Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 413
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lady jest drobnej budowy jak na damę przystało.Przytyła od momentu jej wykradzenia 1,300 kg i wystarczy,musi zachować talię modelki.

  • 2 weeks later...
Posted

I kolejny mejl.Dla takich wiadomości warto było zostać ofiarą zębisk dziewczyny

Witam!
U nas wszystko z Lady układa się bardzo ładnie. Jest wspaniałym, wesołym
i rezolutnym psem, który nie sprawia żadnych kłopotów. Na spacerze w
lesie chodzi już bez smyczy, bardzo ładnie nas słucha i wraca nie tylko
do smaczków, ale po prostu pilnuje, abyśmy jej nie zniknęli z oczu. Tak,
że behawiorysta zupełnie jest niepotrzebny do tak mądrego psa. Po
prostu mąż był na urlopie z nią tydzień w domu i bardzo ładnie z nią
ćwiczyła na spacerach. Co do relacji mąż- Lady, to po urlopie prześlę
Państwu zdjęcia pt. sjesta niedzielna, kiedy razem sobie śpią- mąż i
Lady. W ubiegła sobotę na imprezie rodzinnej poznała całą naszą rodzinę
i suczkę siostry, z którą się bawiły przez cały wieczór. Żadnych scysji
o miskę z wodą. Jedynie zauważyliśmy, że ma delikatny żołądek, to znaczy
musi dostawać mniejsze porcje, ale często, bo kilka razy zwymiotowała,
kiedy zbyt łapczywie zjadła. Jest wybredna. Boczki jej się zaokrągliły i
wygląda teraz naprawdę fajnie. Za chwilę wyjeżdżamy w góry na tydzień,
gdzie mam nadzieję będzie się dobrze czuła, bo tam często jeździmy na
weekendy. Lady nie lubi jeździć samochodem, bo chyba się boi, że znowu
gdzieś ją zostawiamy ale ja, albo mąż jeździmy z nią z tyłu, żeby czuła
się bezpiecznie. Z biegiem czasu mam nadzieję, że jej to przejdzie,
kiedy zrozumie że jest z nami już na zawsze.

aż mi się chce ryczeć :-( z radości :multi:

