wykrywka Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 21 czerwca 2011 Arktic opuścił schronisko, przeniósł sie do swojego domu, wierzę, że już na zawsze :multi: Oto Arktic: Arktic trafił do schroniska w 2005 roku. Tak go opisałam w krótkiej notatce do strony schroniskowej. Kopiuję maila: BACA używane było też imię Arktic (nie wiem czy w ten sposób pisane) lokator trzeciej wiaty. Jest to duży, bardzo silny pies w typie owczarka podhalańskiego, któremu przestrzeń i spacery są tak niezbędne jak powietrze do oddychania. Z klatki wychodzi jak wystrzelony z katapulty i przez chwilę nie sposób nad nim zapanować w szalonym pędzie przed siebie. Na spacerach, zawsze za krótkich, człowiek jest zbędnym balastem, który trzeba za sobą ciągnąc. To oczywiście żartobliwe określenie tego jak Baca przeżywa każde wyjście z kojca, jak spragniony jest biegu. Do ludzi przyjacielski, łagodny, lubi głaskanie, przytulanie i szczotkowanie. Przy przechodzeniu obok innych klatek z psami nie zauważyłam agresji. Wydaje mi się, że boi się podniesionego głosu, kuli się w tedy w sobie i patrzy niepewnie, oczekująco. Baca to piękny i dumny pies na pewno będzie chlubą nowego właściciela i ozdobą domu z ogródkiem. Taki był w moich oczach, tak go odbierałam wyprowadzając na spacery od ponad roku, fakt, że tylko raz w tygodniu. W połowie lipca br., po pięciu latach spędzonych w schronisku, Arktic został adoptowany. Niestety wrócił po trzech tygodnia - ugryzł właścicielkę :shake:. Wtedy okazało się, że było to trzecie ugryzienie w ciągu dwóch ostatnich miesięcy, o których nie wiedziałam. Ugryzł, wyprowadzany na spacer, dziewczynę, która do niego podeszła z naprzeciwka oraz dokonał tego samego w dniu adopcji, na oczach nowej właścicielki - ugryzł pracownika go prowadzącego. W naszym, zielonogórskim schronisku nie usypia się zwierząt określonych jako agresywne, mają, jak na razie, zapewnione dożywocie, chociaż w tym przypadku brano to pod uwagę. Bo co to za życie? Nie ukrywam, ten pies jest mi bardzo bliski, chciałabym mu pomóc, szukać dla niego ratunku. 8 sierpnia, po powrocie z adopcji zobaczyłam go takiego: Quote
wykrywka Posted August 27, 2010 Author Posted August 27, 2010 Minęły prawie trzy tygodnie od powrotu Arktica do schroniska, trzy tygodnie wahań czy założyć mu wątek. W międzyczasie odwiedziłam "Podhalany w potrzebie" a tam nie tylko piękne ale "niegryzące" psy więc po co komu taki ... . Zwątpiłam na wątkach o agresji i gdy na jednym z nich zobaczyłam zdjęcie pogryzionej twarzy malej dziewczynki zadałam sobie pytanie: czy jest sens ratowania takich psów, czy miłość do zwierzęcia usprawiedliwia narażanie zdrowia lub życia człowieka?. Odpowiedzi nie znam, ale widząc tego psa, pozbawionego teraz nawet spacerów, przechodząc obok jego klatki czuję się podle i dlatego nie darowałabym sobie, gdybym nawet nie spróbowała. Proszę o radę, o ocenę i wskazówki, gdzie szukać dla niego pomocy. Quote
sekkmet Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 czy jest jakiś plan działania względem niego? Hotelik? Trener? Quote
toyota Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Niestety nie umiem nic doradzić w tym temacie. Czy ugryzienia były dotkliwe , czy tylko draśnięcia ? Czy trzeba było go odciągać od "ofiary" , czy złapał zębami i sam puścił ? Quote
Szarotka Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Mialam kiedys podhalana ze schroniska w Krakowie i tez gryzl. Dozyl u na 14 lat. Mial na imie Nero. Trzeba bylo na niego uwazac, bo wiadomo bylo kiedy ugryzie. Nigdy nam nie przyszlo do glowy, zeby go oddac spowrotem do schroniska. No i na forum podhalana wcale nie wszystkie podhalany to takie aniolki. Moja Maya tez aniolkiem nie jest. Nie gryzie, ale bardzo ostro szczeka, warczy i skacze, zeby obcych postraszyc. ;);) Quote
