Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

wandul 66 napisał(a):
niestety napewno nie w tej chwili , nie ma to jak wyjśc z forum i przestac dyskutować . Uwielbiam urażone ego co niektórych osób , szkoda tylko ,że cierpią na tym zwierzęta .


Przed chwilą wróciłam z Krakowa - nie mogłam sie odzywac niestety:(
Zresztą nie wiem czy warto.

Bardzo dziekuję !!!
Księżniczką nie jestem , wiec nie potrafię się jak one obrażac.

Postaw sie tylko w mojej sytuacji- próbuję jakoś pomóc, robie to pierwszy raz , nie mam pewności, kto, gdzie i jak.Nie mam nikogo w zasiegu ręki ani telefonu , kto pomoże podjąc decyzję. Czy nigdy nikt z Was nie miał wątpliwości w takich sutuacjach???

Samochód napewno sobie umyję, bo lubię jak jest czysty, a nie o stan samochodu tu chodziło tylko o możliwośc dojazdu do schroniska i odbiór psa - zapraszam do Orzechowiec po ulewnym deszczu (amfibii nie posiadam).Na szczęście w nocy przestało padac i nie ugrzęzłam po drodze.

  • Replies 233
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ulka18 napisał(a):
Udalo sie...psiak w pierwszych minutach jest grzeczny, to z czasem bedzie tylko lepiej!


:smilecol: :cool2: :klacz: :cool2: :laugh2_2: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :cool2: :smilecol:

Czekamy na zdjecia szczesliwego psiaka :p


Psiak wspaniale zniósł podróz , z zaciekawieniem rozglądał sie przez szybę samochodu, potem spał.Nie było żadnych sensacji- choc miałam obawy jak się będzie czuł.

Zaufał mi - zwierzęta mają instynkt, choc jechał w nieznane.Nowa włascicielka zrobiła na mnie bardzo dobre wrazenie.

Posted

tanitka napisał(a):
no ale najgorsze, ze nikt z tego schroniska na ten wątek już dawno nie zajrzał.... :shake:


Przyjmijcie do wiadomości,ze "nikt ze schroniska" to tylko ja i moja córka,która jak jest taka potrzeba mi pomaga.Nie ma nikogo innego.

Posted

kazelot napisał(a):
Dzisiaj o 6 jeszcze raz zadzwoniłam do Kiki, i dała sie namówic na transport!! spotakałysmy sie w Krakowie pod motelem Krak i odebrałam pieska! Moze wieczorem zamieszcze zdjęcia w nowym domku- psiak ejst uroczy i swietnie znosi pozdóze!


Ilona ja nie dałam sie namówic - tylko po Twoich sms'ach i telefonie potem miałam wewnętrzne przekonanie,ze nie zawiedziesz.
Radością napawala mnie również fakt ,ze w nocy przestała padac deszcz i droga do schroniska mogła byc w miarę przejezdna.

Posted

Sądzę ,że temat powinien trafic do " Już w nowym domu".


Emocje opadły i cisza zapadła.Bardzo mnie zabolały Wasze słowa - jak łatwo jest oceniac nie znając realiów- nie jestem małą dziewczynką, tylko poważną i opowiedzialną osobą .

Mnie bardzo zalezało na zabraniu tego psiaka ze schroniska, tylko nie chciałam żeby jego los stał się igraszką .
Tak się na szczescie nie stało- kazelot ze łzami w oczach witała Czarnuszka, a ja go żegnałam.Ufny pies- już raz skrzywdzony przez człowieka - naprawdę mi zaufał, z radością odszedł ze schroniska informując towarzyszy niedoli poszczekiwaniem ,że ja go stamtąd zabieram.
Jakbym się czuła gdyby nikt go ode mnie nie odebrał????Miałabym go odstawic znowu do schronu w Orzechowcach, albo w Krakowie????Pomyślcie!!!Tym razem ja bym go zawiodła - a tego najbardziej nie chciałam.