  • 4 weeks later...
Posted

Dziś dostałam takiego mejla.Czuła , ze coś się dzieje


Witam!
Tak, już wróciliśmy jakiś czas temu do domu, a pobyt można uznać za
udany. Jednak zdarzyły się historie związane z Lady, które spowodowały,
że w tym tygodniu była u nas behawiorystka, aby udzielić kilku porad i
wskazówek, które okazały się być naprawdę cenne. Przede wszystkim w
pierwszy wieczór, kiedy byliśmy w górach sunia bardzo mocno ugryzła mnie
w rękę (chciałam jej zabrać chusteczkę higieniczną, którą pozostawiły
dzieci gospodarzy, a ona zamierzała zjeść). Wiem, że Pani ostrzegała
przed takimi ruchami, ale jej łagodność uśpiła moją czujność. Poza tym,
ustaliliśmy z behawiorystką, że prawdopodobnie była podenerwowana zmianą
otoczenia, bo oceniam jej stan tak, iż nadal się boi pozostawienia w
nowym miejscu. Sunia leżała pod ławą, kiedy sięgnęłam po chusteczkę,
więc nie widziała czyja to ręka. Niestety, rany okazały się bardzo
głębokie, bolesne i musiałam jechać na pogotowie. Tam dostałam surowicę,
anatoksynę i antybiotyk Musiałam też dosłać do Żywca zaświadczenie od
weterynarza, że pies był na obserwacji (dowoziliśmy ją tylko pokazywać
weterynarzowi co kilka dni) i nie ma wścieklizny. Tak, że było z tym
wszystkim sporo kłopotu. Wszystko dobrze się skończyło, jednak blizny po
ranach bolą mnie do dzisiaj. Poza tym, w ostatni dzień Lady uciekła na
spacerze za sarnami, ponieważ mąż niepotrzebnie poszedł z nią dość
daleko w góry. Niestety, nie reagowała na żadną komendę, zew myśliwego
był ponad wszystko. Szukaliśmy ją ok. 3 godzin w 5 osób, a Lady po
prostu jak się zmęczyła wróciła "na miejsce zbrodni", tj. polankę skąd
uciekła, chociaż w tym miejscu była tylko tydzień. Behawiorystka
stwierdziła, że skoro potrafiła wrócić, to znaczy że jest bardzo, bardzo
inteligentnym psem. I to prawda, bowiem podczas spotkania u nas sunia w
mig uczyła się nowych komend i cały czas z nią ćwiczymy. Poza tym, p.
Beata uświadomiła nas, jak należy z nią postępować, abyśmy byli dla niej
bardziej atrakcyjni, niż sarny i inne psy. Podstawą naszych relacji ma
być świadomość, że my czyli Państwo, to jedzenie. Nie może stać miska z
suchą karmą na stałe, tylko to jedzenie dostaje w nagrodę, szczególnie
kiedy wraca na spacerze do nogi, kiedy ćwiczymy inne komendy. P. Beata
będzie u nas jeszcze z wizytą, aby skorygować nasze błędy. W tej chwili
Lady zachowuje się naprawdę dobrze i mam nadzieję, że te wybryki był
jednorazowe. Naprawdę bardzo się cieszymy, że jednak się nie zgubiła, bo
przyznam, że miałam do męża ogromne pretensje... Lady oczywiście ma
adresatkę, ale nie chciałabym, aby trafiła u jakiegoś górala na łańcuch
do budy. Przyznaję, że mąż jest teraz ostrożniejszy. P. Beacie bardzo
podobało się, że na spacerach spotykamy się z innymi psami i Lady może
się pogonić, co uwielbia. Jest bardzo przyjazna innym psom, a jeśli
spotka sukę, która wobec niej może być agresywna, zwyczajnie ucieka do
nas i idziemy w inną stronę.
Lady jest trochę lękliwa, bardzo bała się halnego w górach i spała
przytulona do mnie "na linijkę". nie wiem, jak będzie z petardami w Nowy
Rok. Spacery z sunią, to dużo większa przyjemność, niż z Denwerem, który
nie był tak łagodny, ale najważniejsze aby ucieczki już się nie
zdarzały. Mąż jest dla niej najważniejszy i bardzo dobrze sobie teraz
radzi, a ja po prostu jestem ostrożna na spacerach.
Zdjęcia doślę, jak jakiś man znajdzie czas na przerzucenie zdjęć z
komórki na komputer, bo ja niestety nie potrafię. Poza tym Lady jest
zdrowa, ładnie je (mało, a częściej) i co raz bardziej przyzwyczaja się
do nas. Niestety, wg. p. Beaty mamy jej dawkować mizianki...
Serdecznie pozdrawiam.



Posted

nie wiem dlaczego włos się jeży.Ja zrozumiałam jednoznacznie ,że chodzi o to , by lady kojarzyła pańciów z jedzonkiem czyli czymś dobrym i dlatego nie wolno im zostawiać cały czas pełną michę .

Posted

Poker napisał(a):
nie wiem dlaczego włos się jeży.Ja zrozumiałam jednoznacznie ,że chodzi o to , by lady kojarzyła pańciów z jedzonkiem czyli czymś dobrym i dlatego nie wolno im zostawiać cały czas pełną michę .

Jak napisałam, mam nadzieję, ze to skrót. Podstawą relacji nie może być jedzenie. Dopełnieniem, elementem tak. O pozostawianej non stop misce z jedzeniem nic nie wspominałam przecież.

