja o zabiegu, wyjety z jelit kawalek kosci, nie wiadomo od jak dawna tam tkwiacy, obrosniety tkanka, wlasciwie rosniety w jelito. Przy wyjmowaniu rozpadl sie, wiec latwiej dalo sie wyciagnac. Jak bedzie z psem, najblizsze dni pokaza. Ku przestrodze, kosc blokujaca nie dawala zadnych objawow, az do tego feralnego wieczoru - byc moze stan zapalny byl juz tak duzy, byc moze jedzenie ja przemiescilo i spowodowalo bolesnosc, nikt juz nie dojdzie... A niby duzy pies, dobrze rozgryzajacy kosci, bez lapczywosci jedzenia :-(. Quote
Delph Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Niestety to jest właśnie podstawowy argument, którego używają weterynarze odradzając BARF. Zresztą nie dziwię im się, bo widują na swoim stole operacyjnym tylko te feralne przypadki. Kilka tygodni temu podobną sytuację przerabialiśmy ze znajomym bernardynem, też konieczny był zabieg, na szczęście już jest lepiej. Ale dostał zakaz jedzenia kości :roll: Ja próbowałam surowizny z moim psem, ale zrezygnowałam, bo to staruszek, nie ma już jak gryźć kości, nie jest przyzwyczajony i może się to też kiepsko skończyć :shake: Szkoda, bo dieta zdrowa i naturalna, ale chyba nie dla każdego psa i musi być wprowadzana od początku, żeby pies się do niej dostosował i nauczył jeść... A takie przypadki jak opisujesz są wkalkulowane w ryzyko, niestety. Inne sposoby żywienia niosą ze sobą inne minusy, więc chyba każdy musi zadecydować sam. Jest jeszcze jedna opcja, może ta kość, która utkwiła, była gotowana? Najczęściej takie powodują zapalenie jelit i tego typu dolegliwości. Mógł taką zjeść nawet wiele miesięcy temu, może gdzieś złapał na spacerze? My właśnie coś takiego podejrzewamy w przypadku tego bernardyna, że ktoś mu po prostu podrzucał resztki kości z obiadu :shake: Quote
Sylwia M. Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 W książce pt : "Trening psów dla bystrzaków" jest bardzo podobne dieta dla psów, ale bez kości - zastąpione są mączką kostną. Wklejam przepis dla zainteresowanych Quote
Martens Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Wychodzi na to, że najbezpieczniej podawać jednak kości mięsne przemielone - tylko że zębów to one już nie oczyszczą, a tego mi szkoda, bo moja staruszka w sumie dzięki barfowi uniknęła ściągania kamienia pod narkozą i w wieku 11 lat ma ładniejsze zęby niż w wieku 5... wyjściem są też te kostki mrożone - wszystko w jednym, zmielone, ale to też jakoś mnie odpycha bo w zasadzie nie wiem, co jest w środku. I teraz dylemat, czy bezpieczniej mielić mięsne kości, a całe podawać czasem, czy dawać jednak na żywca wszystko w całości... Może raz na jakis czas jeszcze gorzej, bo przewód pokarmowy nieprzyzwyczajony? karjo2, a to co Wam utkwiło, to była drobiowa kość, czy z jakiegoś większego zwierza? Co do tego, czy barf musi być od początku - ja wprowadzałam go u suki 8-letniej, całe życie na karmach suchych i czasem gotowanym, i wyszło super, nigdy nie wyglądała, nie trawiła lepiej, ani nie miała lepszych wyników. I szkoda mi teraz z tego rezygnować, a z drugiej strony to starszy pies i boję się, że coś w końcu pójdzie nie tak... Quote
Delph Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Właśnie ja też chciałam wprowadzić u starszego psa i nie wyszło. Poza tym, że zęby już nie te co kiedyś, to jeszcze bardzo łapczywie je, łyka w całości. Przestraszyłam się i nie daję :shake: Quote
karjo2 Posted September 10, 2010 Author Posted September 10, 2010 No to jestem. Na razie po cichu nabieramy optymizmu. Pies niezle, zyczyc kazdemu takiego chirurga, wprawdzie ciecie dlugie, duzo szwow, ale rana czysta, sucha, nie przeszkadza w niczym. Wilku tak ze 3 dni po zabiegu juz zachowywal sie normalnie, wczoraj becnal calym ciezarem na ziemie i zaczal sie tarzac guuupek jeden :loveu:. Oczywiscie smyczowany jeszcze bedzie co najmniej z tydzien po zdjeciu szwow, a zdejmowane bedzie mial we wtorek, po 13 dniach. Kosc byla dosc duza, raczej po czyms wiekszym niz kurczak, moze wieprzowa, moze barania, w ksztalcie zeba, z 3 wystajacymi koncowkami, do