Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Marysia_i_gończy']WŁADCZYNI a próbowałaś zrobić klasywcznie warunkowane przywołanie? Jest sporo roboty, ale robi się psu praktycznie pranie mózgu :razz:

Pozdrawiam
Marysia i Una

Lomatko i corko. Przeczytalam i prawde mowiac ciesze sie, ze nie musze z Kenia przez to przechodzic...:cool3:
Na szczescie sucz woli ganiac za mna niz za zwierzyna, moze to za sprawa szczesliwego zbiegu okolicznosci, ze pierwsza sarne w zyciu Kenia zobaczyla jak byla na konno-edukacyjnym spacerze ze mna.
To znaczy ja jechalam, ona biegla obok i zjadala mi smakolyki z reki . Kiedy sarna przebiegla nam kolo nosa Kenia bez wiekszego trudu dala sie odwolac, za co dostala w nagrode pogon za uciekajaca na koniu pancia, ktora oprocz tego, ze szybko sie przemieszczala to jeszcze miala zolty serek w kieszeni (Kenia byla wtedy mloda, miala cos kolo 10 miesiecy, wiec nagrodka najlepsza byl zolty ser).
Od tamtej pory cwiczylysmy to jeszcze kilkakrotnie) zadne sarny czy jelenie nam nie straszne...

A moze ja sie nie znam, moze Kenia poprostu nie ma instynktu...:niewiem:
:cool3:

Posted

PATIszon napisał(a):
Lomatko i corko. Przeczytalam i prawde mowiac ciesze sie, ze nie musze z Kenia przez to przechodzic...:cool3:
Na szczescie sucz woli ganiac za mna niz za zwierzyna, moze to za sprawa szczesliwego zbiegu okolicznosci, ze pierwsza sarne w zyciu Kenia zobaczyla jak byla na konno-edukacyjnym spacerze ze mna.
To znaczy ja jechalam, ona biegla obok i zjadala mi smakolyki z reki . Kiedy sarna przebiegla nam kolo nosa Kenia bez wiekszego trudu dala sie odwolac, za co dostala w nagrode pogon za uciekajaca na koniu pancia, ktora oprocz tego, ze szybko sie przemieszczala to jeszcze miala zolty serek w kieszeni (Kenia byla wtedy mloda, miala cos kolo 10 miesiecy, wiec nagrodka najlepsza byl zolty ser).
Od tamtej pory cwiczylysmy to jeszcze kilkakrotnie) zadne sarny czy jelenie nam nie straszne...

A moze ja sie nie znam, moze Kenia poprostu nie ma instynktu...:niewiem:
:cool3:

My w ten sposób ćwiczymy gwizdek.
Dzięki temu można odwołać nawet napalonego samca od suczki z cieczką, więc myślę, że warto poświęcić temu troche uwagi.

Mój pies jest polujący i za sarną czy zającem nie zrobi kroku (oczywiście przeważnie trzeba tego przypilnować komendą słowną :lol:) i w naszym przypadku jest to kwestia wyćwiczenia, a nie słabego instynktu.

Posted

Ćwicze, uczyłam, odwoływałam od innych psów/rzuconej zabawki/biegajacego siostrzeńca/mamy ze smakiem wyjątkiem są te pogonie:( chyba pozostało mi klasyczne warunkowane przywołanie.

Posted

gwizdek wyprobowalam, bo tez mi inni o nim wspominali, ale u nas tylko smycz ma racje bytu. Moge tez psa zajac praca, ale popoludniu ide na ogol z dwoma psami i jest mi troche trudniej sprawowac kontrole:mad: , dlatego Haga ma wybieg bez smyczy rano i wieczorem w parku, a popoludniu w lesie tylko smycz, puszczam ja tylko do wody.