Posted

I odpowiedź na mój mejl
Dzień dobry!
Absolutnie nie zniechęciłam się do suni, a wprost przeciwnie bardzo się
cieszę, że jest z nami. Jak pomyślę sobie, że miałaby zimę spędzać w
tych strasznych warunkach... Tym bardziej, że teraz kiedy jest śnieg, to
szaleje na polance z innymi psami i kiedy wraca widać, że jej jest
zimno, bo śpi stulona przy kaloryferze, więc jak sądzę ostatnie lata dla
niej łatwe nie były. Poza tym, co do jedzenia i wody, to jak bardzo
musiała być zaniedbana w tym względzie i jak musiała sobie radzić, skoro
w górach, kiedy ja wzięłam prysznic poszła pić wodę z mydlinami w
brodziku, a miała czystą w misce...
Zunia jest urocza i wcale się Państwu nie dziwię, dlatego nie mogłabym
prowadzić domku tymczasowego. Postaram się jak najszybciej zorganizować
zdjęcia z komórki na komputer, bo widok niedzielnej sjesty mojego męża z
Lady jest bezcenny...
Pozdrawiam ciepło.

Posted

Swietne wieści....Ale spuszczania Lady ze smyczy w beskidzkich lasach bym Państwu odradzała. Chłop z lańcuchem to pestka wobec perspektywy złapania się we wnyki czy ustrzelenia przez pseudomysliwego. O biednych sarnach nie wspomnę....

Posted

dobrze, że Lady trafiła na rozsądnych ludzi! obawiam się, że niektórzy ludzie po tym "wybryku" w postaci ugryzienia zaczęli by rozważąć jeszcze raz swoją decyzję...
ja to się zawsze tego boje, że po adopcji, gdy "coś" się wydarzy, ludzie stwierdzą "my ci domek daliśmy a ty taka łachudra..."
ale tu na szczęście widzę, że dobry wybór! porządny, rozsądni ludzie :)

  • 4 weeks later...
Posted

I znowu przyszedł mejl radujący serce.chociaż jak widzę ,że od pańci Lady, to serce mi na chwilę zamiera ze strachu. Ale ludzi są mądrzy i odpoweidzialni. I nie było wizyty przed adopcyjnej


[FONT=monospace]Wi[/FONT]tam Państwa w Nowym Roku!
Życząc jednocześnie Państwu i wszystkim bliskim dużo zdrowia oraz
spełnienia wszystkich marzeń, w tym samych wspaniałych adopcji i
szczęśliwych zakończeń wszelkich trudnych spraw.
Życie z Lady układa się nadal dobrze. Sunia co raz bardziej przyzwyczaja
się do nas i kwestia ucieczki już się nie zdarzyła, chociaż byliśmy w
górach na Święta. Jednak muszę przyznać, że Lady to raczej "cyganicha",
która bardzo lubi zwiedzać obce podwórka i koniecznie zobaczyć co się
gdzie dzieje. Sunia zachowała w sobie radość szczeniaka, więc na widok
jakiegokolwiek psa natychmiast chce się bawić w "goń mnie, a ja Ciebie".
Nie mamy problemu z agresją wobec ludzi, czy innych zwierząt. Jest też
ostrożna w kontaktach w suczkami, które mogły by stanowić dla niej
zagrożenie. Po prostu Lady omija je z daleka. W spacerach i harcach w
lesie niezwyciężona. Behawiorystka miała rację w kwestii mizianek które
musimy jej dawkować nie na jej żądanie, bowiem pojawiają się zachowania
"mnie się należy", ponieważ doskonale wie, że mamy do niej słabość, a
przede wszystkim mąż, który ją bardzo rozpieszcza. Lady jest zdrowa,
funkcjonuje właściwie na suchej karmie, do której dodajemy jej na
zachętę albo gotowane mięso, albo jej ulubiony biały ser. Nie boi się
już podróży samochodem, bo wie, że jej nigdzie nie zostawiamy. W domu
nie zostaje z entuzjazmem, ale nie sprawia żadnego kłopotu, kiedy
jesteśmy w pracy. Na pewno uwielbia mojego męża, a on ją. Nasze dzieci
ją bardzo lubią, bo też okazuje im dużo miłości. O jedzenie Lady jest
nadal zazdrosna, więc staramy się, aby nie doprowadzać do sytuacji
konfliktowych. Tak więc, powolutku Lady zaczyna się przyzwyczajać do
tego, że to my stanowimy jej stado. Tyle, że musimy się bardzo pilnować,
żeby nie przejęła przywództwa, bo ma w sobie wyjątkowy urok osobisty,
który bardzo chętnie i inteligentnie wykorzystuje.
Serdecznie pozdrawiam i będę w kontakcie.



