Ewaem Posted August 30, 2010 Posted August 30, 2010 To już prawie dwie godziny jak Cię nie ma. W styczniu 1999 roku mój ojciec przyprowadził Cię ze sobą - jeździłeś autobusem. Kiedy wszedłeś do domu, a mój ojciec przebierał spodnie i zabrzęczała mu sprzączka od paska, prawie byłeś pod łóżkiem ze strachu - dopiero po kilku miesiącach przestałeś się bać. Zastępowałeś mi rodzeństwo, którego nie miałam, Tobie zawsze mogłam wszystko powiedzieć i zawsze mnie rozumiałeś. Razem chodziliśmy na długie spacery na Błonia i na Planty. Z Tobą nie bałam się wyjść nawet nocą, bo wiedziałam, że mnie obronisz przed każdym. Razem uciekliśmy z domu, gdy pokłóciłam się z rodzicami i przyjechaliśmy na nasz budowany dom. Dzieliliśmy się bułkami zabranymi z domu, a gdy ich brakło to razem jedliśmy rosół z kostki z ryżem. Byłeś ze mną, gdy nocowałam na budowie pilnując robotników - żaden nawet do Ciebie nie chciał podejść. Ideałem nie byłeś - masz na sumieniu kilkanaście kur, 2 psy i kilka kotów, ale miałeś po prostu taki instynkt. W zeszłym roku choroba zaatakowała - nie mogłeś chodzić. Po 2-tygodniowej kuracji wszystko wróciło do normy, brałeś leki podtrzymujące. Kilka tygodni temu choroba znów dała o sobie znać, ale teraz nie podziałały już żadne leki. Do tego dołączył się ogólny zły stan organizmu, problemy z przyswajaniem białka. Gdyby nie twoje futro - można było policzyć żebra w Twoim ciele. Nie mogłeś chodzić, co chwilę traciłeś równowagę, sikałeś z bólu. Po trudnej sobotniej rozmowie z weterynarzem zdecydowaliśmy się na skrócenie Ci cierpienia. Wybacz, ale to było najlepsze wyjście dla Ciebie - za TM nie czujesz bólu, jesteś znów młody, pełen życia i pewnie spotkałeś się już z moją babcią i będziecie tam razem czekać na mnie. Umierałeś ponad pół godziny, weterynarz zaaplikował Ci aż 5 zastrzyków. Twoje serce wciąż chciało bić - duch przerósł ciało. Mam nadzieję że nie czułeś bólu. Ból czułam ja i nadal go czuję. Po Tobie został mi tylko nieśmiertelnik z Twoim imieniem, kępka z futra, nagranie Twojego głosu i kilka zdjęć. W moim sercu będziesz już na zawsze i może kiedyś przestanę się czuć jak kat. "I pędzę wprost w promieni blask. pękają chmury w niebie. A ja nie czuję więcej nic i mknę i gnam - do Ciebie" Bohun - owczarek niemiecki. Czerwiec 1998 - 30.08.2010 Quote
Ewaem Posted August 30, 2010 Author Posted August 30, 2010 Kochanie - to już 6 godzin Twojej nieobecności, a ja nadal nie mogę się pozbierać ;( Czasem mam wrażenie, że nie wytrzymam tego bólu, że dołączę do Ciebie... Ale nie, jeszcze nie teraz. Na razie będziesz tam na mnie czekał razem z Mopsikiem. Nutka za Tobą też tęskni. Ta cisza jest koszmarna... nie słychać Twojego głosu.... A ja mam wrażenie, że Ty nie umarłeś, że pochowałam Cię żywcem - głupie, bo czułam, że jesteś już zimny, ale tak mi się wydaje... Boże... źle urządziłeś ten świat, że nasi Przyjaciele nie mogą żyć tyle co my... Że całe życie trzeba kogoś żegnać... Kocham Cię skarbie - śpij spokojnie [*] Quote
Igiełka Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 Żegnaj piesku- a Ja rozumiem Twój ogromny ból po stracie wiernego Przyjaciela. Quote
Igiełka Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Teraz to mocno boli ale nigdy o Nim nie zapomnisz Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.