Biorac szczeniaka trudno powiedziec czy pies bedzie mial instynkt czy nie. Mam dwoch kolegow, ktorzy nic nie robia ze swoimi owczarkami i psy chodza i przy nodze i nie oddalaja sie za zadna zwierzyna, a ja ze swoja pracuje i stale cos nowego wymyslam i nic:razz: :shake:

  • 2 months later...
Posted

ecch :( odkopałam, bo mam dokładnie ten sam problem. Tyle, ze moja głupota biega za samochodami i rowerami, do biegaczy tylko podbiega, 2-3 szczeknie i zostawia. Za żwierzakami nie goni, nawet za kotami.
Ale pojazdy to tragedia. Jest dokładnie to, co opisaliście- momentalnie głuchnie na wszystko, działa jak w amoku, mogłby biegać od jednego do drugiego samochodu. Miałam okazję zoabczyć to tylko raz- gdy wyskoczył mi z przedsionka u weta przez uchylone drzwi wprost na ulicę. Na szczęście wtedy nic się nie stało. Zaczeło się, jak miał jakies 5 mies, teraz ma ok 6,5. OD 3 tygodni intensywnie pracujemy. Metoda, jak podana wyżej - tzn, za każdym razem, gdy juz widzi samochód, czy rower- wołam i gdy przyjdzie- dostaje smakołyk. NIe reaguje, gdy nas mija- smakołyk. No i ciagłe skupianie uwagi na mnie, tak bym ja wydawała się atrakcyjniejsza niż to, co można obszczekać - tzn- zabawa z pogonia za sznurkiem, troche biegu, troche jakichś hopek przez przeszkody.
To działa, ale niestety za wolno się utrwala spokoj jako pożądane zachowanie :(,więc na razie działa tylko, gdy zwracam na siebie jego uwage. To za mało- dzisiaj wpadł mi pod samochód :(. Na szczeście skonczyło się na jego bolu i moim ogromnym przerazeniu. Spuściłam go na łące, gdzie NIE MA samochodów. Padało okropnie, wiec miałam kaptur i zalewało mi oczy. No i niestety- on pierwszy zauwazył samochód, ktory wjechał tam chyba, zeby zawrócić z takiej ślepej uliczki. Od 3 miesiecy tam chodzę i nie widziałam tam jeszcze samochodu. Wkurzona byłam na siebie, ale i na kierowce. Jechał chyba z 5 km na godzinę, mogł się zatrzymać w miejscu, ale nie- widząc biegnącego na jego przednie koło psiaka jechał do przodu- no i potracił. Skowyt straszny był :(. Muszę go jakos oduczyć tego biegania i pomimo, że do tej pory byłam zdeklarowanym przeciwnikiem takich rozwiązan, jak elektryczna smycz, to zaczynam się zastanawiać. Myśle, ze to ma działać troche na zasadzie, jak dyski fischera- tzn wiązać w umysle psa okreslone ( dla nas niepożądane zachowanie ) z nieprzyjemnym odczuciem, a jednoczesnie pozbawić zwiazku pomiedzy odczuciem, a włascicielem. Na razie wzdragam się- ale mając do wyboru jego zycie, a to...
Korzystalam z innych rozwiązań- byłam juz u behawiorystki z nim, czytałam kupę literatury, wdrazam wszystko w zycie- ale tylko ci, ktorzy pisali wyzej mogą zrozumiec, ze pies, ktory doskonale reaguje w kazdej innej sytuacji, przychodzi na zawolanie zawsze ( naprawde!! 6- miesięczny pies ), nagle głuchnie i kompletnie zamyka się na wszystko- istnieje tylko cel pogoni. W dodatku pani psycholog psia zdiagnozowała, że jest psem autystycznym, wiec tym bardziej takie tendencje u niego występujĄ. Mój psiak, co parę osób juz stwierdziło, ma coś w sobie z teriera- i też to samo, co wyzej- jest nie do zajeżdzenia, prędzej dostanie zawału serca, niż odpuści celowi. po 2 h biegania po lesie za moim rowerem, ledwo zipiąc, po dostrzeżeniu kolejnego roweru- i tak pobiegł jak strzała.
A smycz cały czas nie wchodzi w grę. Juz probowałam- widzę, ze na dłuższą mete jest po prostu nieszcześliwy, jesli choc części spaceru nie może spedzić, biegając w swoje miesjca, a poza tym smycz tego instyntu pogoni nie likwiduje- powoduje jedynie, ze moj pies ( jesli nie odwracam jego uwagi ) zaczyna mi się wieszac na smyczy nakręcając się na kolejne przejeżdzające rowery, samochody. Spacer jest koszmarny wtedy. Poza tym zdarzyło się, że przekładając coś z ręki do ręki zluzowałam uchwyt na rączce smyczy, w tym momencie przejeżdzał samochod i młody się wyrwał. Wprost na ulicę. Znowu na szczęście- jechał tylko ten jeden samochód. Nota bene przeciął mi taśmą skorę pomiędzy palcami ciagnąc smycz za sobą jak oszalały.
NIestety, mieszkam w takim miejscu, że aby dojść do miejsca, gdzie pies może się wybiegać, muszę przejsc obok miejsc uczęszczanych przez samochody. Ze nie wspomnę o parkingu pod blokiem- a małego najbardziej nakręcają ruszające samochody.
Tak właściwie to wygadac się chciałam, bo naprawde jestem cholernie zmeczona. Od miesiąca nie miałam spokojnego spaceru, cały czas szkolę, ćwiczę, bawię się, a przecież czasem każdemu z nas potrzebny jest taki, by moc zapasc we własne myśli, a mimo to nie udało mi się dopilnować :(. A juz się cieszyłam ostatnio, że naprawde widać efekty- i nie tylko ja je widziałam, co ważne !! ;)
Musze jeszcze poczytać o tym warunkowym przywoływaniu, Czy ktoś z osób wypowiadajacych się tu, a mających problem z tą pogonią, zaczał to stosować? I jak efekty?

