Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witamy!!!!!!!! Jak mi miło, że pierwszy post napisałaś na moim wątku:D
Wercia z dnia na dzień czuje się lepiej, ale jeszcze nie jest w pełni sprawna. Mam nadzieję, że to kwestia czasu...

Posted

Uwaga będzie lekcja:) Definicja.

Denisek - piesek, który pomimo iż od ludzi (w młodości) zaznał wielu krzywd, bicia, smutku ludziom daje radość, uśmiech, odgania smutki. Piesek, który nie wie co to agresja, którym o połowę mniejsza Majka tarmosi jak zabawką. Ale on i tak się z tego cieszy, oddaje jej "całując" z miłością. Piesek, który potrafi pokonać największe załamania i depresje nas, zwykłych ludzi. Jeden jego uśmiech, minka, potknięcie potrafi wyleczyć z największego doła. Piesek, który kocha przyrodę, uwielbia wąchać kwiatki, spaceruje delikatnie, by nie zniszczyć trawy. Piesek, który kiedy przechodząc nad kałużą, rowkiem, zagłębieniem na sto procent do niego wpadnie, można obstawiać zakłady. Denisek to piesek, który nie zdaje sobie sprawy ze swojego wyglądu, wszak dość dużo waży, a potrafi wystraszyć się kury. Piesek który chroni na spacerach, sam myśląc, że jest chroniony przeze prowadzącą. Najkochańszy promyczek, najweselsza kluseczka. Miłość pewnej dziewczyny z gór:)

  • 4 weeks later...
Posted

No i znów się powtórzę, ale niezwykle przyjemnie czyta się Twoje radosne, szczere posty! W próbie pożytecznego zagospodarowania czasu, natknęłam się na Twoje słowa, które wywołały uśmiech na mojej twarzy, bo wydaje mi się, że są uniwersalne i wiele osób może się z nimi utożsamić :) "Hehe Jagienko, mój brat ma uczulenie na sierść i nie przepada za zwierzętami, czasem pogłaszcze nogą naszego kota :) "
Hihi, przypomina mi to zupełnie analogiczną sytuację ze mną i moją siostrą - zupełnie się od siebie różnimy i dla niej zwierzaki to po prostu - zwierzaki; nie rozumie, dlaczego tak wiele czasu z nimi spędzam, a gdy akurat obie jesteśmy w domu ( ehh, studia ), uważa, że moje podejrzanie dobre samopoczucie w obecności psiaka, to objaw zaburzeń psychicznych! :D Haha, być może coś w tym jest, kto wie, rany boskie... :) No, ale ma inne zainteresowania, jest pochłonięta swoim własnym światem, którego z kolei ja nie rozumiem! :) A w jakim wieku jest Twój brat :D? Może i tu znajdzie się jakaś analogia... :)

Posted

Oj mój brat jest 9 lat starszy, więc jesteśmy zupełnie z innej bajki... Choć mam znajomych w jego wieku, nawet mój poprzedni chłopak był od niego starszy, ale - to mój brat mnie widział na nocniku i dla niego zawsze będę "młoda":p
Ja myślę, że każdy może odkryć w sobie miłość do piesków. Np. mój TZ jakoś nigdy nie ubóstwiał zwierząt, a przy mnie? Prawie tak samo zwariował na ich puknie jak ja. Robi domki dla świnek, w każdej rozmowie tel. muszę mu opowiedzieć co dziś każdy piesek robił, a może coś śmiesznego, a co teraz robi Wercia? A Majka co zbroiła.... :cool1: A moja mama? Dawniej (jak mnie nie było na tej pięknej planecie) przecież trzymali psa na łańcuchu... A teraz? Jakby Denisek nie był wypuszczony 1 dzień to z Warszawy przyjedzie wcześniej, żeby sobie pobiegał :p
Co do zaburzeń psychicznych zawsze powtarzam, że mam kompletnego fioła - na punkcie zwierząt. Te ich oczęta słodkie, śliczne noski i śmieszne zachowania:) A przede wszystkim ta miłość którą nam dają, są tak wpatrzone w nas jak w obrazek. Eh...

