Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[FONT=Courier New]...................................................[/FONT]
[FONT=Courier New]Djuna "Niebieski Kruk"[/FONT]


[FONT=Courier New]Poznaj Dju- wierną kotkę, która przewędrowała piętnaście [/FONT]
[FONT=Courier New]kilimetrów, by wrócić do swojego domu. [/FONT]


[FONT=Courier New]Teraz najwyższy czas, by zakończyć tę wędrówkę - czas, by Dju [/FONT]
[FONT=Courier New]znalazła swój nowy domek. [/FONT]


[FONT=Courier New][/FONT]


[FONT=Courier New]Kto to Dju? Kot, to przede wszystkim. Oczywiście Kot z czterema [/FONT]
[FONT=Courier New]kończynami, parą błyskotliwych oczu, ceglanym nosem, zwietrzający [/FONT]
[FONT=Courier New]każdy zapach dochodzący z kuchni, w całości okryte futrem. Zwierzę [/FONT]
[FONT=Courier New]kilkuletnie, duże gabarytowo, szalenie odważne i pewne siebie. Poza [/FONT]
[FONT=Courier New]tym - Dju to stworzenie, znające swoje miejsce w świecie ludzi, [/FONT]
[FONT=Courier New]poukładane w środku, nieco filozoficzne i patrzące z góry na inne [/FONT]
[FONT=Courier New]koty nie znające ogłady w kontaktach z ludźmi. Za zadanie Dju [/FONT]
[FONT=Courier New]wybrała sobie nie teatralne dotrzymywanie towarzystwa człowiekowi, a [/FONT]
[FONT=Courier New]ciche, spokojne, jednak bardzo wspierające i ciepłe. Teraz [/FONT]
[FONT=Courier New]stworzenie to gotowe jest opuścić dom tymczasowy, teraz szuka domu [/FONT]
[FONT=Courier New]stałego. Lat siedem, może trochę mniej, może trochę więcej; [/FONT]
[FONT=Courier New]odzwierciedlenie powiedzenia: kotka jeden pańci; kot kochany, a [/FONT]
[FONT=Courier New]jednocześnie niezależny, wysoce ceniący sobie spokój, ciepło i [/FONT]
[FONT=Courier New]towarzystwo ludzi, jednak czasem okazujący to w bardzo dyskretny [/FONT]
[FONT=Courier New]sposób. Dju jest wrażliwą, kochaną, choć trochę humorzastą kotką, [/FONT]
[FONT=Courier New]która zasłynęła jako bohaterka- zaraz po śmierci ukochanej opiekunki [/FONT]
[FONT=Courier New]trafiła do azylu, a stamtąd uciekła i wróciła ponownie pod swój dom, [/FONT]
[FONT=Courier New]pokonując tym samym 15 km. Tam już niestety nie była dla nie [/FONT]
[FONT=Courier New]miejsca. Zamieszkała u nas tymczasowo, teraz szukamy jej domu- [/FONT]
[FONT=Courier New]ciepłego, kochającego, rozumiejącego i szanującego koci charakter, [/FONT]
[FONT=Courier New]odpowiedzialnego, najlepszego. Dju to zdrowa, wysterylizowana, [/FONT]
[FONT=Courier New]zaszczepiona i oryginalna, piękna dama z białymi skarpetkami i [/FONT]
[FONT=Courier New]eleganckim krawatem, która szuka sługi uniżonego. Pokochaj, podaruj [/FONT]
[FONT=Courier New]dom, a dostaniesz coś więcej niż tylko kota, dostaniesz prawdziwego [/FONT]
[FONT=Courier New]przyjaciela zaklętego w bure, ciut srebrnawo-rudawe futerko.[/FONT]


[FONT=Courier New]Kontakt w sprawie adopcji:[/FONT]
[FONT=Courier New]Tel.: 606 789 274[/FONT]
[FONT=Courier New]e-mail: basiatwince@wp.pl[/FONT]
[FONT=Courier New]...................................................[/FONT]