toyota Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Co to za pomysł , żeby podhalana nazywać Nero ;)? To po włosku oznacza "czarny " :lol:. Quote
wykrywka Posted August 27, 2010 Author Posted August 27, 2010 toyota napisał(a):Niestety nie umiem nic doradzić w tym temacie. Czy ugryzienia były dotkliwe , czy tylko draśnięcia ? Czy trzeba było go odciągać od "ofiary" , czy złapał zębami i sam puścił ? Nie byłam świadkiem żadnego z trzech przypadków. Znam je z opowiadań. Pierwszy raz: Arktic wyprowadzany jest na spacer, jeszcze na terenie schroniska podeszła do niego dziewczyna, myślę że z chęcią przywitania, w tym momencie pies chwycił ją za rękę i nie chciał puścić. Drugi raz: Pracownik prowadzi psa, do schroniska przyjechała osoba adoptująca Arktica i nagle, ponoć niespodziewanie, na oczach przyszłej właścicielki pies ugryzł w rękę pracownika czego efektem było 7 dni zwolnienia lekarskiego. Trzeci raz: W nowym domu pani próbowała złapać uciekającego psa chwytając go od tyłu za obrożę i wtedy ugryzł. Quote
Szarotka Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 toyota napisał(a):Co to za pomysł , żeby podhalana nazywać Nero ;)? To po włosku oznacza "czarny " :lol:. Mial takie imie jak go wzielismy. wykrywka napisał(a):Nie byłam świadkiem żadnego z trzech przypadków. Znam je z opowiadań. Pierwszy raz: Arktic wyprowadzany jest na spacer, jeszcze na terenie schroniska podeszła do niego dziewczyna, myślę że z chęcią przywitania, w tym momencie pies chwycił ją za rękę i nie chciał puścić. Drugi raz: Pracownik prowadzi psa, do schroniska przyjechała osoba adoptująca Arktica i nagle, ponoć niespodziewanie, na oczach przyszłej właścicielki pies ugryzł w rękę pracownika czego efektem było 7 dni zwolnienia lekarskiego. Trzeci raz: W nowym domu pani próbowała złapać uciekającego psa chwytając go od tyłu za obrożę i wtedy ugryzł. Niektore podhalany sa specyficzne. Nasz Nero tez gryzl, jak ktos obcy chcial go poglaskac, lub wszedl na jego teren, dlatego unikalismy tego typu sytuacji. Byc moze mozna oduczyc tego typu zachowania, my w tym czasie nie mielismy tego typu wiedzy ani pomyslu, po prostu staralismy sie go trzymac z daleka od obcych. Na spacerach byl idealny, nie uciekal, mogl chodzic bez symyczy itp., bo nie rzucal sie na ludzi, tylko nie lubil, zeby sie z nim ktos spoufalal:):) W samochodzie to byl aniol, nie szczekal bez potrzeby, ale pilnowal swojego stada, czyli nas. Moja obecna sunia, jest w sumie taka sama, tylko nie gryzie, ale bedzie szczekac i warczec na obcych. Pamietajcie, ze Podhalan pilnowal owiec na halach, byl tam przewaznie sam i musial podejmowac sam decyzje, kto jest wrogiem a kto nie. Ogolnie kiedys nikt nie podhodzil i glaskal duzego psa za nim nie zostal z nim zapoznany. Mojej suni to zajmuje 15 min. jezeli osoba sie jej nie boi, pare godzin lub dni, jezeli ktos jest strachem podszyty ;);) Quote