Posted

To jedna z największych zalet zwierzaków - przy nich nie można mieć złego humoru! Choćby nie wiem jak ciężki był dzień, to gdy mój Morfi wskoczy mi na kolana, po prostu nie mogę powstrzymać uśmiechu :) I zawsze to o jeden więcej zadowolony psiak, kiedy mieszka z rodziną, od której czerpie tyle szczęścia, ile sam jej w odwecie daje :P A jeśli - jak mówisz, dodatkowo uda się zmienić sposób, w jaki pozostali domownicy postrzegają zwierzęta - to już pełny sukces :D U mnie niestety nie udało się to do końca, bo moja mama ma niewyjaśnioną fobię w stosunku do kotów, której sama nie potrafi wyjaśnić - do tej pory nie wie, czy po prostu się ich boi, czy zwyczajnie za nimi nie przepada, ale gdy ją o to pytam, odpowiada ze śmiechem, że w poprzednim życiu musiała być myszą; cóż, to by wszystko wyjaśniało! :D A w przypadku siostry - chodzi o względy zdrowotne, bo - jak utrzymuje - ma alergię na wszystko, co się porusza. W pewnym stopniu to prawda, bo rzeczywiście w dzieciństwie stwierdzono u niej uczulenie na sierść, ale nigdy nie zauważyłam, by w towarzystwie psów miała widoczne objawy, więc podejrzewam, że nie do końca jest ze mną szczera... :P Co prawda, między mną a siostrą, jest "tylko" 5 lat różnicy, ale często - głównie gdy byłam młodsza, miałam wrażenie, że z rozkoszą wypomina mi każdy jeden rok, który dzieli mnie od jej wspaniałego wieku :P Jednak to chyba normalne; bez względu na to, jak dobry byłby kontakt między rodzeństwem, zawsze znajdzie się okazja do drobnych uszczypliwości na temat różnicy wieku; aczkolwiek - jakby nie spojrzeć, ma to swoje dobre strony i dzisiaj miło wspominam te słowne utarczki! :D Pamiętam, jak w wieku około 7-8lat, jako smarkacz jeszcze, chciałam zawsze dołączyć do starszych znajomych siostry, kuzynów - bo w rodzinie byłam najmłodsza i to często było przyczyną konfliktów; bo albo ja się obrażałam, że nie chcą mnie przyjąć do swojej "paczki", albo to rodzice chcieli, żeby siostra się ze mną bawiła, a ona była zła i absolutnie nie zgadzała się na spędzanie czasu z małą smarkulą, hihi :) Ale patrząc z perspektywy czasu, bez niej byłoby o wiele mniej zabawnie, a gdyby jeszcze zabrakło zwierzaków, życie byłoby szare i ponure! :P Uff, ale się rozpisałam... wybacz, zdarza mi się, że po prostu nie potrafię przestać pisać, dopóki nie wyrażę wszystkiego, co gdzieś tam mi się obija w kątach głowy :P

Posted

Tak, zwierzaki potrafią zmienić każdą złą chwilę w kilka sekund. Najmniejszy u mnie jest chomik Bob, ale sprawia mi tyle radości, ile milion razy większy od niego Denisek. Denis to pewnie by go rozdeptał jednym ruchem łapy. Wystarczy spojrzeć na jego zdjęcie:loveu:









W sobotę Bobuś rozchorował się, ale już wszystko dobrze :multi: Byłam strasznie załamana, tak bardzo się przyzwyczaiłam jak biega mi po biurku albo się na mnie wdrapuje.
Co do kociej-fobii, to znam kilka takich osób;) Jagienka coś ci może powiedzieć na ten temat. Ale to nie jest nienawiść, tylko właśnie coś na kształt strachu. Najlepsza byłaby terapia dotykowa:D
Pocieszyłaś mnie trochę z tą siostrą, bo ja zawsze myślałam, że gdybym miała starszą siostrę to by mnie wszędzie brała ze sobą;) Eh te staruszki zapyziałe.
Zapraszamy, rozpisuj się!

