Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 465
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dyziulek strasznie płakał, gdy został sam w domu. Zmiana domu była zbyt szybka i nie przemyślana. Coś czułam, że to się nie uda. Chcę, żeby Dyziek wrócił do mnie jak najszybciej ! Tak nie może być! Nie skażę go na tułaczkę od domu do domu. Znajdę mu dom, który zakocha się w nim po uszy i będzie z nim pracował, a nie podda się przy pierwszych niedogodnościach! :angryy:

Posted

Co za ludzie :angryy::angryy:
Gdybym ja tak postępowała jak Ci ludzie to nie miałabym psa, bo Fifka w wieku 5 miesięcy po naszym przyjściu do domu gdy ona została w nim sama potrafiła nam pokazać jak bardzo nie chce zostawać bez nas :diabloti:
Dla takich ludzi to najlepiej jakby pies już ułożony był, chodził przy nodze, nie gryzł, nie szczekał, grzecznie zostawał sam w domu i podstawowe komendy umiał...
Mam nadzieję, że Dyziek w końcu doczeka się wymarzonego domku :loveu:

Posted

Kashdog napisał(a):
Co za ludzie :angryy::angryy:
Gdybym ja tak postępowała jak Ci ludzie to nie miałabym psa, bo Fifka w wieku 5 miesięcy po naszym przyjściu do domu gdy ona została w nim sama potrafiła nam pokazać jak bardzo nie chce zostawać bez nas :diabloti:
Dla takich ludzi to najlepiej jakby pies już ułożony był, chodził przy nodze, nie gryzł, nie szczekał, grzecznie zostawał sam w domu i podstawowe komendy umiał...
Mam nadzieję, że Dyziek w końcu doczeka się wymarzonego domku :loveu:

to niech tacy ludzie kupują pieska na baterie:shake:,w każdej chwili można go wyłączyć i postawić w kącie:razz:Ja już 3 tydzień śpię jakbym miała małe dziecko:mad:a o pieluchach zapomniałam jakieś 25 lat tamu;)Brak słów:mad:

Posted

agnieszka24 napisał(a):
Dyziulek strasznie płakał, gdy został sam w domu. Zmiana domu była zbyt szybka i nie przemyślana. Coś czułam, że to się nie uda. Chcę, żeby Dyziek wrócił do mnie jak najszybciej ! Tak nie może być! Nie skażę go na tułaczkę od domu do domu. Znajdę mu dom, który zakocha się w nim po uszy i będzie z nim pracował, a nie podda się przy pierwszych niedogodnościach! :angryy:

czyli nowy domek już go nie chce, bo maluszek płakał???:crazyeye::crazyeye:

Posted

Dokładnie! Ich nie ma w domu po 6-8 godzin i trzęsą portkami przed sąsiadami, którzy dzisiaj zwrócili im uwagę, że mały ciągle piszczy. Powiedziałam im co myślę o takim podejściu. :angryy: najgorsze, że wczoraj miałam dla Dyzia darmowy transport do Kielc i przepadł, bo im się ubzdurało, że sobie pieska sprawią. :mad: Następny jest w piątek, Zosia może mi go przywieść do domu - ale mnie to nie ratuje, bo w piątek nie mam mnie przez cały dzień, tak samo jak w sobotę i niedzielę. Mały musi być u mnie jutro! Jak nie znajdę nikogo z samochodem, to pojadę po niego autobusem do samych Gliwic.

Posted

moje jek wyjde choćby do sklepu na dół bo tam akurat pracuje koleżanka i czasem się zagadam to punkt 21 organizują koncert i to z zegarkiem o 21,też bym je musiała oddać ale zaczełam im puszczać animal planet i są spokojniejsze,szybko się domek poddał i macie racje zabierajcie go bo jeszcze komuś go oddadzą nie wiadomo gdzie

Posted

Jutro o 13 odbieram Dyzia z Zawiercia. Umówiłam się w pół drogi, bo Zosia mogłaby przywieść malucha dopiero w piątek, a mi w ogóle wtedy nie pasuje. Małego przywiezie autobusem jego nowa opiekunka. To miła kobieta, tylko decyzja o wzięciu psiaka była zbyt pochopna. Do tego ma wrednych sąsiadów, którzy złożyli na nią skargę w administracji, o to że szczeniak piszczał przez kilka godzin :shock: Jakbym miała takich palantów w bloku to poszczułabym ich moją Hieną! Całe szczęście, że mieszkam w wieżowcu i mam spoko sąsiadów :) Nawet jak maluchy wyją czy szczekają, to nie mam z tego powodu nieprzyjemności. Mi też nie przeszkadza, jak oni imprezują za ścianą :D