wykrywka Posted August 27, 2010 Author Posted August 27, 2010 Uzupełnię trochę swoją wcześniejszą wypowiedź pisaną na szybko w pracy. wykrywka napisał(a):Nie byłam świadkiem żadnego z trzech przypadków. Znam je z opowiadań. Pierwszy raz: Arktic wyprowadzany jest na spacer, jeszcze na terenie schroniska podeszła do niego dziewczyna, myślę że z chęcią przywitania, w tym momencie pies chwycił ją za rękę i nie chciał puścić. Drugi raz: Pracownik prowadzi psa, do schroniska przyjechała osoba adoptująca Arktica i nagle, ponoć niespodziewanie, na oczach przyszłej właścicielki pies ugryzł w rękę pracownika czego efektem było 7 dni zwolnienia lekarskiego. Trzeci raz: W nowym domu pani próbowała złapać uciekającego psa chwytając go od tyłu za obrożę i wtedy ugryzł. Wielokrotnie chwytałam Arktica za obrożę i nigdy nie przyszło mi na myśl, że może ugryźć. Wchodząc do jego klatki łapałam za obrożę i wpychałam go do środka żeby razem z kratą nie wylecieć na zewnątrz. Zawsze przed spacerem konieczne było solidne zaciśnięcie obroży, bo Arktic jest mistrzem w wyciąganiu z niej głowy, tak samo po powrocie należało obrożę poluzować. Nie wykazywał najmniejszego zdenerwowania tymi czynnościami. Poza tym pozwalał się głaskać, szczotkowanie (moim zdaniem) sprawiało mu przyjemność. Dlatego tak trudno mi zrozumieć to co się stało. Quote
Camara Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Jak dla mnie wszystkie 3 przypadki to ugryzienia uzasadnione... 1. Nikt rozsądny nie podchodzi do obcego psa od przodu i nie wyciąga łapy :roll: 2. Pies był pobudzony obcą osobą, pracownik nieuważny i pewnie zrobił coś, co psa sprowokowało - być może pies czekał na spacer a tu tylko prezentacja? 3. Jak pani adoptująca łapie nowoprzybyłego psa za kark to czego oczekiwała? całuska w czółko? Nie wiem, czy Artic ma cokolwiek z podhalana ;) (wg mnie... niezbyt) ale jest to pies, który ma cechy psa z grupy stróżującej. I tak należy go traktować. Ciebie wykrywka nie ugryzł, bo cie zna, wie czego się po tobie spodziewać, dobrze mu się kojarzysz. Jeżeli nowy dom będzie wiedział, że jest to pies z cechami "stróża" i zna zasady postępowania z takim psem, to nie dojdzie do wypadku. I takiego domu trzeba szukać. Quote
Szarotka Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 No tak zgadzam sie z Camara. Doswiadczony dom to jest to czego Arktic potrzebuje. Quote
toyota Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Camara napisał(a):Jak dla mnie wszystkie 3 przypadki to ugryzienia uzasadnione... 1. Nikt rozsądny nie podchodzi do obcego psa od przodu i nie wyciąga łapy :roll: 2. Pies był pobudzony obcą osobą, pracownik nieuważny i pewnie zrobił coś, co psa sprowokowało - być może pies czekał na spacer a tu tylko prezentacja? 3. Jak pani adoptująca łapie nowoprzybyłego psa za kark to czego oczekiwała? całuska w czółko? Nie wiem, czy Artic ma cokolwiek z podhalana ;) (wg mnie... niezbyt) ale jest to pies, który ma cechy psa z grupy stróżującej. I tak należy go traktować. Ciebie wykrywka nie ugryzł, bo cie zna, wie czego się po tobie spodziewać, dobrze mu się kojarzysz. Jeżeli nowy dom będzie wiedział, że jest to pies z cechami "stróża" i zna zasady postępowania z takim psem, to nie dojdzie do wypadku. I takiego domu trzeba szukać. Dobrze napisane. Mogę tylko dodać , że on ma coś podhalańskiego w sobie , nos na pewno :lol: . Chyba jest duża domieszka jakiegoś onkowatego. Quote
Domik Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Z tego co wiem. Za pierwszym razem jak ugryzł to podobno w obronie osoby trzymającej smycz. Kobieta podeszła i chciała go pogłaskać, a on chciał obronić "właścicielkę". Za drugim razem, gdy pracownik chciał się z nim pożegnać, potem musiał mieć założone szwy. Tutaj mogły wpłynąć warunki. Długa jazda samochodem i stres. Za trzecim razem nie wiem za dużo. Tylko tyle, że właścicielka wylądowała w szpitalu. Uważam, że Arctick po prostu jednych lubi i mu nie podpadli, innych nie. Z podhalana faktycznie za dużo nie ma, ale coś z owczarkowatych ma. Uważam, że odpowiedzialny właściciel i szkolenie dałoby mu coś. Póki co schronisko nie ma do niego żadnych planów... Mam nadzieję, że jednak to się dobrze skończy. Quote