Posted

Aaale słodziak, chomik mojego życia miał na imie Bobek :loveu:

A kocia fobia, nooo black_sheep ma rację, miałam, potworną do czasu, aż na mojej drodze pojawiły się dwa kocie szkielety w zeszłym roku i empatia zwycięzyła strach... i jak zobaczyłam, ze to to też ma różne charaktery, że humory się zmieniają, że ma mimike pysia i się przytula itd itp to już inaczej się czuję w kocim towarzystwie, chociaż wciąż to psy są na piedestale :)

Posted (edited)

Mój chomik ma na imię Robert, a Bob to skrót:D Hihi, nie żaden Bobek;P Też jest moim chomikiem życia, choć przed nim miałam jedyne 16 chomików, ale to już ponad 12 lat temu. Już wtedy przygarniałam stare chomiki, których nikt nie chciał, by dać im dom w ostatnich chwilach życia i godziwie je pochować w ogórku... Bo tak pewnie by zostały spuszczone w toalecie albo zakopane na śmietniku:( Smutne jest życie takich malutkich stworzonek.
Czyli jednak wszystkiego można się nauczyć i pokonać każdy strach do zwierząt. Przynajmniej w granicach rozsądku. Ja tam na wsi to od dziecka bawiłam się z kozami, krowami itp:P Kot to zawsze była dla mnie maskotka, a nie że groźne.

Edited by black_sheep
Posted

Jaki słodki! :P I jak tu takiego nie pokochać...? Skurczybyk jeden :D A ten tunelik brzozowy z 3. zdjęcia zrobiłaś sama, czy kupiłaś? Bardzo efektownie wygląda, szczególnie charakteru nadają mu te błyszczące oczka wewnątrz! :) Pełno w nich radosnych iskierek, ba! - w końcu ma powód, taka właścicielka... marzenie każdego chomisia :D I co to za gatunek :P ?
Oj, o terapii dotykowej to lepiej u mnie w domu nie wspominać, bo byłby wrzask, pisk i nic dobrego by z tego nie wyszło! Chyba trzeba się po prostu przyzwyczaić, nic na siłę... :) Ale skoro Jagience udało się wzbudzić w sobie ciepłe uczucia do kociaków, to trzymam kciuki i za moją mamę :D
Haha, to zawsze się tak wydaje z tym rodzeństwem! Ja tam zawsze chciałam mieć starszego brata, bo to byłby, hmm - powód do dumy! - "A mój starszy brat to, a on tamto!", hihi :P I z relacji znajomych odnoszę wrażenie, że starsi bracia zawsze staną w obronie tej "młodszej", nie to co taka siostra... :D Poza tym to jednak brat! Nie tyle da się pobawić samochodzikiem w dzieciństwie, co w przyszłości pożyczy własny, a moja siostra zazdrośnie strzeże swoich rzeczy, nawet ciuchy niechętnie pożycza, ehhh... sama nie chodzi, ale pożyczyć – no, absolutnie – zniszczę, zdemoluję, wystrzelę w kosmos, nie wiem :D Jak to jest w rzeczywistości z Twoim bratem, takim - no, pół-obiektywnym okiem :D?

Posted

Bobuś ostatnio przeżył ciężką podróż do mojego TZta, 200 km:) Był ze mna na zajęciach, gdzie wywołał skrajne emocje:) Bałam się go zostawić, że znowu dostanie tej okropnej infekcji. Póki co jest zdrowy i szkoda, że go męczyłam:( Ale kto by mu oko zakroplił, pewnie bym od zmysłów odchodziła. Musiał jechać. Za niedługo znowu go to czeka... eh. To chomik dżungarski, świetny jest, polecam każdemu, mądry jak cholera, pocieszny i zabawny.
Co do brata, to owszem, powód do dumy może i jest, tym bardziej, że każdy go zna i wszyscy się dziwią, że ma taką "fajną siostrę" hehe;) A auto to chyba ja mu częściej pożyczam, bo jego się ciągle psuję:P Siostrę też bym chciała, dodatkowo;)

  • 1 month later...
  • 4 weeks later...
Posted (edited)