[FONT=Courier New][/FONT]
[FONT=Courier New]...................................................[/FONT]
[FONT=Courier New][/FONT]
[FONT=Courier New]...................................................[/FONT]
[FONT=Courier New][/FONT]
[FONT=Courier New]...................................................[/FONT]
[FONT=Courier New][/FONT]

Posted

[FONT=Courier New]Kilka zdjęć.[/FONT]
[FONT=Courier New]...................................................[/FONT]

[FONT=Courier New]...................................................[/FONT]

[FONT=Courier New]...................................................[/FONT]
[FONT=Courier New][/FONT]
[FONT=Courier New]...................................................[/FONT][FONT=Courier New]...................................................[/FONT]

Posted

O rany szkoda że nie wiedziałam że Djunka ciągle szuka domu...Niestety umawiałam się już na Lunkę z Ostrowa..Ona jest bardzo w moim typie,właśnie tkiej Kici szukałam, spokojnej i zrównoważonej..Będę za nią trzymać kciuki bo zasługuje na najlepszy domek na świecie..

Posted

BasiaD napisał(a):
O rany szkoda że nie wiedziałam że Djunka ciągle szuka domu...Niestety umawiałam się już na Lunkę z Ostrowa..Ona jest bardzo w moim typie,właśnie tkiej Kici szukałam, spokojnej i zrównoważonej..Będę za nią trzymać kciuki bo zasługuje na najlepszy domek na świecie..

Ojej. Ale fajnie, że Lunce się uda : ))

Djuna szuka domu już pięć miesięcy, ale może jeszcze znajdzie się ktoś dla niej...
Gdyby ktoś słyszał o domu dla spokojnej, kilkuletniej, mądrej i wiernej kotki........

Niestety Djuna jest typową jedynaczką, musi znaleźć dom bez kotów. I bez psów lepiej też.

Filmiki z Djuną:

[video]http://www.dju-dju.xt.pl[/video]
[video]http://www.dju-sobota.xt.pl[/video]
[video]http://www.dju-foto.xt.pl[/video]

Posted

Moja Kicia też była typową jedynaczką..A jednak z Rudzielcem jakoś się dogadała..Nie powiem żeby to była miłość, ale się trelowały i kłaki po domu nie latały..Troszkę się poganiały, a ponieważ oba były wielkie to po panelach tylko tup tup odchodziło..No ale przeciez koty tez muszą się troszkę poruszać a nie tylko spać i wylegiwac na słońcu..I to ona Rudzielca prała po mordce, a on za to za nia ganiał i skakał z tytułu..Ale nigdy żadnej krzywdy nie było..I zazdrości też..Jak jedno na kolankach to drugie z boku..A włóżku kazde miała swoją stronę i już ( dobrze,że człowiek ma 2 ręce ) Lunce grozi wywalenie z domu albo uspienie a Djunce nic nie grozi.. Ale myślę, że jakby musiała dogadała by się z Rudzielcem..To bardzo mądry i zrównoważony KOT, też taki nieustraszony.Niejedno przeżył i teraz niczego sie nie boi.. A do innych ma dystans, chyba że mu za bradzo wchodzą w paradę.Ale ze swojej miski pozwalał wyjadać Kici ( bo wiedział że i tak dostanie jak tylko zachce) i patrzył na nia jakby chciał powiedziec jedz babo, jedz, będziesz grubsza...

Posted

Od kiedy jest Djuna u nas - były już trzy koty, teraz czwarty.
Gaja, Zojka, Dżo i obecnie Broszka. I niestety Djuna chyba jest niereformowalna.
Dju jest jedynaczką, całe życie nią była...


A to Broszka ze schroniska, którą kilka dni temu przywiozłyśmy do domu na tymczas.
Będzie szukała domku za jakiś czas, narazie "dobrzeje" i dochodzi do siebie.


BasiuD :loveu: wielkie kciuki za Lunkę, szczęściarę

Posted

Djunko, czy ktoś Cię pokocha?