Szarotka Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 [quote name='blacky764'] Dziekujemy za banerek. Quote
wykrywka Posted August 28, 2010 Author Posted August 28, 2010 Przede wszystkim dziękuję Wam, dziewczyny od podhalanów, za szybki odzew, mimo że okazuje się, że z Arktica taki podhalan jak z koziej .... nie będę kończyła. Nie znam owczarków podhalańskich, nigdy też chyba nie widziałam "prawdziwego" tzn. rasowego. Na mój stosunek do dużych, białych psów wpływ miała Saba, zabiedzona, porzucona suczka, ponoć w typie owczarka podhalańskiego, która w zeszłym roku, przez kilka miesięcy przebywała u mnie.Ogłaszana jako psi anioł była anielska pod każdym względem nie tylko biała ale łagodna, delikatna, subtelna, posłuszna, wręcz idealna - szybko znalazła swój raj na ziemi. Arktic jest inny. Mnie ujęła jego duma i wyniosłość. Nigdy nie biega po klatce, nie szczeka na widok wolontariuszy, nie "żebrze" o spacer. Gdy podchodzę w jego kierunku jego ciało wywija się w delikatnym, tanecznym rytmie po czym ostentacyjnie staje na dwóch łapach opierając się na klatce. Potem jest szał z wejściem, zapięciem smyczy, przy wyjściu trzeba uważać, żeby nóg nie pogubić. W ten sam sposób witał się ze mną, gdy zobaczyłam go po powrocie i co ... pogłaskałam, przytuliłam ... do klatki już nie weszłam. na spacer nie zabrałam :-(. Czułam lęk, bałam się przesadnej ostrożności, fałszywych ruchów. Wiedziałam, że Arktic to wyczuje, nie chciałam go prowokować.W tym dniu musiałam kilkakrotnie przechodzić obok jego klatki i za którymś razem Arktic szczeknął, wcześniej tego nie robił, jakby chciał przypomnieć, że jest i czeka na spacer. Mijałam go ze łzami w oczach czując się podle. Pod koniec dnia, gdy ucichł trochę ruch w schronisku, jedna z pracownic zapytała mnie czy nie wyprowadziłabym z nią Arkticą. Oczywiście zgodziłam się bez wahania ale byłam tylko asekuracją. I od tego czasu tylko towarzyszę w spacerkach :oops:. Camaro napisałaś, że mnie nie ugryzł, bo mnie zna, ale przecież nową panią też znał, był z nią trzy tygodnie, dzień w dzień, od rana do wieczora a ze mną był raz w tygodniu przez 30-40 minut. Najbardziej niepokojące dla mnie jest to, że nie warknął, w żaden sposób nie okazał, że coś mu się nie podoba, łudzę się że może ... nie zauważono tych sygnałów ostrzegawczych. Jeszcze napiszę, że dzięki waszym uwagom jestem trochę spokojniejsza, pewniejsza, będę Arktica obserwować, nadal towarzyszyć mu w spacerach, pokonam lęk i będę się nim opiekowała najlepiej jak umiem, z domkiem będzie ciężko, bardzo ciężko bo jeżeli on siedział pięć lat w schronie bez łatki agresora to z nią jakie ma szanse na dom ... ? Blacky764 świetna, ekspresowa robota. Dziękuję :loveu:. Quote
wykrywka Posted August 28, 2010 Author Posted August 28, 2010 Toyota a Twój Miodek tylko się tak nazywał czy był taki kremowy, miodowy? To on jest w Twoim avatarku? Quote
Cromikowa Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 wykrywka - chciałabym się z Tobą umówić na wizytę w schronisku, nie przygarnę tego psa, bo sama mam dwa podhalany w tym jednego szczeniaczka, ale chciałabym go zobaczyć i porozmawiać z Tobą, jestem z forum podhalanów, mieszkam pod Zieloną Górą, przyszłabym z osobą, która szkoli psy, może udałoby się zorganizować dla niego treningi, ale wszystko okaże się na miejscu jak zobaczymy Arktika, myślę, że szczegóły najłatwiej ustalimy na PW - czekam na wiadomość o ile jesteś zainteresowana Quote
