kakadu Posted December 12, 2011 Author Posted December 12, 2011 (edited) dzis mija rocznica śmierci piąteczka; piesku - pamiętam... ["] edit: teraz tak przeglądam wątek, jest maj... jak pisałam powyższe zdanie jeszcze nie wiedziałam, że za 3 dni, 15 grudnia, moja kolusia tez odejdzie na zawsze... boże jakie to jest smutne... wyć sie chce... Edited May 25, 2012 by kakadu Quote
Majaa Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 [*] Psiak pewnie teraz żyje "za pan brat" z moją Diną. To jedna z moich terierowatych wariatek była. Zwykle do opanowania, choć na nią jedną z całego psiego towarzystwa trzeba była huknąć czasami, żeby przypomniała sobie, o co chodzi, kiedy była zajęta swoimi sprawami. Odeszla za wcześnie, nagle w wieku niecałych 8 lat. Ale pamiętam traumę, którą przeżyliśmy z nią. Niedziela, spacer, jak każdy niedzielny, no może tylko tyle że było nas więcej, w tym szkoleniowiec Dińci i pozostałych uczestników spaceru, w tym naszych kolejnych dwóch psów. Wszystko w normie - karmienie ptaków nad sporym, ale nie do końca zamarzniętym zalewem, karmienie królików, które miały w pobliżu norkę. I nagle Dinie "coś odwala". Jeden z młodych łabędzi na nią fuknął podobno. I w Dinie odezwał się terrier. Ona rajd przez ten "niby" zamarznięty zalew, podziurawiony dodatkowo przez wędkarzy. A my zamarliśmy - kilka dorosłych osób i kilkoro dzieci. Staliśmy tak bez tchu, bez żadnej mocy. Jakby nas zamroziło. Jak widziałam, że dobiega po lodzie do drugiego brzegu pierwsza się ocknęłam. Chyba dobrze ryknęłam na psa, bo i TZ i kumpel szkoleniowiec, się obudzili. Wsiedli do samochodu i w te pędy pojechali na drugi brzeg. Dina nas nie słyszała chyba, bo zrobiłam błąd - jak dojeżdżali ryknęłam drugi raz na psa i..... usłyszała i dawaj po tym cienkim lodzie zaczęła wracać do mnie. To były jedne z najbardziej stresujących minut w moim życiu, kiedy widziałam, że zawróciła. I ten obraz chłopaków na moście śledzących tego psa. Krzyczące dzieci - chyba przewidywały potencjalne konsekwencje. Jakimś cudem uniknęła wtedy śmierci, choć ta i tak dopadła ją wyjątkowo szybko! Wypadki się zdarzają i jak widać nie każdą sytuację da się przewidzieć. Psiaki trzymajcie się za TM razem * Quote
kakadu Posted January 30, 2012 Author Posted January 30, 2012 idzie mroz, rzeki i jeziora znowu pozamarzaja i zbiora smiertelne zniwo :( Quote
Awit Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 Dziś w tv nie pamiętam na którym programie, mówili o ofiarach lodu i mówili o kobiecie, która za psem pobiegła, bo zwiał jej, lód się zarwał i ratowali ją. Chyba uratowali. Tylko nie wiem co z tym jej psem. W moim parku też jest jeziorko, moje dziewczyny na lód nie wchodzą, i mam nadzieję, że nie wejdą nigdy. Quote
Majaa Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 [quote name='Awit']W moim parku też jest jeziorko, moje dziewczyny na lód nie wchodzą, i mam nadzieję, że nie wejdą nigdy. Oby tak zostało. Pamiętajmy także o innych ofiarach zwierzęcych mrozu! My mamy na przykład takiego łabędzia, który aktualnie żyje w wannie u jednego z wetów http://www.dogomania.pl/threads/135846-STARACHOWICE-bezdomne-porzucone-niechciane-potrzebujące-pomocy-i-domów?p=18508881#post18508881 Quote
kakadu Posted July 12, 2012 Author Posted July 12, 2012 piątku, w poniedziałek poleciała do ciebie z 5 piętra mufka; http://www.dogomania.pl/forum/threads/227649-Jak-nie-umrze-to-żyć-będzie-Mufka-za-TM-los-miał-w-zanadrzu-podły-scenariusz/page34 też miała kilka dni na cieszenie sie nowym domkiem; zaopiekuj się nią, bo była taka maleńka... ja chyba kur** nie wytrzymam - jakie to życie zasrane... Quote
Kociabanda2 Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 ................. o k**! Nie miałam pojęcia o tymczasowiczce Nutusi :( Okropne :( :( :( Nie wszystko da się przewidzieć :( Nie w każdym momencie też ma się 100% kontroli nad sytuacją... Tak czy inaczej lista rzeczy, na które trzeba uważać jest dłuuuuga. Na tyle długa, że na wizytach przedadopcyjnych ludzie czasem patrzą na mnie z niedowierzaniem (żeby nie powiedzieć jak na wariatkę... ba! Mój mąż uważa mnie za wariatkę, bo o tylu nieszczęściach z zbiegach okoliczności naczytałam się na dogo, że bez przerwy go strofuję odnośnie naszych psów i dmucham na zimne :P Niestety jak każdy chłop on wie wszystko lepiej :/ ). Pewnie z powodu kotów, na balkony i okna jestem już wyczulona. Na wizycie przedadopcyjnej Lupusa (od Nutusi) kazałam kobicie wywalić z balkonu szafkę i pilnować Lupiego na balkonie, bo wiem, że niektóre zwierzaki nie zdają sobie sprawy z tego, że są wysoko (wydaje im się, że piesek, którego widzą na dole nie jest tak nisko tylko tak daleko i można do niego pobiec). Szczególnej ostrożności do lodu nauczył mnie Piątek... :( Quote
kakadu Posted September 20, 2012 Author Posted September 20, 2012 ja też juz zachowuję się czasem jak paranoiczka, ale wiem, że naprawdę wszystko może się zdarzyć i dlatego powinniśmy być czujni, żeby ustrzec nasze psy przed niebezpieczeństwem; piąteczku - często o tobie myślę biedaczku :( Quote
Awit Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 Moja wyobraźnia też jest ogromna, tyle różnych nieszczęść może się przytrafić. Quote
kakadu Posted December 12, 2012 Author Posted December 12, 2012 dziś druga rocznica twojej śmierci piąteczku; pamiętam o tobie kochany piesku... Quote
Awit Posted December 12, 2012 Posted December 12, 2012 Ten czas tak cholernie szybko upływa. Dziś byłam w parku, jeziorko zamarznięte<wiadomo cienka warstwa>, a na nim ślady ludzi.... Zawsze przechodząc bardzo uważam na moje dziewczyny. Potem jak większy mróz będzie, będę spokojniejsza. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.