Djuna ma ponad 60 ogłoszeń stale odnawianych, podwieszona alegratke, allegro, wiele papierówek rozwieszonych w różnych miastach (Katowice, Mikołów, Sosnowiec, Kobiór, Żwaków... chociaż pewnie ponad połowa już pozrywana), jest na stronie Kocich Spraw, raz była w gazecie Metro i przez cały dzień na stronie głównej Gazeta.pl, ma wątek na miau, jej zdjęcie widoczne jest na FotoForum.Gazeta.pl.................. i kompletnie nic. Żadnych nawet głupich zapytań. Czy siedem lat to aż tak dużo?

Posted

Kicia piękna :) Taka prawdziwa dama. Aż dziw, że nikt się nią nie interesuje :(
Ale i dla niej wreszcie zaświeci słonko :) Wierzę w to...

No i przepiękne zdjęcia Djunki...

Posted

Witamy :loveu:
katik, pozdrowienia dla kitka :loveu:

______
Historia Djuny


Dju - na oko – zwykła. Zaglądając do środka – wyjątkowa.
Przeszłość bowiem napełnia Dju do granic możliwości
nieprzeciętnością. Przez historię Dju początkowo przemawia
zwyczajność. Kiedy odszedł Ukochany Człowiek Dju, zagubiona kotka-
salonówka trafiła do schroniska. Ileż już było takich historii. To
normalne. Codzienność. Zwyczajność. Nie bardzo widoczny jest sens
rozpatrywania tego, co w Dju się zmieniło, kiedy przekroczyła próg
schroniska, tym bardziej, że udało się już ją poukładać w środku.
Nie trudno jest sobie wyobrazić, co czuje taki kot, kiedy cztery
ściany z obrazami i oknem zamieniają się kafelkowane pomieszczenia
przepełnione niepotrzebną kocią miłością. Historia Djuny wraz z
każdym dniem napełnia się jednak niecodziennością, i choć ciężko to
sobie wyobrazić, jest to prawdą. Gdyby ktoś chciał rozrysować
historię Djuny, szczególną uwagę zwróciłby na ucieczkę ze schroniska
do domu. Kiedy Dju trzeciego dnia wydostała się bowiem z azylu -
kierując się pełnią przekonania, że ukochany dom na nią czeka -
ruszyła w długą podróż do domu. Przewędrowała piętnaście kilometrów
w zimnie i śniegu, by stanąć pod drzwiami domu. Ten dom nie był już
jej domem. Tam nie było już miejsca dla kota. Cenniejsze od życia
Dju – dla Dju dom był kwestią bycia lub niebycia – okazało się puste
mieszkanie idealne na sprzedaż – odmalowane ściany, wiatr wpychający
świeże powietrze przez pootwierane okna, nowe panele. Kiedy Dju po
wędrówce stanęła pod drzwiami, szybko ponownie odwieziono ją do
schroniska. Djunę, kiedy odszedł Ukochany Człowiek Kota,
potraktowano jak zbędny bagaż, który albo drogą ekspresową miał
dotrzeć do schroniska albo otrzymać wolność. Dla nieopisanego bagażu
przewidywany jest brak powrotu do właściciela. Dla od zawsze
domowego, nieprzystosowanego do życia poza domem kota, wolność jest
niewiadomą. To nie ważne, że sobie nie poradzi, to naprawdę
nieważne, że Dju wolności uczyć ma się, mając siedem lat. To w
istocie wysoce nieistotne, że ciężkie życie spotyka kota, który z
kanapy dostaje się za kraty schroniska. Postanowiono być łaskawym i
wybierając między wolnością, a schroniskiem - postawić na życie Dju
w azylu. Przecież poradzi sobie - to silny i twardy kot.
Dju – inteligentne i uparte stworzenie – w planach miała kolejną
ucieczkę. Niepewny los pukał do drzwi – Dju ponownej podróży mogła
niezakończyć. Iluż złych ludzi mogłaby napotkać na drodze, ileż
mknących samochodów mijałoby ją nie zawsze szczęśliwie i nieomylnie,
ileż to nowych kilometrów do pokonania, ileż mylnych zakrętów i
pytań: którędy teraz.
Nie było co czekać. Dju wylądowała u nas na tymczasie. Teraz
szuka domu stałego.