Dochodzę do smutnego wniosku, że tyle zwierząt to zbyt wiele dla mnie. A moja gromadka to nie są aniołki tylko zbieranina degeneratów.
Majka we wrześniu 2011 miała drugi raz wypadek, taki jak ten, kiedy ją znalazłam. Nie było mnie w domu 3 dni. Kiedy wróciłam, już miała założony gips, mama zawiozła ją do weterynarza. Ale było coś nie dobrze poskładane, było ryzyko, że źle się zrośnie, więc musiałam podjąć decyzję... pies znowu był usypiany, gips ściągany i operacja. Dołożone zostały kolejne druty. Do tego okropna rana, która zaczęła ropieć pod opatrunkiem (dobrze, że go zdjęłam po 2 dniach, miał być chyba 10 dni!). Bandażowałam, smarowałam, przemywałam, całowałam. Najniegrzeczniejszy pies świata wyzdrowiał.
11 grudnia, niedziela. Werka dziwnie się zachowuje. Ściągam weterynarza, badamy, na drugi dzień okazuje się że to zwapnienie na kręgosłupie, pies jest sparaliżowany, prawie 3 miesiące leczenia. Pisałam o tym. Niestety mineło pół roku, a ja nie wiem co dalej. Nie chcę operacji, ale jeśli to powróci, może umrzeć. A ja chyba bym sobie tego nie wybaczyła:(
Potem w dziwnych okolicznościach umarły mi dwie świnki.
Dochodzą kolejne problemy z Majką. Na początek ciągle nawracające zapchane gruczoły przyodbytnicze.
Ale gdzie by tam był koniec. Majka ok 3 tyg temu zerwała wiązanie w kolanie. Nie jej wina, łapa, której leczenie tyle kosztowało, po to, aby mogła chodzić, nie jest w 100% sprawna. Wskutek obciążenia drugiej tylnej łapy, wiązanko poszło jak sznurówka. Dość długo Majka była na lekarstwach, ponieważ na kolejną, 4 operację, 5 usypianie (3 razy łapa, 1 sterylizacja) się absolutnie nie zgodzę. Niestety poprawy nie ma. Właśnie lekarstwa się skończyły, a pies jak kulał, tak kuleje. Jutro muszę iść po lekarstwa, ale to, że poprawy żadnej nie ma, dołuje mnie masakrycznie.
Nie wiem, czy mam dziś kiepski dzień, czy moja sytuacja dochodzi powoli do bardzo złego punktu, ale z jakiegoś powodu postanowiłam to napisać. Nie chcę nikogo zniechęcać do adopcji więcej, niż jednego psa.
Na szczęście Denisek jest zdrowy:) :multi:Ale już się starzeje, więc też przydały by mu się pewnie jakieś badania. Tylko muszę poczytać jakie badania robi się staremu psu, takie kontrolne.

Edited by black_sheep
Posted

Twoje problemy dodały mi wiary, że poradzę sobie z chorobą mojej Fraszki, bo ja mam na szczęście tylko jeden problem. Myślę, że potrafię zrozumieć Twój nastrój i "smutne wnioski". Ale ja dzisiaj miałam inna refleksję. Opowiadałam koledze o swojej desperackiej walce o życie Fraszki i pomyślałam o tych zwierzakach, które nie mają szansy na leczenie i na życie, bo ich właściciele nie są wystarczająco zdeterminowani, żeby im pomóc albo zwyczajnie ich na to nie stać. Ja nie próbuje nawet podliczać ile kosztuje mnie leczenie mojej suni ale ...bardzo dużo. Od półtora miesiąca byłam niemal codziennie w lecznicy, płaciłam na ogół tylko za leki, badania: czasem było to 10 zł, czasem 25, 40, 50 najdroższe były badania laboratoryjne; tak, ze trochę się uzbierało. Ale Ty chyba powinnaś zmienić weterynarza, bo wydaje mi się, że te koszty, o których piszesz są co najmniej przesadzone (ale pewnie nie masz wyboru?:shake:).

Ile lat ma Denisek? Wydaje mi się, ze profilaktycznie można zrobić badania moczu, morfologię i biochemię. Całość to koszt ok. 100 zł .

Posted

Kochana, Twoja walka z chorobą Fraszki to dla mnie jak biblia, niewyobrażalne jest co dla niej robisz!!!!
Super, że możemy sobie nawzajem dodawać sił:)
Ja choćby mi brakło pieniędzy na leczenie Werki to sprzedam samochód, koszty nie mają znaczenia. Niestety to jedyny gabinet wet. z profesjonalnym sprzętem i lekarzami weterynarii, po kursach itp. W końcu wyleczenie Werki i Majki łatwe nie było. Więc chwała, że w ogóle jest. Choć oczywiście nie są to normy Krakowskie, jak dla nas, to naprawdę dobry gabinet.