Posted

oj tak! oby więcej takich domów!!! minęło już trochę czasu a Oni nie oczekują cudów, wciąż piszą "powolutku", "stopniowo", naprawdę maksimum dobrej woli i cierpliwości - fantastyczna rodzina!!!

  • 1 month later...
Posted

I dziś mam mejla o Lady
Dzień dobry,
ma Pani rację, u Lady i u nas wszystko jest ok. Sunia jest zdrowa,
wybiegana, przytyła i coraz częściej wybiera nas ponad swoich psich
kumpli . Ucieczka już się nie zdarzyła, ale regularnie z nią ćwiczymy
różnego rodzaju zajęcia na spacerze, aby uznawała, że nasze towarzystwo
jest dla niej ciekawsze, niż ucieczka z luźną biegającym psem. Okazało
się, że Lady jest bardzo inteligentnym psem, który w lot łapie komendy,
a nawet je wyprzedza, co nas bardzo bawi. Oczywiście uwielbia mojego
męża i synów, nadużywając ich z mizianiem ile się da. Z obserwacji
behawiorystki i naszej, prawdopodobnie na skutek przekazywania jej z rąk
do rąk, sunia nie wyrobiła w sobie takiego przywiązania do człowieka,
jak szczeniak wychowany w jednym domu, stąd koledzy są dla niej
ważniejsi. Przyznam, że Lady bardzo chętnie włóczyła by się luzem z
innymi psami po naszym osiedlu i wracała na noc do domu. Na szczęście
wyczuwam, kiedy zbliża się w lesie pies, który może ją za sobą pociągnąć
i wcześniej przypinam.
Chociaż w ciągu ostatnich kilku dni, kiedy spotykamy się z
zaprzyjaźnionymi psami na spacerze w lesie, to bardzo chętnie pobawi się
z nimi w "goń mnie, a ja Ciebie", ale potem wraca i chce dalej iść na
spacer, a koleżanka idzie w drugą stronę. Tak, jak pisałam Lady jest
psem bezkonfliktowym i wspaniale bawi się z ludźmi i innymi psami, a
suki nieprzyjazne omija z daleka. Jednak nadal nie mogę jej dawać
smaczków przy drugim psie, bo staje się bardzo agresywna.
Bardzo nie lubi się kąpać, no i nie wiemy jak będzie z fryzjerem, który
jest obowiązkowy na wiosnę.
Obiecuję, że dzisiaj zmobilizuję męża do przesłania zdjęć z ostatnich
Świąt w górach, gdzie Lady na spacerze musiała zwiedzić każde podwórko
(na smyczy), ponieważ to taka nasza powsinoga. Jednak najfajniejsze
zdjęcia mam na komórce, gdzie śpią razem z mężem wniebowzięci, których
na razie nie potrafię przerzucić na komputer, bo brakuje mi jakiegoś
kabelka.
Mam nadzieję, że do wakacji które jak co roku spędzamy na Mazurach, Lady
już będzie do nas przywiązana na tyle, że będziemy o nią spokojni, bo
teren domu, który wynajmujemy jest co prawda ogrodzony, to jednak można
tam chodzić na wspaniałe spacery po lesie luzem lub nad jezioro i na
pewno będzie się dobrze bawić.
Życzę powodzenia i wytrwałości w ratowaniu piesków, bo okrucieństwo
ludzkie wobec zwierząt nie zna granic.
Serdecznie Państwa pozdrawiam i braci mniejszych też!



Nic , tylko się cieszyć!!

Posted

w końcu i zdjęć sie doczekałam co prawda z grudnia ,ale lepszy rydz niż nic










Zarośnięta dziewczyna jak hippies, ale na wiosnę ją ostrzygą. Chyba dała się wyczesać , bo nie widać kołtunów.