Posted

Dyzio już u mnie :loveu: kochaniutki prawie się nie zmienił, tylko urósł troszkę. Chyba mnie poznał, bo wycałował mnie strasznie. Buziakami pożegnał 12-letniego chłopca, który przyjechał z mamą go przywieść. Żal mi dziecka, bo widać że bardzo chciał, by Dyzio został z nimi. No cóż, stało się inaczej. Jestem szczęśliwa, że rozbójnik już u mnie. W samochodzie wyrywała się do Hieny, bardzo chciał się z nią przywitać i wymachiwał do niej ogonkiem :) Oburczała go kilka razy i potem był spokój. Na postoju puściliśmy ich do lasu, żeby się pozałatwiały. Dyzio biegał za Hieną cały czas i przymilał się. Do Cezara też się cieszył, ale nie tak bardzo. W samochodzie był grzeczny i pospał trochę na tylnym siedzeniu. Potem jechał u mnie na kolankach :) Do domu wbiegł za Hieną - obwąchał stare kąty, poszedł do miski się napić, wskoczył na łóżko, wyszarpał swoją czerwoną poduchę i położył się koło Hieny :p Hiena nie zapomniała Dyziulka, nie warczy i nie szczeka na niego, a tego najbardziej się obawiałam. Będzie dobrze :) Wieczorkiem wstawię nowe fotki.

Posted

Kiedyś napewno, ale jeszcze nie czas na drugiego psa. Tyle szczylków czeka na pomoc...

Dyziulek zadowolony zasnął. Poganiał za Hieną , obszczekiwał ją tak długo, aż zaczęła się z nim bawić :p A głosik ma taki że ho ho :evil_lol: Gryzienie zaczyna coraz bardziej kontrolować, więc pracowano nad tym. Nie zauważyłam jakiegoś wielkiego problemu z zostawianiem go samego w domu. Najpierw zamknęłam go na pół godzinki w pokoju i zajęłam się swoimi sprawami. Popiszczał na początku i wtedy gdy słyszał mnie pod drzwiami. Pod moją nieobecność posikał w kilku miejscach dywan i zostawił plamkę na łóżku. Chyba w wyniku stresu. Jak wróciłam nieodstępował mnie na krok. Bardzo się żalił, że musiał zostać w pokoju. Potem wyszłam z Hieną, został sam. Piszczał pod drzwiami, ale nie było tragedii. Jak wróciłam to siedział cichutko i gryzł kostkę. Dyzio nigdy nie sprawiał mi problemów nadmiernym piszczeniem. Często zostawał w domu sam na kilka godzin. Nie wiem czy piszczenie było faktycznym powodem, dla którego go oddano :roll: Ja nie widzę tu problemu. Może dlatego, że mały jest u mnie od początku i ten dom traktuje jak swój? Nawet jeśli, to ma prawo piszczeć w nowym miejscu i nie jest to powodem by od razu go oddawać. Wydaje i się, że decyzja o wzięciu malucha była nieprzemyślana i zbyt pochopna.

Dyzio chodzi za mną jak cień. Boi się, żeby go nie zostawić. Biedny ten maluszek, ma zachwiane poczucie bezpieczeństwa przez te ciągłe przeprowadzki.. Zasnął w swoim koszyczku, by być blisko mnie. Gdy poszłam na łóżko, przybiegł od razu, położył mi się na brzuchu, a łepek przytuli do szyi i tak spał :loveu: Rozkoszny mały aniołeczek!

Posted

Chyba tak :) A do tego ma Hieną do towarzystwa. Przydało by mu się znaleść dom z innym psem - byłby bardzo szczęśliwy :) Dyzio jest bardzo ufnym i odważnym szczeniakiem. Bardzo spragnionym bliskości człowieka. Dorobię kilka fotek i wstawię jeszcze dzisiaj, bo ciężko złapać małego w kadr :p

Posted

[quote name='Atomowka']Oooo i na to czekałam. Nie wiem czemu ale jak Dyzio jest u Ciebie to czuje taki wewnętrzny spokój. :)

ja tak samo :) Od zeszłego piątku byłam w strasznym stresie. Teraz jestem spokojna, bo maluch jest ze mną. Rozbrykał się już bardzo i jego czerwona, włochata poducha fruwała niemal pod sufit :evil_lol:



ze swoją ukochaną podusią :)






słodziak :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...