Co do Deniska, to ma mój ukochany mężczyzna 8 latek, jeśli to co pisze w książeczce schroniskowej to prawda. Może mieć więcej. Oboje z Majką mają całkiem siwe pyski, a Majka ma 6 lat. Trochę mnie to dziwi. Jeśli zdarzę jutro zapytam o te badania, o których piszesz, i zapytam o cenę...

Posted (edited)

To Denisek jest rówieśnikiem Fraszki tez "jeśli to co pisze w książeczce schroniskowej to prawda":cool3:. Ja niestety nigdy wcześniej nie robiłam Fraszce badań profilaktycznie. Nie wiem, czy to by coś zmieniło, bo nie mam pojęcia kiedy jej problemy z wątrobą się zaczęły. Żałuję ale z drugiej strony "mądra po szkodzie"myślę, że mimo wszystko ważniejsza od badań jest obserwacja psa. Obawiam się, że mogłam przeoczyć a nawet zbagatelizować objawy, które znacznie wcześniej sygnalizowały, że dzieje się coś niedobrego. Poza tym nawet teraz kiedy stan Fraszki jest tak poważny badania biochemiczne potwierdzają to co widać "gołym okiem" a np. morfologia jest w granicach normy. Dlatego uważam, że profilaktycznie trzeba zrobić pełną diagnostykę, żeby to w ogóle miało sens.

Kiedy pisałaś o chorobie kręgosłupa Twojej suni pocieszałam Cię, że moja ma podobny problem. Teraz myślę, że już wtedy mogły być problemy z wątrobą. U Fraszki dolegliwości "kręgosłupowe" minęły bardzo szybko i później nie powtórzyły się. Ale wtedy (to było w październiku) podczas pierwszego badania lekarz podejrzewał, że przyczyną bólu może być "coś w brzuchu" . No ale RTG wykazał zwapnienia kręgów a USG było prawidłowe poza ...niewielką ilością płynu w podbrzuszu. Ten płyn zbagatelizował lekarz a ja nie miałam świadomości, że to może być coś groźnego. Teraz jestem przekonana, że było.

Ja też jestem gotowa leczyć Fraszkę bez względu na koszty a nawet przyznam, że to była dodatkowa motywacja do walki wtedy kiedy byłam bliska, żeby się poddać. Oczywiście myślałam przede wszystkim, że ta udręka i cierpienie Fraszki musi mieć jakiś sens i nie mogę pozwolić jej odejść ale potrzebowałam też nadać sens kosztom, które ja poniosłam: materialnym, emocjonalnym i zdrowotnym.
Nie czuję się jednak bohaterką. Chyba większej odwagi wymagałoby zaniechanie leczenia. Nie potrafię też sobie wyobrazić, że musiałabym się zmagać, tak jak Ty, z problemami zdrowotnymi innych zwierząt.

Edited by ma_ruda
Posted

No właśnie, a ja nie bardzo wiem, co to jest ta "pełna diagnostyka" jakie to są badania. Tego może być nieskończenie wiele chyba? Przyznam, że kiedy zaczęłam czytać o tych strasznych chorobach które biorą się znikąd, a zaczęło się to od Fraszki, to dopiero wtedy zaczęłam myśleć poważnie o takich badaniach. Więc zobacz moja droga, dzięki Tobie na pewno nie jedno zwierzątko może jeszcze coś zawdzięczać:)
Najgorsze w zwierzakach jest to, że one ni w ząb nie powiedzą co je boli. Werka na początku leczenia tego zwapnienia dostała buscopan, bo myśleliśmy, że ją brzuszek boli! Pies jeszcze jakieś tak symptomy może i daje, ale nie da się z każdym biec do weterynarza! Czy objawem choroby może być to, że np. nie chce spać na ulubionej poduszce? Paranoja... Najgorsze są świnki. Moja DeeDee dzień przed śmiercią biegała radośnie, zresztą po wszystkich 3 które umarły przedwcześnie kompletnie nic nie było poznać. Nie jesteśmy w stanie nic przewidzieć, więc nie myśl, że coś zaniedbałaś, bo i ja będę musiała przyznać zaniedbanie, i to... 5-8 krotne:-o:roll:

Posted

[quote name='black_sheep']Moja DeeDee dzień przed śmiercią biegała radośnie, zresztą po wszystkich 3 które umarły przedwcześnie kompletnie nic nie było poznać. Nie jesteśmy w stanie nic przewidzieć, więc nie myśl, że coś zaniedbałaś, bo i ja będę musiała przyznać zaniedbanie, i to... 5-8 krotne:-o:roll:[/QUOTE]