Posted

Taki pisała o Dju Liwia_ z miau 17 marca:

Liwia_ Czasami los pisze strasznie smutne historie,
spotykamy się zresztą tu, na miau z takimi na codzień. Chcę jednak
opowiedzieć o koteczce, której historia jest dla mnie wyjątkowo
smutna i poruszająca.

Kicia jako małe kociątko została przygarnięta przez pewną Starszą
Osobę i wiodła u jej boku spokojne i szczęśliwe życie. Kicia i jej
Pani mieszkały tylko we dwójkę, koteczka była ufna, otoczona
czułością i troską. Pewnego dnia nastąpiła jednak tragedia. Pani
koteczki umarła. Jak to niestety często bywa - spadkobiercy Pani
chętnie zajęli się jej mieszkaniem, jednak w niczyim sercu nie
znalazł się nawet najmniejszy kącik dla jej podopiecznej, którą
przecież Pani tak kochała... Spadkobiercy pozbawieni byli także
sumienia, bo przerażoną kicię po prostu wystawili za drzwi.

Kotka koczowała pod domem, gdy udawało się jej dostać na klatkę,
biegła pod drzwi już nie swojego mieszkania, cały czas nie
rozumiejąc, co się stało... Taki stan rzeczy trwał kilka tygodni.
Sąsiedzi zmarłej Opiekunki postanowili zawieźć kotkę do najbliższego
azylu. Nieszczęśliwie się złożyło, iż azyl ten nie ma odpowiednich
dla kotów warunków, a większość kotów w nim przebywających
choruje... Wypuszczono kotkę na otwartą kociarnię.

Z tej kociarni kotka po jednym dniu zniknęła. Po kolejnych dwóch
dniach, pojawiła się tam, gdzie przez całe życie mieszkała - pod
swoim dawnym blokiem... Przewędrowała, w zimnie i śniegu ponad 15
kilometrów, pokonując niebezpieczne ulice, zupełnie nieznane sobie,
ruchliwe miasto, złe dzielnice... Ciągle nie pojmując, że w jej
dawnym domu nie ma już dla niej miejsca.

Została ponownie odwieziona do przytuliska. W tej chwili kicia
zajmuje jedną z klatek, ale może to potrwać jeszcze tylko kilka dni.
Jeżeli znów wyjdzie z azylu - następnej takiej wyprawy może po
prostu nie przeżyć, nie wspominając już faktu, że i pod swoim dawnym
blokiem może nie dać sobie rady, nikt z mieszkańców nie jest chętny
do dokarmiania jej, nie ma gdzie się schronić.

18 marca Djuna zawitała u nas na dt. Do tej pory szuka domu.

Dju - kot kochany - kto pokocha niezykła kotkę?

Posted

Hmmm... historia Djunki jest rzeczywiście niezwykła. Niesamowite, że potrafiła odnaleźć drogę do domu...
Ta kociczka naprawdę zasługuje na ciepły dobry dom i kochającego, swojego własnego człowieka...

Posted

Na Djunę czeka wspaniały dom w Gorzowie Wlk.
Trzymajcie!!!
Poszukiwany transport Katowice - Gorzów. Lub chociaż Wrocław - Gorzów (ew. Poznań itp, bo blisko)

[URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=112885&sid=19b278192cb4bc163a27c708b2d1a839&start=825[/URL] - szczegóły, zajrzyjcie : )

Posted

Dju czuje się bardzo dobrze w swoim domku, było to po niej widać, że polubiła Dużych i miejsce. Warto było jechać. Dju ma wspaniałych,wrazliwych Dużych. I nie chcą jej oddać za nic na świecie.


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...