  • 2 months later...
Posted

Dostałam dziś długo oczekiwanego mejla od pańci Lady. I jak tu się nie cieszyć, tak odpowiedzialny dom to sama radość.
Dzień dobry, przesyłam garść nowych wiadomości o naszej suni, która ma się bardzo dobrze i jest okazem zdrowia. Nasze wyjazdy w góry są udane, a Lady co raz bardziej do nas się przywiązuje. Chociaż przyznaję, że ćwiczenia nam w tym pomagają, bo kiedy sunia poczuje zapach lasu, to prawie na nas nie reaguje. Inny problem jaki się pojawił, to usuwanie kleszczy i inne zabiegi w okolicach mordy. Otóż okazało się, że Lady bardzo się tego boi i dwa razy dość mocno ugryzła męża w rękę (bez krwi). Lady jest zabezpieczona przed kleszczami i pchłami, jednak na kufie od czasu do czasu jakiś się "załapuje". Niestety, wg. behawiorsytki Lady ma jakieś trudne doświadczenia z mordą i to jest impuls, najpierw reaguje zębami, a potem się wstydzi i chowa się pod łóżko, gdzie znalazła sobie w ogóle swoje bezpieczne miejsce (np. kiedy chcemy ją wykąpać). Tak więc i podejście do fryzjera rozkładamy na kilka razy, aby Lady poczuła się tam bezpiecznie, to znaczy przyzwyczajamy ją do miejsca, zapachu, odgłosu sprzętu. Sunia futro ma już naprawdę długie, ale ostateczne strzyżenie jest ustalone na 25.05. Poza tym, przyzwyczajamy ją łagodnie do kagańca, w przypadku takich okoliczności jak fryzjer i weterynarz, ponieważ wobec psów i ludzi nadal jest łagodna. Problemem Lady jest to, że kiedy jest niezadowolona, to nie reaguje ostrzegawczym warczeniem, tylko od razu gryzie. Jednakże oczywiście bardzo ją kochamy i w miarę rozpieszczamy, a Lady uwielbia mojego męża i synów ponad wszystko. Jeśli ich nie ma, to oczywiście ja też jestem dobra do miziania i spacerków, ale przecież o to chodziło, aby moi Panowie nie mieli czasu na nudę. W pierwszej połowie lipca wybieramy się na 2 tygodnie na Mazury, więc lady będzie miała dwa tygodnie wolności, ponieważ tam wynajmujemy dom z piękną, ogrodzoną posesją, całą do jej dyspozycji. Niestety, okazało się też że sunia ma chorobę lokomocyjną, ale to jakoś rozwiążemy z weterynarzem. Chyba, że Pani ma jakieś sprawdzone sposoby? Serdecznie Państwa pozdrawiam.

Może coś doradzicie na tę chorobę lokomocyjną?

Posted

A próbowali ją przyuczać stopniowo? Mi się udało uniknąć leków tym sposobem, żołądek się przyzwyczaił chyba. I teraz 400 km wytrzymuje bez problemu, a nawet chętnie jeździ (początkowo uciekała na widok samochodu).

Trafił jej się ten dom :)

Posted

cudny domek :loveu: co do choroby lok. nie wiem - miałam dwa psy z tą chorobą i jeden się przywyczaił bo często jeździlismy, a Drops do tej pory rzyga jak jedziemy dalej niż 20 km, ale tylko w aucie mojego ojca :D

  • 2 weeks later...
Posted

Aron gdy był młodszy cierpiał na chorobe lokomocyjną, potrafił się porzygać na dystansie 500 metrów... w pierwszych 3 minutach jazdy... za pierwszym razem nad morze jechalismy po podaniu ziołowego syropu na uspokojenie (zgodnie z tym co wet zalecił) pies był jak pijany, całą droge spał, starczyło na 450 km... no i nie rzygał, potem mu przeszło, od lat juz nic mu nie jest

dziś 25 maj - czyli dziś w końcu wizyta u fryzjera:) pewnie będa fotki po strzyżeniu? :) :)

  • 2 months later...
Posted

Dziś dostałam kolejny mejl z DS Lady.