  • 1 month later...
Posted

U mnie lepiej - znaczy Su zaleznie od szybkości mojeje reakcji albo tylko bystrzeje (uszy jak radary, oczy w potencjalny obiad i napięte wszystko co się da + ogon jak szczota) albo rozdziera paszczę. Więc efekty są - intensywne ćwiczenie komend + nakręcenie na zabawki. Jeśli się bawimy/pracujemy a pies jest bez smyczy to moge ją zatrzymać komendą (ostatnio cała aż "chodziła" i miauczała a nie poszła za kotem) lub przywołać. Odwołanie od zabawy z psem też nie jest problemem- woli bawić się ze mną (ah ten zwierzęcy magnetyzm!):diabloti: Nie jest (jeszcze) idealnie ale dużo lepiej i przede wszystkim nie czuje się już tak bezradna, a jak mi źle to czytam komentarz Flaire (po tym jak nas widziała na treningu) - że mamy potencjał i podoba jej się to jak pracujemy:razz: .
Teraz musze ją przyzwyczaić do stetoskopu- u weterynarza odstawiła dziki cyrk z włażeniem na mnie żeby tylko uciec. Nie wiem co jej biedny stetoskop zawinił ale na sam widok wiała. Mój pies to większa panikara niż ja:evil_lol: Wczoraj jakiś pan się pytałz jakiego cyrku ją wziełam- jak by to było dziwne że pies odbija piłkę nosem.;)

Posted

no ja muszę powiedziec, ze tez z tym akurat aspektem jest lepiej. To potracenie spowodowało, ze nawet jesli zaczyna biegac za samochodem- mam jakiegoś pecha, trafiają mi się tam, gdzie się ich nie spodziewam zupelnie- ostatnio w srodku lasu straż lesna :( - to obszczekujac trzyma się na dystans.. Poza tym- zarówno rowery, jak i samochody chwile obszczeknie, ale wraca, gdy go wołam, a juz szczególnie chetnie, gdy kuszę go ulubioną zabawą- piłką ze sznurkiem. Ale wystarczy, ze zapraszam go do wspolnego biegu- juz na to reaguje dobrze. Czyli- generalnie metdy odwracania uwagi skupiania uwagi na sobie, czynienia siebie atrakcyjniejsza niz to wszystko szybko ruszające się. Da się to zrobić, ale wymaga pracy duzo.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...