Sprowadziłyscie sutuację do błota na samochodzie i moich fanaberii. Jest Wam łatwiej , macie zawsze kogoś do pomocy, a Orzechowce to miejsce zapomniane przez ludzi i Boga.:shake:

Mimo całej sytuacji ja jestem szczęśliwa,że Czarnuszek ma swoje miejsce na ziemi i będzie szczęśliwy.:smilecol:



Posted

Kika ja Ci bardzo dziękuję za to, że w ogóle napisałaś na forum o Orzechowicach, ze dowiedzileiśmy się że takie miejsce w ogóle istnieje. Super, że jednak dogadałyście się z Kazelotem i że Czernuszek jest już w domu!!!!
Masz rację, nie obrażaj się, bo wszystkim emocje szarpnęły nerwy:lol: . Wszyscy tu bardzo chcemy, ale możlwiości zwykle brak i taka bezsilność w stuacji gdy jest promyczek nadziei wywołuje różne nerwowe reakcje. Każda taka akcja to wielkie przeżycie dla tego co psa wyjmuje ze shcroniska, tego co oczekuje, no i dla samego zwierzaka.
Wspaniale, ze się dziewczyny udało!!!! :multi: :multi: :multi: :multi: oby więcej psiaków wyjechało z Orzechowic!!!!!


gdzie zdjecia kazelocie?????;)

Posted

Kika :Rose: nic się ne przejmuj - bywa, że ludziom puszczają nerwy a przecież gdyby nie Ty niewiedzielibyśmy wogóle o Dragonku ani o Orzechowicach :shake: ja rozumiem Twoje obawy bo ilekroć wiozę gdzieś jakiegoś psiaka to boję się że ktoś mnie z nim zostawi, a wtedy problem straszny bo do domu zabrać nie mogę :shake:

Posted

Kika,
jednak sie udalo :multi: Ta adopcja da Ci sily do nastepnych. Jestes sama na dalekim podkarpaciu, ale na dogo masz nas. Moze za jakis czas dolacza do Ciebie inni wolontariusze z tamtego rejonu. U nas w Mielcu zaczynala sama Murka, a teraz wlaczyly sie Anie i Kasie. Trwalo to co prawda 2 lata, ale nowi sa. Tak tez pewnie bedzie w Orzechowcach.

Komentarzami niektorymi nie zawracaj sobie glowy. Naprawde nie warto tracic czasu na czytanie. Wazne jest co zrobilas dla Czarnuszka. To tylko sie liczy. Slowa na watku mozna pominac. NIe trzymaj ich w sercu. Nie czytaj drugi raz. Ciesz sie swoja pomoca i swoja postawa.

Posted

Ja nie czekam na peany na swoją cześc, tylko własnie troszkę zrozumienia.

Dobra koniec !!!!!

Czekamy na zdjecia Dragona z nowego domu.

Posted

Ulka18 napisał(a):
Kika,
jednak sie udalo :multi: Ta adopcja da Ci sily do nastepnych. Jestes sama na dalekim podkarpaciu, ale na dogo masz nas. Moze za jakis czas dolacza do Ciebie inni wolontariusze z tamtego rejonu. U nas w Mielcu zaczynala sama Murka, a teraz wlaczyly sie Anie i Kasie. Trwalo to co prawda 2 lata, ale nowi sa. Tak tez pewnie bedzie w Orzechowcach.


Ulka wiem ,że na wszystko trzeba czasu:( Ale jak patrzę na to jak wygląda Wasze schronisko, na zdjęcia z boksu dla szczeniaków w Rzeszowie to tylko płakac się chce, gdy to się porówna z tym co jest w Orzechowcach:placz::placz::placz::placz:

Posted

Witam! (miałam problem z wejsciem na dogomanie, jakis bład wewnętrzny mi się wyswietlał:roll: ) A Dragon świetnie!! Ten pies to prawdziwy żywioł!! Przez te dwa dni tylko raz widziałam go jak siedział, a tak to non-stop biega, a ja tylko siedze i sie gapie jak Dragon cieszy sie wolnościa:multi: !!
Dragon nie lubi być w domu, telewiozr to dla niego stwór z kosmosu, na linoleum i kafelkach się ślizga, dywan mu niepasuje,a jak zobaczył siebie w lustrze to dopiero był cyrk !:lol: Bardzo lubi głaskanie, przytulanie...i słodycze!Nauczył się juz siadac i dawac łape, łaknie kontaktu z człowiekiem, ale zdecydowanie woli swoją nową bude niż dom. nie może sie odnalesc w mieszkaniu, dziwi go dzwonek do drzwi, telefon, mikser itd. Ten pies ma niespozyte pokłady energii- cały dzień biega, skacze, obwą****e i wcale nie ejst zmęczony!Cały dzień gonie go z aparatem, ale ujęcie Dragona w kadrze graniczy z cudem! Na każdym zdjęcieu zamiast psiaka jest czarna smuga :p . Mam nadzieje, że Dragon powoli ochłonie i wtedy poznamy sie lepiej. Psiak nie sprawia żadnych problemów, ejst bardzo pojętny i uczuciowy,ale o jego charakterku napisze więcej kiedy sie dobrze poznamy ;)