tego obrosnieta zatrzymujacymi sie resztkami, trudno wiecej ustalic, bo sie rozkruszyla w rekach, w czasie wyjmowania. Po prawdopodobnych miesiacach zalegania trudno wyrokowac, czy surowa czy po obrobce termicznej - wszystko mozliwe, pies biega luzem na spacerach, moze i gdzies cos lyknal... Generalnie, cudem trafilismy na chyba dobrych wetow, nie bylo problemow z wybudzaniem, pomimo epilepsji i wieku, weci myslacy, nastawieni na pomoc, wiec duza bombonierka sie im od wilczastego nalezy ;). Wracajac do zagwozdek z barfem zwiazanych, bo barfujemy od lat, tylko w szczeniectwie i 3 lata temu byly kilkumiesieczne epizody z sucha karma. Zaskoczeniem jest dziwnie ulozona, wygieta i mocno otluszczona watroba, zwlaszcza przy psie aktywnym, na ogol wrecz za chudym, co wyszlo dopiero przy otwarciu jamy brzusznej -weci przy okazji obejrzeli, czy wszystko ok. Zeby bylo smieszniej, wyniki krwi przez lata byly w porzadku, niewielkie wachniecia, na granicy bledu. Przed zabiegiem niestety udalo sie zbadac dopiero krew po podaniu lekow p/bolowych, wiec po czesci moglo to rzutowac, sa przekroczone normy watrobowe, ale moglo to sie wiazac z lekami, ze stanem zapalnym i zatorem w jelitach. Bedziemy powtarzac badania po odstawieniu antybiotykow. Martwi mnie tylko dlugosc podawania antybiotyku, ponad 2 tygodnie, ide poczytac i podzwonic po znajomych lekarzach o dlugosc zabezpieczenia pooperacyjnego. Co do zywienia, lamie sie nad gotowanym, suplementowanym, badz barf, z koscmi kurczakowymi, wieksze tylko mielone, najwyzej do poobgryzania takie wielkie, wolowe, bez mozliwosci odlupania kawalkow. Quote
filodendron Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Uff, dobrze przeczytać, że psisko dochodzi do siebie :) Co do antybiotyków - na psach się nie znam - ale córka po operacji dostawała antybiotyk dożylnie przez 5 dni w szpitalu, potem jeszcze doustnie właśnie przez dwa tygodnie. Zdrówka życzymy Quote
Śnieżynka Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 ja od czasu do czasu daje psu surowizne, niestety na codzień to nie wychodzi przez rodziców ;) i to że mój pies nie gryzie kości wołowych ani cielęcych bo jest ze mały w stosunku do najmniejszej główki, a kurczaka nie może dostawać bo uczulony :( więc dostaje mostki cielęce i wołowe, czyli chrzęści obrośnięte mięskiem i rzebra i z tym daje sobie świetnie rade :) Mam do Was pytanie czy Wasze psy gryząc kości mięso czyszczą sobie też górne kły ?? a co do diety dal starszych może właśnie mięso a kośćmi dawać jako mielonke, a chrzęści z mostku dawać do gryzienia ? Quote
filodendron Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Śnieżynka napisał(a):Mam do Was pytanie czy Wasze psy gryząc kości mięso czyszczą sobie też górne kły ?? Mojemu się oczyściły, ale później niż trzonowce (te z tyłu, miażdżące - nie wiem, czy u psa też nazywają się trzonowymi?) Quote
dixi Posted September 25, 2010 Posted September 25, 2010 filodendron napisał(a):Mojemu się oczyściły, ale później niż trzonowce (te z tyłu, miażdżące - nie wiem, czy u psa też nazywają się trzonowymi?) Witam. Karmię BARFEM ( kostkami firmy Primex) Akitę i znika kamień z zębów. Kości w tych kostkach są zmielone więc nie jest to mechaniczne czyszczenie zębów. Bardziej chyba zmiana PH śliny. Pozdrawiam. Quote
balbinka3 Posted September 25, 2010 Posted September 25, 2010 Witam. Ja też karmię Barfem tej samej firmy - w Poznaniu, ale czasem poza kostkami podaję samego indyka z chrząstką (takie duże kawałki do gryzienia). Karmię starszego pieska i po kilku miesiącach zauważyłam, że nie trzeba jej już usuwać kamienia (mimo, że ma krzywy zgryz i wcześniej było to niezbędne). Suczka nie dostaje żadnych całych kości (ruszają jej się zęby) a tylko chrząstki i kości zmielone. Przestał też miewać alergie skórne, co przy wszystkich innych karmach ciągle się powtarzało. Wydaje mi się, że najważniejsze jest zróżnicowanie, a kości mielone i dla młodszych trochę - cielęce. Wszytko jest zdrowsze od sztucznych... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.