No właśnie- ja już tez mam takie doświadczenie z Punią poprzedniczka Fraszki- wszystko odbyło się błyskawicznie: objawy-diagnoza-śmierć w ciągu 3 dni. Dzień wcześniej byłam u weterynarza, który twierdził, że Punia jak na swój wiek jest w świetnej formie. Później też doszukiwałam się objawów, które mogłam przeoczyć. I mogłoby się wydawać, że z Fraszką to się nie może powtórzyć. Niestety powtórzyło się z tą różnicą, że Fraszka dała mi szansę na tę walkę, którą wspólnie toczymy.
A badania profilaktyczne? choćby "ludzkie" doświadczenia pokazują, ze nawet robione regularnie często nie pozwalają odpowiedni wcześnie zdiagnozować chorobę.

Posted

Pytałam o te 3 badania i cena jest podobna do tej o której pisałaś, nawet niższa:) W czerwcu się przejdziemy w takim razie. Mówiła jeszcze o rtg klatki piersiowej, żeby zobaczyć serce, nie wiem czy to konieczne? Ja mówiłam, że pies jest stary:) Więc może nie.
Ogólnie to dziś jestem w bardzo dobrym nastroju, ciotka gryf80 też mnie trochę pocieszyła w sprawach kręgosłupka mojej Werci. No i Fraszka ma się lepiej, optymizm nasz, wyczuwany przez zwierzaki też na nie działa.

  • 1 month later...
Posted

Kilka fotek:) Kochać, miłować, podziwiać:loveu:

Mój napakowany Bobuś


A tu wyraźnie widać, że dziewczyny potrafią współpracować;) A ten gar to mój garnek z mieszkania, dlatego taki bo miski się przewracały albo Deniś zjadał:oops:


Moja MISS. Niestety garbi się, bo boli ją kręgosłupek:-(


Pomagierki przybazarkowe


Najurodziwsza świnka świata!

  • 4 weeks later...
Posted

Miałam kilka dni na przechowaniu takiego ślicznego chłopca. Jak nie lubię rasowych dziwolągów to ten był zupełnie inny. Mądry, uroczy, cieplutki, oh jak fajnie się z nim spało i przytulało. Dziś go oddałam i ciągle mam łzy w oczach. Historia pieska jest bardzo zawiła i dość smutna. Został kupiony z hodowli, chyba na odległość, bo właścicielka jeszcze go nie widziała. Ona niby miała wypadek i piesek przez prawie tydzień się płata. U mnie był prawie 3 dni. Dziś zawiozłam go do jej znajomej do Krakowa, bo ta pani nie wiadomo kiedy wróci a ja już dłużej nie mogę go mieć u siebie. A do mnie przyjechał z Warszawy. Biedaczek... Myślę i smucę się nad losem takich przytulanek. Nie dość, że zostały stworzone dla ludzkiego kaprysu, ich ciałka ludzie zmutowali wręcz, przecież to małe jest zupełnie bezbronne, kruche, zdane na czyjąś łaskę. Często rafiają do rozpieszczonych paniusi. Ten mały ma docelowo mieszkać w USA. Czy to możliwe, by takie maleństwo warzące niecałe 2 kg mogło przeżyć lot samolotem? Ja już nigdy go nie zobaczę. Mam nadzieję, że będzie mu dobrze i będzie miał długie i dobre życie. No i tęsknie:( Nie mogłabym być DT nawet gdybym mogła. Mam zbyt słabe serce i za szybko je oddaje.








To dziwne, ale przy nim Werka jest wieeelka i ciężka!!!

Posted

[quote name='black_sheep']... Ten mały ma docelowo mieszkać w USA. Czy to możliwe, by takie maleństwo warzące niecałe 2 kg mogło przeżyć lot samolotem?
[/QUOTE]
Nie wiem czy czeka go szczęśliwe życie:shake:. Gdyby ktoś go narażał na taka podróż po to, żeby wrócił do "ludzia", do którego jest przywiązany i tęskni to może byłoby warto ryzykować. Chociaż ja nie potrafię sobie wyobrazić swojego psa samego w klatce nawet przez kilkanaście minut.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...