Posted

aha! Jak zauwazyła Kika, zaraz po przyjezdzie, Dragon ma pyszczek briarda, jak sie czyms zainteresuje to ma identyczne uszka jak Briard. Zacziłam się z aparatem ajk spał, zeby było ładne zdjęcie, ale ledwo zrobiłam pare kroków, aon już wstał nastawił sowje briardowate uszka, merdał ogonem i zaczeła sie gonitwa- zd zdjęcia nici. Ma jeszcze chyba schroniskowe przyzwyczajenie- jedzenie, które dostje zakopuje, i dopiero jak nikogo nie ma to szybko zjada. Wczoraj był wykąpany- bardzo mu sie kąpile spodobała i wtedy stał grzecznie:lol: - w schronisku, go fatalnie obcieli, w niektórych miejscach ma ogolone do skóry a w niektórych dłuższe- ale futerko odrosnie:p. Generalnie to psiak wszystko chłonie, jeszcze nie nacieszył sie tym, że wyszedł ze schroniska, jest, wulkanem energii i co ważne bardzo dobrym stróżem, nie ujada bez powodu, ale gy ktos przyjdzie to zaszczeka, tak jak powinno być, Jak sobie cos jeszce przypomne, ale uchwyce ta błyskawice w kadr, to napisze;)

Posted

[LEFT]Te podstrzyżyny w schronisku to był jedn z powodów mojej niepewności - czy kazelot zechce zatrzymac psa.Zrobione to zostało gorzej niż fatalnie.Ale z drugiej strony dredy jakie miał na niemal calej sierści niczego innego nie pozwalały z nim uczynic- nikt by tego nie rozczesał :)- tylko wyciąc, bo takie miał w niektrych miejscach sfilcowane placki.

Dopier jak te kudły zostały przycięte - w zasadzie w czasie podróży- zwróciłam uwagę na podobieństwo do briarda, zainteresowanie światem sprawiało,że uszy stawały na bacznośc.
[/LEFT]

Posted

cieszę się widząc zdjecia psa , który nie może usiedziec w miejscu , w schronisku w boksie nie mozna biegać , musi teraz nadrobić zaległości . Psa który ma takie koszmarne dredy niestety nie da się ładnie obciąć , w jednym miejscu jest jako tako a tam , gdzie jest dred , obcina się prawie do do gołej skory , wygląda teraz napewno tak , jakby w niektórych miejscach był zsypany wapnem , wyczesuj go , a potem , za jakiś czas , dobrze by było obciąć go maszynką , wyrównać , bedzie piękny , jak na wystawe

Posted

Kika - przepraszam Cię za moje słowa. Czasem nerwy puszczają. Niestety już nie raz miały miejsce sytuacje, gdzie ktos zachował się do końca nieodpowiedzialnie - nie znamy się jeszcze na tyle, żeby wiedzieć, jaki jest rzeczywisty powód działania. Ja nie raz wiozłam gdzies psy i odbieram również - dla kogoś i wiem że sie denerwowałaś. Raz zostałam sama z 5 tygodniowym szczenięciem, który miał mieć dom, przyjechał z Krakowa i nikt się po niego nie zgłosił. Taka zabawa. Więc miałam go u siebie - co było problemem biorąc pod uwagę moją sukę. Dobrze że córka pomagała mi przy opiece, a właściwie przejęła całą opiekę na szczeniorkiem na siebie.
Ale jakoś znalazła sunieczka super dom - jednak jestem w stanie rozumiec Twoje obawy.
Jeśli mi wybaczysz ostre słowa - będę naprawdę się cieszyła. Bo wiem, że na dogo musimy się wspierać i czasem działać razem.

Czarnuszek - Dragonik, życzę ci szczęścia w nowym domku.

Posted

jeżeli moje posty też w kaiś sposób uraziły KIKE , to tylko dlatego ,że też zależało mi na losie tego psa , co widac w całym wątku , zwłaszcza ,że ja dałam jego namiary kazelot. Bez urazy , najwazniejsze ,że nie będe widzieć tych smutnych slepek . Moge spać trochę spokojniej , choc teraz ten zaczął mi spędzac sen z powiek , sama nie wiem czemu , mam taki sentyment do takich sierściuchów , w zyciu takiego nie miałam , może dlatego ,że wiem , w jakim stanie był nasz RAMBO z Bytomia w schronisku .http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=28938

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...