Witam, dziękuję za informacje. Tak myślałam, że Pani jest zajęta ważnym sprawami, jednak przed urlopem ja z kolei "ogarniałam" swoich klientów i nie miałam kiedy usiąść i napisać maila. Otóż już jesteśmy po bardzo udanym urlopie, gdzie sunia miała cudowne 2 tygodnie wolności. Posesja b. duża, a i w gości chodziła gdzie chciała, ponieważ jak wspominałam, Lady to trochę "cyganicha" i lubi wiedzieć, co u kogo słychać. Poza tym kawalerka przychodziła do niej w konkury, więc była bardzo zadowolona. Jeden raz dyskretnie opuściła posesję, kiedy zajęliśmy się gotowaniem obiadu, ale po kilku minutach wołania do nas wróciła bardzo szczęśliwa, ponieważ uwielbiała gonić krowy na łące. Muszę przyznać, że jakiś czas temu uznaliśmy z mężem, że sunia już jest nasza, to znaczy zauważyliśmy, że ona wie, że jest z nami i do nas wraca. Nie znaczy to, że pozwalamy jej na samowolę, po prostu jeśli w lesie odbiegnie, nawet na chwilę, to wraca na gwizdanie itd. Podróż przeszła b. dobrze, bo weterynarz dobrał jej dobre tabletki przeciwwymiotne i było ok. Jest bardzo spokojna. Lady musiała oswoić się z jeziorem, którego na początku się bała, ale potem wchodziła już dość głęboko, aby bawić się patykiem. Jednak sunia nie pływa, jedynie skacze jak zając, kiedy traci grunt pod nogami. Na tych wakacjach oswajała się z wieloma nowymi rzeczami. Fajne z nią jest to, że można jechać razem na wycieczkę (np. do "wilczego szańca), ponieważ ona jest b. socjalna i przyjazna, więc nie sprawia żadnego kłopotu wśród obcych ludzi i nowym miejscu. Co do fryzjera, to oczywiście była w kagańcu, do którego oswoiliśmy ją wcześniej i wszystko poszło gładko, ale pazurów nie pozwoliła sobie obciąć. Oczywiście bała się, ale mąż był z nią, a fryzjerka przez lata strzygła Denwerka, więc powoli się udało. Jednak Lady była przez kilka dni na nas obrażona, że tak krótko ją obcięliśmy i okazywała nam to wprost, lekceważąc nas na spacerach. Lady jest jest b. inteligentnym psem, który chyba pierwszy raz widzi "elektrycznego pastucha", pod który dyskretnie przepełza, żeby pogonić krowy, bo ją to bawi, a potem krowy ją, a ona pod przewodem z powrotem, bo wie że krowa nie przejdzie. Krótko mówiąc jest łobuzem, ale to nam się podoba. Raz zdarzyła się na wakacjach dziwna historia, kiedy spała spokojnie obok mnie na kanapie, nagle podniosła głowę i zaczęła się jak by dusić, czy kaszleć, ja zaczęłam ją głaskać (Denwerkowi też się takie rzeczy zdarzały i pomagało przytulenie) i wtedy mnie ugryzła w rękę trochę. Schowała się zaraz pod łózko i nie wychodziła, więc sądzę że gdzieś tam nadal ma złe skojarzenia, bo to był normalny spokojny wieczór. Na pewno będziemy korzystać jeszcze z pomocy behawiorysty z uwagi na te historie, agresje do ludzi, którzy chcą wejść do naszego domu (od niedawna) oraz chcę przećwiczyć z nią kontakty z małymi dziećmi (teraz są ok.), ponieważ mam nadzieję, że sunia będzie z nami długo, a prędzej czy później pojawią się wnuki, więc chciałabym żeby było ok. Ogólnie zdrowie suni dopisuje, ale nie je dużo. Męża uwielbia, ja mogę być do miziania. Zdjęcia doślę, dzięki pomocy męża, ponieważ komputer jest moim narzędziem pracy, ale ja nie umiem "przerzucić" zdjęć z aparatu na komputer. Serdecznie pozdrawiamy Państwa i ferajnę.
Jaka jestem szczęśliwa. Opłacało się być pogryzioną.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...