toyota Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 [quote name='wykrywka']Toyota a Twój Miodek tylko się tak nazywał czy był taki kremowy, miodowy? To on jest w Twoim avatarku? Tak Miodek jest w avatarku . Był raczej biały , ale im był starszy tym trudniej było go doprać , zwłaszcza przebarwienia od wody. Imię Miodek , bo taki słodziak był z niego... Quote
wykrywka Posted August 28, 2010 Author Posted August 28, 2010 Cromikowa cudowna wiadomość. Oczywiście, że jestem zainteresowana. Już piszę PW. Quote
Domik Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Cromikowa, ale byłoby świetnie jakby się udało! Trzymam kciuki!! Quote
Camara Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 cromikowa, dzięki! poczekamy na fachowe rozpoznanie, bo nie widząc psa, można sobie conajwyżej pogdybać :roll: wykrywka, czekał 5 lat, bo pewnie nie był ogłaszany to bardzo ładny pies, warto spróbować! Quote
wykrywka Posted August 29, 2010 Author Posted August 29, 2010 [quote name='Camara'] ... wykrywka, czekał 5 lat, bo pewnie nie był ogłaszany to bardzo ładny pies, warto spróbować! Masz rację Camara w całej tej swojej wypowiedzi. Nikt go specjalnie nie ogłaszał, nie szukał domku, ja się za to nie brałam, bo ... po prostu nie umiem, ...nie śmiałam, znając z Dogo wiele bardziej tragicznych sytuacji. zajmować uwagę swoim przypadkiem, poza tym mam świadomość ogromu pracy z tym związanej, ani@ na wątku Smutaska zwięźle to ujęła (bardzo się cieszę z jego domku) i dlatego ... Arktic tylko czekał. Ale w sytuacji jaka zaistniała z perspektywą dożywocia w schronisku musiałam coś zrobić :oops:. Z drugą częścią wypowiedzi też się zgadzam: ... to bardzo ładny pies, warto spróbować! Byłam dzisiaj w schronisku, Arktic spacerował ze mną prawie godzinę:lol:. Później wkleję trochę fotek, napiszę kilka zdań. ( co chwilę wywala mnie z forum, tracę cierpliwość :diabloti:) I najważniejsze: umówiona jestem z Cromikową na środę. Quote
toyota Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 Myślę , że warto próbować , może trafi się doświadczony dom ... Quote
wykrywka Posted August 29, 2010 Author Posted August 29, 2010 Na tym filmiku widać, nieśmiałe, ciągle niepewne, czy tym razem również go pominę, przywitanie http://www.youtube.com/watch?v=D2RZP8Y6VT8 O spacerku będzie dalej, wrócę do dwóch przypadków pogryzienia, bo akurat dzisiaj nadarzyła się okazja porozmawiać bezpośrednio z poszkodowanymi i wygląda to trochę inaczej niż wcześniej opisywałam. Dziewczyna, pierwsza ugryziona, stała i rozmawiała z weterynarzem, gdy podeszła do nich wolontariuszka wracająca ze spaceru z Arktikiem. Ponoć bez wyraźnego powodu, bez ostrzeżenia pies chwycił ją za rękę. Różnica w przekazie polega na tym, że to nie ona podeszła do psa tylko na odwrót. Pan, pracownik schroniska, wyprowadzający wcześniej Arktica na spacery, odwiózł psa do jego nowego domu. Zostawił psu chwilę na poznanie otoczenia po czym, przed odjazdem, chciał się pożegnać. Podszedł do psa trzymanego już przez nową panią i zamierzał go pogłaskać, Arktic warknął i chwycił za rękę powyżej nadgarstka, długo nie chcąc puścić. Pan twierdzi, że wydaje mu się (później to skojarzył), że pies przed atakiem lekko się sprężył. To by świadczyło, że Arktic jednak daje jakieś sygnały ostrzegawcze. Bogatsza o nowe informacje, bez żadnych oporów weszłam do jego klatki :lol:. Poza tym zobaczcie jak ładnie o to prosił, uśmiechał się i przymilał: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.